Gdzie warto wybrać się na krótki, city break?

123 wyświetleń
Planujesz city break? Polecamy Barcelonę, Lizbonę, Paryż lub Amsterdam! Te europejskie miasta to idealne kierunki na krótki wypad, oferujące bogactwo kultury i niezliczone zabytki. Odkryj najlepsze miejsca na krótkie wakacje w Europie i zaplanuj niezapomniany wyjazd!
Komentarz 1 polubień

Gdzie na city break wybrać się w Polsce lub Europie? Pomysły na weekendowy wypad!

Wiesz, ostatnio myślałam o weekendzie. Gdzieś blisko, ale i trochę inaczej niż zwykle. Kraków? Byłam milion razy. Wrocław? Też.

Może Gdańsk? Piękne miasto, klimatyczny, a i morze blisko. Pamiętam ten zapach soli i smażonych ryb z tamtego roku, byłam w sierpniu, kosztowało mnie jakieś 300 zł za nocleg w fajnym hostelu.

A z zagranicy? Lizbona zawsze mnie kusiła. Te kolorowe domy, wąskie uliczki... marzenie! Ale to już znacznie drożej wyjdzie, za sam bilet w jedną stronę dałam kiedyś ponad 500 zł.

Paryż? Klasyka, ale w tłumie ludzi trochę się gubię. Wolę coś bardziej kameralnego. Amsterdam? To już zupełnie inny klimat. Może kiedyś.

W sumie zależy od budżetu i nastroju. Jedno jest pewne - trzeba ruszyć w świat!

Na który city break powinienem się wybrać?

O matko, gdzie pojechać na city break? Cztery miasta do wyboru, no dobra... Które wybrać? Hmm...

  • Barcelona - zawsze chciałam zobaczyć Sagrada Familia, serio! Ale czy teraz jest dobra pogoda? Boję się tłumów turystów, no i te ceny pewnie znowu wysokie. Muszę sprawdzić! A może jednak...

  • Lizbona - tam jeszcze nie byłam! Fotki z tramwajami wyglądają super, no i te azulejos! Tylko czy ja dam radę z tymi stromymi uliczkami? Kondycja... no cóż. Muszę się zastanowić, czy Lizbona to dobry pomysł dla mnie w tym roku.

  • Paryż - klasyka! Byłam tam z 10 lat temu z Pawłem, pamiętam tą kawiarnię... Ale teraz? Może za bardzo oklepane? Choć Paryż zawsze ma swój urok, prawda? No i blisko, ale nie wiem...

  • Amsterdam - w sumie... rowery, kanały, muzea... i te kafejki. Tylko czy ja się tam odnajdę? Nie wiem, jakoś Amsterdam średnio mnie kręci, mimo wszystko. Może jednak Barcelona?

W sumie chyba Barcelona wygrywa! No dobra, Barcelona! Ale co tam robić? Oprócz Sagrada Familii, park Güell obowiązkowo! I Las Ramblas! Może jakiś mecz Barcelony zobaczyć? Ale bilety pewnie kosmiczne... Eh, muszę zacząć planować ten wyjazd, bo inaczej nic z tego nie będzie. No i hotel! Gdzie szukać noclegu? Booking.com? Airbnb? O matko, tyle tego jest...

Dodatkowe informacje:

  • Mój budżet na city break to około 2500 zł.
  • Chciałabym jechać na 4 dni.
  • Najbardziej lubię zwiedzać zabytki i próbować lokalnych potraw.
  • Nie lubię zatłoczonych miejsc, ale wiem, że w Barcelonie to trudne do uniknięcia.
  • Paweł to mój były chłopak, z którym rozstałam się w 2014 roku.

Gdzie na romantyczny city break?

No dobra, chcesz romantyczny city break? To lecimy!

Paryż? Bleee! Tłumy turystów gęściejsze niż muchy na gnoju po burzy! Romantycznie? Raczej jak w fabryce konserw! Wiesz ile tam kosztuje kawa?! Drożej niż moja babcia za kurczaka płaciła!

  • Barcelona: Fajnie, ale tam to bardziej impreza niż romantyk. Jakbyś poszedł z bykiem na randkę! Energia na maksa, ale pocałunków pod gwiazdami raczej nie gwarantuje.

  • Rzym: No, Rzym to już coś. Koloseum, Fontanna di Trevi... romantycznie, ale gorąco jak diabli w lipcu! I wiesz ile tam żebraków? Prawdziwa armia!

Praga: O, Praga to inna bajka! Piękna, klimatyczna, a ceny przystępniejsze niż w Paryżu. Tam można się fajnie zgubić w tych uliczkach i znaleźć prawdziwą romantyczną przygodę, bez obawy o bankructwo!

Wenecja: No, Wenecja... Romantyczna, ale jak krowa na lodzie. Droga strasznie, a wszędzie te gondole... Jakbyś pływał w zalanej szklance wody! Wolisz Praga.

Podsumowanie:

  1. Praga – najlepszy wybór na romantyczny wypad. Cena-jakość idealna!
  2. Rzym – fajny, ale gotówka szybko znika.
  3. Barcelona – imprezowo, ale mało romantycznie.
  4. Paryż – za drogi i za zatłoczony.
  5. Wenecja – przepiękna, ale koszmarnie droga!

Dodatkowe info: Ja, Zbyszek Kowalski, byłem w każdym z tych miast. Moja żona, Bożenka, mówi, że najlepiej było w Pradze. A w Rzymie straciliśmy portfel. Pamiętajcie – ciekawsze są lokalne knajpki, niż te turystyczne pułapki!