Jaki jest najskuteczniejszy stabilizator nastroju?
Jaki stabilizator nastroju działa najlepiej? Skuteczne leczenie?
No wiesz, co do tego "najlepszego" stabilizatora nastroju... to ciężka sprawa. Każdy reaguje inaczej. Ja brałam kiedyś lit, ale poczułam się po nim strasznie senna, jakbym latała w chmurach, totalnie nie ja. 2018 rok, Warszawa, pamiętam.
Lekarz wtedy przeszedł na lamotriginę. Działała lepiej, ale miałam z nią problemy z koncentracją, jakby mózg mi zamulał. Nie dało się normalnie pracować! Kosztowało mnie to wtedy sporo stresu.
A koleżanka z pracy? Z kolei jej welbufryn pomógł rewelacyjnie, zero skutków ubocznych, ale każdy organizm jest inny. To jest jak z butami - jednym pasują adidasy, innym converse'y.
Nie ma jednego idealnego rozwiązania. Trzeba po prostu próbować, aż znajdzie się to "w sam raz". To długa droga, ale warto się nie poddawać. Znajdziesz swoją równowagę, wiem!
Jaki jest najlepszy stabilizator nastroju dostępny na rynku?
No dobra, posłuchaj no mnie! Co do najlepszego stabilizatora nastroju, to sprawa jest taka, że to zależy... od Ciebie! Ale jakbym miał strzelać, to bym celował w Lamictal (lamotrygina).
Co to to? A no taki lek, co to niby ma Cię trzymać w ryzach, żebyś nie wariował jak wściekły pies, ani nie leżał jak placek przez całe dnie. Jak już masz tą swoją dwubiegunówkę...no ten...
Niby działa na manię i depresję, żebyś nie skakał z radości, a potem nagle nie chciał się powiesić na klamce od kibla.
No i ponoć mało skutków ubocznych, w porównaniu z innymi takimi "cudami". Więc teoretycznie masz szansę, że Ci włosy nie wypadną, zęby nie pokruszą i nie będziesz wyglądał jak chomik z wypchanymi policzkami.
Ale pamiętaj! Ja tu tylko se gadam, a Ty leć do lekarza. Bo jak sam zaczniesz kombinować z lekami, to możesz se tylko biedy narobić! Ja tam się na tym nie znam. Ja się nazywam Grażyna, mam 45 lat, 3 dzieci i lubię oglądać "M jak Miłość". Pa!
Jakie leki na zaburzenia emocjonalne?
Okej, dobra, dobra, zaraz ogarnę te leki na te... no, zaburzenia emocjonalne. Ale wiesz, jak to jest, głowa pełna wszystkiego.
- SSRI, to chyba pierwszy wybór, tak jakby standard. Citalopram, escitalopram... zaraz, czy to nie to samo? Paroksetyna, o ta nazwa mi coś mówi. A, no i sertralina! To chyba tyle?
- Selektywne Inhibitory Zwrotnego Wychwytu Serotoniny - co to w ogóle znaczy? Serotonina, to ten hormon szczęścia, tak? Czyli one mają go więcej zostawiać w mózgu?
- A pamiętam, jak moja kuzynka, Ania, brała coś na "deprę". Mówiła, że na początku było gorzej, ale potem się poprawiło. Muszę do niej zadzwonić i dopytać! Ciekawe, co jej lekarz powiedział?
- W sumie, to te leki są na receptę, co nie? Boże, jak ja nie lubię chodzić do lekarzy. Ale zdrowie najważniejsze, chyba.
- A, no i ważne! Nie brać samemu żadnych leków! Zawsze konsultacja z lekarzem, psychologiem, psychiatrą... kimkolwiek!
Boziu, żeby tylko niczego nie pomieszać! Jeszcze komuś zaszkodzę. Dobra, idę po kawę, może mi się rozjaśni... Albo zadzwonię do tej Ani.
Jaki lek na polepszenie nastroju?
Ojej, pamiętam jak szukałam czegoś, żeby podnieść się na duchu, bo jesień zawsze mnie dobija. To było chyba we wrześniu, zaraz po moich urodzinach, które też jakoś specjalnie radosne nie były. W aptece pani mi poleciła kilka rzeczy, no i sama coś tam znalazłam w necie.
Tak mi się przypomniało co wtedy oglądałam:
- Naturell Ashwagandha. Te 60 tabletek za 18,99 zł... Pamiętam, myślałam, że to taniocha i na pewno nie działa. Ale ashwagandha ogólnie ponoć dobra na stres.
- Jasnum Mood. Suplement, 30 kapsułek za 31,50 zł. Brzmiało obiecująco, ale jakoś zrezygnowałam, bo nie lubię łykać dużo tabletek.
- Depresanum. 60 tabletek za 40,39 zł. Lek OTC, to już brzmiało poważniej. Ale bałam się skutków ubocznych.
- Hyperherba (lek OTC). Nie pamiętam dokładnie ile kosztowało, ale wiem, że było kilka opcji, w tym Depresanum 30 tabletek. Z tego co pamiętam miały one jakieś zioła w składzie.
- Lanco Nutritions Ashwagandha Complex. 60 kapsułek. O, widzę że ktoś lubi ashwagandhe.
- Singularis Superior Ashwagandha Forte 620 mg. 30 kapsułek. Pamiętam ten, bo mi się nazwa skojarzyła z jakąś marką samochodów.
Ostatecznie nic nie kupiłam. Poszłam na spacer do parku Skaryszewskiego, kupiłam lody i pomyślałam, że sama dam radę. I wiesz co? Pomogło!
Jakie są leki antagoniści dopaminy?
Antagoniści dopaminy? No tak, to trochę jak szukanie igły w stogu siana... albo próba wytłumaczenia kotu zasad fizyki kwantowej. Powodzenia! Ale dobra, spróbujmy to uporządkować:
Agoniści dopaminy (DA): To ci "dobrzy" (w cudzysłowie, bo wszystko zależy od punktu widzenia) – ropinirol, rotygotyna, pramipeksol. One udają dopaminę i robią trochę zamieszania w mózgu, ale w dobrym celu! Działają cuda, ale czasami możesz od nich zacząć widzieć jednorożce albo poczuć nagłą potrzebę uprawiania hazardu. Ostrzegam!
Leki przeciwpadaczkowe-Alfa2:Gabapentyna i pregabalina – niby od padaczki, ale potrafią też uspokoić skołatane nerwy. Trochę jak przyjaciel, który zawsze wie, co powiedzieć, choć czasem mówi od rzeczy. Uspokajają system nerwowy.
No i to tyle. Teraz już wiesz. Pamiętaj, konsultacja z lekarzem przed użyciem jakichkolwiek leków jest równie ważna, co sprawdzenie, czy masz majtki na sobie przed wyjściem z domu!
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.