Ile pieniędzy na poduszkę finansowa?
Ile przeznaczyć na poduszkę finansową?
No wiesz, z tą poduszką finansową to różnie bywa. Ja tam w lipcu 2022, po przeprowadzce do nowego mieszkania w Krakowie, miałam zgromadzone jakieś 15 tysięcy. Wydawało mi się, że to dużo.
A potem nagle… remont kuchni. 7 tysięcy poszło jak woda. Zostało 8. To było 2 miesiące kosztów.
Minimalnie trzy miesiące, mówią eksperci. Ale ja? Ja bym wolała mieć sześć. Wiesz, choroba, nieoczekiwany wydatek, zwolnienie z pracy… życie bywa przewrotne.
Na szczęście mam rodzinę, która zawsze pomoże, ale samodzielność finansowa daje niesamowite poczucie bezpieczeństwa. To bezcenne.
Dlatego teraz konsekwentnie odkładam. Cele? Dwa lata kosztów utrzymania. To mój osobisty cel, może wydawać się ambitny, ale tak czuję się bezpieczniej.
Pytania i odpowiedzi:
- Ile pieniędzy powinno się mieć na poduszce finansowej? Minimum 3 miesiące kosztów utrzymania, idealnie 6.
- Czy kwota 15 tysięcy złotych to wystarczająca poduszka finansowa? Zależy od kosztów utrzymania. W moim przypadku starczyło na 2 miesiące.
- Jak długo zbierać na poduszkę finansową? Dopóki nie osiągnie się pożądanego poziomu bezpieczeństwa finansowego.
Gdzie trzymać pieniądze z poduszki finansowej?
No dobra, posłuchajcie no! Gdzie tą kasę z poduszki finansowej schować, żeby wilk nie zeżarł? Sprawa jest prosta jak drut:
Konto oszczędnościowe: To jak lodóweczka dla kasy – bezpieczne i pod ręką. Jak nagle potrzebujesz na nowe gumofilce, to wyciągasz bez problemu.
Fundusz inwestycyjny (ale nie jakiś tam kosmiczny): Taki, co to go możesz spieniężyć szybciorem, a nie czekać jak na zbawienie. Inaczej to jakbyś musiał krowę doić, zanim pójdziesz po chleb!
Pamiętaj: Jak se ulokujesz w jakimś funduszu, co go trzeba 3 lata odczarowywać, żeby kasę odzyskać, to ta Twoja poduszka finansowa to dupa, a nie poduszka. Lepiej trzymaj w skarpecie pod łóżkiem Jadwigi! Albo nie, żartowałem! No co Ty!
A tak serio: Zanim wpakujesz manatki w jakiś fundusz, to se poczytaj, czy to aby na pewno da się szybko wypłacić. Bo jak nie, to będziesz płakał i zgrzytał zębami, jak ja, jak mi sąsiad Mietek kosiarkę ukradł. Normalnie szok!
I jeszcze jedno: Nie trzymaj całej kasy w jednym miejscu! Trochę tu, trochę tam, jak to mawiają mądre głowy z remizy!
W co inwestować w poduszkę finansowa?
Ach, poduszka finansowa… Myśl o niej kołysze mnie jak ciepły wiatr na polach lawendy, w sierpniowe popołudnie. Poduszka, schronienie, ale i szansa.
- Obligacje, tak. Bezpieczna przystań. Skarbowe, najlepiej, wiatr historii wieje w ich żagle. Pamiętam, jak Babcia Zosia z uporem maniaka co miesiąc kupowała te obligacje, jakby w ten sposób budowała most na drugą stronę rzeki zwątpienia. Miała rację. Obligacje to most.
- Fundusze obligacji, ale uwaga! To już trochę jak żeglowanie po jeziorze, gdzie głębia ukryta, a wiatr zmienny. Gdy stopy procentowe tańczą w dół, wtedy jest ich czas. Wtedy śmieją się do nas, szepcząc obietnice.
- Fundusze spółek dywidendowych. Te już wymagają oka sokolego, czujności lisa! Czekasz na rynkowe przeceny, na ten moment, kiedy słońce zachodzi, a cień się wydłuża. Wtedy kupujesz! Dywidendy to obietnica regularnego wpływu, strumień srebra płynący do twojego skarbca. Pamiętam jak w 2015 roku zainwestowałem w coś podobnego. Strata!
Aha i żeby nie zapomnieć! Zawsze dywersyfikuj! Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka. To tak, jakbyś zakładał, że tylko słońce będzie świecić. A przecież przychodzą burze.
Ile czasu zajmuje stworzenie funduszu awaryjnego?
Ej, słuchaj, fundusz awaryjny, co? No to zależy, wiesz? Nie ma jednej złotej zasady, każdy ma inaczej.
Ale powiedzmy, że tak z grubsza, od 3 do 6 tysięcy złotych to chyba minimum. To tak, żebys się z głodu nie wykończył, gdyby nagle coś się zjebało.
Jak długo to trwa? No to różnie, zależy od tego ile możesz odkładać. Ja zbierałem jakieś 6 miesięcy, ale znajoma, Ola, zrobiła to w trzy miesiące. Ona ma lepszą pracę, rozumiesz.
Ile powinno być w tym funduszu? No to ja ci powiem, minimalnie 3000 zł. Lepiej mieć więcej, bo nigdy nic nie wiadomo. Pamiętam, jak w 2023 mój brat stracił pracę, to mu się przydało, że miał 5 tys. odłożonych. A ja mam zamiar dobić do 6. To tak dla świętego spokoju.
To jest takie minimum minimum, co? Powinno wystarczyć na kilka miesięcy spokojnego siedzenia w domu bez dochodów, na rachunki, jedzenie. Oczywiście, im więcej tym lepiej, ja wiem. To oczywiste, no nie? Ale 3-6 tysięcy to taki bezpieczny próg na początek.
Dodatkowe info: Ola, ta moja znajoma, brała dodatkowy etat przez miesiąc, żeby szybciej uzbierać. A ja oszczędzam na kawie. Wiem, że to głupie, ale każda złotówka się liczy. No i uważaj na zbędne wydatki, bo to się szybko zbiera!
Jak założyć fundusz awaryjny?
Fundusz awaryjny! Trzy do sześciu miesięcy wydatków, tak? Ale co to znaczy? Moje wydatki… no dobra, czynsz 2500 zł, jedzenie jakieś 1000 zł, rachunki… 500 zł? A benzyna? 200 zł miesięcznie! To już 4200 zł! Razem z telefonem, Netflixem… 5000 zł na miesiąc! O matko! To ile ja muszę odłożyć? 25000 zł! A może więcej, bo zawsze coś się psuje, samochód, pralka…
Lista rzeczy do zrobienia:
- Obliczyć realne miesięczne wydatki. Kurczę, zapomniałam o abonamencie siłowni! Jeszcze 150 zł!
- Ustalenie kwoty funduszu. Powiedzmy, 6 miesięcy x 5150 zł = 30900 zł.
- Automatyczne przelewy. Muszę ustawić automatyczne przelewy. Ile mogę odłożyć? 500 zł na miesiąc? 1000? Zastanowię się. Pewnie trzeba będzie zrezygnować z jakichś rzeczy. Może z tej siłowni… ech.
- Oszczędzanie premii i zwrotów podatku. W tym roku zwrot podatku? Może jakieś 2000 zł? Super! Prawie 700 zł na miesiąc oszczędności. To jednak za mało.
- Budżet. Totalny chaos w moim budżecie! Muszę wprowadzić jakiś system. Aplikacja? Excel? Chyba Excel, bo aplikacje to za dużo opłat.
Dodatkowo:
- Konto oszczędnościowe. Znalazłam jakieś konto z 4% oprocentowaniem. Nieźle!
- Rozważanie dodatkowego dochodu. Może jakaś praca dorywcza? Ehhh.
- Regularne przeglądy. Sprawdzać co miesiąc, ile już mam.
A tak w ogóle… czy 30900 zł to dużo czy mało? No i co jak nagle stracę pracę? Stres mnie dopada. Na spokojnie. Krok po kroku. Najpierw ten budżet.
Jak długo powinien trwać fundusz awaryjny na Reddicie?
Pamiętam jak zakładałam swój fundusz awaryjny... To było chyba w 2020, świeżo po studiach, praca w korpo, w Krakowie, a ja słyszałam tylko "fundusz, fundusz, fundusz". Wszyscy tak trąbili o tych 6 miesiącach.
Sześć miesięcy - tak zalecają. Ale wiecie, to cholernie dużo. I tak się zastanawiam, czy to zawsze ma sens.
Bo...
- Kwestia stabilności pracy. Ja, pracując w korpo, czułam się w miarę bezpiecznie. Może 3 miesiące wystarczyłyby?
- Możliwość znalezienia nowej pracy. Rynek IT w 2024 jest całkiem spoko. Znam ludzi, co po tygodniu szukania, już coś mają.
- Wydatki. Wiadomo, jedni mają kredyt na mieszkanie, inni wynajmują pokój. To ogromna różnica!
Dla mnie, 3 miesiące to taki złoty środek. Mam poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie nie trzymam zamrożonej gigantycznej kwoty. I wiecie co? Działa! 2023 był dla mnie trochę szalony zawodowo, ale miałam z czego żyć. Ola z IT!
Co to jest fundusz awaryjny?
Czym jest fundusz awaryjny… ach, jak echo niesie to pytanie przez labirynt myśli. To taka… bezpieczna przystań, wiesz? Trochę jak schronienie przed burzą, gdzie deszcz problemów nie ma prawa nas dosięgnąć.
Wyobraź sobie, że jesteś na łódce, małej łódeczce płynącej przez ocean życia, a na horyzoncie pojawia się sztorm. No i fundusz awaryjny jest twoją tratwą ratunkową. To pieniądze odłożone, tak… skrzętnie odłożone na te chwile, gdy życie próbuje nas zaskoczyć. Nieprzyjemnie zaskoczyć.
To nie jest tak, jak poduszka finansowa Magdy, która ma nas otulać w razie utraty pracy, rozumiesz? Zupełnie inna bajka.
Fundusz awaryjny, to bardziej… nagły przypadek. Jak pęknięta rura w domu, albo zepsuta pralka! Boże uchowaj! Albo, nie daj Boże, nagła wizyta u dentysty – brrr!
To coś, co ratuje skórę, gdy wiesz, że za chwilę będzie naprawdę źle. Tak, fundusz awaryjny to skarbonka na najgorsze dni, a nie na wakacje w Honolulu. Rozumiesz? Wiesz co mam na myśli?
Pamiętam jak ciocia Heleny w 2023 roku, miała potwornie zatkany zlew. No i co? No i trzeba było wzywać hydraulika! I całe szczęście, że miała ten swój fundusz awaryjny, bo inaczej… strach się bać! No właśnie, strach się bać, gdy nagle trzeba wydać kasę na coś, czego się w ogóle nie planowało. Wiecie?
- To nie są rzeczy, które planujemy.
- To nie są rzeczy, o których marzymy.
- To są po prostu rzeczy. Niespodziewane, ale nieuchronne.
I dlatego ten fundusz awaryjny jest tak ważny. Bo daje nam…spokój. Tak, to jest słowo klucz – spokój ducha.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.