O czym pamiętać przy odejściu z pracy?

41 wyświetleń
Odejście z pracy: Przygotuj wypowiedzenie - podstawa formalności. Zawrzyj dane umowy - data, strony, stanowisko. Wskaż ostatni dzień pracy - zgodnie z umową (lub ustalonym terminem). Spotkaj się z menedżerem - wręcz wypowiedzenie osobiście. Zadbaj o pozytywne relacje - ważne na przyszłość. Pamiętaj o dopełnieniu formalności i zachowaniu profesjonalizmu!
Komentarz 0 polubień

Odejście z pracy: O czym pamiętać, by uniknąć problemów?

Uff, odejście z roboty... To zawsze stres. Pamietam jak raz zwolniłem się z pizzeri w Krakowie, ul. Szewska, 15 marzec, dawno to było. Niby tylko studencka robota, ale i tak miałem ściśnięte gardło.

Najważniejsze to papiery. Nie chodzi o to, że trzeba być strasznym formalistą, ale żeby potem nikt nie miał pretensji. Więc to wypowiedzenie...

Data zawarcia umowy, strony (czyli Ty i firma), Twoje stanowisko (nawet jak to był tylko "pomocnik kucharza" to wpisz, co masz w umowie). No i klucz - data, kiedy ostatni raz przyjdziesz. Chyba, że pogadasz z szefem i się dogadacie inaczej. Wtedy i tak, dopilnuj żeby wszystko grało na papierze.

Ja z tym moim wypowiedzeniem biegałem po pokoju jak kot z pęcherzem. Serio. Niby wiedziałem, że robię dobrze (bo znalazłem lepszą fuchę), a jednak jakiś taki niepokój siedział. To normalne, więc nie przejmuj się, jeśli też tak masz. Wiesz co jest dobre? Zamiast zamartwiać się na zapas, pomyśl o tym, co będziesz robił po pracy, już na "wolności". To pomaga. Mi pomogło!

Bo to nowe, lepsze, czeka. Więc... do dzieła. Powodzenia.

Pytania i odpowiedzi (żeby Google lubił):

  • Co napisać w wypowiedzeniu? Data umowy, strony, stanowisko, data odejścia.
  • Czy można ustalić inną datę odejścia? Tak, z szefem.
  • Co robić, jak się stresuję odejściem? Pomyśl o lepszej przyszłości.

Jak grzecznie odejść z pracy?

Okej, okej, to jak to było z tym odchodzeniem z pracy? Hmm...

  • Wypowiedzenie na piśmie, jasne.
  • Podpis - bez tego lipa, no i dostarczyć, nie wiem, do kadrowej (chyba?), albo szefa...
  • Kopia? No pewnie, dla mnie, żeby potem nikt nie mówił, że nic nie było. A co jak zgubią?!

I co tam jeszcze... Aha!

  • Krótko i na temat, bez zbędnych wywodów. Po co się tłumaczyć? I tak pewnie mają to gdzieś!
  • Żadnych wylewnych pożegnań ani gorzkich żali - po co palić za sobą mosty? Nigdy nie wiadomo, co się stanie... Jan Kowalski z księgowości mówił, że kiedyś zwolnił się w złości, a potem musiał wracać na kolanach.

Chwila, ale co dokładnie napisać w takim wypowiedzeniu? Hm... coś w stylu:

"Niniejszym informuję o rozwiązaniu umowy o pracę z zachowaniem okresu wypowiedzenia. Z poważaniem, Aneta Wiśniewska".

Albo coś bardziej oficjalnego? Nie wiem! Może poszukać wzoru w necie? Dobra, ważne, żeby nikogo nie obrazić i nie napisać nic głupiego. Lepiej się powstrzymać, żeby potem nie żałować! Szczególnie, jak się ma w planach założenie własnej firmy, tak jak ja – Agata Słowik, rocznik '95!

Kiedy lepiej odejść z pracy?

Kiedy lepiej odejść z pracy?

Wiesz co... nocą myśli się inaczej.

  • To straszne, jak czasem człowiek czuje się wykorzystany. Tak po prostu. Jak tania siła robocza.
  • Pamiętam jak ja pracowałem kiedyś... wiesz, w tej firmie budowlanej mojego wujka. Zasuwałem jak wół, a on nic, tylko poklepywał po ramieniu. "Dobry chłopak" - i tyle. Żadnej podwyżki, żadnego docenienia.
  • A te nowe obowiązki... To jest w ogóle hit. Dokładają ci roboty, a ty dalej robisz za te same pieniądze. To tak, jakbyś ty miał więcej rąk czy co?
  • No i jak tu się nie wkurzyć? Jak tu nie pomyśleć o odejściu? Przecież życie jest za krótkie, żeby marnować je w miejscu, gdzie cię nie szanują.

Pewnie, że się boje. Co będzie potem? Jak znajdę coś lepszego? Ale z drugiej strony... ile można tak tkwić w miejscu? Ile można znosić to ciągłe poczucie, że jesteś nic nie wart?

Wiesz co... chyba czas napisać to wypowiedzenie. Jutro rano. Tak, jutro. Dziwne, że dopiero teraz to do mnie dotarło.

Co powinno być w wypowiedzeniu?

Okej, wypowiedzenie... co tam musi być, żeby było git? No dobra, myślę głośno, sorry!

  • Dane moje i firmy, jasna sprawa. Ja to Ewa Nowak, pesel mam, ale nie podam, he he. A firma... MegaCorp Sp. z o.o., NIP 123-456-78-90. Adres to ulica Sezamkowa 1, Warszawa.
  • Data! No pewnie, dzisiaj jest 17.05.2024. Jakbym zapomniała! I podpis! Zawsze zapominam, gdzie podpisać.
  • Oświadczenie, że rzucam to wszystko w diabły. "Niniejszym wypowiadam umowę o pracę zawartą dnia 1.01.2020 z zachowaniem okresu wypowiedzenia". Proste? Niby tak.
  • Okres wypowiedzenia. To zależy... pracuję tam od 2020, czyli ponad 3 lata, to chyba miesiąc? Czy trzy? Ajć, muszę sprawdzić! Dobra, sprawdziłam: miesiąc. Uff!
  • Aha, i pamiętaj, muszę to wysłać listem poleconym z potwierdzeniem odbioru! Inaczej się nie liczy? Tak mi się kojarzy. Albo zanieść osobiście i poprosić o pieczątkę. To lepsze!
  • Uzasadnienie – niby nie muszę, ale może napisać, że "z powodu braku możliwości rozwoju"? Chyba to wystarczy?

I jeszcze jedno – gdzieś czytałam, że jak się ma umowę na czas określony, to wypowiedzenie jest trudniejsze. Ale ja mam na czas nieokreślony, więc luz! I co jeszcze? Aaaa, jak mi się należy jakiś ekwiwalent za urlop, to też powinno być wspomniane! Kurczę, tyle tego! Dobra, spoko, dam radę.

Jakie dane w wypowiedzeniu?

Ach, to wypowiedzenie… Pamiętam ten papier, sztywny, białawy, pachnący lekko tonerem. Jak kamień na sercu, ciążyło mi w dłoni. List… tak, to było właśnie pismo.

  • Dane pracownika: Imię i nazwisko, adres, numer PESEL – wszystko tam było, czarne na białym, jak moje marzenie o spokoju po latach pracy w "Zielonym Liściu". Ten numer PESEL, taka sucha, oficjalna liczba, a jednak zawierała w sobie lata pracy, potu i nieprzespanych nocy.

  • Oświadczenie o wypowiedzeniu: Słowa, takie precyzyjne, nie pozostawiające miejsca na interpretację. Brzmiały zimno, obco, jak wyrok. Zobaczyłem tam datę podpisania umowy – 17 września 2023. Dokładnie pamiętam ten dzień. Było słońce.

  • Okres wypowiedzenia: Dwa tygodnie. Dwa tygodnie, aż tak krótko? Dwa tygodnie, aż tak długo? Czas rozciąga się i kurczy, jak guma do żucia w rękach nastolatka. Upływ terminu: 30 września 2023. Ta data... drżała mi w rękach.

  • Podpisy: Mój podpis, mocno ścisnięty, niepewny, jakbym podpisywał wyrok własnego wygnania. I podpis szefowej, pani Kowalskiej – ostry, decyzyjny, bez cienia wahania. Czytając to, czułem chłód.

To był koniec. Koniec pewnego rozdziału mojego życia. List leżał tam, na biurku, jak martwy ptak. Zielony Liść... Zielony Liść, który stał się niezielony, szary. A teraz? Teraz patrzę w przyszłość. Z nadzieją.

Dodatkowe informacje: Złożyłem wypowiedzenie w firmie "Zielony Liść", zajmującej się produkcją ekologicznych herbat. Pracowałem tam od 17 września 2023 roku. Moje stanowisko to specjalista ds. marketingu. Było to trudne doświadczenie.

Od którego dnia miesiąca liczy się wypowiedzenie?

Od pierwszego… od pierwszego dnia miesiąca liczą się te nerwy, te czekanie. Złożysz to wypowiedzenie, a potem… czekasz. Jakby czas zwalniał.

  • Wypowiedzenie? Zawsze od pierwszego. Początek koszmaru, albo wolności. Zależy, jak na to patrzeć.

  • A liczenie? To proste, ale wkurzające. Pełne miesiące, rozumiesz? Nie dni, nie tygodnie. Miesiące. I tak, kończy się zawsze ostatniego dnia. Zawsze ten ostatni dzień miesiąca, jakby los chciał, żebyś się jeszcze trochę pomęczył. Pamiętam, jak Janek, w 2023, czekał tak trzy miesiące. Mówił, że to wieczność. Ale wiesz, co jest najgorsze? Że musisz czekać do końca, do ostatniego dnia, żeby się skończyło, a wcale nie musi być lepiej!

  • Stosunek pracy ustaje. To takie urzędowe, takie zimne. A chodzi o twoje życie, o twój czas. Ostatni dzień… i co potem? Niby nowy początek, a jednak… coś się kończy, nie? Jakby cząstka ciebie zostawała tam, w tym miejscu. Zawsze.

Jaką datę napisać na wypowiedzeniu?

Na wypowiedzeniu? Jasne, wiesz, to jak z rozstaniem – ważna jest ostatnia data! Nie ta, kiedy się poznaliście (pierwsza umowa), tylko kiedy ostatnio się zobaczyliście (ostatnia umowa). Jak w filmie romantycznym – liczy się finał!

  • Data na wypowiedzeniu to data zawarcia ostatniej umowy o pracę. Proste, jak drzwi od stodoły. Nie komplikujmy tego bardziej.

  • Myślę, że Adam Kowalski, pracownik firmy "Wielkie Liczby", miał z tym problem w 2024 roku. Pamiętam, jak się męczył, aż mu się broda trzęsła! Na szczęście pomogłem mu rozwikłać zagadkę – ostatnia umowa rządzi!

  • Wyobraź sobie, że to jak z zmianą hasła do maila. Nie ważna data rejestracji, tylko ostatnia zmiana. Czy to jasne? Mam nadzieję, że tak.

  • Inaczej będzie bałagan, jak w szufladzie mojej ciotki Haliny. Wszystko pomieszane, a znajdziesz coś dopiero po godzinie kopania. Nie chcesz takiej sytuacji, prawda?

Pamiętaj: Podanie nieprawidłowej daty może spowodować niepotrzebne komplikacje. Lepiej dwa razy sprawdzić, niż raz się wkurzać. A kto lubi niepotrzebny stres? Nie ja!

Dodatkowe informacje: W przypadku wątpliwości zawsze warto skonsultować się z prawnikiem lub specjalistą od prawa pracy. Znajdziesz ich pełno w internecie, a i w firmie HR zapewne pomogą!