Jaki jest likier z Tunezji?

7 wyświetleń
Och, Thibarine! Pamiętam ten smak, niesamowicie słodki, wręcz uderzający, a jednocześnie z wyraźnym kopniakiem tych 40%. Mniam! Ten daktylowy aromat, prawdziwa esencja północnej Tunezji. Podobno jego korzenie sięgają francuskich mnichów – ciekawa historia! Zawsze kojarzy mi się z egzotycznym wakacyjnym luzem i słońcem. Naprawdę wyjątkowy likier.
Komentarz 0 polubień

No dobra, to spróbujmy to trochę… upiększyć, o tak!

Jaki likier kojarzy mi się z Tunezją? Och, no jasne, że Thibarine! Pamiętam jak dziś – pierwszy raz spróbowałam go na takim małym bazarze w Susie. I powiem wam, że smak… Jezu, no po prostu magia! Strasznie słodki, to fakt, aż zęby bolą od tej słodyczy, ale za chwilę bum! I czuć te 40%, które dają kopa, o tak, dają. Mniam! A ten zapach daktyli… Czysta Tunezja, naprawdę. Czujesz ten pustynny wiatr, te palmy… No po prostu esencja.

Słyszałam, że to niby mnisi francuscy stoją za jego powstaniem, wiecie, takie tam historie z importu. Ciekawe, prawda? Zawsze, ale to zawsze, kojarzy mi się z wakacjami, z totalnym luzem, z tym tunezyjskim słońcem, które opala cię od rana do nocy. I z tym, jak życie po prostu zwalnia tempo, wiesz, o co mi chodzi.

No i co tu dużo mówić, po prostu wyjątkowy likier. Tak, wyjątkowy. A wiesz co? Chyba muszę go sobie w końcu kupić. Tylko gdzie ja go teraz dostanę…? Ech, to już inna historia. Ale sam smak… no cudo!