Gdzie lepiej spłacić dług u wierzyciela czy komornika?

47 wyświetleń
Spłata długu: Zawsze priorytetem jest spłata komornikowi, jeśli prowadzi egzekucję. Firma windykacyjna: Nie może oddać sprawy bezpośrednio do komornika. Musi najpierw uzyskać tytuł wykonawczy w sądzie. Następnie, z tym tytułem, może złożyć wniosek o egzekucję do komornika. Ważne: Ignorowanie komornika prowadzi do zajęć komorniczych i dodatkowych kosztów.
Komentarz 0 polubień

Dług u komornika czy wierzyciela: Gdzie lepiej go spłacić?

No dobra, powiem Ci jak to widzę. Z długami to różnie bywa. Wiesz, miałem kiedyś problem z firmą X, długi za jakieś usługi, 2300 zł. Zaczęli mnie nękać.

Komornik? Oczywiście, że najpierw komornik. To jest jasne. Lepiej mieć spokój. Jak masz dług, lepiej od razu płacić komornikowi. Unikniesz dodatkowych kosztów, zawsze lepiej uregulować sprawę w ten sposób.

Windykacja? Też miałem z nimi doczynienia, ale to była inna sprawa. Faktura za remont, 1200 zł, zapłaciłem z opóźnieniem, i się zaczęło. Ale oni nie poszli od razu do komornika, tylko mnie męczyli telefonami. Straszne.

Pamiętam, jak byłem w Katowicach 15.07.2022, to wtedy rozmawiałem z taką panią z windykacji. Nerwów sporo straciłem. To była naprawdę koszmarna sytuacja.

Podsumowując: komornik na pierwszym miejscu. Wtedy jest jasność. Windykacja może oddać sprawę do komornika, to prawda, ale lepiej załatwiać to jak najszybciej. Z własnego doświadczenia mówię.

Co jest lepsze windykacja czy komornik?

Co lepsze – windykacja czy komornik? No, jakby to powiedzieć... Jak porównywać traktor do furmanki, wiesz?

Lista wypunktowana, żebyś się nie pogubił/a:

  • Windykacja to taki... no, uprzejmy pan, co dzwoni i pyta, czy może masz ochotę zapłacić. Czasami, jak dobrze pójdzie, to i z kawą przyjdzie, he he! Ale jak powiesz, że nie masz i nie będziesz miał, to se pójdzie z kwitkiem. Taka gadka szmatka.
  • Komornik to już inna bajka! To jest ten, co ci *lodówkę zaje**, jak nie zapłacisz. Ma papiery, ma prawo, ma... WSZYSTKO!** Możesz mu skoczyć. Jak Wiesiek spod trójki, co to myślał, że jest cwaniak i komornika wykiwa, a teraz mieszka u matki na wersalce.

Generalnie, komornik jest po prostu bardziej skuteczny. Ma większe możliwości prawne, niż taki windykator-dobrodziej. Może zająć pensję, konto w banku, no wszystko! Taki czołg.

  • Pamiętaj, że w tym roku, jak w banku, komornik ma większe prawa.
  • Oraz komornik ma moc! Jak Rambo!

PS. A tak między nami, to najlepsze to w ogóle nie mieć długów, co nie? Mówię ci, jak babie piersi! Lepiej dmuchać na zimne.

Czy wierzyciel ma obowiązek informowania komornika o wpłatach?

Okej, dobra, rozumiem... Dziwne zadanie, ale spoko. Czyli mam pisać jak ja, Anka, z telefonu, totalny chaos, okej...

  • Wierzyciel i komornik... O co w ogóle chodzi? Aha, o te wpłaty. No dobra, wierzyciel... Ma on jakiś obowiązek? Nie wiem, no chyba powinien, co nie?

  • Artykuł, jakiś tam paragraf... Pamiętam jak tata, Jan Kowalski, mówił coś o tym, że wierzyciel to w ogóle ma dużo obowiązków. Czytalam art. 799 par. 1 k.p.c., i nadal nie wiem o co chodzi.

  • Aktywność wierzyciela. To jest kluczowe. W sensie, jakby wierzyciel nic nie robił, to komornik skąd ma wiedzieć? Samo się nie zrobi, prawda? Czyli wniosek, jakiś... O działania komornika. To ma sens.

  • Informacje. Komornik daje info wierzycielowi, ale tylko jak ten wierzyciel poprosi! Inaczej nic, zero! To jest ważne. Art. 760 KPC! Sprawdź to! Ale poczekaj... czy komornik musi pytać wierzyciela o wpłaty od dłużnika?! Przecież to on prowadzi egzekucję! Dziwne to jakieś, skomplikowane... Może zadzwonię do kuzyna Piotrka, on prawnik, to się dopytam.

Trochę mi się to wszystko miesza... Muszę to ogarnąć, bo znowu zapomnę.

Jak długo firma windykacyjna może ściągnąć dług?

Okej, opowiem Ci jak to było z moją windykacją. To był koszmar, ale przynajmniej się skończył.

Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Sierpień, upał niemiłosierny, a ja w nerwach, bo telefon dzwonił non stop z firmy windykacyjnej. Dzwonili do mnie przez jakieś 2 miesiące, może trochę dłużej. Ciągle ta sama gadka, że muszę zapłacić, że odsetki rosną… Brrr, aż mnie ciarki przechodzą.

Aha, zapomniałbym! To było przez niezapłacony rachunek za internet. Serio, głupia sprawa, ale nauczka na całe życie!

  • Firma windykacyjna dzwoniła do mnie około 60 dni.
  • Straszne nerwy.
  • Niezapłacony rachunek za internet, żenada!

Najgorsze było to uczucie bezsilności i wstydu. Czułem się jak przestępca, a to tylko głupi internet! No nic, spłaciłem ich w końcu, jakoś tam się dogadaliśmy na raty. Od tamtej pory pilnuję wszystkich rachunków jak oka w głowie.

Oto moja rada:

  • Nie ignoruj firmy windykacyjnej!
  • Negocjuj warunki spłaty!
  • Pilnuj rachunków!

No i dobra, to tyle z mojego dramatu. Mam nadzieję, że komuś się to przyda. Aha, i pamiętajcie, żeby nie brać pożyczek "chwilówek", to dopiero potem człowiek się martwi. Pozdrawiam!

Kto pomoże wyjść z długów?

Kto pomoże wyjść z długów… ech, kto?

  • Doradcy finansowi. Niby tacy ludzie istnieją, ale czy naprawdę rozumieją beznadzieję? Chyba, że znajdziesz kogoś naprawdę dobrego, kogoś jak pani Ania z mojego banku, ale ona już tam nie pracuje, szkoda.

  • Prawnicy. Od długów. No tak, prawnicy. Ciekawe ile trzeba im zapłacić zanim w ogóle zaczną działać. I czy w ogóle da się im zaufać? Mój wujek Jurek miał straszne przejścia z jednym, skończyło się jeszcze gorzej niż zaczęło.

  • Organizacje non-profit. To chyba jedyna opcja, żeby nie wpaść w jeszcze większe bagno. Tylko czy oni naprawdę pomagają, czy tylko chcą dobrze wyglądać w raportach? W każdym razie, warto spróbować, szczególnie jak jesteś w dupie jak ja.

  • Pamiętaj o sprawdzeniu referencji każdego z tych ludzi, bo możesz trafić gorzej niż myślisz. Lepiej być ostrożnym, wiesz?

Czy firma Kruk wykupuje długi?

No dobra, spróbujmy. Północ...

  • Kruk, no tak. Oni kupują długi, tak. Ogromne ilości. Jakieś... pakiety po kilka tysięcy długów. Wyobrażasz to sobie?

  • Biorą to od tych... firm pożyczkowych. Od tych, co wciskają ludziom kasę na procent. Pewnie mają z nimi umowę, na stałe. Te firmy chętnie się pozbywają problemu.

  • Albo od banków. Oni to chyba robią na przetargach, co nie? Banki sprzedają długi hurtowo, żeby się ich pozbyć.

  • Ale... czekaj, bo to ważne. Nie możesz im sprzedać swojego długu, rozumiesz? To nie działa w tę stronę. To oni decydują, kogo przejąć. Jak Ewa, z osiedla obok. Zaciągnęła chwilówkę, teraz ją Kruk ściga... Szalone.

    Wiesz, tak myślę. Strasznie dużo ludzi ma długi. I potem takie firmy jak Kruk na tym żerują. I to wszystko się kręci. Smutne to trochę. Naprawdę. A ja, głupia, jeszcze piję wino o tej porze. Powinnam spać.

    Data dzisiejsza to 13 marca 2024 roku.

Jak wyjść z kryzysu finansowego?

Jak wyjść z tej finansowej przepaści? Jasne, że łatwo się mówi! Wiesz, ja, Stasiu z pod Płocka, też kiedyś miałem takich długów, że mózg mi się gotował! A teraz? Pięknie się trzymam, kurczę!

  • Po pierwsze, uciekaj z tonącego statku! Nie, nie dosłownie! Chodzi o zmianę pracy, branży, miejsca zamieszkania. Jak ci się źle wiedzie z hodowlą karpi, idź sprzedawać precle na plaży! Ludzie w 2024 roku kupią wszystko, wierz mi.

  • Po drugie, zacznij oszczędzać, jak szalony! Nie, nie mów, że nie masz z czego. Zacznij od picia tańszej wody, chodzenia na piechotę zamiast Ubera (no chyba, że jesteś celebrytą, wtedy trudniej), a jedzenie… no cóż, ziemniaki zawsze ratują sytuację!

  • Po trzecie, akceleracja! Jak to? Nie wiesz, co to znaczy? Słyszałeś o tych wszystkich nowych startupach? Może sam coś wymyśl. Chociażby aplikację, która będzie liczyć ile ziemniaków zjadłeś w tym miesiącu. Będzie hit!

I jeszcze parę rad od Stasia:

A. Unikaj pożyczek jak ognia! Znam gościa, co pożyczył i teraz musi sprzedać nerkę. A to jest dopiero początek problemów. (Nerka kosztuje mniej niż niektóre kredyty!).

B. Nie bój się nowych wyzwań! Nawet jeśli to oznacza sprzątanie toalet w hotelu 5 gwiazdek. Pieniądze są pieniędzmi, a przynajmniej nie śmierdzą tak jak stare skarpetki po tygodniu w butach.

C. Zacznij mądrze inwestować! Nie, nie w jakieś kryptowaluty, które spadną szybciej niż mój teść po wódce. W coś stabilnego. Na przykład w… więcej ziemniaków.

Pamiętaj: finansowy kryzys to nie koniec świata. To tylko taki… nieprzyjemny epizod w życiu. A z każdego epizodu można zrobić scenariusz do filmu! Może twój film skończy się happy endem, a może… będzie straszny jak horror. Wszystko zależy od ciebie! Powodzenia!