Po jakim czasie przedawniają się chwilówki?

4 wyświetlenia

Ojej, to mnie naprawdę uspokoiło! Myślałam, że te chwilówki będą mnie prześladować w nieskończoność. Trzy lata… to całkiem sporo, ale daje nadzieję na spokojny sen. Fajnie wiedzieć, że prawo chroni przed wiecznymi naciskami. W końcu po tym czasie będę mogła odetchnąć z ulgą!

Sugestie 0 polubienia

Okej, no dobra, to spróbujmy!

Ech, chwilówki… Jak to brzmi groźnie, prawda? Pamiętam, jak sama kiedyś dałam się na to nabrać… Młoda, głupia, potrzebowałam na szybko kasy na naprawę samochodu, no i wpadłam. Ale do rzeczy – po jakim czasie to wszystko w ogóle się przedawnia? Bo wiecie, człowiek się boi, że to go będzie ścigać do końca życia.

No i właśnie, czytam sobie i co widzę? Trzy lata! Wow. Trzy lata to niby sporo, ale w sumie… To daje jakąś tam nadzieję, no nie? Że nie będę się budzić w nocy z myślą, że zaraz zapuka do mnie komornik. W sumie to się zastanawiam, jak to w ogóle działa w praktyce? Czy oni to tak po prostu odpuszczają po tych trzech latach? Jakoś mi się nie wydaje, przecież oni chcą zarobić, prawda?

Ale wracając do tematu – trzy lata to całkiem sporo czasu. Czyli jak wzięłam tę nieszczęsną chwilówkę w 2020… Ojej, to już prawie! Tylko czy te firmy od windykacji o tym wiedzą? Bo czasami mam wrażenie, że oni specjalnie czekają, aż te odsetki urosną do kosmicznych rozmiarów.

I wiesz co? Niby człowiek wie, że prawo go chroni, że jest to przedawnienie, ale i tak… Jak się dostanie jakiś list z wezwaniem do zapłaty, to serce szybciej bije. No bo kto by chciał mieć problemy, prawda? A najgorsze, że nie zawsze wszystko jest takie jasne i klarowne. Znam historię koleżanki, która zapomniała o jednej małej chwilówce, a po pięciu latach nagle się obudzili i domagali się strasznych pieniędzy. No i się okazało, że ona coś tam niby uznała dług, nieświadomie, i to przedawnienie przepadło.

Także, wiesz, ta wiedza o trzech latach to fajna rzecz, ale trzeba być czujnym i nie dać się naciągnąć. I może przede wszystkim, po prostu unikać tych chwilówek jak ognia, bo to naprawdę potrafi zrujnować życie. Ale dobra, na razie odetchnęłam. Trzy lata… To daje nadzieję na jakiś spokój. Ale i tak będę sprawdzać, czy nic mi nie grozi.