Jak przewieźć mrożonki w samochodzie?
Dobra, to teraz spróbujmy to przepisać tak, żeby brzmiało bardziej... ja. No wiecie, tak z serca, a nie jak z podręcznika.
Więc, jak przewieźć te cholerne mrożonki, żeby się nie rozpuściły? Bo ile razy mi się to zdarzyło... Ojej!
No dobra, powiem Wam, jak ja to ogarniam. W teorii, i to jest ważne, w teorii mrożonki potrzebują -18 stopni, żeby w ogóle myśleć o pozostaniu mrożonkami. I wiecie co? Jak w lodówce! Ale... jak ja to robię, kiedy jadę po lody na ten przykład?
No to przede wszystkim, no jasne, potrzebna jest jakaś porządna torba termoizolacyjna. Wiecie, taka, co to niby te 3 godziny ma trzymać chłód. Ja mam taką jedną, chyba z Lidla kiedyś wzięłam, ale szczerze? Sama torba to mało. Trzeba wsadzić te wkłady chłodzące, zamrożone na kość. Im więcej, tym lepiej, prawda? Pamiętam, jak raz włożyłam za mało, bo "a co tam, blisko mam". I co? Lody, które miały być deserem, zmieniły się w... no, w zupę lodową. Fuj.
Co jeszcze? A no tak! W teorii, tej naukowej, to po każdym otwarciu tej torby powinno się notować temperaturę. No dobra, kto tak robi? No, nie ja! Chyba że ktoś jest mega pedantyczny. Ale no wiecie, jak się jedzie z dziećmi i trzeba wyciągnąć te nieszczęsne lody... no to sorry, nie mam czasu na termometry.
No i kluczowa sprawa – szybko! Im szybciej dostaniesz te mrożonki do domu, do zamrażarki, tym lepiej. Serio. Pamiętam, jak raz utknęłam w korku, jak wracałam z zakupów. Myślałam, że szlag mnie trafi! Wszystko się zaczęło rozmrażać, masakra.
A Wy macie jakieś sposoby, żeby te mrożonki przeżyły podróż samochodem? Podzielcie się, bo ja już nie wiem, co robić... Może jakiś trik, o którym nie wiem? Bo w moim przypadku, to zawsze jest walka z czasem i temperaturą. Uff.
- Czym można zarazić się od spermy?
- Jak odzyskać login PKO?
- Czy ząb może nie wyrosnąć?
- Ile trwa sprowadzenie zęba do luku?
- Jaka jest stawka amortyzacyjna?
- Jaka jest stawka amortyzacyjna tokarki?
- W którym miejscu odczuwamy ból trzustki?
- Jak sprawdzić czy to boli trzustka?
- Ile trzeba zarabiać, żeby dostać kredyt 500 tys. małżeństwo?
- Czy do farszu dodaje się jajko?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.