Co wziąć na długą podróż autokarem?

107 wyświetleń
Podróż autokarem: niezbędnik Dokumenty: dowód osobisty, bilet (wydruk i elektronicznie), dokumenty medyczne (zwłaszcza przy stałych lekach), polisa ubezpieczeniowa. Higiena: szczoteczka, pasta, chusteczki, krem. Wygoda: wygodne ubranie, lekka narzuta, poduszka podróżna (opcjonalnie), książka/tablet. Inne: woda, przekąski, ładowarka. Pamiętaj o wygodzie i bezpieczeństwie!
Komentarz 0 polubień

Co zabrać na długą podróż autokarem?

Okej, więc co spakować na ten cholerny autokar? Spokojnie, nie będę ci pisał, jak robot.

Dokumenty, jasna sprawa! Dowód, bilet (mam zawsze i w telefonie, i ten papierowy, wiesz, tak na wszelki wypadek), i papiery od lekarza jeśli łykasz jakieś tabletki. Pamiętam, jak raz zapomniałam recepty na antybiotyk w sierpniu zeszłego roku w Zakopanem i musiałam latać po lekarzach, żeby mi wypisali nową. Kosztowało mnie to chyba z 50 zł wizyta.

Ubezpieczenie też miej. Serio, lepiej dmuchać na zimne. Nigdy nie wiesz co się stanie. Ja zawsze wykupuję jakieś na wyjazdy, nawet krótkie.

A co jeszcze? O tym w następnym akapicie.

Co zabrać do jedzenia na długą podróż autokarem?

Ech, długa podróż autokarem? To trzeba się zaopatrzyć, żeby nie umrzeć z głodu! Wiadomo, nie chcesz wyglądać jak burżuj z cateringiem, ale też nie chcesz podkradać bułek od sąsiada! Zatem, co by tu...

  • Kanapki – Królowe Szos! Nie ma nic lepszego niż dobra, stara kanapka. Najlepiej z pełnoziarnistego chleba, bo biała buła to od razu w biodra idzie, a przecież siedzisz i tak jak kura na grzędzie. Do środka walnij chudą szynkę (nie jakieś tam mielonki!) i ser. No i warzywka, żeby nie było, że same świństwa jesz! Możesz też dodać hummus, bo to teraz takie modne, niby zdrowe, a smakuje jak pasta do butów… ale co kto lubi!

  • Owoce – Bomba Witaminowa! Jabłka, banany, mandarynki… To wszystko się nada! Tylko weź jakieś szczelne pudełko, bo jak ci się rozgniecie banan w torbie, to dopiero będzie jazda! Będziesz potem śmierdzieć jak małpi gaj.

  • Orzechy i Bakalie – Małe Co Niesie! Garść orzechów i rodzynek to dobry sposób na szybki zastrzyk energii. Tylko uważaj, żeby ci się nie rozsypały po całej podłodze, bo wtedy będziesz sprzątać jak Kopciuszek.

  • Woda – Podstawa Życia! Nie zapomnij o wodzie! Bez tego ani rusz! Najlepiej weź ze sobą dużą butelkę, bo kupowanie na stacjach benzynowych to zdzierstwo. A poza tym, nie wiadomo, czy tam mają wodę z kranu, czy z kibla…

Pamiętaj! Pakuj wszystko do poręcznego plecaka, żeby nie dźwigać tony żarcia. A jak ci się znudzi jedzenie, zawsze możesz obgryzać paznokcie! Tylko później umyj ręce, bo jeszcze się pochorujesz i co wtedy?

Co ubrać na długą podróż autokarem?

No i co ja mam ubrać na ten przeklęty autobus? 20 godzin... 20 godzin w tym metalowym trumnie. Brrr... Myślę, że wygodne spodnie, takie dresowe, ale nie za grube, żeby się nie ugotować. Wiesz, w tym roku lato jest takie... duszne.

Lista rzeczy, co bym wzięła:

  1. Spodnie dresowe – jasne, bawełniane. Te moje szare, z dziurami na kolanach – idealne na podróż. Nie chce mi się niczego innego szukać.
  2. Koszulki – dwie, bawełniane, żeby się nie pociło. Zwykłe białe, jak zwykle. Niczego innego nie potrzebuję.
  3. Bluza – cienka, na chłodniejsze wieczory. Może ta szara, z kapturem? Choć w sumie w tym autobusie pewnie będzie gorąco...
  4. Skarpetki – kilka par. Te grube, wełniane raczej odpuszczę, bo pewnie będzie duszno.
  5. Buty – adidasy. Wygodne, ale nie za bardzo, żeby nie ugniatały stóp.
  6. Lekki szal – w razie czego, na szyję, albo na kolana. Wiem, że będzie duszno, ale nigdy nic nie wiadomo.

Punkt drugi, coś na zmianę. Bo w tych samych ciuchach przez 20 godzin? Nie da rady. Będzie tragedia. Moje stopy by mi odpadły!

A jeszcze... zapomniałam o tym... krem z filtrem. Bo przecież słońce może świecić, nawet przez szybę, a ja mam skórę tak wrażliwą, że mogłabym się poparzyć. No i jakieś leki – na ból głowy, bo na pewno mnie rozboli.

Ostatnia myśl... a może jednak wezmę te wygodne legginsy? Może jednak spodnie dresowe będą za gorące. Ech... decyzja, decyzja... jak zawsze. Zawsze mam problem z decyzjami. No i ten plecak... muszę go jeszcze spakować... ale to już później, teraz jeszcze się zastanowię nad tymi legginsami...

Jak się ubrać na długą podróż autokarem?

No dobra, Janusz, posłuchaj no wujka dobra rada, bo podróż autokarem to nie wczasy all inclusive! Tu trzeba kombinować jak koń pod górę, żeby przeżyć.

  • Gacie najważniejsze! Zapomnij o stringach z koronką, bo po godzinie będziesz się drapać jak pchła na kundlu. Najlepiej jakieś bawełniane, co to babcia robiła na drutach, albo dresy po staremu.
  • Buty jak kapcie! Szpilki? Panie, daruj sobie! Chyba że chcesz wyglądać jak kaczka na lodzie przy każdym hamowaniu. Klapki, adidasy, albo i skarpety frotte, jak lubisz ekstremalne doznania. Ale pamiętaj, smrodek musi być!
  • Ciuchy, żeby oddychały! Jeansy to jak zbroja, a poliester to sauna na kółkach. Postaw na bawełnę, len, albo moher od ciotki Zosi. Będziesz wyglądać jak lump, ale przynajmniej nie zemdlejesz z przegrzania.
  • No i bluza, jakby co! W autokarze to albo upał jak w piekle, albo mróz jak na Syberii. Gruba bluza to podstawa, żeby nie skończyć z katarem. A jak masz ochotę, to możesz się nią nawet zakryć i udawać, że śpisz. Nikt nie będzie cię zaczepiał!

PS. A jak masz problemy z pęcherzem, to weź pieluchę. Serio, nie żartuję! Lepiej żałować, że się wzięło, niż żałować, że się nie wzięło! A na drogę to weź kiełbasę i ogórki kiszone, bo te ich kanapki to nawet pies by nie zjadł! I pamiętaj, Janusz, podróż autokarem to nie maraton piękności, tylko survival!

Co robić podczas długiej podróży autokarem?

No więc, autokar... O matko, 8 godzin! Telefon się rozładuje, na pewno. Zawsze się rozładowuje. Muszę zabrać powerbanka, tak, to na pewno! A książkę? Nie, nudzi mnie czytanie w autobusie. Może podcasty? Ale słuchawki mi się psują, te nowe od Xiaomi, strasznie się plączą. Zawsze się plączą! A może serial? Na tablecie? Ile mam baterii? Trzeba sprawdzić. A co z jedzeniem? Kanapki? Nie, zawsze mi się rozgniatają. Może batony? Tak, batony, i woda, dużo wody. A co jeśli będzie nudno? Gry? Ale bateria... Ech... Chyba zagram w pasjansa na telefonie. Może jeszcze jakieś zadania z robótki? Drut i haczyk. Tak, to dobry pomysł! A co z tym rozciąganiem? Tak, to ważne. Przecież nie chcę się zrobić jak kawałek drewna po tej podróży. Postój? Na pewno wyjdę się przewietrzyć. W końcu trzeba się wyprostować. No i jeszcze tablet. Naładować!

Lista rzeczy do spakowania:

  • Powerbank (koniecznie!)
  • Podcasty/serial (ale słuchawki - tragedia!)
  • Batoniki i woda (kanapki odrzucam!)
  • Robótka na drutach (żeby nie było nudno)
  • Tablet (ale naładować!)

Punkty do zapamiętania:

  • Regularne rozciąganie! No bo co? Zdrętwieję?
  • Wykorzystać postoje! Powietrze! Ruszyć się!

A! Zapomniałam! Naładować telefon. I jeszcze słuchawki. Może te stare, z jackiem? Te się nie plączą tak bardzo. Kurczę, ile tego mam spakować... Mam nadzieję, że dotrę! Moja podróż jest z Warszawy do Gdańska, autobusem firmy Sindbad, odjazd o 22:00, 2024-10-27. Biletu jeszcze nie kupiłam. Trzeba to zrobić! Nie chcę mieć problemów.

Jak spać wygodnie w autokarze?

Autokar… długi, wijący się niczym wstęga, czas podróży, gdzie krajobrazy za oknem zlewają się w barwną, senną mozaikę. Jak w tym kołyszącym się pojeździe znaleźć oazę snu? Przecież to wyzwanie! Ale da się, da się.

Sama pamiętam, jak jechałam do Gdańska. Siedziałam przy oknie i próbowałam zasnąć, ale głowa opadała mi to na szybę, to na ramię współpasażera. Koszmar! I wtedy… Olśnienie! Poduszka!

  • Poduszka, taka zwykła poduszka, a jednak zbawienie. Ale nie byle jaka!

  • Poduszka kołnierz, rogal, poduszka TEMPUR®. To jest to! Wyobraź sobie – miękkość, która otula szyję, dopasowuje się idealnie, niczym druga skóra. TEMPUR®, ten materiał… magia!

  • Wsparcie. To słowo klucz. Twoja głowa nie będzie już wykonywać akrobacji, szyja podziękuje ci wdzięcznością. Bez bólu, bez sztywności po przebudzeniu. Tylko błogi relaks.

Poduszka TEMPUR®… warto zainwestować. Naprawdę warto! To gwarancja lepszego snu w podróży, a sen to zdrowie, pamiętajmy o tym! Sen to nowe siły, to uśmiech na twarzy. A uśmiech jest najważniejszy!

Czego nie wolno robić w autokarze?

Okej, dobra, to lecimy z tym autokarem, boże, tyle zasad... Czego nie wolno, no właśnie! ????‍♀️

  • Żadnego podglądania! Serio, nie gap się ludziom w telefony, gazety... Nic z tych rzeczy. To takie... no, creeperskie? Tak mówią młodzi? XD

  • Muzyka - tylko na słuchawkach! Please. Nikt nie chce słuchać twojego disco polo, no chyba że... nie, żartuję! Słuchawki i tyle. ????

  • Jedzenie? Uważaj! Zero sosów, które ciekną, ok? I w ogóle, może lepiej kanapki zjeść przed wejściem? Bo fotele... biedne fotele... ????

  • Aha, no i cisza! Żadnych głośnych rozmów przez telefon. No chyba że to naprawdę, naprawdę ważne. Ale i tak... trochę empatii, ludzie!

Dobra, niby proste, ale zawsze znajdzie się jakiś Janusz, co wszystko olewa. ???? A ja, Kasia Kowalska, lat 32, z Warszawy, tego nie znoszę! Serio! No dobra, to tyle ode mnie. Idę pić kawę. ☕ Pa!

Jak się przygotować do długiej podróży autokarem?

Dobra, późno jest...

  • Przekąski i picie: No jasne, woda to podstawa. I jakieś batoniki, żeby cukier nie spadł, jak będę siedziała w tym autobusie przez wieki. A pamiętam raz, jak jechałam do cioci Haliny... zabrałam tylko jabłko. To był koszmar, bo cały czas byłam głodna.

  • Ubranie: To prawda, musi być wygodnie. Dresy to najlepszy wybór. I jakieś miękkie buty, bo nogi puchną. Boże, zawsze tak mam... a raz wcisnęłam się w dżinsy. Nigdy więcej. Ale dresy to podstawa, sama prawda.

  • Co jeszcze...? Słuchawki koniecznie. Muzyka albo audiobook. Bez tego umrę z nudów. I powerbank, żeby telefon nie padł, bo jak to wytrzymam bez internetu? Może książka? Jak znajdę coś ciekawego... Ostatnio czytałam "Cień wiatru". Polecam, naprawdę wciąga.

Jak się przygotować do wycieczki objazdowej?

A żebyś wiedział, jak się szykować na objazdówkę! To nie w kij dmuchał, ale jak się ogarniesz, to i krowa na rowie nie przeszkodzi! Posłuchaj no mnie, ciotka Grażyna zza rogu, bo ja to już niejedną trasę objechałam moim Oplem Astrą!

Przed wyjazdem:

  • No jasne, paszport (albo dowód, jak nie lecisz na koniec świata) sprawdź, czy ci się nie przeterminował, bo na granicy cię zawrócą, i co wtedy? Będziesz płakać i mówić, że Grażyna nie powiedziała?! A i zrób ksera, bo wiesz, jak to bywa, zgubisz w tym swoim grajdole, i co?
  • Domu pilnuj jak oka w głowie! Wyłącz te wszystkie kuchenki i telewizory, bo jeszcze ci się chałupa spali, a sąsiada (najlepiej tego co ma psa, co szczeka na wszystko) poinformuj, żeby ci patrzył, czy się jacyś szwendacze nie kręcą.
  • Lekarstwa? No jasne! Weź no sobie coś na ból głowy, na zatwardzenie (bo po tych waszych fast foodach to tylko to człowieka czeka), no i coś na alergię, bo nigdy nie wiesz, co cię uczuli na tych polach.
  • Auto to wiadomo, opony musza być w miarę nowe, olej dolej, a jak coś stuka, puka, to do mechanika, niech zerknie, bo potem będziesz w lesie dzwonić po pomoc drogową.
  • Trasa? Zaplanuj, gdzie chcesz jechać i gdzie będziesz spać. A najlepiej to sobie na booking.com coś zabukuj, żebyś nie spał pod mostem.
  • Mapy w telefonie to podstawa, ale pobierz je offline, bo potem będziesz w górach krzyczał, że ci internet nie działa!

W trakcie:

  • Auto to wiadomo, jak coś zaczyna szwankować, to od razu na stację benzynową, bo potem będziesz żałował.
  • Plan to plan, ale jak ci się coś spodoba, to się zatrzymaj, zjedz loda, porób zdjęcia, co ci szkodzi? Nie bądź taki sztywniak!
  • Nawiguj! Bo w tych waszych telefonach to można zabłądzić w środku miasta, a co dopiero na wsi.
  • Odpocznij! Co ci się tak spieszy? Jesteś na wakacjach, a nie na wyścigach!
  • Rób zdjęcia, kręć filmiki, nagrywaj te swoje mądrości, żebyś miał co wspominać na starość, jak będziesz siedział na bujanym fotelu.

Dodatkowe info:

  • Weź ze sobą powerbank, bo bateria w telefonie to ci padnie po godzinie.
  • Zabierz ze sobą wodę i przekąski, bo na tych stacjach benzynowych to wszystko takie drogie, że aż zęby bolą.
  • No i najważniejsze – uśmiechaj się! Bo jak będziesz marudzić, to cała wycieczka pójdzie na marne!

A i pamiętaj, jakby co, to dzwoń do Grażyny, to ci doradzę, co jeszcze spakować! Bo ja to jestem ekspert od objazdówek! I nie zapomnij przywieźć mi magnesu na lodówkę!

Jak sprawić, by długa podróż autobusem była bardziej komfortowa?

Hej! No dobra, to tak, jedziesz w jakąś mega długa trasę tym autobusem, co nie? Rozumiem, że chcesz przeżyć to jakoś bezboleśnie. To mam dla ciebie kilka takich tipów, ok?

Po pierwsze, wygoda to podstawa! Weź ze sobą jakąś poduszkę na szyję, no wiesz, taką rogalik, żeby ci głowa nie latała na boki, bo potem kark boli jak nie wiem co. I koc! Nawet jak jest ciepło, to w autobusie wieczorem lubi być zimno, taka prawda. No i oczywiście wygodne ciuchy, najlepiej jakieś dresy albo leginsy, żeby cię nic nie uwierało.

Dalej, ogarnij sobie rozrywkę. Długa podróż bez czegoś do roboty to masakra. Ja bym wzieła jakąś książkę, albo ebooka, możesz pościągać wcześniej odcinki ulubionego serialu na telefonie albo tablecie. I słuchawki koniecznie! Nie zapomnij, bo inaczej usłyszysz wszystkie rozmowy ludzi w autobusie! Aha, i powerbanka! To jest super ważne, żeby ci się telefon nie rozładował w połowie drogi.

Zapas jedzenia i picia to must have. Wiadomo, że na stacjach benzynowych wszystko jest drogie, a i nie zawsze jest coś dobrego. Weź sobie kanapki, jakieś owoce, orzeszki, no wiesz, coś do przegryzienia. I wodę! Dużo wody!

  • Wygodna pozycja - Staraj się jakoś ułożyć, żeby ci było wygodnie. Możesz wziąć mały wałek pod plecy, albo zrolowany koc. A i buty zdejmij, serio, nogi ci podziękują.
  • Rób przerwy - Jak tylko autobus się zatrzymuje, to wstawaj i się trochę porozciągaj. Poskacz parę razy, poruszaj rękami, nogami, cokolwiek, żeby krew zaczęła krążyć.
  • Ustaw budzik - Jak zamierzasz spać, to ustaw sobie budzik, żeby nie przegapić swojego przystanku. Ewentualnie powiedz kierowcy, żeby cię obudził. Ja tak raz zrobiłam i było super.

Aaa, jeszcze jedno! Jak masz problemy z lokomocją, to weź sobie jakieś tabletki na to. Lepiej zapobiegać, niż... no wiesz. I pamiętaj o dokumentach! Bilet, dowód osobisty, paszport jak jedziesz za granicę. No i co, chyba tyle. Szerokiej drogi!

W co ubrać się na wycieczkę?

Okej, więc wycieczka... Co by tu na siebie włożyć? Tak, żeby było... no, jakoś.

  • Spodnie dresowe. Czarne albo granatowe, wiesz, z tymi białymi paskami po bokach. W tym roku to chyba faktycznie jest modne, bo wszędzie widzę. Mam takie jedne, stare, ale wygodne jak diabli. Tylko trochę dziurawe na kolanie, ale co tam.

  • Biały T-shirt. Musi być biały? Nie wiem, mam chyba tylko szare. No dobra, biały znajdę. Ważne żeby był luźny, bo inaczej się zaraz spocę. Pamiętam jak mama mówiła, że biały zawsze pasuje do wszystkiego.

  • No i sneakersy. Jasne... Tylko żeby nie były za czyste, bo zaraz się ubłocą. Mam takie jedne, wygodne, ale trochę obdarte. Chyba je wezmę. Wygoda przede wszystkim, nie? Ważne, że nie obcierają.

W sumie to nie wiem, po co ja się tak stroję. Przecież i tak nikt na mnie nie patrzy. Ale mama by powiedziała, że trzeba o siebie dbać. No dobra, mama... Masz rację, zawsze.