Jak inaczej powiedzieć bąk?

10 wyświetleń
Puszczanie wiatrów, gazy, pierd, fąfel, beknięcie z dołu.
Komentarz 0 polubień

No dobra, o "bąkach" mamy pogadać, tak? Znacie to uczucie, co? Taki… delikatny powiew… A czasem huragan, że hej! Sama nie wiem, skąd się tyle tego bierze czasem. Serio, pytam się, skąd?! Przecież nie jem tyle fasoli! A te nazwy… "Puszczanie wiatrów" – takie oficjalne, jakbym jakiś komunikat prasowy wydawała. "Gazy" – brzmi jak z podręcznika do chemii. A "pierd"? No cóż, proste i dosadne, wiadomo o co chodzi. Pamiętam, jak byłam mała, to mówiłam „pierdzioszek”, taki słodki, mały pierdzioszek… A teraz? Czasem taki wybuch, że sama się przestraszę!

„Fąfel” – haha, słyszałam to kiedyś od koleżanki. Brzmi jakby… no nie wiem, jakby motylek w brzuchu zrobił fikołka. A tak naprawdę to… no sami wiecie. "Beknięcie z dołu"? Dobre! Trafione w punkt! Czasem faktycznie brzmi jak bekanie, tylko… no wiecie, z innej strony. ????

Słyszałam też kiedyś "wiaterek z pupy" - urocze, prawda? Trochę jak nazwa perfum. Ironia losu. ???? A moja babcia mówiła "zrobić pufff". Takie… delikatne, jakby poduszeczkę nadmuchiwała. A czasem, jak było głośniej, to dodawała: "Ho, ho, ale fanfary!".

Czytałam gdzieś, że przeciętny człowiek "puszcza wiatry" kilkanaście razy dziennie. Serio? Aż tyle?! No nic, trzeba się z tym pogodzić. W końcu to naturalne. Chociaż… czasem w nieodpowiednim momencie… Wtedy to już wstyd jak nie wiem co. Znacie to uczucie, kiedy jesteście na ważnym spotkaniu, a tu nagle… "pufff"? Mam nadzieję, że nie tylko ja tak mam! ????