Po jakim czasie trafia się do BIK?

146 wyświetleń
Trafienie do BIK: Kluczowe InformacjeDo Biura Informacji Kredytowej trafia się zazwyczaj po 60 dniach od zaległości w spłacie raty. Jest to moment, w którym bank może wypowiedzieć umowę kredytową. Czas ten może się nieznacznie różnić w zależności od wewnętrznych procedur poszczególnych instytucji bankowych.
Komentarz 0 polubień

Po jakim czasie dane kredytowe trafiają do BIK?

Ach, BIK, temat rzeka dla każdego, kto choć raz musiał pomyśleć o jakimś kredycie. Powiem szczerze, to nie jest tak, że jest jakiś magiczny przycisk, który od razu wrzuca dane, ale zasady są dosyć konkretne i mocno odczuwalne.

Z mojego doświadczenia, czy raczej z opowieści znajomych, bo sama pilnuję terminów jak oka w głowie, widzę że banki zazwyczaj dają ci te jakieś 60 dni od momentu, gdy powinieneś zapłacić, zanim zdecydują się na takie ostateczne kroki. Pamiętam, jak Mariusz, sąsiad z drugiego piętra, opowiadał mi w lipcu 2022 roku, że bank w Łodzi, gdzie brał ten mały leasing na samochód, czekał właśnie na te dwa miesiące zaległości, zanim w ogóle pomyśleli o wypowiedzeniu umowy.

Potem, jak już minie ten czas i nic się nie ruszy, oni po prostu wypowiadają umowę i wtedy twoje nazwisko leci prosto do BIK-u. To taka pieczęć, która zostaje na długo.

Zawsze mnie to zastanawiało, jak bardzo ta cała polityka bankowa potrafi różnić się od instytucji do instytucji. Niby podobne zasady, ale jeden bank z tym zgłoszeniem się nie śpieszy, drugi zaraz po tych 60 dniach działa błyskawicznie. Właściwie, to ich indywidualne podejście decyduje, kiedy faktycznie dane z kredytu, te gorsze, trafią na twoje konto w BIK. To takie trochę pole minowe, trzeba uważać.

Za co można trafić do BIK?

Jeszcze niedawno myślałam, że Biuro Informacji Kredytowej (BIK) to tylko miejsce dla tych, którzy notorycznie nie płacą rat kredytów czy pożyczek. Okazało się, że to nie do końca prawda. Pamiętam, jak znajomy, Tomek, spóźnił się z zapłatą rachunku za telefon. Nic wielkiego, ot kilka dni opóźnienia. A jednak!

Potem się okazało, że nieuregulowanie nawet niewielkich zobowiązań typu:

  • Nieopłacony rachunek za telefon komórkowy
  • Przedawniony dług za internet
  • Zaległości w opłatach za gaz czy prąd
  • Niewywiązanie się z płatności czynszu
  • Brak zapłaty za polisę ubezpieczeniową

może spowodować, że trafi się na czarną listę dłużników. Ta wiedza była dla mnie szokiem. Zaczęłam się bardziej pilnować, nawet drobnych kwot. Bo przecież nigdy nie wiadomo, kiedy takie coś odbije się czkawką. Teraz wiem, że nie chodzi tylko o wielkie kredyty, ale o każde zaniedbane zobowiązanie.