Jaki jest dobry czas na 100 km?

46 wyświetleń
Czas na pokonanie 100 km zależy od poziomu zaawansowania biegacza i warunków. Nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Dla porównania, na krótszym dystansie 100m, początkujące sprinterki osiągają 15-18 sekund, doświadczone 13-15 sekund, a zawodowczynie znacznie szybciej. Czas na 100 km to kwestia indywidualna, zależna od treningu i przygotowania. Szukanie informacji o rekordach na 100m nie pomoże w oszacowaniu czasu na 100km.
Komentarz 0 polubień

Jaki dobry czas na bieg na 100 km?

Okej, więc pytasz jaki czas jest spoko na 100 metrów, co nie? No więc, wiesz, ja jak zaczynałem biegać (w podstawówce na SKSie, pamiętam jak dziś - listopad '98, masakra jakaś), to 16 sekund to był mój szczyt marzeń. Potem, z czasem, jak się ćwiczy, to te 13-14 sekund to już pestka. Ale to zależy, wiesz, od genów, od treningu, od butów (ja lubię Asicsy, kupuję w Intersport, w Galerii Krakowskiej, jakieś 400 zł ostatnio dałem).

No i jasne, profesjonaliści to inna liga. Oni to lecą poniżej 11 sekund, nie wiem, jak to robią. Zazdroszczę im trochę, no co tu kryć. Ale najważniejsze to się nie zrażać i robić swoje. Aaa, i rozgrzewka to podstawa, bo inaczej zakwasy murowane, a tego nikt nie lubi, prawda?

No i co tu dużo gadać, każdy ma swój czas, ważne żeby się dobrze bawić.

Jaki jest rekord na 100 km?

Aleksandr Sorokin, litewski ultramaratończyk, to prawdziwy mistrz! Po raz kolejny zmiażdżył konkurencję, bijąc własny rekord na dystansie 100 km!

  • Niesamowity wynik: 6 godzin, 5 minut i 35 sekund! To jak przelecieć przez maraton, a potem jeszcze zrobić sobie mały spacer po parku. Oczywiście, w tempie maratończyka, co nie jest spacerem dla przeciętnego człowieka. Przecież nawet pies mojego sąsiada, ten wielki bernardyn, po takim wysiłku padłby na pysk!
  • Minimalna przewaga, maksymalna satysfakcja: Zaledwie 6 sekund przewagi nad poprzednim rekordem. To nic, jakby odjąć od życia sześć sekund zmiksowanego miksera, niewiele, prawda? Ale dla Sorokina – to wieczność na finiszu. Jak mówił mój wujek, emerytowany sędzia w zawodach rzucania burakami: "Każda sekunda się liczy, zwłaszcza na mecie."
  • Tempo mordercze, ale efektywne: Tempo 3:39 minuty na kilometr? To jak wbijać gwoździe z prędkością światła, tylko zamiast gwoździ, są kilometry, a zamiast młotka, są nogi. Żeby to wytrzymać, trzeba mieć albo silną wolę, albo... bardzo dobrego fizjoterapeutę. Ja wybrałbym raczej drugie. Znam jednego, pani Janina, robi cuda z kolanami.

Moje osobiste przemyślenia: Patrząc na to osiągnięcie, myślę sobie, że Sorokin to istny "Zeus szos". Ale, żeby taki być, trzeba mieć niesamowitą siłę, determinację oraz... może odrobinę szaleństwa. A ja? Ja biegam tylko do lodówki po kolejne ciastko. I to już dla mnie ultramaraton.

Lista rzeczy potrzebnych do pobicia rekordu Sorokina:

  1. Geny.
  2. Trening. Dużo. Naprawdę dużo.
  3. Może jakiś eliksir, niewykluczone.
  4. Fizjoterapeuta (patrz punkt 2).

P.S. Właściwie, to nie jestem pewien, czy to 6 sekund, czy może 7. Ale na pewno niewiele. A moje wspomnienia o wujku i jego zawodach rzucania burakami są całkowicie prawdziwe. Prawda, prawda!