Gdzie jechać nad wodę na Śląsku?

39 wyświetleń
Nadwodne atrakcje Śląska: Jezioro Balaton (Wodzisław Śląski): Kameralne, rodzinne miejsce z plażą. Staw Rybok (Rybnik): Idealny dla wędkarzy, spokojny wypoczynek. Zbiornik Bukówka: Piękne widoki, bogate możliwości rekreacji wodnej. Wybierz idealne miejsce na letni relaks nad wodą!
Komentarz 0 polubień

Gdzie nad wodę na Śląsku? Najlepsze miejsca na weekend?

Szukasz fajnych miejsc nad wodą na Śląsku na weekend? No jasne, pomogę!

Jezioro Balaton we Wodzisławiu Śląskim - byłam tam w lipcu, mały brudny piasek, ale dzieciaki szalały. Woda ciepła, idealne na pluskanie się. Koszt wjazdu symboliczny, chyba 5 zł od osoby.

Staw Rybok w Rybniku - nic specjalnego, wędkarze głównie. Byłam tam raz, 2 lata temu, słabo pamiętam, ale spacerkiem wzdłuż brzegu, spokojne miejsce.

Zbiornik Bukówka – o, tam jest pięknie! Widoki bajka, byłam tam na rowerze w maju zeszłego roku, zrobiłam świetne zdjęcia. Ale tłumy ludzi, masakra.

Moim zdaniem, Bukówka najlepsza, ale jeśli szukasz spokoju, to Balaton. Rybnik odpada, chyba że jesteś wędkarzem.

Gdzie nad wodę w okolicach Bielska?

Gdy w Bielsku zatęsknimy za wodą, Jezioro Międzybrodzkie jawi się jako oczywisty wybór. Co prawda, 16 km to nie rzut beretem, ale dojazd zajmuje poniżej 20 minut – to przecież nic w porównaniu z perspektywą relaksu nad wodą! Długość jeziora to aż 5 km, co czyni go fantastycznym miejscem na spacery. Znam osoby, dla których to wręcz obowiązkowy punkt weekendu. Sama chętnie tam wracam, zwłaszcza, gdy życie staje się zbyt... poukładane. Z perspektywy czasu, wydaje się to być całkiem nieźle spędzony czas.

Gdzie pojechać nad wodę?

Halo, chcesz nad wodę? No to słuchaj, bo zaraz ci łeb urwę!

  • Jezioro Rozkos: To jest to! W Czechach, blisko Polski, a wygląda jak morze, tylko mniejsze. No, jakieś 10 kilometrów kwadratowych, nie całe Bałtyckie! Baba mi mówiła, że to sztuczne, ale woda taka, że się w niej topić można ze szczęścia, a nie tylko z powodu głupoty! Leży tam koło jakiejś Ceskiej Skalicy, czy jakoś tak, w każdym razie blisko granicy, więc piwo taniej!

A teraz, żebyś przypadkiem nie był głupi i nie mylił się:

  1. Bilety: Zapytaj swoją babcię, ile kosztowały w 2023, bo ja nie pamiętam, a ona wszystko wie. Pewnie drogo, jak wszystko.
  2. Dojazd: Samochodem najlepiej, chyba że jesteś masochistą i lubisz autobusy z wymiocinami. Trzy godziny z Krakowa, chyba że się z kimś ścigasz, wtedy krócej, ale za to z mandatem.
  3. Co zabrać? Krem z filtrem, żebyś nie wyglądał jak pomidor po kilku godzinach. Piwo, bo bez piwa, to nad wodą jak bez majtek. Kostium kąpielowy, chyba że wolisz się opalać nago, ale wtedy możesz liczyć na spotkanie z policją.

Uwaga! To nie jest jakieś ekskluzywne, wypachnione miejsce dla bogaczy! Jest tam brudno, woda może być zielona, a ludzie różni. Ale za to tanio, blisko i w miarę klimatycznie, jak na takie sztuczne jezioro. Moja ciocia Zosia tam była i mówiła, że lepiej niż w Kołobrzegu. Tylko że ona wieje od niej zapachem kapusty kiszonej, więc jej zdania nie biorę na poważnie!

P.S. W tym roku moja kuzynka Ania zgubiła tam klapki. Nie mam pojęcia, gdzie. Może ty znajdziesz? Napisz, jak poszło!

Gdzie pojechać na wakacje nad jezioro?

Mazury. Wybór oczywisty. Śniardwy, Mamry. Tłumy.

  • Jezioro Hańcza: Czystość. Spokój. Ale zimno.

  • Jezioro Wigry: Park Narodowy. Piękne, ale zatłoczone w szczycie sezonu. Lipiec? Zapomnij.

  • Łebsko: Bałtyk blisko. Piaski. Wiatr. Nic dla mnie.

Preferuję ciszę. Hańcza. Może. W październiku.

2024: Ceny noclegów wzrosły. Rezerwacje konieczne. Sprawdź dostępność.

Listę uzupełniają:

  1. Jezioro Czorsztyńskie: Zamek. Widoki. Turyści. Nie dla mnie.
  2. Jezioro Śniardwy: Wielkie. Dużo możliwości. Ale i dużo ludzi. Nie lubię tłumów.
  3. Jezioro Nidzkie: Alternatywa dla Mazur. Cicho. Może.

Pamiętaj: spokój ma swoją cenę. Cisza – to luksus. Czas, a nie miejsce, jest kluczowy.