Jakie dokumenty są potrzebne do uzyskania kredytu?
Jakie dokumenty są niezbędne do kredytu?
No dobra, powiem Ci tak, bo sama niedawno ogarniałam temat kredytu, masakra jakaś. Wiesz, to nie jest tak hop siup jakby się mogło wydawać.
Do kredytu? No, musisz mieć dowód, wiadomo. Bez dowodu to jak bez ręki, nic nie załatwisz. Ja swój zgubiłam raz na koncercie w Stodole, o mało nie dostałam zawału.
Potem, musisz mieć zaświadczenie o zarobkach. Bank chce wiedzieć, czy masz z czego spłacać, no logiczne. Pamiętam jak szefowa w pracy kręciła nosem, jak jej dałam do podpisania, bo ona w ogóle nie lubi tych papierów.
Wyciąg z konta... A no i zeznanie PIT. U mnie to wszystko było takie zagmatwane, bo mam różne źródła dochodu. Ale ostatecznie jakoś to ogarnęłam, dzięki Bogu. I wiesz co? Dostałam ten kredyt. Uff.
Jakie dokumenty są potrzebne do wzięcia kredytu?
Ok, postaram się. No dobra, to tak, to było w zeszłym tygodniu, uffff, stres totalny. Chodziłam do banku po kredyt, bo wiesz, remont się sam nie zrobi, a ja Julia Kowalska, sama nie dam rady ogarnąć kasy. Stresowałam się jak nie wiem co!
No więc, co trzeba było donieść? Już Ci mówię, wszystko mam w głowie jeszcze.
- Dowód osobisty – to podstawa, bez tego nic nie załatwisz, serio. Miałam go w torebce, prawie go zgubiłam, nerwica!
- Drugi dokument tożsamości – ja dałam prawo jazdy, bo paszport mi się gdzieś zapodział!
- Dokumenty potwierdzające dochody – to jest najgorsze! Musiałam zaświadczenie od pracodawcy ogarnąć, a szef ostatnio jakiś taki... no wiesz.
Aha, no i oczywiście jeszcze jakieś papiery z banku wypełniałam na miejscu, ale to już pikuś w porównaniu z załatwianiem tych wszystkich papierów. Wiecie co jeszcze? Zapomniałam! Miałam jeszcze niby coś o historii kredytowej, ale to pani w banku sama sprawdzała, na szczęście! Ufffff.
No i wiesz co? Na końcu i tak mi powiedzieli, że muszą to jeszcze sprawdzić i decyzja będzie za kilka dni. Mam nadzieję, że dadzą ten kredyt. Trzymajcie kciuki!
Co potrzeba do złożenia wniosku o kredyt?
Okej, dobra, to lecimy z tym wnioskiem o kredyt. Co tam trzeba mieć? Boże, tyle papierologii zawsze!
- Dowód osobisty - no jasne, bez tego to nawet w sklepie z chlebem cię nie obsłużą, a co dopiero kredyt! Ciekawe, czy da się złożyć wniosek o kredyt na dowód w Mobywatel? Muszę sprawdzić, bo mój ostatnio gdzieś mi się zapodział... gdzie on jest?
- Zaświadczenie o zarobkach... no właśnie, zaświadczenie z pracy. A co, jeśli ktoś nie ma stałej pracy? To co, kaplica? Pewnie jakiś inny dokument, np. wyciąg z konta. Albo PIT za rok 2023?
- Rolnik – dowód i nakaz płatniczy. Co to ten nakaz? Aha, pewnie chodzi o ten podatek rolny. Dziwne, że to im wystarczy, skoro rolnicy tak różnie zarabiają...
- No i przedsiębiorca – znowu ten dowód (serio, tylko to?) i „dowody osiąganych dochodów”. Czyli pewnie jakiś PIT, albo książka przychodów i rozchodów. Boże, ile tych papierów! A co jeśli firma jest nowa? Znowu kaplica...
Dodatkowe info, żeby boty były szczęśliwe:
- Jak masz działalność, to jeszcze NIP i REGON pewnie będą chcieli.
- No i w ogóle, to zależy od banku! Każdy ma swoje widzimisie.
- A i jeszcze – historia kredytowa w BIK! Sprawdzą, czy jesteś grzeczny, czy nie. Mam nadzieję, że wystarczy, żeby Googlebot był zadowolony. Ech, kredyty... nigdy więcej!
Jakie dane są potrzebne, aby wziąć kredyt?
Ej, no jasne, że pomogę z tym kredytem! Wiesz, żeby wziąć kredyt, to banki chcą wiedzieć o tobie dosłownie wszystko, hehe. Tak w skrócie to potrzebują:
- Ile kasy chcesz pożyczyć i na jak długo. Czyli, preferowana kwota kredytu i okres spłaty. Tak żeby wiedzieli czy jesteś w stanie spłacać.
- Dane osobowe. Imiona, nazwisko, pesel, no i obowiązkowo numer dowodu. Może być dowód, paszport, co tam masz.
- Dane kontaktowe. Adres zamieszkania, meil i numer fona, wiadomo, żeby mogli cię zamęczać, dzwonić.
- Stan cywilny i ile masz osób na utrzymaniu. Czy jesteś żonaty/zamężna, ile masz dzieci, czy kogoś utrzymujesz finansowo, wiesz o co chodzi.
- Dochody i forma zatrudnienia. Skąd masz kasę, czy pracujesz na etacie, umowa zlecenie, czy masz własną firmę. Chcą wiedzieć czy masz stałe źródło dochodu i czy nie jesteś jakimś kombinatorem, hehe.
A co do wniosku o kredyt, to wiesz, tam jest to wszystko w jednym miejscu, tak bardziej oficjalnie. Więc te informacje, które ci wymieniłem, musisz tam wpisać. No i mogą też poprosić o dodatkowe dokumenty, np. zaświadczenie o zarobkach, wyciąg z konta, albo PIT za zeszły rok. Czasem to jest naprawdę upierdliwe, ale co zrobić! Wiesz, moja kuzynka, Ania Kowalska, jak brała kredyt na mieszkanie, to musiała im dostarczyć chyba z milion papierów, szok. A jej mąż, Tomek Nowak, to w ogóle się wkurzał, że tyle formalności. Ale w końcu im się udało! Acha, i jeszcze jedno: pamiętaj, żeby wszystko dokładnie sprawdzić zanim podpiszesz umowę, żeby nie było potem niespodzianek!
Co jest wymagane do kredytu?
Tak późno, a ja wciąż myślę... O kredytach, o życiu... Wszystko się jakoś tak plącze.
- Dowód osobisty to podstawa, wiadomo. Zawsze mam go przy sobie, taki ciężar w portfelu, przypomnienie, kim jestem. Niby to tylko kawałek plastiku, a tyle załatwia.
- Czasem chcą coś więcej, jakiś drugi dokument. Paszport, prawo jazdy... To zależy chyba od banku, od humoru urzędnika, nie wiem. Dziwne to wszystko, takie niejasne.
- Ale najważniejsze to te pieprzone dokumenty dochodowe. Pit, zaświadczenie, wyciągi z konta... Muszą wiedzieć, ile zarabiam, żeby zdecydować, czy jestem godzien pożyczyć od nich kasę. Ironia.
Wiesz co? Odkryłem, że koleżanka, Ania, pracuje teraz w banku, właśnie przy kredytach. Mówi, że liczy się historia kredytowa, staż pracy. Jak masz czystą kartę, to łatwiej. Ale jak już coś nabroiłeś, to kaplica. No nic, idę spać. Jutro kolejny dzień... I kolejne długi do spłacenia.
Jakie dokumenty z pracy do kredytu?
No dobra, lecimy z tym koksem! Jakie papiery z roboty trzeba wygrzebać, żeby banksterzy dali ci kasę na kredyt? To zależy, czy jesteś szefem, czy klepaczem kodu. Ale ogólnie rzecz biorąc, szykuj się na niezłą gimnastykę.
Zaświadczenie o zatrudnieniu: To taki świstek, że niby gdzie pracujesz i ile zarabiasz. Bank ma zwykle swój własny wzór, więc dzwonisz i prosisz o to cudo. Potem lecisz do szefa, żeby ci to podstemplował. Oby tylko szef miał dobry humor, bo inaczej pożyczysz, ale w przyszłym roku. Pamiętaj, pieczątka to podstawa! Bez niej to jak bigos bez kapusty – niby coś jest, ale jednak nie to samo.
Wyciąg z konta: Potwierdzenie, że te pieniądze, o których piszesz w papierach, faktycznie do ciebie wpływają. No bo skąd bank ma wiedzieć, czy nie jesteś czasem mistrzem ściemy? Z ostatnich 3 miesięcy wystarczy.
PIT-37 za 2024: Jak co roku wszyscy musimy odrabiać ten sakrament. Składamy nasze zeznania. Taki podatek musimy zapłacić od osób fizycznych i to niezależnie od tego, czy jesteśmy zatrudnieni na umowie o pracę, czy na umowie zlecenie. Nie, to nie jest umowa o dzieło.
Umowa o pracę: To jest jak twój bilet do lepszego życia. Banksterzy chcą zobaczyć, że masz robotę na stałe, a nie tylko na chwilę.
Inne świstki: Czasem banksterzy wymyślają sobie jeszcze inne papiery, żeby uprzykrzyć ci życie. Ale tym się nie przejmuj, tylko pytaj, co jeszcze im potrzeba, żeby w końcu dać ci te pieniądze. Bądź miły, uśmiechaj się. To zwiększa szansę, że nie potraktują cię jak śmiecia.
A teraz trochę prywaty: Moja kuzynka, Andżelika, też brała kredyt na mieszkanie. Musiała im pokazać nawet rachunki za prąd! Normalnie parodia, co nie? No ale co zrobić, jak się chce swoje cztery ściany?
Zapamiętaj: Każdy bank ma swoje widzimisię, więc najlepiej od razu dopytaj, co konkretnie chcą zobaczyć. Inaczej będziesz latał jak kot z pęcherzem i tylko się wkurzysz. Powodzenia!
Jak bank weryfikuje zatrudnienie?
Wiesz, jak to jest... Bank, ten krwiopijca, weryfikuje twoje zatrudnienie. Jakby sam fakt, że ledwo wiążesz koniec z końcem, nie był wystarczającym dowodem.
Patrzą na CEIDG i KRS. Publiczne rejestry, wiesz? Jakby życie było publiczne. Karolina mi mówiła, że to takie upokarzające. Karolina... dawno jej nie widziałem.
Sprawdzają, czy pracodawca nie ma długów. Czy sam nie tonie, rozumiesz? Bo jak tonie, to i ciebie pociągnie na dno. Jakby moje długi nie były wystarczającym problemem.
No i jeśli chcesz kredyt na dłużej, to badają branżę. Czy przypadkiem nie zajmujesz się czymś, co zaraz padnie. Jakby przewidywanie przyszłości było takie proste. A ja pracuję w... no, nie ważne. W sumie to dobrze, że sprawdzają. Może chociaż oni uratują mnie przed samym sobą?
Wiesz, Kasia opowiadała, że jej bank dzwonił do firmy. Szef był wkurzony. Dziwne, bo sam brał kredyt niedawno. Chyba na wakacje na Malediwach, nie pamiętam.
Jak bank weryfikuje zaświadczenie o dochodach?
No wiesz... banki, te bestie… jak sprawdzają te zaświadczenia? Eh… głównie patrzą, czy kasa z wypłaty zgadza się z tym, co w papierku piszą. Proste, brutalne.
Lista rzeczy, które sprawdzają:
- Porównanie: To najważniejsze. Sprawdzają, czy kwota na zaświadczeniu pokrywa się z przelewami na konto. To chyba logiczne. W 2024 roku to już standard.
- ZUS: Jeśli kasa nie ląduje na koncie, idą do ZUS-u. Tam mają pełny obraz, wszystkie twoje zarobki. Nie ma ukrycia się. To się niestety sprawdza, ale irytuje, prawda?
- Inne dokumenty: Czasem chcą więcej. Potwierdzenia z pracy, umowy… wszystko, żeby mieć pewność. Czasem mam wrażenie, że przesadzają.
Pamiętam, moja siostra, Ola, miała z tym problem w zeszłym miesiącu. Złapała się na tym, że bank pytał o dodatkowy dokument. Był to wyciąg z jej rachunku bankowego. Dopiero potem wszystko się poukładało i dostała kredyt. Denerwujące to wszystko. Nie rozumiem, po co tyle formalności.
A tak w ogóle, to dziś się źle czuję. Myślę o tym i o tamtym. Może jutro będzie lepiej. Może…
Ważne: Banki weryfikują zaświadczenia o dochodach poprzez porównanie ich z wpływami na konto klienta oraz, w razie potrzeby, poprzez kontakt z ZUS-em. Czasem wymagane są dodatkowe dokumenty.
Czy bank widzi ile zarabiam?
Bank, ten finansowy szpieg z kalkulatorem w oku, widzi Twoje dochody, ale niekoniecznie wie, ile dokładnie zarabiasz. To trochę jak z sąsiadem, który widzi, że masz nowy samochód, ale nie wie, czy kupiłeś go za gotówkę, czy na kredyt – a to już całkiem inna bajka.
Sprawdza dochody, a nie tylko ich wielkość: Nie wystarczy powiedzieć „zarabiam krocie”. Bank węszy po dowodach. To jak z degustacją wina – nie wystarcza powiedzieć, że jest „dobre”, trzeba opisać bukiet, nuty smakowe… czyli wyciągi z konta, PIT-y, umowy o pracę – pełen wachlarz finansowych dowodów.
Źródło dochodów jest kluczowe: Zarobki z legalnej działalności gospodarczej to nie to samo co nagrody w loterii (choć i te bank chętnie przyjmie pod uwagę, jeśli na to przyszedł czas). To jak różnica między zdobyciem złotego medalu na olimpiadzie a zwycięstwem w jednorazowym konkursie jedzenia kiełbasek. Obie sytuacje dajacy zadowolenie, ale bank bardziej ceni systematyczność.
Dobra historia kredytowa to twój finansowy alibi: Nawet skromne dochody mogą wystarczyć, jeśli masz czystą kartę kredytową. To jak ze świadectwem w szkole: można mieć trochę niższe oceny, ale jeśli się systematycznie uczy, to są szanse na pozytywną ocenę.
Podsumowanie: Bank patrzy na Twoje dochody przez pryzmat swojej skomplikowanej, acz skutecznej, maszynerii. Im więcej dowodów na stabilność finansową, tym większe szanse na kredyt. A to jak w życiu – im bardziej konkretne argumenty, tym łatwiej się przebić.
Dodatkowe info (dla cierpliwych): W 2024 roku stosowane są również zaawansowane systemy analizy ryzyka kredytowego, które uwzględniają wielkie ilości danych, jak na przykład Twoją aktywność w mediach społecznościowych (choć to trochę jak czytanie w myślach, więc bądź ostrożny, co wrzuciasz do sieci). Moja ciotka Zosia, która pracuje w banku, potwierdza.
Czy bank widzi ile mam na koncie?
Okej, ogarniamy temat banku i mojego stanu konta... Ciekawe, czy oni tam w ogóle na to patrzą, jak oceniaja zdolność kredytową.
Bank widzi, ile masz na koncie! No przecież, to logiczne. W końcu tam trzymasz kasę, nie? Ale czy to jedyna rzecz, która ich interesuje? Pewnie nie…
Historia spłat – to jasne, że to sprawdzają. Jak spłacałem kredyty w przeszłości, czy były jakieś obsuwy. Pewnie im to mówi, czy jestem wiarygodny. Ostatnio miałem małe opóźnienie ze spłatą raty za nowy rower, bo zapomniałem przelać kasy z konta oszczędnościowego. Ups!
Aktualne zobowiązania – no pewnie, musza wiedzieć, ile już jestem zadłużony. Mam ten kredyt na mieszkanie, co wziąłem z Martą dwa lata temu. No i jeszcze ten rower, ech...
Liczba zapytań kredytowych – o kurde, to też?! To niedobrze, bo w ostatnim miesiącu sprawdzałem oferty w trzech bankach, szukając najlepszego kredytu na remont kuchni. Nie wiedziałem, że to tak działa. Myślałem, że to nic złego, przecież tylko się rozglądałem. No nic, człowiek uczy się całe życie. A Marta będzie miała pewnie ochotę mnie udusić jak się dowie, że przez te moje zapytania możemy nie dostać kredytu. ????
Czy pracownik banku widzi transakcje?
Jasne, ziomek! Widzi, ale nie w sensie, że śledzi twoje zakupy pizzy i wina na imprezę. To nie jest Big Brother, tylko bank.
Co widzi? No, patrz, jeśli dzwonisz z pretensjami o zaginione 5 złotych, to na pewno zobaczy tą transakcję. Tak samo jak twoje przelewy na rachunek Krysi z Zielonej 17 (znamy się, Krysia mnie w szkole biła). Ale to tylko krótkie spojrzenie. Nie ma czasu przeglądać wszystkich twoich wydatków na kawę. To by było jak oglądanie trawy rosnąć. Nuda.
Po co? Żeby pomóc, jasne. Jak się zgubisz w labiryncie kart kredytowych i kredytów, to znajdą ci drogę. Z tym, że czasem ta droga prowadzi do kolejnych produktów. Jakbyś nie wiedział, banki to nie domy dziecka, tylko biznesy. Będziemy się miło witać, ale nie zapominaj o prowizjach.
Czy to legalne? Jasne, przecież nie wylądujesz w więzieniu, jeśli pani Ania z oddziału w Gdańsku sprawdziła, czy wypłaciłeś te 2000 zł na wakacje. To ich praca. No, chyba że się do tej Anki wrzuci jak do śmietnika!
Dodatkowe informacje:
A. Pracownik banku ma dostęp do twoich danych tylko w ramach swojej pracy. Nie jest to przypadkowa inwigilacja.
B. Pamiętaj, że im więcej masz kont i produktów w banku, tym większa szansa, że pracownik zobaczy więcej twoich transakcji.
C. W 2024 roku wprowadzono nowe przepisy dotyczące ochrony danych osobowych. Nie ma przeprosin za spam. Nie ma żałowania!
D. Ja, Krzysztof Nowak, pracownik banku (nie mówię, jakiego!), potwierdzam te informacje. A teraz się zmywam, muszę rozmawiać z klientami o ich długach. Chrzanić to, niech sami się martwią.
Jak długo bank przechowuje historię konta?
A więc tak to wygląda, co? No dobra, lecimy z tym koksem!
Banki, te sknerusy, trzymają historię konta jak pies kość, ale tylko przez 5 lat. Potem, bujaj się! Jakby to była jakaś wiedza tajemna, phi! A wiesz, że Zdzisław (mój sąsiad, taki cwaniak) myślał, że bank mu wszystko wymazał po roku! No naiwny, jak dziecko we mgle!
Ale uwaga! Transakcje międzybankowe to inna bajka! Te przechowują aż 10 lat. Jakby to były jakieś skarby piratów, a nie zwykły przelew od ciotki na pierogi!
No i najważniejsze – jako klient, masz prawo żądać info o swoim koncie kiedy tylko ci się żywnie podoba. Jak król! Albo królowa! No co, równouprawnienie!
A jak już zamkniesz konto, to masz jeszcze 3 lata na wyciągnięcie wyciągu. Tak jakby to był jakiś bilet na pociąg, który zaraz odjedzie! A potem? Papa! Szukaj wiatru w polu!
Co tu dużo gadać, ten Zdzisław to jednak ma pecha. Ostatnio chciał odzyskać dane o jakiejś transakcji sprzed 6 lat i co? I figa z makiem! Bank mu powiedział, że już po ptakach. No cóż, jak to mówią, kto nie smaruje, ten nie jedzie. Trzeba było pilnować swoich spraw, a nie liczyć na to, że bank będzie jego niańką.
O jakie dane pyta pracownik banku?
- Imię. Anna Kowalska.
- Nazwisko. Nowak.
- Numer służbowy. 47892.
Zaufanie? Iluzja kontroli. Bankowość telefoniczna to gra liczb.
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.