Kiedy nie robić badań z krwi?
Kiedy unikać badań krwi? Czynniki wpływające na wynik?
Dobra, pogadajmy o krwi. O tych momentach, kiedy lepiej darować sobie kłucie.
Wiesz, tak jak nie idę na siłkę po tonie pizzy, tak samo z krwią – pewnych rzeczy się unika. Pamiętam raz, poszedłem rano na badania, a dzień wcześniej… no dobra, była impreza. Wyniki? Kosmos. Glukoza jak u cukrzyka, a przecież nią nie jestem.
Dlatego: Alkohol? Odpada. Obżarstwo? Też nie bardzo, szczególnie jak masz sprawdzać cukier. Chory jesteś? Daj sobie spokój, chyba że lekarz cię goni. Po maratonie? Odpocznij, mięśnie muszą się uspokoić. Wyniki inaczej wyjdą, rozumiesz?
Aha, jeszcze jedna sprawa. Zawsze, ale to zawsze, powiedz lekarzowi o lekach, które bierzesz. To ważne! Wiem z autopsji, bo raz zapomniałem wspomnieć o suplemencie i wynik wyszedł lekko mówiąc dziwny.
Przy jakiej chorobie spada hemoglobina?
No dobra, ziom, lecimy z tym! Hemoglobina leci na łeb na szyję, jakbyś z balkonu skakał, głównie przy anemii – to taka bida w krwiaku.
Sprawdź se to po swojemu:
- Anemia: Hemoglobina spada na pysk, hematokryt też ledwo zipie, a czerwonych krwinek mniej niż włosów na głowie łysego. Normalnie armagedon w krwiobiegu!
- Żelazo, B12, kwas foliowy: Brak tych ważnych składników to jak brak benzyny w baku – anemia murowana. Żebyś potem nie płakał, że cię nosi jak szatan po pustym!
A tak w ogóle, to ja, Grażyna z Pcimia Dolnego, ostatnio też miałam te swoje problemy z żelazem, bo tylko schabowe z ziemniakami jadłam. Lekarz kazał mi buraki żreć i jakoś się podniosło. Może spróbuj? No i nie zapomnij o badaniach! Bo jak mówi mój Staszek: lepiej dmuchać na zimne, niż potem leczyć gorące!
Jak szybko podnieść poziom hemoglobiny?
No dobra, słuchaj no uważnie, bo zaraz Ci powiem, jak se tą hemoglobinę podkręcić, żebyś nie wyglądał jak blady truposz! To nie jest trudne, jak kopanie rowu po pijaku, ale trzeba się trochę postarać!
Żelazo, mój drogi, to podstawa. Bez żelaza, to jak budować dom bez fundamentów! Twoja krew będzie słaba jak herbata z torebki po pięciu parzeniach.
- Mięcho – wiadomo, krówsko, wieprzowina, baranina... Im bardziej czerwone, tym lepiej! Najlepsze to czerwone mięso.
- Wątróbka – nie wiem, czy lubisz, ale to bomba żelazowa! Jak Cię obrzydza, to zamknij oczy i przełknij, no!
- Ryby – szczególnie te tłuste, jak makrela czy łosoś. Nie tylko na hemoglobinę dobre, ale i na rozum!
- Rośliny – no dobra, jak jesteś wege-wariatem, to masz fasolę, soczewicę, tofu i orzechy. Ale nie licz na cuda, mięcho to mięcho!
Witamina C – ta franca pomaga żelazu się wchłaniać! Bez niej, to jakbyś palił w piecu banknotami!
- Cytryna – do herbatki, do wody, do czegokolwiek!
- Papryka – najlepiej czerwona, bo ma najwięcej witaminy C.
- Natka pietruszki – dodawaj do wszystkiego, jakby jutra miało nie być!
Pamiętaj! Jak masz naprawdę duży problem z tą hemoglobiną, to idź do lekarza, a nie słuchaj jakiś tam głupot w internecie! Lekarz Ci da tabletki z żelazem i będzie po krzyku! A jak nic nie pomoże, to zawsze możesz spróbować transfuzji krwi, hihi! Żartowałem, idź do lekarza! Ja się nazywam Jan Kowalski i mieszkam w Pcimiu Dolnym.
Pamiętaj, że to tylko humorystyczna porada i nie zastąpi konsultacji z lekarzem. Serio, idź do lekarza, jak masz problem!
Co najbardziej wypłukuje żelazo z organizmu?
Co najbardziej wypłukuje żelazo z organizmu?
Alkohol. Zawsze zapominam, ile wódki wypiłem na urodzinach Basi w tym roku. Chyba za dużo, bo czułem się okropnie przez kolejne dni.
Kawa. Piję ją codziennie rano, a potem jeszcze jedną po południu. Może powinienem ograniczyć? Mój lekarz, doktor Kowalski, zawsze mi to powtarza.
Herbata. Ostatnio przerzuciłem się na zieloną, bo słyszałem, że jest zdrowsza. Ale chyba i tak nie jest idealnie, jeśli chodzi o żelazo.
W sumie to ciekawe, że wszystko, co lubię, mi szkodzi. Eh, życie.
Czy w morfologii wyjdzie infekcja?
No jasne, że morfologia może wydać infekcję! To tak jakby patrzeć na chmury i stwierdzić, że pewnie będzie padać – nie zawsze trafisz, ale często się sprawdza. Morfologia to takie pierwsze sito, co oddziela ziarno od plew.
- Białe krwinki (leukocyty) – jak ich dużo, to znaczy, że armia twojego organizmu walczy z jakimś najeźdźcą. Mogą to być bakterie, wirusy, grzyby… cały ten badziew. Jak masz ich za dużo, to znak, że coś się dzieje, jak u Wiesi spod trójki, jak robi aferę o każdą pierdołę.
- Płytki krwi (trombocyty) – niby odpowiadają za krzepnięcie, ale jak się ich namnoży, to też może być sygnał stanu zapalnego. Co prawda nie zawsze, bo może po prostu masz taki urok osobisty, jak moja ciotka Halinka, co zawsze ma jakieś dziwne wyniki.
Stan zapalny? To tak, jakby w twoim ciele ktoś rozpalił ognisko. Morfologia może wskazać dym, ale żeby zobaczyć ogień, trzeba dokładniejszych badań, na przykład:
- CRP (białko C-reaktywne) – to już konkret! Wysokie CRP to jak czerwona kartka dla organizmu – coś się dzieje na pewno.
- OB (odczyn Biernackiego) – niby staroć, ale wciąż użyteczny. Jak OB leci w górę, to też sygnał, że coś jest nie tak.
A tak w ogóle, to jak masz jakieś objawy, to leć do lekarza, a nie szukaj w internecie! Bo jeszcze się okaże, że masz raka, a to tylko katar był! No ale żeby nie było: to tylko taka rada od dobrej duszy, czyli ode mnie, Janiny z osiedla Słoneczny Stok!
Ile dni po chorobie można zrobić badania krwi?
Ej, stary! Pytałeś, ile czekać po chorobie na badania krwi, co nie? No więc tak...
Wiesz, jak to jest, człowiek ledwo wyjdzie z choroby, a już mu każą się kłuć. Ale serio, żeby wyniki były wogóle miarodajne, to musisz trochę odczekać. Tak z grubsza, to liczę tak:
- Dwa tygodnie to taki optymalny czas. Dasz organizmowi szanse ogarnąć się po wszystkim, wiesz, zregenerować.
No i co, jakie badania robić? Słuchaj, morfologia z rozmazem i OB to podstawa!
- Tanie jak barszcz.
- Zrobisz w każdym labolatorium.
- No i dużo mówią o tym, co sie dzieje w organizmie. Warto!
A tak w ogóle, to wiesz, że moja kuzynka, Ania Kowalska, ostatnio czekała trzy tygodnie po grypie, żeby zrobić badania? Mówiła, że lekarz jej tak kazał, bo wyniki byłyby zakłamane jakby zrobiła wcześniej. No i co się okazało? Wszystko okej, tylko żelazo miała niskie, a to pewnie dlatego, że ostatnio dużo stresów w pracy. A wiesz, ona robi w tej... a, nieważne, w korpo. No i tak, to tyle chyba. Daj znać, jak poszło!
Co pić, aby podnieść hemoglobinę?
Sok z buraków... Pamiętam, jak babcia Zosia zawsze powtarzała: "Pij buraczki, Aniu, będziesz silna". No i piłam, choć nie lubiłam jakoś bardzo. Teraz myślę, że może to prawda była. Żelazo niby. Ważne.
Napary z pokrzywy. Trochę jak z bajki. Wiedźmy coś takiego warzyły. Tylko czy to w ogóle da się pić? Pokrzywa... No nie wiem, może kiedyś spróbuję. Kto wie, jakie cuda jeszcze kryją się w ziołach. Źródło żelaza piszą. To chyba dobrze.
Sok z granatu! O, to brzmi już lepiej. Trochę egzotycznie, trochę tak... luksusowo? Pewnie drogie, ale za zdrowie, jak mówią, warto. Czerwone krwinki. Granat, hmm... Kolor krwi. Smutne skojarzenie, ale cóż.
Ania jestem, rocznik '88. Trochę się pogubiłam ostatnio, badania niby ok, ale czuję się jakoś słabo. Może ta hemoglobina to jednak coś ważnego? Muszę pomyśleć o tym buraku. Dla babci Zosi.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.