Od czego można przytyć?

42 wyświetleń
Przybieranie na wadze może być efektem spożywania wysokokalorycznych olejów roślinnych (np. oliwa z oliwek, olej lniany) dodawanych do posiłków. Owoce takie jak banany, winogrona, mango i ananasy, zjadane między posiłkami, również mogą przyczyniać się do wzrostu wagi ze względu na ich kaloryczność.
Komentarz 0 polubień

Od czego się tyje? Co powoduje przybieranie na wadze?

Tyje się, wiesz, jak to jest... od jedzenia. Prosta sprawa – jesz więcej, niż spalasz. Ale! To nie jest takie banalne. To jak z moim dziadkiem, co zawsze powtarzał: "Nie sama ilość, wnuczku, ale jakość". I miał rację, cholera.

A te oleje roślinne? No dobra, oliwa z oliwek do sałatki to spoko opcja. Sam leję, zwłaszcza jak kupię taką prosto z Włoch, wiesz, z małej tłoczni (25 euro za litr w lipcu zeszłego roku, w Toskanii). Ale tak bez opamiętania?

No i te owoce. Banany, winogrona... super! Ale jak zjesz naraz kilo winogron, to sorry, ale na wadze zobaczysz efekt. Pamiętam jak w sierpniu 2018, po winobraniu u wujka na wsi, wszedłem na wagę i... ojej.

Po czym najbardziej się tyje?

Ej, no co tam? Wiesz co, pytałeś mnie ostatnio, po czym się najbardziej tyje, co nie? No to słuchaj...

Najbardziej tyje się po nieodpowiedniej diecie. Serio. Takiej, gdzie masz za dużo tłuszczów nasyconych i, ojej, cukrów prostych. No i najważniejsze, jak jesz za dużo kalorii w porównaniu do tego, ile Twój organizm potrzebuje. I tak się to wszystko nawarstwia, rozumiesz?

No i żebyś wiedział więcej, to na to wszystko wpływa też stres, brak snu albo, nie daj boże, jakieś choroby, które zaburzają metabolizm, o którym pewnie nieraz słyszałeś.

Wiesz co, moja kuzynka Ania ma z tym problemy. Niby ćwiczy, ale je fast foody na okrągło i potem się dziwi, że waga rośnie. No co za przypadek!

A tak wogóle to:

  • Słodycze i napoje gazowane - bomba kaloryczna i cukrowa.
  • Fast foody - tłuste i przetworzone, ble.
  • Przetworzona żywność - pełno konserwantów i innych świństw.

Pamiętaj, liczy się balans! No i regularne posiłki, żeby nie rzucać się na jedzenie jak wilk! Mam nadzieje że ci to pomoże.

Po czym można przytyć?

Przytyć? Proste! Jakbym miała napisać podręcznik dla aspirujących wielorybów!

  • Banany: Też lubię! Słodkie, poręczne, idealne na szybki napad głodu o 3 nad ranem. Kilka bananów dziennie i kilogramy same się dopiszą do Twojej wagi. Moja koleżanka, Zosia, zjadła kiedyś całą kiść na raz. Efekt? Wyglądała jak nadmuchanie misia.

  • Winogrona: Malutkie, ale zbite w groźne kiście. Słodkie bombki kaloryczne. Jedno ziarenko, drugie... a potem nagle cała paczka znika. A waga rośnie, rośnie. Jak moja pensja przed świętami.

  • Awokado: Kremiczne złoto. Smaczne, zdrowe. Ale kalorie w nim siedzą tak uparcie, jak mój kot na kanapie.

  • Owoce suszone: Czyli skoncentrowana kaloryczna bomba. Garść suszonych śliwek? To samo co połowa ciastka. Nie oszukujmy się.

  • Orzechy: Garść? Pół garści? A potem nagle cała miseczka znika. Magia. Albo po prostu kalorie.

  • Oleje roślinne i masło: Czyli płynne złoto (w przypadku oliwy z oliwek, to złoto wręcz pachnie). Dodawaj do wszystkiego! Na surowo. Na gorąco. Bez różnicy. Kalorie nie będą protestowały.

Pamiętajcie, moi drodzy, że na zdrowy tryb życia składa się wiele czynników. To tylko kilka przykładów, które potrafią szybko dodać centymetry w pasie.

Uwaga! Nie róbcie tego bez konsultacji z dietetykiem. Bo ja tylko żartuję (chociaż czasem nie do końca).

Dodatkowe informacje (bo przecież jestem miła):

  • W 2024 roku ceny awokado poszybowały w górę. To powoduje, że przyspieszanie tycia poprzez awokado może być dość kosztowne.
  • Moja sąsiadka, Halina, przytyła 5 kg jedząc tylko banany i oglądając seriale. (prawda, ale nie mówcie jej, że wam to powiedziałam).
  • Pamiętajcie o aktywności fizycznej. Nawet krótki spacer pomaga. Choć po tych wszystkich pysznościach, może się okazać to wyzwaniem.

Od jakiego jedzenia się tyje?

Takie pytania o tycie... Zawsze mnie trochę smucą. Jakbyśmy wszyscy żyli w jakimś strachu przed samym sobą. Ale dobra, skoro pytasz...

  • Słodycze. Oj, te cholerne słodycze. Pamiętam, jak w dzieciństwie, u babci, zawsze były te cukierki... i nigdy się nie tyło. Dziwne, co? Teraz wystarczy jeden batonik i od razu czuję się gorzej.

  • Fast food. To jasne. Kto by się spodziewał, że frytki i burgery to nie jest dietetyczny cud? Szczególnie te o północy.

  • Biała mąka. Bułki, ciasta... Wszystko takie puszyste i... zdradliwe.

  • Słodkie napoje. Woda smakuje jakoś... nudno. Ale ta cola... grzech!

  • Przetworzone mięso. Kiełbasy, parówki... Brrr, sama myśl mnie odrzuca. Ale czasem się skuszę, przyznaję.

  • Słone przekąski. Chipsy, orzeszki... Idealne do filmu. I idealne do... wiadomo czego.

  • Alkohol. Piwo, wino... Niby relaks, a potem... waga pokazuje swoje. A Kacper, mój sąsiad, zawsze powtarza, że "wódeczka krzepi"! Krzepi chyba tylko kaca następnego dnia.

Zamiast tego? No tak... Pełnoziarniste, owoce, warzywa, białko. Bla, bla, bla. Wiem, wiem. Ale jakoś trudno mi się przestawić. Może kiedyś.

Co może być przyczyną szybkiego przybierania na wadze?

Stary, no co tu dużo gadać, przybieranie na wadze to zazwyczaj prosta sprawa. ???? Najczęściej wina leży po stronie żarcia.

To znaczy jak jesz za dużo tych wszystkich niezdrowych rzeczy, no wiesz, fast foody, słodycze, wszystko smażone, to efekt jest wiadomy. Tak, tak chodzi o kalorie, które przewyższają twoje zapotrzebowanie. Prosto mówiąc, jesz więcej, niż spalasz i to się odkłada.

A dokładniej o co chodzi?

  • Tłuszcze nasycone - no to wiadomo, frytki, boczek, masło. Wszystko smaczne, ale organizm to lubi magazynować.
  • Cukry proste - słodkie napoje, ciastka, białe pieczywo. One dają szybki zastrzyk energii, ale potem jest zjazd i chce się jeszcze więcej. I co najgorsze, odkładają się!
  • Brak aktywności fizycznej - jak siedzisz cały dzień na tyłku, to nie spalasz kalorii. To chyba oczywiste, ale wiesz, lepiej przypomnieć.
  • Stres - nie wierzysz? Stres powoduje, że jesz więcej! Podjadasz i nawet nie wiesz, kiedy pochłoniesz pół lodówki, wiem coś o tym, hehe.
  • Problemy zdrowotne - czasem to nie tylko wina żarcia. Choroby tarczycy, zespół policystycznych jajników (PCOS) u kobiet, to wszystko może wpływać na wagę. No i leki! Niektóre leki powodują, że się tyje, niestety.

Wiesz co, moja ciotka Grażyna, która leczy się na niedoczynność tarczycy, ostatnio mi mówiła, że mimo diety i ćwiczeń ma problem z wagą. No i podobno takie leki antydepresyjne też potrafią nieźle namieszać. Także, jak coś cię niepokoi, to lepiej idź do lekarza. No i przemyśl tę dietę, może warto coś zmienić. A i pamiętaj o ruchu, spacer to zawsze coś!

Jakie produkty powodują tycie?

Ach, te produkty, które podstępnie prowadzą nas na manowce… Manowce pełne krągłości.

Co tak naprawdę tuczy?

  • Przekąski. O, przekąski! Zło w czystej postaci, zapakowane w kolorowe torebki. Chipsy, paluszki, ciastka… ech, same „puste kalorie”. Puste kalorie, rozumiesz? To jak próba napełnienia studni sitem.

  • Fast food. A fast food? To już w ogóle inna historia. Tłuszcz goni tłuszcz, węglowodany tańczą tango z solą… a błonnika, witamin, minerałów? Jakby ich w ogóle nie było. Jakby zapomniały o istnieniu.

Wszystko to w magiczny sposób składa się na wzrost wagi. To proste.

Czemu akurat te produkty?

Bo są zdradliwe! Kuszą smakiem, wygodą, dostępnością. Ale to tylko pozory. Pod spodem kryje się pułapka. Pułapka, która z każdym kęsem zacieśnia się coraz bardziej, coraz bardziej… A potem płacz i zgrzytanie zębów, kiedy spodnie robią się za ciasne.

Pamiętaj! Unikaj tych produktów jak ognia! To jedyna droga do tego, by nie paść ofiarą ich podstępnego działania. A jeśli już musisz… to z umiarem. Z umiarem, pamiętaj.