W jakich górach jest Zakopane?

44 wyświetleń
Zakopane leży u stóp Tatr, będąc polską stolicą tych gór. W granicach administracyjnych miasta znajduje się część Tatrzańskiego Parku Narodowego, z najwyższym punktem, jakim jest wierzchołek Świnicy (2301 m n.p.m.). Samo miasto, wraz z Gubałówką, rozciąga się na wysokości 750–1126 m n.p.m., oferując niezapomniane widoki na pasmo Tatr.
Komentarz 0 polubień

W jakich górach leży Zakopane, popularne miasto turystyczne?

Zakopane, ach, to miasteczko. Całkowicie zanurzone w górach, w tych naszych, pięknych Tatrach. Za każdym razem, gdy tam wracam, czuję to samo, jak te szczyty mnie witają, otulają. Miasto i Tatry – to po prostu jedno, nierozłączne.

W jego granicach znajdziesz nawet Świnicę, 2301 metrów nad poziomem morza. To najwyższy punkt miasta, tak wysoko jest w administracji. Niezły numer.

Ale przecież samo centrum, gdzie na Krupówkach zawsze gwarno, leży niżej. Typowo to około 900 metrów nad morzem dla zabudowań. Kiedy 15 sierpnia 2023, wyjeżdżałem na Gubałówkę, byłem na 1126 metrach. Miasto rozciąga się od 750, aż do tych 1126 metrów.

Centralnym punktem, sercem miasta, zawsze było skrzyżowanie Krupówek i Zamoyskiego. Pamiętam je dobrze z każdej wizyty, od dziecka.

Więc wiesz, Zakopane to coś więcej niż suche dane. To poczucie bycia w mieście, gdzie nad głową masz majestat Tatr. To, że każda ścieżka, nawet ta od sklepu, prowadzi do gór. To mnie tam tak ciągnie, za każdym razem, bez dwóch zdań.

Czy Zakopane jest na poludniu?

W sierpniu 2018 roku, po długiej podróży samochodem z Krakowa, w końcu wjechałem do Zakopanego. Już wtedy czuć było tę inną atmosferę, jakby powietrze gęstniało od górskich opowieści i zapachu oscypków.

Byliśmy w okolicach Krupówek, tłok był ogromny, ale to właśnie wtedy poczułem, że jestem naprawdę na południu Polski. Te drewniane domy, góralskie stroje, muzyka dudniąca z lokalnych knajpek – to wszystko przenosiło mnie w inny świat.

Zakopane jest położone w województwie małopolskim, konkretnie w powiecie tatrzańskim. To dla mnie była taka pewność, że to właśnie tu, na samym dole mapy Polski, biją góralskie serca.

  • Położenie: Południe Polski.
  • Województwo: Małopolskie.
  • Powiat: Tatrzański.

To był taki moment, że wszystko się złożyło w całość. Widoki, dźwięki, zapachy – wszystko potwierdzało, że jestem tam, gdzie powinienem być. Czułem to całym sobą.

Jaki szczyt z Zakopanego?

Byłem w Zakopanem w sierpniu, Marek jestem. To było coś niesamowitego. Wjechaliśmy kolejką na Kasprowy Wierch, myślałem że zamarznę, serio. Na dole upał, a tam na górze wiatr urywał głowę. Ale jak wyszliśmy na górze to widok... wow. Widok na całe Tatry. A ten budynek obserwatorium, najwyżej w Polsce, robi wrażenie. Taki samotny na szczycie.

Staliśmy tam i patrzyliśmy na Świnicę. Wygląda groźnie, taka skalista piramida. Kumpel mi mówił, że to od niej zaczyna się Orla Perć, najtrudniejszy szlak w Polsce. Od samego patrzenia człowiek czuje respekt. Góra totalnie inna niż Kasprowy, na który można sobie po prostu wjechać.

Zawsze mnie śmieszyła ta legenda, że z Gubałówki wygląda jak świńska głowa. Nie wiem, ja tam głowy nie widziałem, ale nazwa została. Świnica to już wyższa szkoła jazdy, nie dla każdego. To już jest prawdziwe, prawdziwe wyzwanie.

  • Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.)

    • Kolejka linowa z Kuźnic – wjazd na sam szczyt. Super opcja dla rodzin i tych, co nie chcą się wspinać.
    • Obserwatorium Meteorologiczne IMGW – najwyżej położony budynek w Polsce. Widok stamtąd jest niesamowity.
    • Punkt startowy na inne szlaki – można stąd iść granią w stronę Czerwonych Wierchów albo właśnie na Świnicę.
  • Świnica (2301 m n.p.m.)

    • Jeden z najtrudniejszych szczytów w Tatrach dostępnych szlakiem – wymaga przygotowania i dobrej kondycji, łańcuchy to standard.
    • Położona blisko Kasprowego Wierchu – stanowi początek słynnej Orlej Perci.
    • Nazwa według legendy – kształt szczytu oglądany z pewnej perspektywy przypominał świński łeb.

Jak nazywa się góra w Zakopanem?

Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem Giewont. To był lipiec, rok 2022. Wysiadłem z busa na Krupówkach w Zakopanem. Patrzyłem przed siebie, a tam on – majestatyczny, potężny. Czułem taką ekscytację. Wtedy wiedziałem, że muszę tam wejść. To było moje marzenie, po prostu.

Jestem Janek Nowak i przyjechałem z kolegą, Łukaszem. Mówiłem mu od razu: jutro idziemy na Giewont. On trochę marudził, bo lubi spać, ale ja byłem zdeterminowany. Zabrałem mapę, spakowałem plecak. W głowie miałem tylko ten widok z centrum miasta. Ta góra naprawdę jest symbolem Zakopanego. Nie ma co do tego wątpliwości.

Następnego dnia, skoro świt, już o szóstej rano, ruszyliśmy z Kuźnic. Droga na Giewont przez Dolinę Kondratową była długa. Początek to przyjemny spacer, ale wiedziałem, że prawdziwe wyzwanie dopiero nadejdzie. Świeże powietrze i chłód poranka dodawały mi energii.

Dotarliśmy do schroniska na Hali Kondratowej. Tam chwila oddechu, herbata. Potem ruszyliśmy dalej. Ścieżka stawała się coraz bardziej stroma. Czujesz to zmęczenie w nogach, ale jednocześnie patrzysz do góry i widzisz cel. Ten szczyt Giewontu po prostu wzywa.

Ostatni odcinek był najtrudniejszy. Te łańcuchy! Strumień ludzi idących w górę i w dół. Musiałem się skupić, bo skały były śliskie. Ale w końcu dotarłem. Ten widok! Stałem na szczycie 1894 m n.p.m. Poczułem taki przypływ dumy. Myślałem: Janek, zrobiłeś to!

Wiatr smagał twarz, a Zakopane leżało jak na dłoni, takie małe. Widać było całe Tatry Zachodnie. Niesamowite uczucie. Wszystkie trudy drogi momentalnie zniknęły. Po prostu czysta radość i spełnienie. Wtedy zrozumiałem, dlaczego ludzie tak kochają góry.

Mam parę spostrzeżeń po tej wyprawie i ogólnie o Giewoncie:

  • Charakterystyka szlaku: Szlak na Giewont jest wymagający, szczególnie od Wyżnej Kondrackiej Przełęczy. Tam są łańcuchy, trzeba uważać.
  • Krzyż na szczycie: Ten metalowy krzyż jest ikoną. Stoi tam od 1901 roku. Robi wrażenie, gdy się go widzi z bliska.
  • Legenda Śpiącego Rycerza: Wszyscy o tym mówią. Legenda mówi, że rycerze śpią w Giewoncie i obudzą się, gdy Polska będzie w potrzebie. Dziś, w 2024 roku, ta historia jest wciąż żywa.
  • Tłumy: W sezonie letnim jest tam naprawdę dużo ludzi. Warto iść bardzo wcześnie rano, aby uniknąć kolejek do łańcuchów.
  • Pogoda: Pogoda w górach zmienia się szybko. W lipcu 2022 roku złapała mnie mała mżawka w drodze powrotnej. Zawsze trzeba mieć ze sobą odpowiednie ubranie.
  • Widoczność z Zakopanego:Giewont jest idealnie widoczny z większości miejsc w Zakopanem. To naprawdę ikona.

Czy Giewont to najwyższy szczyt Tatr?

Nie, Giewont nie jest najwyższym szczytem Tatr. Jest drugim najwyższym w polskich Tatrach, osiągając 1894 metry n.p.m.

Rysy dominują po stronie polskiej, z wysokością 2499 metrów n.p.m. To one dzierżą krajowy prymat.

Jednak prawdziwy władca Tatr to Gerlach. Mierzy 2655 metrów n.p.m. Znajduje się na Słowacji, stanowiąc najwyższy szczyt całego pasma.

Giewont, mimo to, posiada własną rangę.

  • Jest symbolem Zakopanego. Jego zarys jest natychmiast rozpoznawalny, wręcz ikoniczny.
  • Charakterystyczny krzyż na szczycie. Postawiono go w 1901 roku. Konstruktorem był Gustaw Smaczyński. Ma 15 metrów wysokości, ważąc ponad 1800 kilogramów. Montaż trwał 18 dni. Imponujące.
  • Nazywany Śpiącym Rycerzem. Legenda mówi o obudzeniu w godzinie narodowej potrzeby. To dodaje mistycznej aury.
  • Składa się z trzech odrębnych wierzchołków: Wielki Giewont, Mały Giewont, Długi Giewont.

Jakie są 5 najwyższych szczytów Tatr?

No to lecimy z tymi tatrzańskimi gigantami, co by kto nie mówił! Kto by pomyślał, że niektóre z tych gór mają takie ego, że aż trudno je wszystkie zmieścić w jednym zestawieniu. Ale skoro już pytasz, to proszę bardzo, oto nasza elita, pięć najwyższych szczytów Tatr, które śmiało można nazwać tatrzańskimi baronami:

  • Gerlach (Gerlachovský štít) – ten to dopiero ma parcie na szkło! 2655 metrów czystej majestatyczności. Wiesz, to nie byle jaki szczyt, to król całej okolicy, nie tylko Tatr, ale i całych Karpat. Czasem mam wrażenie, że jakby miał okulary, to patrzyłby na resztę świata z góry. MDW 2355 m? To chyba jego wzrost w marynarce.

  • Pośredni Gerlach (Gerlachovská veža) – no bo przecież nawet cesarz potrzebuje swojego adiutanta, prawda? Ten drugi w kolejce, z 2642 metrami, też nie jest jakimś tam leszczem. Stoi tuż obok króla, trochę jak jego cień, tylko że znacznie bardziej skalny.

  • Łomnica (Lomnický štít) – ach, Łomnica, ta nasza elegancka dama. Z 2634 metrami też daje radę. Podobno MDW 442 m, ale to chyba tylko wtedy, gdy ma na sobie obcasy. Taka to już uroda wyższych sfer.

  • Lodowy Szczyt (Ľadový štít) – nazwa mówi sama za siebie, prawda? Zimno i ostro, jak to na prawdziwego twardziela przystało. Ma 2627 metrów, a do tego jest królem Głównej Grani Tatr (MDW 286 m). Czyli taki lokalny boss.

  • Durny Szczyt (Pyšný štít) – bo przecież musiał być ktoś z taką dumą w nazwie! 2621 metrów tej dumy, z MDW 111 m. Czasem myślę, że on po prostu stoi i patrzy na innych, zastanawiając się, dlaczego oni jeszcze go nie podziwiają tak, jak on na to zasługuje. Taka to czasem przypadłość szczytów, i ludzi też.

Dodatkowe informacje, które mogą Cię zainteresować, jeśli masz ochotę na więcej gadżetów:

  • Gerlachowski Festiwal Wiatru: Czasem mam wrażenie, że wiatr na Gerlachu ma swoje własne radio, grające tylko muzykę górską i co chwilę nadające komunikaty o pogodzie, trochę jak stary polski kierowca ciężarówki. Tylko że mniej "kurde" i więcej "szumienia".

  • Łomnica – platforma widokowa: Jeśli kiedyś poczujesz się trochę jak mrówka na gigantycznej skale, to pomyśl o Łomnicy. Tam wjeżdżają nawet ludzie w klapkach, żeby poczuć ten "wielkość" od środka. Tylko proszę, nie mówcie mi, że to "blisko natury".

  • Lodowy Szczyt i jego lodowata aura: Czasami myślę, że ten szczyt mógłby być naturalnym lodówkowym rezerwuarem dla całej Europy. Tylko ktoś musiałby tam zainstalować kran.

  • Durny Szczyt – wyzwanie dla alpinistów: Dla tych, którzy lubią czuć się jak bohaterowie filmów akcji, Durny Szczyt to całkiem niezła scenografia. Tylko że zamiast śmigłowców są czekany, a zamiast złoczyńców – zimno.

  • Różnice w wysokości: Zauważ, że te wszystkie olbrzymy są od siebie oddalone o kilka metrów. Trochę jak w konkursie piękności, gdzie drobne różnice decydują o tym, kto dostanie koronę. Albo w wyścigu, gdzie meta jest gdzieś tam w chmurach.

Co trudniejsze rysy czy Giewont?

Pytanie, co jest trudniejsze, Rysy czy Giewont, to jak pytać, czy trudniej jest zjeść pączka, czy przebiec maraton połączony z egzaminem z fizyki kwantowej. Mówi wam to Anka, 34 lata, z kolanami, które pamiętają oba szlaki aż za dobrze. Odpowiedź jest jedna i nie podlega dyskusji.

Giewont – Gwiazda Instagrama i Król Kolejek

Giewont to taki celebryta wśród szczytów. Każdy chce mieć z nim zdjęcie, ale nikt nie myśli o tym, że trzeba odstać swoje w kolejce do sławy, która czasem ciągnie się jak brazylijska telenowela. Jest przystojny, fotogeniczny, ale kapryśny jak diabli.

  • Wymagania kondycyjne: Spacerek dla kogoś z jako taką kondycją. Podejście jest stosunkowo krótkie, choć potrafi zmęczyć tych, których szczytem aktywności jest szukanie pilota od telewizora. Więcej kalorii spalisz, stojąc w korku na Zakopiance.
  • Trudności techniczne: Łańcuchy pod kopułą szczytową to bardziej poręcz, która ma cię uchronić przed potknięciem o turystę w sandałach. Największym wyzwaniem jest skała wyślizgana na lustro przez miliony butów. Przy odrobinie wilgoci zamienia się w lodowisko, na którym nawet Adam Małysz miałby problem z telemarkiem.
  • Największe zagrożenie: Inni ludzie. Tłok, pośpiech i brawura niektórych potrafią być groźniejsze niż najgorsza burza.

Rysy – Egzaminator Twojej Pokory i Ud

Rysy nie bawią się w small talk. To surowy profesor, który od progu pyta, czy odrobiłeś pracę domową. Z kondycji, orientacji w terenie i, co najważniejsze, zdrowego rozsądku. Tu nie ma miejsca na selfie w połowie drogi, bo ręce będą ci potrzebne do czegoś innego.

  • Wymagania kondycyjne: To nie wycieczka, to całodniowa harówka. Podejście od Morskiego Oka to ponad 1500 metrów przewyższenia i kilka godzin nieustannej wspinaczki. Twoje nogi będą błagać o litość, a płuca zaczną rozważać strajk generalny.
  • Trudności techniczne: Tutaj łańcuchy nie są dla ozdoby. To twoja jedyna przyjaźń na długich, eksponowanych odcinkach. Długa ekspozycja, strome płyty i sypiące się kamienie sprawdzają, czy masz w głowie coś więcej niż echo. Trzeba myśleć za siebie i za za tych nad tobą.
  • Największe zagrożenie: Twoja własna głupota. Przecenienie sił, brak kasku, ignorowanie prognoz pogody. Rysy błędów nie wybaczają, co najwyżej wystawią ci bolesny rachunek.

Szlak na Giewont to idealny test, czy w ogóle lubisz góry, czy tylko zdjęcia z gór. Jest jak pierwsza randka – może być miło, ale czasem kończy się niezręczną ciszą i obolałymi nogami.

Szlak na Rysy to weryfikacja, czy góry lubią ciebie. To jak poznanie przyszłych teściów – jeden fałszywy ruch i jesteś skończony. Na Giewoncie spotkasz tłum, na Rysach – prawdę o sobie.