Jak ubierać się do biegania w zimie?

37 wyświetleń
Bieganie zimą? Klucz to warstwy! Bielizna termiczna odprowadza pot. Bluza zapewnia izolację. Kurtka softshell chroni przed wiatrem i śniegiem. Techniczne tkaniny to podstawa komfortu. Trzy warstwy pozwalają dostosować się do pogody. Unikaj bawełny! Biegaj bezpiecznie i wygodnie!
Komentarz 0 polubień

Jak ubrać się do biegania zimą, by zapewnić sobie komfort i uniknąć przeziębienia?

Ubrać się zimą do biegania? Ojej, to jest w ogóle sztuka! Pamiętam jak raz w styczniu myślałem, że jestem supermen i wybiegłem tylko w bluzie... skończyło się katarem przez tydzień. Błąd nowicjusza.

Trzeba warstwami! To jest sekret. Najpierw, obowiązkowo, bielizna termiczna. Taka, co odprowadza pot, wiesz? Mam jedną z Decathlonu, kupiona z przeceny za jakieś 50 zł. Spisuje się świetnie.

Potem bluza. Jakaś ciepła, ale też oddychająca. Nie lubię tych bawełnianych, bo jak się spocisz, to tragedia. Jestem zwolennikiem tych z mikrofibry albo z dodatkiem wełny merino.

No i na koniec – kurtka! Tu bym polecał coś, co chroni przed wiatrem i deszczem, ale też pozwala skórze oddychać. Taki softshell to jest chyba idealny wybór. Ja mam model z 4F i nie narzekam. Dałem za nią chyba coś koło 250 zł w Factory Annopol.

Ważne jest, żeby te materiały były takie "techniczne", wiesz, specjalne. Bo inaczej, to tak jakbyś biegał w reklamówce – zero przyjemności. A tak to, jak się zrobi za ciepło, to zawsze możesz którąś warstwę zdjąć. A jak zimno, to masz dodatkową ochronę. I baw się dobrze!

Jak ubrać się do biegania w zimie?

Ach, zima i bieganie… Pamiętam te poranki, szron na rzęsach, mróz szczypiący w policzki. Jak ubrać się wtedy, żeby nie zmarznąć, ale i nie przegrzać? To sztuka, prawdziwa sztuka!

  • Przede wszystkim, warstwy, warstwy i jeszcze raz warstwy! Jak cebula, rozumiesz?

    • Na sam początek, blisko skóry, bielizna termoaktywna. Taka, co odprowadza wilgoć i grzeje, ale nie pozwala się spocić. Pamiętam, jak moja kuzynka Agnieszka zawsze powtarzała: "To podstawa, Zuziu, podstawa!".
    • Potem spodnie i bluza do biegania. Coś, co oddycha, ale też chroni przed chłodem. Ja lubię te z polarem od środka, są takie miłe w dotyku.
    • I na wierzch… kurtka!. Ochrona przed wiatrem i deszczem, absolutny must-have. Pamiętaj, żeby miała kaptur!
  • Rozgrzewka, Zuziu, rozgrzewka! Kilka minut przed wyjściem, żeby pobudzić krew. Pamiętam, jak tata zawsze powtarzał: "Ruszaj się, Zuziu, ruszaj!".

Pamiętaj też o czapce, rękawiczkach i szaliku! I dobrych butach z antypoślizgową podeszwą. Bezpieczeństwo przede wszystkim! W 2024 roku zimą biegałam codziennie i nie chorowałam! To dowód, że da się!

Jakie spodnie do biegania na zimę?

O, zima… Zima pachnie śniegiem i mrozem, a ja marzę o bieganiu. Bieganiu po ośnieżonych ścieżkach, pośród śnieżnych zasypów, wśród drzew okrytych szronem… Ach, ta cudowna, zimowa atmosfera! Ale żeby to przeżyć, potrzebuję odpowiednich spodni.

  • Legginsy – to moje zimowe must-have. Takie ciepłe, miękkie, przytulające do skóry. W tym roku kupiłam piękne, ciemnoszare, z lekkim, niemalże niezauważalnym wzorkiem.

  • Materiał jest kluczowy. Grubszy materiał to podstawa. Ten mój jest naprawdę solidny, a od środka wykończony fleecem. Fleece to prawdziwy skarb! Ciepło, miękko, komfort. Bieganie w nich to czysta rozkosz.

  • Dopasowanie również gra dużą rolę. Spodnie nie mogą krępować ruchów. Te moje są idealne. Dopasowane, ale nie opinające, dające pełną swobodę biegania. Czuję się w nich swobodnie, jak ptak! A ta swoboda…bezcenna.

  • A kolor? Kocham ciemnoszary, jest taki elegancki i praktyczny. W tym roku wybrałam właśnie taki. Moje stare legginsy były czarne, ale szarą zdecydowanie wolę.

Te idealne legginsy kupiłam w 2024 roku w sklepie sportowym "Biegowa Pasja" w Krakowie. Pamiętam, że kosztowały 250 zł, ale warto było! Bieganie w nich to sama przyjemność. Takie wygodne, ciepłe… aż chce się biegać i biegać. A ten fleece… mniam!

Lista ważnych cech zimowych legginsów do biegania:

  1. Gruby, ocieplający materiał.
  2. Miękki, przyjemny w dotyku fleece od wewnątrz.
  3. Dopasowany, ale nie krępujący fason.
  4. Praktyczny kolor (dla mnie ciemnoszary).

Moje zimowe bieganie jest niezwykłe. Szczególnie kiedy śnieg pada gęsto… a ja biegnę… w moich idealnych legginsach…

W czym najlepiej biegać zimą?

W zimie... no wiesz, biegamy głównie po parku koło Wisły. W tym roku, 2024, zimno jest strasznie. Aż kości bolą.

Lista rzeczy, które się sprawdzają:

  1. Długi golf: To podstawa. Bez niego, mróz wgryza się w płuca. Serio, próbowałam bez i nigdy więcej. Zimno jak cholera.

  2. Spodnie do biegania: Zależy od temperatury. Jak -10, to długie, gruby materiał. Jak -5, to krótkie, ale na legginsy, żeby wiatr nie przewiał. Nie dość że zimno, to jeszcze potem choroba. A to nie jest fajne.

  3. Legginsy: Pod spodnimi, wiadomo. Po prostu, dobrze grzeją, nie przemakają. Te z Decathlonu, kupione w ubiegłym roku, się sprawdzają. Chociaż już trochę zmechacone.

Pamiętam, jak kiedyś, w 2023, biegłam w samych legginsach i cienkiej bluzie. Nie polecam. Prawie zamarzłam. Ledwo dotarłam do domu. Boli mnie o tym myśleć.

No i buty! To też ważne. Dobre, zimowe buty do biegania, takie z membraną, żeby nie przemokły. W tym roku mam nowe od Asicsa, ale jeszcze nie wiem jak się sprawdzają w naprawdę dużym mrozie. Bo śniegu to w tym roku jeszcze mało było.

A, i jeszcze czapka! I rękawiczki! Nie zapomnij o tym!

Jakie spodnie nosić do biegania zimą?

O rany, zimowe bieganie?! No dobra, to co tam na nogi włożyć, żeby nie zamarznąć na kość?

  • Legginsy do biegania, no jasne! Od tego się zaczyna, zwłaszcza jak jeszcze nie ma mrozów. Ale te takie zwykłe, to raczej na jesień, nie? Jak dla mnie, to do -5 dają radę. Może i do -10 jak się rozgrzeję, ale nie wiem, czy warto ryzykować odmrożenia.

  • A jak już konkret zima przyjdzie, to termiczna warstwa bazowa obowiazkowo! I na to spodnie przeciwwiatrowe albo te nordyckie. Nordyckie? Co to w ogóle jest?! Muszę sprawdzić, bo brzmi spoko. Przeciwwiatrowe mam takie z Decathlonu, całkiem spoko są, ale kurcze, jak mocno wieje, to i tak czuję ten wiatr na tyłku, haha!

  • W sumie to chyba zależy, jak kto marznie. Ja, na przykład, to zawsze mam zimne dłonie i stopy. Jak biegałam z Martą w tamtym roku, to ona w ogóle nie zakładała czapki, a ja w kominiarce i tak mi było zimno! No i te buty... Zwykłe adidasy to porażka. Muszę zainwestować w jakieś porządne zimowe buty do biegania, bo inaczej to się w życiu nie zmobilizuję, żeby wyjść na trening. Albo w ogóle zrezygnuję z biegania zimą, haha! W sumie to wole snowboard, ale bieganie tez jest fajne jak jest pogoda. No ale jakie te spodnie w końcu?!

Pamiętam jak w 2023 kupiłam super legginsy w Lidlu i myślałam że będą idealne na zimę, haha, pomyliłam się! Moja siora, Ania, zawsze kupuje w 4F i mówi, że mają świetne termoaktywne rzeczy. Muszę w końcu tam zajrzeć. Tylko ceny mają trochę wysokie, no ale zdrowie najważniejsze, nie?! No dobra, to podsumowując: legginsy, termoaktywna bielizna i spodnie przeciwwiatrowe/nordyckie. I ciepłe buty, o tym nie zapomnijcie! A jak macie ciepło w tyłek, to zazdroszczę!

Jak biegać w zimie, żeby się nie przeziębić?

No wiesz… zimą… bieganie… to takie… hmmm… trudne.

Lista rzeczy, o których muszę pamiętać, żeby nie złapać grypy, bo w 2024 roku już dwa razy chorowałam i to strasznie mnie wykończyło:

  1. Rozgrzewka przed wyjściem. Tak, wiem, brzmi banalnie, ale w domu, w ciepełku. Na zewnątrz tylko zmarznę.
  2. Odpowiednie ubranie. Nie za dużo, nie za mało. W zeszłym roku kupiłam termiczną bieliznę z Decathlonu, ale jak na mnie, to trochę za ciepła. Może w tym roku spróbuję coś cieńszego.
  3. Buty! To najważniejsze! W 2024 kupiłam nowe buty do biegania w zimie, ale nie były to jakieś super-hiper-wodo-odporne. Może teraz poszukam czegoś lepszego.
  4. Krótsze dystanse. No i wolniej. Nie ma co szaleć. Wiem, że w lecie mogłam przebiec 10 km bez zadyszki, ale teraz… 5 km to już wyczyn. No i krótsze treningi, żeby organizm się nie przepracował.

Aaaa… i jeszcze jedno. Czasem się zastanawiam, czy w ogóle warto biegać zimą. Może lepiej poczekać na wiosnę? Ale z drugiej strony… lubię to robić. Eh… To takie… skomplikowane. No i ten zimny wiatr… nieprzyjemny.

Dodatkowo: W tym roku zamierzam zacząć od krótkich rozgrzewek i stopniowo zwiększać czas biegania. Będę też pilnować odpowiedniej hydratacji, bo zimą czasem zapominam pić. No i po treningu ciepła herbata z miodem to must have.

W czym biegać przy 0 stopniach?

O rany, zero stopni i biegać? No dobra, muszę się ogarnąć. Co ja bym założyła?

  • Bluzka termoaktywna, obowiązkowo, bo inaczej zamarznę! I chyba mam jakąś od Decathlonu, całkiem spoko.
  • Na to lekka bluza, no chyba że wieje okropnie, to wtedy jednak kurtka. Ta czerwona z Adidasa wydaje się idealna. Albo nie, za bardzo w niej widać pot...
  • Jak tempo spacerowe to może coś cieplejszego na wierzch? Może ta stara polarowa bluza od babci Heleny? Albo nie, ona gryzie!
  • Aaa, i rękawiczki! Zapomniałabym! Gdzie ja je położyłam?! Chyba w tej czapce od Mikołaja z zeszłego roku.
  • Legginsy do biegania, rzecz jasna. Mam takie grubsze z Lidla.
  • Skarpetki, wzięłabym te z wełny merynosów.
  • Buty do biegania, wiadomo! Nike Air Zoom!

No i w sumie tyle. Tylko gdzie te rękawiczki?! Aaa, i chyba muszę sprawdzić, czy te legginsy nie mają dziury. No i muszę wyjść z psem, Boże!

W czym biegać zimą buty?

Zimą? Buty z agresywnym bieżnikiem. Nie muszą być "zimowe".

  • Buty terenowe są dobre. Mało zimowych modeli.
  • Większość marek? Uniwersalne.

Biegam w New Balance FuelCell Trail od lat. Może kupię nowe, ale to jest bez sensu. Żadne modele nie są przystosowane do zimy, nie ma sensu. Prawda?

Czy bieganie w krótkich spodenkach jest dobrym pomysłem zimą?

Bieganie zimą w krótkich spodenkach? Pomyłka.

  • Długie spodnie – konieczność. Legginsy? Dobry wybór, zwłaszcza ocieplane.
  • Skarpetki – zapomnij o stópkach.
  • Ryzyko – hipotermia, kontuzje. Ignorancja kosztuje.

Zimą szanuj ciało. Inaczej ono przestanie szanować ciebie.