Czy picie 3 razy w tygodniu to alkoholizm?
3 razy w tygodniu alkohol - to już alkoholizm?
Trzy razy w tygodniu? To dużo, zależy od ilości. Ja kiedyś piłem prawie codziennie, po dwa piwa wieczorem. Myślałem, że to normalne.
Dopiero jak mi ręce drżały rano, i nie mogłem bez piwa funkcjonować, zrozumiałem. To był rok 2017, w Krakowie.
Pamiętam, strasznie się bałem. Wtedy poszedłem na terapię.
Nie, pijany raz to nie alkoholizm. To tylko pijany. Alkoholizm to coś znacznie głębszego.
Codziennie? Nie zawsze. Ale ciągi alkoholowe miałem. Kilka dni bez przerwy. Koszmar.
Diagnozę stawia lekarz, nie kumpel z baru. To ważne. Nie bagatelizuj.
Ile razy w tygodniu można pić alkohol?
O rany, pamiętam, jak kiedyś czytałam o tych normach picia alkoholu... To było chyba w zeszłym roku, przeglądałam jakieś artykuły o zdrowiu. Wydaje mi się, że chodziło o zalecenia brytyjskiego rządu.
Wiesz, jak to jest z tymi "ekspertami" – zawsze mówią, co innego! Ale z tego, co wyczytałam, żeby minimalizować ryzyko dla zdrowia, nie powinno się przekraczać 14 jednostek alkoholu tygodniowo.
Co to jest jednostka? To mniej więcej kieliszek wina (mały), albo pół kufla piwa.
Czy to dużo, czy mało? Zależy, jak kto pije. Ja na przykład staram się ograniczać do weekendu i jednego kieliszka wina do kolacji. Albo dwóch! ???? No dobra, czasami trzech… ale to rzadko, przysięgam!
Pamiętaj, liczy się regularność. Lepiej rozłożyć te 14 jednostek na kilka dni niż wypić wszystko w jeden wieczór. To już naprawdę robi różnicę dla wątroby.
I pamiętam, że to badanie było robione przez naprawdę solidne instytucje. To nie były jakieś tam artykuły z bloga. Choć i tak, wiadomo, każdy organizm jest inny i reaguje inaczej. Słuchajcie swojego ciała i pamiętajcie o piciu wody!
Ile razy w tygodniu to alkoholizm?
Ej, no wiesz, nie ma tak że alkoholizm to jest jak... no, nie wiem, jak dieta, że X razy w tygodniu i już. To tak nie działa, wiesz? To bardziej skomplikowane.
- Codzienne picie, nawet małych ilości, może cię wciągnąć, no serio. Ja znam takiego Marka, pił codziennie piwko do obiadu i teraz ma problem. A niby tylko jedno!
- Konsekwencje picia są najważniejsze. No, jak przez alko masz przypał w robocie, kłótnie z żoną, albo nie wiem, wątroba ci siada, to alarm!
- Jak czujesz, że alko rządzi twoim życiem, to znaczy, że coś jest nie tak, rozumiesz? Nie ważne ile pijesz, tylko jak to na ciebie wpływa.
Wiesz, mój wujek Staszek zawsze powtarzał, że "lepiej zapobiegać niż leczyć" i w sumie ma rację. Jak masz wątpliwości, to pogadaj z lekarzem albo z jakimś terapeutą. Oni się na tym znają i nie będą cię oceniać. A wiesz co? Moja siostra Ania chodziła na terapię z powodu picia i jej to pomogło. Mówiła, że tam poznała fajnych ludzi i nauczyli ją, jak sobie radzić bez alkoholu. Więc no, może to jest jakaś opcja.
Czy picie w każdy weekend to alkoholizm?
Jasne, oto moja wersja:
Pamiętam, jak w zeszłym roku na imprezie u mojej kuzynki, Kasi, rozmawiałem z jej znajomym, Markiem. Marek pił piwo za piwem i żartował, że bez piwa weekend to nie weekend. Na początku się śmiałem, ale potem zauważyłem, że on serio każdy weekend spędza pijąc. Zastanawiałem się wtedy, czy to już alkoholizm.
W sumie, picie w każdy weekend samo w sobie nie musi od razu oznaczać problemu. Ważne jest, dlaczego pijemy.
- Czy robimy to, żeby się zrelaksować po ciężkim tygodniu?
- Czy może dlatego, że nie potrafimy inaczej spędzić wolnego czasu?
- A może nie możemy przestać o tym myśleć od poniedziałku?
Alkoholizm weekendowy to bardziej obsesja i przymus, a nie tylko sama częstotliwość picia. To, że Marek nie wyobrażał sobie weekendu bez piwa, dało mi do myślenia. To nie było "dla zabawy", tylko "muszę". To jest ta subtelna, ale cholernie ważna różnica.
Pamiętam też rozmowę z psychologiem, Piotrem, na temat tego problemu. Mówił, że uzależnienie to złożona sprawa i nie zawsze widać ją od razu. Trzeba patrzeć na to, jak alkohol wpływa na nasze życie, relacje i obowiązki. Na ile to, że musimy pić, a nie to, czy pijemy dla relaksu.
Kiedy wiadomo, że jest się alkoholikiem?
Kiedy wiesz, że masz problem? Sprawa jest prosta niczym przepis na herbatę, ale skutki... gorzkie!
Głód alkoholowy: Jak pizza o 3 w nocy - myślisz tylko o tym, nic więcej się nie liczy. To nie jest zwykła chęć na piwko, to wołanie duszy (a może wątroby?).
Klinowanie: Czyli leczenie kaca... kolejnym drinkiem. Genialne, prawda? Jak dolewanie benzyny do ognia, żeby go ugasić. Mówią, że to lekarstwo, ale dla mnie to raczej bilet w jedną stronę do krainy wiecznego zapomnienia.
Brak kontroli: Jeden drink to za mało, dziesięć to w sam raz? Znasz to, Aniu? To tak, jakby ktoś przejął kontrolę nad Twoim ciałem. Pamiętam, jak mój wujek Staszek (ten od słynnej historii z krową i helikopterem) mówił: "Ja tylko jedno piwko…", a kończył na stole, śpiewając szanty.
Opór przy powstrzymywaniu się: Abstynencja? To prawie jak wyrzeczenie się powietrza. Wszystko i wszyscy spiskują, żebyś się napłakał, napił. Koledzy namawiają, imprezy wzywają, a Ty czujesz się jak ryba wyjęta z wody.
A co do wujka Staszka... słyszałam, że teraz prowadzi warsztaty z... trzeźwości! Kto by pomyślał? Podobno jego motto brzmi: "Lepiej opowiadać o szaleństwach, niż je robić"! I to jest mądrość, która aż prosi się o toast... sokiem pomarańczowym, oczywiście!
Czy picie alkoholu raz w tygodniu jest zdrowe?
No dobra, Panie Profesorze! Rozkminmy to chlanie raz na tydzień, co? Zdrowo to nie jest, mówię Ci jak na spowiedzi!
- Marskość Wątroby: Jak walniesz browara za browarem, żeby tylko zaszumiało w głowie, to Twoja wątroba zacznie Cię nienawidzić bardziej niż teściowa na weselu! Ryzyko, że zamieni się w kamień, rośnie jak ciasto na drożdżach! Trzykrotnie! Jak masz geny po wujku Heniu, co to piwska nie żałował, to licz poczwórnie! A jak jeszcze masz cukrzycę (tfu, tfu!), to już w ogóle kaplica – dwa razy większe prawdopodobieństwo! Nie ma żartów!
- Upojenie: Wiadomo, raz na tydzień to niby nic. Ale jak się urżniesz jak świnia, to obudzisz się rano z kacem gigantem i wyrzutami sumienia większymi niż dług publiczny! A co nagadałeś, co narobiłeś... lepiej nie myśleć!
- Więcej Informacji? Lepiej zainwestuj w dobrą książkę, a nie w kolejną butelkę! A jak już musisz, to pij z głową i pamiętaj, że wątroba ma tylko jedną! A, i jeszcze jedno: jak pijesz wódę, to zagryź czymś konkretnym, a nie tylko paluszkiem! Inaczej obudzisz się w rowie! Serio!
Pamiętaj, Zdzisław! Lepiej zapobiegać, niż leczyć!
Ile alkoholu w tygodniu to za dużo?
Pamiętam jak tata zawsze mówił, że umiar to podstawa. Ale co to znaczy umiar? Dla niego to było pewnie jedno piwo do obiadu, dla mnie… no cóż, bywało różnie.
Kiedyś, na studiach w Krakowie, każdy weekend to była jakaś impreza. Piątek, sobotę, a czasem i niedzielę zamykało się w jakimś klubie na Kazimierzu. Pamiętam "Pod Ziemią", brudne, ale z klimatem! Wtedy nikt nie myślał o limitach. Teraz, jak sobie policzę, to wychodziło grubo ponad te... ile to jest? 280 mg czystego alkoholu? O matko, to ja chyba w jeden wieczór tyle potrafiłam "wyrobić"!
Ale wiecie co? Organizm w końcu powiedział "stop". Zaczęły się problemy ze snem, okropne bóle głowy, a w końcu - okropne wyniki badań. Lekarz kazał się ogarnąć. I miał rację.
Tak sobie myślę, że to trochę ponad 3 butelki wina tygodniowo to całkiem sporo. Niby lampka do obiadu nie zaszkodzi, ale jak się zaczyna... No i te 60g czystego alkoholu jednorazowo. Kurde, to prawie nic.
W każdym razie, lepiej uważać. Na zdrowie! Ja już staram się pilnować, choć czasem... No dobra, nie będę ściemniać, zdarza się wyskoczyć na "jedno piwko" z dziewczynami, ale to już nie to samo, co kiedyś.
Czy picie alkoholu co tydzień jest szkodliwe?
Tak, picie alkoholu co tydzień jest szkodliwe. To zależy oczywiście od ilości, ale regularne, nawet niewielkie spożycie, z czasem robi swoje. Wiem coś o tym, bo mój brat... Eh, nie chcę o tym.
Lista rzeczy, które mi się teraz kołaczą po głowie, a które z tym się wiążą:
- Uszkodzenie wątroby. To jasne. Każdy wie, że alkohol ją niszczy. Mój brat miał problemy z wątrobą w 2023 roku, naprawdę poważne. Lekarze mówili, że to alkohol.
- Problemy z pamięcią. To się chyba z wiekiem pogarsza, ale alkohol to na pewno nie pomaga. Czasem mam wrażenie, że zapominam rzeczy, które wydarzyły się wczoraj. Dziwne.
- Depresja. To mi się ostatnio nasila, nie wiem czy to przez to, co przeżywam, czy przez to, co piję. Czasem mam ochotę wypić, żeby zapomnieć. Znam to. Brzmi znajomo?
Punkt drugi:
- No i sen... śpię fatalnie, budzę się w nocy, mam koszmary. To też alkohol? Nie wiem. Może. Może to przez stres, przez pracę. Nie mam pojęcia. W 2023 pracowałem bardzo dużo.
Pamiętam, że czytałem w internecie, że nawet umiarkowane picie zwiększa ryzyko wielu chorób. Serio. Nie żartuję. Nie piszę tego, żeby straszyć. Tylko... przestrzegam. Z własnego doświadczenia.
A potem jest jeszcze ten strach... Strach przed tym, co będzie jutro. Czy będę zdrowy? Czy będę mógł normalnie funkcjonować? Czy będę miał siłę walczyć z tym wszystkim? Nie chcę skończyć jak mój brat. Boję się. Bardzo.
Czy picie weekendowe jest zdrowe?
- Weekendowe picie. Pozornie okazjonalne.
- Początek. Często niezauważalny.
- Uzależnienie. Cichy rozwój.
- Terapia. Dopiero wtedy uświadomienie.
Weekendowe. Prawdopodobny początek. Pamiętam historie Anny, lat 32. Początkowo tylko piątki. Później soboty. Potem każdy dzień. Alkohol. Ucieczka. Koniec był blisko. Ośrodek. Terapia. Nowe życie, trzeźwe życie. Weekendowe picie rzadko. Prowadzi tam, gdzie chcemy. Ludzie zmieniają się w cienie. Istnieją tylko w weekendy. Potem znikają.
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.