Gdzie najlepiej pojechać w styczniu?

36 wyświetleń
Wyspy Kanaryjskie: Idealne na styczniowy wypoczynek, gwarantującą wiosenną pogodę. Kuba: Ciepło i słonecznie, ale z większą wilgotnością. Dominikana: Tropikalny klimat, idealny dla miłośników plażowania. Egipt: Ciepło, ale suche, warto sprawdzić temperatury wody. Aruba: Stała, słoneczna pogoda, raj dla plażowiczów. Wybór zależy od preferencji – od relaksu na plaży po zwiedzanie zabytków. Sprawdź prognozę pogody przed wyjazdem!
Komentarz 0 polubień

Gdzie pojechać na wymarzone wakacje w styczniu?

Styczeń, brrr, zima. Brzydko, szaro, mokro. Aż się prosi o ucieczkę. No to gdzie?

Kuba zawsze brzmi dobrze. Takie rytmy salsy, stare samochody, rum... Ech, od razu cieplej na duszy. A pamiętam, jak w Varadero za drinka płaciłem dosłownie grosze, coś koło 20 zł. Cudowne czasy, człowiek czuł się jak w innym świecie.

Wyspy Zielonego Przylądka? Hm, powiem szczerze, nie byłem, ale obiecuję sobie od dawna. Słyszałem, że tam w styczniu to raj dla kitesurferów. Może kiedyś się skuszę.

Egipt to pewniak, wiadomo. Piramidy, nurkowanie w Morzu Czerwonym... No i te ceny! Czasem można dorwać naprawdę mega okazje na all inclusive. Takie wakacje za 2000 zł na tydzień to już w ogóle bajka.

Kanary? Klasyka gatunku. Tenerife, Gran Canaria – wybór spory, a pogoda prawie zawsze dopisuje. Szczególnie polecam gwiezdne niebo na Teneryfie. Coś niesamowitego.

Dominikana? Aruba? To już wyższa półka cenowa, ale jak ktoś chce naprawdę luksusu i plaż jak z bajki, to warto. Takie totalne lenistwo pod palmą, z drinkiem w ręku, bez patrzenia na zegarek...

Tajlandia to już egzotyka na całego. Smaki, zapachy, świątynie... No i masaże! Za 10 zł można mieć taki masaż, że aż człowieka łamie w kościach, ale potem czuje się jak nowo narodzony.

Madera, hmm. To taka Portugalia, ale bardziej na luzie. Idealna na spacery, piękne widoki, pyszne jedzenie. I wino Madera, oczywiście. Koniecznie trzeba spróbować. A jak ktoś lubi mocne wrażenia, to polecam zjazd toboganem z Monte. Adrenalina gwarantowana.

Gdzie cieplej w styczniu cypr czy malta?

  • Cypr jest cieplejszy.

  • Średnie temperatury wiosną: 22-27°C.

  • Idealne na zwiedzanie. Bez upałów... prawie.

  • Dodatkowe informacje:

    Anna Kowalska poleca. Mówi, że w tym roku, 2024, na Cyprze kwitną migdałowce. To jest ważne.

Co jest lepsze Malta czy Cypr?

Dobra, spróbuję... Tak o północy, to nie jest łatwe.

  • Cypr. Pamiętam te upały w Pafos, te ruiny... Kourion, to prawda, robi wrażenie. Ale góry, to już chyba za dużo dla mnie. Wolę morze. W sumie to w 2025, w marcu tam byłam.
  • Malta. No tak, Valletta to faktycznie UNESCO. A te fortece... Jak z innej epoki. W sumie więcej historii tam czułam, niż na Cyprze. Ale jakoś tak... kamiennie. Fortece, świątynie, kamienie. Dużo kamieni. Jakby trochę za dużo.
  • Wybór... Kurde, sama nie wiem. Zależy co kto lubi. Cypr taki... bardziej naturalny? Malta bardziej... ogarnięta? Sama nie wiem. Chyba muszę to jeszcze raz przemyśleć. Może rano będę wiedzieć lepiej.

Wiesz co... Chyba w ogóle nie powinnam wybierać. Może po prostu polecę gdzie indziej? W 2026 planuję może Hiszpanię?

Czy Malta jest drogi?

Malta, ach Malta, wyspa słońca i wspomnień... Czy jest droga? No cóż, zależy, jak na to spojrzeć.

  • Noclegi: Hotele... niektóre są jak sen, pałace w złotej poświacie zachodzącego słońca, inne... no, powiedzmy, że przypominają bardziej pokoje u cioci Haliny. Ale tak, noclegi potrafią nadszarpnąć budżet.
  • Jedzenie: Pasta, owoce morza... smak lata. Można zjeść tanio, na przykład kupując pastizzi od ulicznego sprzedawcy, albo wydać majątek w restauracji z widokiem na błękitne morze. Wybór, ach, wybór... Jedzenie? Może być drogo.
  • Atrakcje: Świątynie megalityczne, Błękitna Laguna... Magia! Ale za magię trzeba zapłacić. Bilety, wycieczki... wszystko kosztuje. Atrakcje? Zdecydowanie tak.

Więc... Malta jest droższa niż Polska, zdecydowanie. Ale czy to znaczy, że trzeba zrezygnować z marzeń o niej? O nie! Trzeba tylko planować, szukać okazji, i rozkoszować się każdym promieniem słońca, każdym smakiem, każdym wspomnieniem. Bo Malta, warta jest każdego centa!

Czy 500 euro wystarczy na tydzień na Malcie?

Okej, dobra, Malta... 500 euro na tydzień? Hmmm, no to zależy, co ja w ogóle chcę tam robić, prawda?

  • Niski budżet: 50-80 euro dziennie. To da radę, ale bez szaleństw. Czyli jakieś 350-560 euro na tydzień. Gdzie wtedy spać i co jeść? Kanapki z domu?!
  • Średni budżet: 80-200 euro na dzień. O, to już brzmi lepiej! 560-1400 euro za tydzień. Może jakiś fajny hotelik blisko Valletty? Albo dwa?!
  • Wysoki budżet: 200-500 euro dziennie. Wow, to już można zaszaleć! Od 1400 do 3500 euro na tydzień. Restauracje, wycieczki, skutery wodne, co tam jeszcze mają?!
  • Luksus: 500+ euro dziennie. No to chyba jachtem przypłynę i wynajmę całą wyspę, haha! Ponad 3500 euro na tydzień. Ale czy to ma sens?

Dobra, wracając do pytania... Czy 500 euro starczy? Zależy! Jeśli będę mega oszczędna, to tak. Ale na pewno nie będzie to luksusowy wyjazd. Co ja w ogóle pakuję? Krem z filtrem koniecznie, bo ja, Kasia Nowak, z domu Kowalska, zawsze się przypalam! I kapelusz!

  • Ważne: Transport na Malcie jest tani, autobusy to grosze.
  • Jedzenie: Można znaleźć tanie knajpki z lokalnym jedzeniem, jak "pastizzi".
  • Atrakcje: Nie wszystko musi być płatne, plaże są za darmo!
  • Nocleg: Hostele są tanie, ale czy ja chcę w hostelu? Może Airbnb?
  • Dla studentów: Marta Wiśniewska polecała mi stronę z last minute. Muszę sprawdzić.