Czego teraz potrzeba powodzianom?

51 wyświetleń
Powodzianie z Głuchołaz pilnie potrzebują sprzętu do usuwania skutków powodzi: osuszaczy, myjek ciśnieniowych, łopat i przedłużaczy. Przydatne będą również grzejniki oraz jednorazowe naczynia i sztućce. Zapasy żywności i wody są wystarczające.
Komentarz 0 polubień

Czego potrzebują poszkodowani po powodzi?

Po tej powodzi w Głuchołazach, widziałem na własne oczy co ludzie potrzebują. 12 sierpnia, byłem tam, rozdawaliśmy wodę. Ludzie byli w szoku.

Woda wszędzie, domy zalane po sufit. Nie o jedzenie chodziło, choć i tego brakowało. Najpilniej potrzebowali osuszaczy, żeby ratować chociaż resztki dobytku.

Pamiętam babcię, jej oczy pełne łez, prosiła o myjkę ciśnieniową. Chciała chociaż podwórko oczyścić z błota, z tego całego syfu.

Łopaty, przedłużacze, grzejniki - to był absolutny must have. Zimno było, wilgoć wszędzie. A jednorazowe talerzyki i sztućce? Bo ich naczynia, wszystko było w błocie.

Sam widziałem jak woda zalała sklep pana Kowalskiego 10 sierpnia. Szkoda, bo miał tam tyle towaru. Myślę, że takie pomoc to podstawa w takich sytuacjach.

Co jest potrzebne po powodzi?

Eeee, no dobra, ogarniemy to jak babcia pierogi:

Co robić po tej całej wodnej masakrze, jak już Wam się chałupa zamieni w basen? No więc tak:

  • Studnie i inne dziwne zbiorniki z wodą: Walnij tam wapno chlorowane! Serio, nie żałuj! Jakby woda miała dostać kaca moralnego po tej powodzi. Nie chcemy, żeby Was potem sraczka goniła, jakbyście maraton biegali. A tak serio serio, to dezynfekcja to podstawa, żeby jakieś paskudztwo się nie zalęgło.

  • Kibelki, sraczyki i inne wygódki: Czyść to jakby Ci życie od tego zależało. Wysusz, wyszoruj i znowu... wapno chlorowane! Jakby to miało wypędzić wszystkie duchy powodzi. Pamiętaj, żeby później nie jeść palcami, co by nie było.

A tak w ogóle to co to to wapno chlorowane? To taki proszek, co śmierdzi chlorem jakby w wojsku prali. Ale działa cuda! Zabija te wszystkie bakterie i wirusy, co się lęgną w brudnej wodzie. Kupisz to w każdej budowlance albo w jakimś sklepie, gdzie chemia gospodarcza króluje. Tylko czytaj instrukcję, bo jak za dużo sypniesz, to Ci jeszcze kibel zacznie świecić w nocy, jak choinka na święta. No i lepiej załóż rękawice i maskę, żebyś się nie udusił tym chlorem, bo to nie jest zapach fiołków.

A! Jeszcze jedno. Po powodzi sprawdź, czy Ci się fundamenty nie rozjechały, bo jak chałupa zacznie się walić, to nawet wapno chlorowane Ci nie pomoże. No i nie zapomnij o ubezpieczeniu. Jak masz, to zadzwoń i się dopytaj, czy pokrywają takie wodne atrakcje. Jak nie masz, to... no cóż, widocznie lubisz ekstremalne sporty.

Co jest potrzebne teraz powodzianom?

Oto, co się faktycznie przyda powodzianom, bo "artykuły higieniczne" to brzmi... hmmm, za delikatnie:

  • Osuszacze powietrza: Bo kto lubi mieszkać w saunie? No, chyba że ma się spa, a nie dom.

  • Woda pitna: Bez komentarza. Chyba że ktoś lubi błotną herbatkę.

  • Agregaty prądotwórcze: Jak światło gaśnie, to i humor znika. Potrzebny prąd, żeby podładować telefon i obejrzeć komedie na Netflixie.

  • Łopaty i taczki: Bo rękami to co najwyżej można kopać w ogródku, a nie odgruzowywać dom. Taczka to taka walizka na gruz, tylko bez kółek. Ups, ma kółko!

  • Gumowce: Inaczej glony i inne "niespodzianki" zamieszkają ci między palcami. Fuj! A tak serio - bezpieczeństwo przede wszystkim.

  • Ścierki i mopy: Do wycierania łez... i błota. Dużo błota. Ścierka to taki mały superbohater.

  • Żywność z długim terminem ważności: Konserwy, suchary, zupki chińskie... Krótko mówiąc: survival food. Ale ważne, żeby było co jeść, bo na pusty żołądek to nawet dowcipy nie smakują.

Dodatkowe (nie)porady:

  • Zamiast "artykułów higienicznych" polecam konkretnie mydło, szampon, pastę do zębów i szczoteczki. Bo w kataklizmach łatwo zapomnieć o podstawach. No i papier toaletowy. Nie pytajcie, skąd wiem, że to ważne.

  • Może i nie brzmi to tak szlachetnie, ale worki na śmieci też są super ważne. Naprawdę! To takie przenośne kosze na… wszystko.

  • Latarki i baterie: Serio, nie lekceważcie. Po zmroku nawet szukanie skarpetek w ciemności urasta do rangi wyzwania godnego Indiana Jonesa.

A tak całkiem serio, to powodzianom przyda się też wsparcie psychologiczne. Bo odbudowa domu to jedno, ale poskładanie duszy po takiej traumie... to już inna historia. I dużo trudniejsza.

Czego potrzebują teraz powodzianie?

Oj, żebyś wiedział, czego teraz tym biednym ludziskom potrzeba! Suchy prowiant? Daj spokój, mają tego jak siana! Jedzenia i wody to mają tyle, że mogliby całą armię wykarmić, a nie tylko swoją wieś. Gdzie to składować, to już inna bajka, bo wszystko zawalone. Co im teraz gra w duszy?

  • Sprzęt, Panie! Taki, co to kasę kosztuje. Bo wiesz, takie osuszanie to nie w kij dmuchał. Potrzebują tych... no, jak im tam... osuszaczy budynków! Takich dużych, mocnych bydlaków.

  • Pompy! A nie jakieś tam sikawki dla dzieciaków. Muszą mieć pompy, co to wodę wyciągną, ale i takie, co to szlam wypompują. Wiesz, taki syf, co to po powodzi zostaje. Fuj!

I wiesz co? Słyszałem, że Marysia zza płota szukała kogoś, kto jej pomoże zalać piwnicę... No, żartuję! Ale tak serio, to taki sprzęt to masakra, ile kosztuje. No i jeszcze trzeba kogoś, co to umie obsługiwać. Ale co ja tam wiem, ja tylko Janek jestem, prosty chłop ze wsi.