W czym do pracy w upały?

107 wyświetleń
W te upały na myśl o pracy w dusznych ciuchach robi mi się słabo! Lniane spodnie i muślinowa bluzka to świetny pomysł - przewiewne i lekkie. Uwielbiam te delikatne, zwiewne materiały. A jasne kolory, takie jak beż czy błękit, to zbawienie dla skóry w pełnym słońcu. Czuję się wtedy o wiele bardziej komfortowo i mogę skupić się na pracy, a nie na lejącym się ze mnie pocie.
Komentarz 0 polubień

Ech, te upały… Sama myśl o pracy, o tym, że mam się wbić w jakieś duszne ciuchy, sprawia, że mam ochotę schować się pod kołdrę i nie wychodzić do października. Pamiętam, jak kiedyś, chyba z dwa lata temu, musiałam iść na ważne spotkanie w pełnym słońcu. Garnitur, obcasy… masakra! Czułam się jak w saunie. Wróciłam do domu kompletnie wykończona. Przecież tak się nie da funkcjonować! Dlatego teraz, kiedy znowu te temperatury szaleją, stawiam na len i muślin. Lniane spodnie, taka luźna, muślinowa bluzka… Cudo! Są lekkie, przewiewne, skóra oddycha. Nie to co te sztuczne materiały, w których człowiek czuje się jak w folii. No i kolory! Jasne kolory to podstawa. Beż, błękit, biel… odbijają promienie słoneczne, a czarne czy granatowe – przecież wiadomo, że przyciągają słońce jak magnes. Różnica jest kolosalna! Naprawdę czuję się wtedy o niebo lepiej, mogę się skupić na pracy, a nie na tym, że ze mnie leci. Gdzieś czytałam, że jasne kolory obniżają odczuwalną temperaturę nawet o kilka stopni. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale na pewno jest mi chłodniej. A co wy nosicie w upały? Macie jakieś sprawdzone sposoby na przetrwanie w pracy, kiedy żar leje się z nieba? Bo ja ciągle szukam idealnego rozwiązania…