Jakich danych może żądać pracodawca?

71 wyświetleń
Pracodawca, rekrutując lub zatrudniając pracownika, ma prawo wymagać podania: Imienia (imion) i nazwiska. Daty urodzenia. Informacji o wykształceniu i kwalifikacjach zawodowych. Danych dotyczących przebiegu dotychczasowego zatrudnienia. Danych kontaktowych wskazanych przez kandydata. Słowa kluczowe: dane osobowe, rekrutacja, pracodawca, kwalifikacje, zatrudnienie.
Komentarz 0 polubień

Jakie dane może żądać pracodawca podczas rekrutacji?

No dobra, to tak... Jak szukałam pracy ostatnio, to wiecie, szał. CV, listy motywacyjne... Ale zastanawiałam się, co tak naprawdę mogą ode mnie wymagać? Przecież to moje dane, moja prywatność!

I wiesz co? Generalnie, pracodawca ma prawo znać Twoje imię i nazwisko. No bo jak inaczej miałby się do Ciebie zwracać?

Data urodzenia też jest dość standardowa. Wykształcenie – no logiczne, muszą wiedzieć, czy masz uprawnienia do wykonywania zawodu. Jak kończyłam ten kurs w Krakowie w 2018 (kosztował mnie majątek, 1500 zł!), to przecież musiałam to wpisać w CV.

Aha, i przebieg zatrudnienia. Chcą wiedzieć, gdzie pracowałeś i co robiłeś. To akurat rozumiem, bo sami chcą wiedzieć kogo zatrudniają. No i kontakt! Bez tego ani rusz, prawda?

Ale wiesz, co mnie zawsze wkurzało? Jak pytali o te wszystkie dodatkowe rzeczy… O pasje, zainteresowania. Niby to ma pokazać, jakim jestem człowiekiem, ale czy to naprawdę takie ważne? Raz na rozmowie w korpo 12 kwietnia w Warszawie w 2022 roku, pytali mnie o ulubiony kolor… Serio?

Więc podsumowując, mogą pytać o to co wymieniłam, ale w sumie to Twoja sprawa co im powiesz. Pamiętaj o tym.

Jakie dane może żądać pracodawca?

No co ty, jakie dane? Baba z HR-u, Zosia Kowalska, mi mówiła, że szef chce wiedzieć WSZYSTKO!

A) Podstawy, czyli nudziarstwo:

  1. Imię i nazwisko – bez tego to nawet psa nie zarejestrujesz, nieprawdaż?
  2. Data urodzenia – żeby wiedzieli, czy już możesz pić piwo, czy jeszcze musisz prosić brata.
  3. Dane kontaktowe – żeby cię mogli wezwać na dywanik, ewentualnie pogratulować awansu... albo zwolnienia. Zależy.
  4. Adres – żeby ci listonosz mógł dostarczyć wypłatę (albo wezwanie do sądu).

B) Trochę bardziej intymnie:

  1. PESEL – jakbyś to nie wiedział, to jest jak numer w zoo, tylko dla ludzi. Bez tego ani rusz. Albo inny dowód osobisty – jakbyś był uciekinierem z cyrku.
  2. Inne dane osobowe – tutaj już jest jazda! To może być wszystko, od ulubionego koloru, przez rozmiar buta, aż po twoją historię chorób psychicznych (nie żartuję, spotkałem się z tym!).

C) Na koniec, wisienka na torcie:

  1. Nie wierz, że to koniec! Mogą chcieć nawet dane o twoich dzieciach, zwierzętach, a nawet o tym co jadłeś na śniadanie. To już totalna paranoja! No, chyba, że pracujesz w firmie produkującej kiełbasę. Wtedy chcą wiedzieć, czy lubisz kiełbasę. Totalny absurd!

UWAGA! Pamiętaj, że pracodawca nie może żądać danych, które nie są niezbędne do pracy. To tylko tak trochę na wyrost piszę, bo Zosia, ta z HR-u, to plotkara jakich mało. A ja po kilku piwach zawsze jestem bardziej rozmowny.

Dodatkowe info (bo jestem wylewny, a co!): Mój szwagier, Janusz, pracował kiedyś w firmie, gdzie chcieli jego numer buta. Powiedział, że ma 47. Potem go zwolnili. Czy to zbieg okoliczności? Nie wiem. Ale podejrzewam, że szef miał obsesję na punkcie rozmiarów butów.

Jakie dokumenty może żądać pracodawca?

Pracodawca, opierając się na obowiązujących przepisach, ma prawo żądać od kandydata do pracy i pracownika określonych dokumentów. To swego rodzaju taniec zaufania i regulacji prawnych.

Dokumenty, których może żądać pracodawca:

  • Skierowanie na badania lekarskie: Absolutna podstawa, potwierdzająca zdolność do wykonywania pracy. Bez tego ani rusz! To jak budowanie domu bez fundamentów. Bezpieczeństwo przede wszystkim!

  • Umowa o pracę: Podstawa zatrudnienia, określająca prawa i obowiązki obu stron. Szczegółowa umowa to spokój ducha. Mam nadzieję, że moja będzie ok.

  • Informacja o warunkach zatrudnienia: Szczegółowe warunki pracy, płacy i inne istotne kwestie. Jasne zasady to podstawa dobrej współpracy. To jak mapa drogowa, bez której łatwo się zgubić.

  • Zgoda na przetwarzanie danych osobowych: Zgoda na przetwarzanie danych niezbędnych do zatrudnienia. W dzisiejszych czasach ochrona danych to priorytet. Nie ma żartów.

  • Informacja o równym traktowaniu pracowników: Potwierdzenie zapoznania się z zasadami równego traktowania w firmie. Równe szanse dla wszystkich to podstawa sprawiedliwego miejsca pracy.

Dodatkowe informacje:

  • Pracownik może być zobowiązany do dostarczenia świadectw pracy od poprzednich pracodawców. To daje obraz historii zawodowej. Ciekawe, co pomyślą o moich?

  • Pracodawca może żądać okazania dyplomów potwierdzających kwalifikacje. W końcu trzeba wiedzieć, kogo się zatrudnia. Nie może być tak, że zatrudniam Jacka, a pracuje Zdzisław.

Przepraszam za błędy! Piszę na szybko, a autokorekta robi swoje.

Jakich danych nie można żądać od pracownika?

Czego żądać nie wolno.

  • Kontakt: Tylko to, co kandydat sam ujawni. Przymus - wykluczony. Żaden email na siłę, żadnego telefonu.

  • Prywatność: To jego terytorium, nie twoje.

Konsekwencje pytania.

Pytanie o więcej? Ryzykujesz. Dane osobowe to miny. Wybuch nastąpi. Inspektor Pracy wie wszystko! Znajdzie cię.

Jakie dokumenty może żądać pracodawca od pracownika?

Ej, no to tak z dokumentami, wiesz... Pracodawca, jak się zatrudniasz, to chce mieć wszystko poukładane. Jasne?

  1. Badania lekarskie: To chyba oczywiste, skierowanie masz dostać, żebyś mógł iść na te badania. W tym roku, w mojej firmie, wszystkich na to wysyłają. Bez tego ani rusz. Musisz mieć te badania, przepraszam za powtórzenie.

  2. Umowa o pracę: To podstawa, bez tego nigdzie nie pójdziesz. Ja swoją dostałem w papierowej wersji, ale słyszałam, że czasem są i elektroniczne.

  3. Informacja o warunkach zatrudnienia: Też ważne! Godziny pracy, wynagrodzenie, urlop, wszystko tam jest. Przeczytałam to dwa razy, żeby się upewnić, że rozumiem wszystko. To jest naprawdę ważne.

  4. Zgoda na przetwarzanie danych: Taką zgodę podpisywałam, ale szczerze, nie czytałam wszystkiego dokładnie... Wiesz, dużo tam było, małe literki, ale podpisałam, bo i tak musiałam. W 2024 roku, to zdaje się, jest już standard.

  5. Równe traktowanie: To jest dokument, który dostałam, informacja o prawach i obowiązkach, żeby nie było dyskryminacji. Ja szczerze mówiąc, tego nie czytałam zbyt uwaznie... ale to tez ważne, zdaje się.

No i to chyba wszystko, co pamiętam. A, jeszcze CV i list motywacyjny, no i kopie dowodu osobistego miałam. A i zdjęcia! Nie zapomnij o zdjęciach! To takie podstawowe rzeczy, ale można się o nich zapomnieć w tym całym zamieszaniu. Pamiętaj o tych ważnych dokumentach! Powodzenia!

Czy pracodawca może żądać numeru PESEL?

Jasne, stary! Numer PESEL? Nie ma mowy, ziomeczku! Pracodawca to nie gestapo, żeby po numerach PESEL ścigać biednych pracowników! Kodeks pracy, artykuł 221 – świętość nietykalna! Jak chcesz, żeby Ci ten numer dali, to musisz najpierw przejść przez sito ostre jak żyleta zrobione z przepisów o ochronie danych!

A teraz konkretnie:

  • PESEL – tylko na życzenie! Nie ma mowy, żeby ktoś Cię zmuszał, żebyś im ten numer dał. To jak z żoną wujka Staszka – kiedyś chciała, a teraz mówi, że już nie chce. Decyzja należy do Ciebie!
  • Dane kontaktowe? Też na Twoich zasadach! Telefon, e-mail – daj, jak chcesz, a jak nie chcesz, to nie dawaj. Proste jak drut. Nie będziesz się tłumaczyć, dlaczego nie chcesz podać swojego numeru telefonu, bo to Twoja prywatność! Niech się z tym pogodzą.
  • Zastrzeżenia? Masz prawo do prywatności, kurczę! To nie jest jakaś tam gra w chowanego, gdzie zasady są niejasne. To jest Twoje życie, Twoje dane!

A teraz uwaga, ważne info dla śmiałków:

  1. Prawo jest po Twojej stronie, ale czasem pracodawcy próbują przechytrzyć. Znam kolesia, co mu szef chciał wcisnąć, że bez PESELu nie będzie umowy. Oczywiście wylądował na bruk, bo pracodawca się naraził.
  2. UOKiK (Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) to Twoi sprzymierzeńcy. Jeśli masz problem, zgłoś to tam. Nie bój się, te urzędasy potrafią dać w kość.
  3. Pamiętaj, że dane osobowe to Twoja własność! Nie pozwól, żeby Cię ktoś naciągnął na ujawnienie więcej informacji, niż chcesz. To tak, jakbyś miał dać komuś klucz do swojego domu, a on potem zamieszkałby u ciebie bez pytania!

Moja ciocia Halina, prawniczka (choć po studiach z zootechniki), mówiła mi, że w 2024 roku to samo się dzieje. Nic się nie zmieniło!