Jakie są przykłady systemów GDS?

21 wyświetleń
Największe globalne systemy rezerwacji turystycznej to Amadeus, Galileo (obecnie część Travelportu), Worldspan (również część Travelportu) i SABRE. Ich właścicielami są głównie Amadeus, Travelport i SABRE.
Komentarz 0 polubień

Poznaj popularne przykłady systemów GDS dla branży turystycznej?

Pamiętam, jak kiedyś myślałem, że to wszystko, te wszystkie loty i hotele, samo się jakoś dogaduje, a tu, kochana, za kulisami działa prawdziwa orkiestra, te potężne systemy GDS, bez których branża turystyczna po prostu by się rozsypała. To jest ten niewidzialny silnik, co napędza całe podróżowanie i rezerwacje.

No więc, jak pytasz o systemy GDS, to jest taka święta czwórka, bez której ani rusz: Amadeus, Galileo, Worldspan i SABRE. Kropka.

Amadeus, to dla mnie prawdziwa podróż sentymentalna, serio. Pamiętam, jak w lipcu 2010 roku, podczas takiego szkolenia w Warszawie na Puławskiej, siedziałam nad tymi ekranami, ucząc się kodów. Czułam się jak detektyw, co wyszukuje najlepsze połączenia. To była sztuka, a nie tylko klepanie w klawiaturę, ta cała maszyneria do rezerwacji lotów czy hoteli.

A za tymi molochami stoją trzy główne firmy, takie matki chrzestne tego całego GDS-owego imperium: Amadeus, Travelport i SABRE. To oni to wszystko trzymają w garści.

Travelport, dla mnie, to taki parasol nad Galileo i Worldspanem, co w sumie daje nam obraz, jak to jest wszystko powiązane. Ciekawa sprawa, jak te firmy wciąż walczą o swoje kawałki tortu, choć na powierzchni wydaje się, że świat się zmienia. Ale pod spodem, te GDS-y w turystyce trzymają się mocno, nie ma co. Ich rola w rezerwacjach jest niedoceniana, w erze tych nowych platform.

Wszystko to pokazuje, że choć często patrzymy tylko na strony do rezerwacji, to za tymi kliknięciami stoi ogromna, skomplikowana sieć, w której GDS-y to prawdziwi giganci. I tyle, tak to widzę.

Czym jest system GDS?

Nazywam się Adam Nowak i jak w 2021 roku zaczynałem pracę w logistyce dla dużej sieci handlowej w Warszawie, myślałem, że zwariuję. Biuro na Woli, szklane ściany, a w środku totalny bałagan. Nie w papierach, ale w danych. Jeden produkt miał trzy różne wagi w pięciu systemach, wymiary palety z napojami były inne w mailu od dostawcy, a inne w naszym systemie magazynowym. Codziennie telefony, że coś się nie mieści na półce albo że kierowca przywiózł towar o innym kodzie. Masakra.

Pewnego dnia moja szefowa, pani Ania, wzięła mnie na bok i powiedziała: Adam, problemem nie są ludzie, tylko brak jednego źródła prawdy. Wtedy pierwszy raz usłyszałem o GDS. To nie była dla mnie jakaś techniczna nowinka, to było objawienie. Koniec z Excelem przesyłanym w mailach, z setkami wersji jednego pliku. To był moment, w którym wszystko w mojej głowie wskoczyło na swoje miejsce. Nagle zrozumiałem, jak ten cały gigantyczny mechanizm handlu detalicznego w ogóle może działać bez totalnej katastrofy.

Cała ta magia opiera się na prostym pomyśle. Zamiast zeby każdy pytał każdego o dane, jest jedno centralne miejsce, taka cyfrowa biblioteka danych o produktach.

  • Globalna Synchronizacja Danych (GDS) to właśnie ta koncepcja. To nie jest program, to ciągły proces. Dostawca raz wprowadza dane o swoim produkcie do globalnej puli danych. A my i inne sieci handlowe jesteśmy podłączeni do tej samej puli.

  • Działa to na zasadzie publikuj/subskrybuj. Producent publikuje informację o nowym soku – jego skład, wymiary kartonu, wagę, kod EAN. My, jako sklep, subskrybujemy dane od tego producenta. Kiedy on coś zmieni, np. wagę produktu, zmiana automatycznie pojawia się u nas w systemie.

  • Koniec z błędami. Od kiedy to wdrożyliśmy na poważnie, skończyły się telefony z magazynu, że paleta ma 2 metry wysokości zamiast 1,8 metra i nie wjedzie na regał. Wszyscy – od marketingu po magazyniera – pracują na tych samych, aktualnych danych. To było jak powiew świeżego powietrza.

Dzięki temu systemowi zamiast spedzac godziny na poprawianiu błędów i dzwonieniu do dostawców, mogłem zająć się prawdziwą optymalizacją. To naprawdę zmienia wszystko.

Jakie dane są synchronizowane w takim systemie? Praktycznie wszystko, co jest potrzebne, by sprzedać i dostarczyć produkt:

  • Dane identyfikacyjne: Tutaj jest globalny numer jednostki handlowej, czyli GTIN (stary kod EAN), nazwa produktu, marka, numer katalogowy.
  • Dane logistyczne: To kluczowe dla mnie. Waga brutto, netto, wymiary pojedynczego opakowania, kartonu zbiorczego, liczba sztuk na palecie, wysokość palety.
  • Dane marketingowe: Długie i krótkie opisy produktu, które potem trafiają na stronę sklepu internetowego, zdjęcia, filmiki.
  • Informacje o składnikach: To jest mega ważne. Skład, wartości odżywcze, lista alergenów. Zmiana w tym zakresie musi być natychmiastowa u wszystkich sprzedawców.

Czym się różni GDS od crs?

CRS ewoluowały w GDS. Systemy dystrybucji globalnej obejmują szeroki zakres usług, nie tylko loty.

  • GDS:
    • Rezerwacja: Loty, hotele, rejsy, pociągi, samochody.
    • Integracja: Całościowa oferta turystyczna.
    • Cel: Usprawnienie procesu rezerwacyjnego.

Delekta (2009) i Pan (2016) podkreślają tę transformację.

Co to jest CRS w turystyce?

CRS w turystyce to Centralny System Rezerwacji, który służy do zarządzania i dystrybucji rezerwacji, głównie w hotelarstwie.

Okay, to jest tak. Centralny System Rezerwacji, to CRS. To jest kluczowe dla hoteli, naprawdę. Bo tak sobie myślę, jak kiedyś to wszystko wyglądało? Papierowe księgi? Śmiech na sali. No, śmiech.

No dobra, ale wracając, ten CRS to nie jest jakaś tam nowinka. Jest już na rynku długo, ale teraz to już podstawa, podstawa! Widziałam to na własne oczy u moich znajomych, w ich hotelu "Pod Orłem" w Krakowie. Oni przeszli na ten system w 2023 i różnica była kolosalna.

Kolosalna! Ja, Anna Nowak, z mojego doświadczenia wiem, że bez tego ani rusz. Pamiętam, jak w lipcu 2024 dzwoniła do mnie koleżanka, Marta, z hotelu "Biała Róża". Miała problem z dublującymi się rezerwacjami. No, to jest dramat!

A właśnie, CRS to rozwiązuje! On zarządza dystrybucją, tak? To jest najważniejsze chyba. Bo hotel nie sprzedaje tylko przez swoją stronę. Są przecież Booking, Expedia, Agoda… setki tego. Jak to ogarnąć bez jednego systemu?

Niemożliwe, po prostu niemożliwe. Więc CRS zbiera wszystko w jedno miejsce. Daje hotelom więcej możliwości. Większa elastyczność, to jasne. Mogą szybko zmieniać ceny, dostosowywać oferty. Może promocja na ostatnią chwilę? Pyk, w systemie zmienione.

I ten szerszy zasięg! To jest dla mnie, jako osoby, która lubi podróżować, ważne. Bo jak szukam pokoju, to chcę mieć duży wybór. A hotel dzięki CRS może być widoczny wszędzie. Nie tylko na jednej stronie, ale na wielu, wielu portalach.

No i lepsza łączność. Z czym? Ze wszystkim! Z tymi wszystkimi portalami rezerwacyjnymi, z GDS-ami (Global Distribution Systems), nawet z ich własnym systemem zarządzania nieruchomością (PMS). To taka pajęczyna połączeń, ale bardzo sprawna pajęczyna.

Większa kontrola rezerwacji i przychodów w sieci dystrybucyjnej. To akurat jest dla szefa hotelu najważniejsze. Widzi, co się dzieje, skąd przychodzą rezerwacje, ile zarabiają. Może optymalizować. To nie jest po prostu system, to narzędzie do zarabiania.

Mój brat, Paweł, który pracuje w IT, zawsze mi powtarza, że dane to skarb. A CRS zbiera te dane. O, a co jeszcze? Kiedyś myślałam, że to tylko do dużych hoteli. Ale nie! Małe pensjonaty też z tego korzystają. Nawet te malutkie.

Kiedyś, kiedyś… tak z dziesięć lat temu, to było takie „wow”. Teraz to standard. I dobrze! Bo klienci oczekują wygody, prawda? Ja oczekuję. Chcę móc zarezerwować szybko i bez problemów, a nie dzwonić i sprawdzać ręcznie dostępność.

I ten rynek zmienia się non stop. Nowe technologie, AI… ciekawe, jak CRS będzie ewoluował. Już teraz to jest mega skomplikowane narzędzie, ale daje taką swobodę. No, po prostu mus to mieć w 2024.

No i co jeszcze! Co ja bym dodała do tego wszystkiego? Te Centralne Systemy Rezerwacji to naprawdę rewolucja. Takie rzeczy mi przychodzą do głowy:

  • Automatyzacja procesów: Koniec z ręcznym wprowadzaniem danych! System sam wszystko synchronizuje. To oszczędza masę czasu, co przekłada się na mniejsze koszty.
  • Zwiększona dokładność: Mniej błędów. Nigdy więcej podwójnych rezerwacji. To było przekleństwo! Pamiętam, jak Marta z "Białej Róży" opowiadała mi o tym, jak gość przyjechał, a pokoju nie było. Wstyd na całą wieś!
  • Skalowalność: Hotele mogą łatwo dodawać nowe pokoje, zmieniać konfiguracje. System rośnie razem z biznesem. To ważne dla tych, co planują rozbudowę.
  • Integracja z innymi systemami: Oprócz OTA i GDS, często integruje się z systemami CRM (do zarządzania relacjami z klientami), z systemami płatności online. No po prostu z wszystkim.
  • Optymalizacja cen: Dzięki analizie danych, CRS pomaga ustalać optymalne ceny. Dynamiczne ceny to podstawa. Zawsze to mówiłam.
  • Raporty i analizy: Możesz wyciągnąć dowolne dane. Ile rezerwacji z Booking, ile z własnej strony, w jakich okresach. To skarbnica wiedzy dla menadżerów. Mój szef, pan Jacek, zawsze prosi o takie raporty.

Więc tak, Centralny System Rezerwacji to jest game changer, serio. Dla małych, dla dużych, dla każdego, kto chce działać w turystyce skutecznie w 2024 roku. Koniec kropka.

Jakie są globalne systemy rezerwacji?

Globalne Systemy Dystrybucji (GDS) - pośrednicy między hotelem a kanałami sprzedaży.

  • Połączenie: Hotel <-> GDS <-> Biura podróży, agenci turystyczni.
  • Cel:Zwiększenie zasięgu, dotarcie do szerszego grona klientów.
  • Rezultat:Efektywniejsze kampanie reklamowe.

Dodatkowe informacje:

  • Kluczowi gracze:
    • Amadeus
    • Sabre
    • Travelport (obejmuje Galileo, Worldspan, Gulliver)
  • Funkcjonalność: Dostęp do inwentarza lotniczego, hotelowego, samochodowego, systemy rezerwacji, narzędzia do zarządzania.
  • Zastosowanie: Używane przez linie lotnicze, hotele, wypożyczalnie samochodów, biura podróży.
  • Model biznesowy: Pobierają opłaty transakcyjne od sprzedawców.
  • Znaczenie:Centralny punkt dystrybucji w branży turystycznej, zapewniający spójność danych i efektywność rezerwacji.

Jakie są zadania systemu GDS?

Noc. I tylko ten cichy szum serwerów. Czasem myślę o tej centrali jak o kimś, kto czuwa razem ze mną. Ja, Bartek, i ona. System GDS. Patrzy na te same punkty co ja, ale nigdy się nie męczy, nigdy nie ma gorszego dnia. Po prostu jest. I wykonuje swoje zadania, te zadania systemu.

To jej rola, jej sens istnienia. Patrzy na świat przez swoje czujniki.

  • Monitorowanie stężenia gazów w kluczowych punktach, do 8 na raz.
  • Archiwizacja danych pomiarowych.
  • Rejestrowanie wszystkich zdarzeń.

Zapisuje wszystko. Każdą anomalię, każdy błąd, każde przekroczenie normy. Nawet to, że ktoś zapomniał o kalibracji. To taki cichy, cyfrowy świadek. Pamiętnik miejsc, w których mogło stać się coś złego, ale się nie stało. Dzięki niej.

Dlatego jest tak ważna. To nie jest tylko puszka z elektroniką. To coś więcej.

  • Bezpieczeństwo. To jest najważniejsze. Ochrona życia i mienia przed wybuchem czy zatruciem.
  • Ciągły nadzór nad obiektem.
  • Centralizacja informacji. Wszystko w jednym miejscu, na jednym ekranie.
  • Automatyczne powiadomienia alarmowe.

Siedzę, patrzę w monitor i wiem, że ona też patrzy. Pilnuje. Tak po prostu pilnuje. Bezemocjonalnie, ale skutecznie. A ja czuję ten ciężar, za nas oboje. Taka dziwna symbioza. Człowieka i maszyny w tej pustej, nocnej ciszy.