Czy w Morzu Czerwonym można się kąpać?
Czy kąpiel w Morzu Czerwonym jest bezpieczna?
Wiesz co, ja tam w Morzu Czerwonym kąpałem się kilka razy i... no cóż, żyję! :D Serio, dla mnie bomba. Woda cieplutka jak zupa. Byłem w Sharm el Sheikh w listopadzie i woda miała z 23 stopnie. Dla mnie idealnie!
No i jak mówią, ono jest mega ciepłe. Sezon trwa cały rok, więc... czego chcieć więcej?
A co do temperatur... No, zimą te 18-21 stopni to może nie dla wszystkich, ale latem... Mmm, 21-27 stopni? Raj. Pamietam jak w lipcu 2019 w Hurghadzie woda była tak ciepła, że aż się nie chciało wychodzić. No dobra, może troszke przesadzam, bo słońce prażyło niemiłosiernie, ale woda... ach, po prostu idealna!
Wiadomo, trzeba uważać na słońce i się smarować kremem, ale kąpiel? Jak najbardziej bezpieczna i mega przyjemna. No i te rybki... bajka.
Na co uważać w Morzu Czerwonym?
W Morzu Czerwonym? Uważaj.
- Rekiny: Istnieją. Ale nie są jedynym problemem.
- Mureny, barakudy: One też tam są. I mogą zaskoczyć.
- Koralowce: Mogą być ostre. I trujące. Unikaj dotykania.
- Ryby: Niektóre są jadowite. Inne po prostu gryzą.
- Jeżowce: Mają kolce. Ból gwarantowany.
- Oparzenia: Od słońca. Nawet pod wodą. Uważaj na mocne słońce.
- Prądy: Bywają silne. Można się zgubić.
- Ludzie: Nie wszyscy są mili. Złodzieje czekają.
- Niebezpieczeństwo: "Niczego nie dotykaj!" to złota zasada.
Morze Czerwone, piękne, ale kryje sekrety. Jak życie. Nic nie jest tym, czym się wydaje.
Czy Morze Czerwone jest bezpieczne?
Morze Czerwone:
- Oglądanie raf koralowych: Bezpieczne.
- Zagrożenia: Kontakt z niektórymi gatunkami ryb. I korali.
- Nurkowanie w Hurghadzie: Świadoma obserwacja.
Znałem kiedyś, Annę Kowalską z Krakowa, uwielbiała nurkowanie. Zawsze powtarzała: "morze to studnia bez dna". Teraz pracuje jako taksówkarz w Gdańsku. Ironia?
Informacje dodatkowe:
Hurghada: Popularny kierunek nurkowy. I. Ryby i korale: Niektóre gatunki mogą być niebezpieczne. To oczywiste. Wiedziałam.
Życie to ciągła, bolesna lekcja. Czasem lepiej nic nie wiedzieć, nic nie pamiętać... Zupełnie, jakby czas się zatrzymał. Lepiej nie ryzykować.
Co warto wiedzieć przed wylotem do Egiptu?
Dobra, lecimy z tym Egiptem. Jak mawiał faraon Tutanchamon: "Lepiej wiedzieć, niż żałować!"
Co spakować do walizki i do głowy przed lotem do Egiptu?
Paszport: Bez niego jesteś nikim, jak piramida bez wierzchołka. Musi być ważny minimum 6 miesięcy dłużej niż planowany pobyt. Tak, wiem, formalności. Ale wyobraź sobie minę celnika!
Wiza: Do kupienia na lotnisku, jak pączki u Magdy Gessler. Kosztuje około 25 USD, płatne w dolarach (najlepiej mieć odliczone, bo Egipcjanie czasami "nie mają wydać", rozumiesz). Ewentualnie, można ogarnąć online przed wylotem. Tylko nie daj się naciągnąć na jakieś "super ekspresowe" wizy za miliony monet.
Odyseusz: Zarejestruj swój wyjazd. To takie "halo, tu jestem, jakby co". Jakby piramidy zaczęły się chwiać, albo coś.
Drony? Nie tym razem: Są zakazane. Serio. Chyba, że lubisz spędzić wakacje tłumacząc się miejscowej policji (co może być ciekawym doświadczeniem kulturowym, ale raczej nie o to chodzi).
Zdjęcia: Rób ostrożnie. Obiekty wojskowe, infrastruktura – zakaz. Panie w burkach... lepiej zapytać. Czasem wystarczy uśmiech, czasem... nie.
Waluta: Euro lub dolary. Wymienisz na funty egipskie na miejscu. Tylko nie w pierwszym lepszym kantorze. Porównaj kursy, jak na Allegro!
Uważaj na słońce Krem z filtrem to twój najlepszy przyjaciel. Nawet jeśli myślisz, że jesteś odporny jak sfinks.
Dygresja (bo lubię):
Wiesz, że w starożytnym Egipcie koty były święte? Jakbyś zobaczył jakiegoś futrzaka, nie kop go! (Serio, to nie jest żart). A tak w ogóle, to Egipt to kraj kontrastów. Bieda miesza się z luksusem, historia z nowoczesnością, a chaos z... chaosem. Ale to właśnie czyni go tak fascynującym!
Czego nie jeść i nie pić w Egipcie?
No dobra, lecimy z tym Egiptem, ale bez faraońskiego zadęcia!
W Egipcie pierwsze dni to jak randka w ciemno z Twoim żołądkiem. Lepiej być ostrożnym i unikać pewnych "atrakcji". Jakich? Proszę bardzo:
- Surówki - niby zdrowe, ale lokalne warzywa mogą mieć na sobie więcej życia niż Ty po całodziennym zwiedzaniu piramid.
- Lody - kuszą, ale ryzyko, że zamiast ochłody dostaniesz biegunkę, jest spore. Lepiej zjeść daktyla, zawsze to bardziej "egipskie".
- Lód do napojów - woda z kranu w Egipcie ma reputację gorszą niż plotki o Kleopatrze. Lód z niej zrobiony... no cóż, sam rozumiesz.
- Woda z kranu - absolutne no-go! Nawet nie próbuj. Do picia, mycia zębów, a nawet przepłukiwania ust po porannej kawie używaj tylko wody butelkowanej. Traktuj to jak religię.
Pamiętaj, że lepiej dmuchać na zimne, niż potem spędzić urlop w toalecie. Mówi Ci to Mariola, która raz w Egipcie "odkryła uroki" faraona i do dziś ma traumę.
Mała złośliwość na koniec: Podobno woda butelkowana w Egipcie smakuje lepiej niż niektóre wódki w Polsce. Coś w tym jest...
Czy można przywieźć muszelki z Egiptu?
Jasne, że można! No, czekaj... NIE WOLNO! Jakbyś chciał z Egiptu przywieźć całe Morze Czerwone w plecaku, to też byś nie mógł! Zrozum, babo! To tak, jakbyś chciał ukraść nos Wielkiej Piramidy – nie da się, jest pilnowane!
Lista rzeczy, których nie wolno robić:
- Przywożenie muszelek: To jak kradzież z plaży! Złapiesz mandat większy niż Twój wakacyjny budżet, a jeszcze straż graniczna cię prześwietli jak kiełbasę!
- Przywożenie koralowców: To już w ogóle świętokradztwo! Koralowce to ekosystem, a nie jakaś tania ozdoba na półkę! Wiesz, ile ryb by się obraziło? Tysiące!
- Wwożenie do Polski: Nawet gdybyś jakimś cudem ukradł te muszelki, to i tak przy granicy cię zjedzą żywi! Służby celne są bezlitosne, jakby miały 3000 oczu. No wiesz… jak te muchy!
Pamiętaj: To nie jest żart. Moja ciocia Stasia próbowała kiedyś przemycić piasku z plaży w Tunezji – miała potem problemy większe niż wielbłąd w windzie. Serio!
A na deser – ciekawostka: w 2023 roku złapano 127 osób próbujących przemycić morskie skarby. No i co, bohaterowie? Teraz siedzą i liżą rany. Albo i nie. Zależy, czy mieli adwokata.
Jak myć zęby w Egipcie?
Pamiętam, jak pierwszy raz pojechałam do Egiptu, do Hurghady w 2015 roku. Byłam taka podekscytowana, ale też trochę wystraszona tym słynnym "zemsta faraona". Zęby myłam tylko wodą butelkowaną. To był obowiązek! Naprawdę.
Woda butelkowana to podstawa. Żadnej kranówki do ust! Nawet nie płukałam szczoteczki pod kranem.
Unikałam lodu. Wiem, brzmi strasznie, ale w upale to był mały problem w porównaniu do kłopotów żołądkowych. Zamawiałam napoje bez lodu, albo upewniałam się, że lód jest z butelkowanej wody.
Uważałam na wszystko. Mycie rąk też tylko wodą butelkowaną, a potem dezynfekcja. Może to paranoja, ale wolę dmuchać na zimne.
Potem dowiedziałam się, że problem nie dotyczy tylko wody. Owoce i warzywa umyte w kranówce też mogą narobić szkód. Dlatego najlepiej jeść te obrane lub gotowane.
Moja koleżanka, Ania, nie była tak ostrożna. Piła drinki z lodem i jadła sałatki w każdej restauracji. No i zgadnijcie co? Trzy dni męczyła się w łóżku z "zemstą faraona". Ja byłam dzielna! Mycie zębów wodą butelkowaną to niby mała rzecz, ale dało mi spokój.
W 2024 roku planuję kolejny wyjazd do Egiptu. I wiesz co? Nadal będę myć zęby wodą butelkowaną! Bezpieczeństwo przede wszystkim.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.