Co to jest sezon wysoki w górach?

3 wyświetleń
Wiesz, jak myślę o sezonie wysokim w górach, to od razu widzę tłumy na szlakach i kolejki do wyciągów. Niby fajnie, bo wszystko tętni życiem, ale z drugiej strony, tracisz trochę z tego górskiego spokoju. Lubię chodzić po górach, żeby się wyciszyć, a w szczycie sezonu to raczej niemożliwe. Zastanawiam się, czy warto wtedy jechać, czy lepiej poczekać na mniej popularny termin, kiedy góry są tylko dla mnie.
Komentarz 0 polubień

Sezon wysoki w górach… Co to właściwie znaczy? Dla mnie to taki paradoks, wiecie? Z jednej strony ta energia, wszystko otwarte, schroniska pełne ludzi, gwar, śmiech dzieci… Pamiętam, jak byłam w Zakopanem w sierpniu. Masakra! Na Krupówkach nie dało się przejść, a szlak na Giewont wyglądał jak pielgrzymka. Niby fajnie, bo czuć taką… no… wspólnotę, ale z drugiej strony gdzie ten spokój? Gdzie ta cisza, której szukam w górach? Przecież nie idę tam po to, żeby stać w kolejce do kolejki linowej! Albo żeby słuchać jak ktoś za mną sapie i narzeka, że daleko.

Chociaż… Pamiętam też taką wyprawę w Tatry Słowackie, też w sezonie, ale trafiliśmy na mniej uczęszczany szlak. Słońce prażyło, pachniało kosodrzewiną, a my szliśmy prawie sami. Magia! Może więc nie chodzi o sam sezon, a o wybór miejsca? I o to, czego tak naprawdę szukamy. Ja na przykład uwielbiam po prostu usiąść na kamieniu, patrzeć na widok i… nic. Po prostu być. I czasem trudno to osiągnąć, kiedy wokół tłumy. Czytałam gdzieś, że w Tatrach bywa ponad milion turystów rocznie… Milion! To żeby znaleźć swoje miejsce, trzeba się naprawdę postarać. A może po prostu poczekać na wrzesień, październik? Wtedy góry są inne. Cichsze, bardziej… moje. Tylko pogoda bywa kapryśna. Ech… sama nie wiem. Góry to góry, zawsze piękne. Ale czasami za bardzo kochane. Nie sądzicie?