Czym podróżuje Taylor Swift?

9 wyświetleń
Ech, Taylor... Sprzedała jeden prywatny odrzutowiec, ale wciąż ma drugi! Trochę mnie to smuci, bo choć rozumiem, że to jej życie i wygoda, te prywatne samoloty to ogromny ślad węglowy. Mam nadzieję, że ten drugi chociaż będzie wykorzystywany maksymalnie oszczędnie, albo że zainwestuje w bardziej ekologiczne rozwiązania. Trochę hipokryzji w tym wszystkim czuję…
Komentarz 0 polubień

Ech, Taylor… Naprawdę ją lubię, jej muzyka nieraz pomogła mi przetrwać ciężkie chwile, ale ta sprawa z odrzutowcami… No nie powiem, trochę boli. Sprzedała jeden, niby super, gest, ale przecież drugi dalej ma! I co z tego? Czy to naprawdę taka różnica? Wciąż lata sobie po świecie, zostawiając za sobą gigantyczny ślad węglowy. Czytałam gdzieś, że te prywatne odrzutowce emitują ileś tam razy więcej CO2 niż zwykłe samoloty – nie pamiętam dokładnie ile, ale to była jakaś absurdalna liczba. Wyobraźcie sobie, ja się staram, jeżdżę rowerem do pracy, ograniczam mięso, a ona… No właśnie. Rozumiem, jest gwiazdą, ma napięty grafik, koncerty, spotkania… Ale czy to usprawiedliwia wszystko? Przecież są inne sposoby! Może chociaż ten drugi odrzutowiec będzie używany tylko w absolutnie niezbędnych sytuacjach? Mam taką cichą nadzieję… Albo może zainwestuje w jakieś biopaliwa, offset węglowy, cokolwiek? Wiem, naiwna jestem. Pamiętam, jak kiedyś leciałam na wakacje zwykłym samolotem, tyle ludzi upchanych, ciasno, niewygodnie… A ona sobie fruwa w luksusach, sama albo z garstką znajomych. Nie no, trochę to niesprawiedliwe, prawda? Czuję w tym jakąś taką… hipokryzję, no nie? Niby promuje ekologiczne postawy, a sama… Ech, szkoda gadać. Mam nadzieję, że się opamięta. Naprawdę ją lubię, ale to… to po prostu smutne.