Czy na placu może zgasnąć samochód?
Kurczę, no pewnie, że może zgasnąć! Sama pamiętam, jak mi zgasł na placu. Stres, egzamin… No i bach! Cisza. Aż mi się gorąco zrobiło. Na szczęście to nie był ten nieszczęsny podjazd, bo wtedy to już kaplica. Wiesz, ta górka… Pamiętam, jak koleżance zgasł właśnie tam, trzy razy! I po egzaminie. Straszne. Mówiła potem, że noga jej tak drżała na sprzęgle, że masakra. A przecież na placu można sobie zgasnąć, poprawić się, o ile nie na górce. Bo na tym wzniesieniu to już lipa totalna, jedno zgaśnięcie i papa. Zresztą, nie tylko zgaśnięcie. Pamiętam instruktor opowiadał, że kiedyś chłopakowi zjechał samochód o jakieś, nie wiem, pół metra? Też oblany. Niby tylko 20 centymetrów można zjechać, ale kto to tam mierzy co do milimetra? Chociaż z drugiej strony, 20 cm to jednak sporo, prawda? No, w każdym razie, na tym podjeździe to trzeba się skupić, sprzęgło, gaz, żeby płynnie ruszyć. I bez paniki, chociaż łatwo powiedzieć… A co, jak się zablokuje? No nic, trzeba próbować dalej. W końcu się uda. Mam nadzieję…
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.