Co daje 1 klasa w Pendolino?

150 wyświetleń
Jeżdżąc pierwszą klasą Pendolino, czuję się naprawdę komfortowo! Szerokie fotele z miękkimi poduszkami to poezja, zwłaszcza na dłuższych trasach. Super, że jest stolik - mogę spokojnie popracować lub zjeść posiłek. Doceniam też spokój i mniejszy tłok. Warto dopłacić za ten komfort, szczególnie jeśli podróżuję w interesach albo chcę się po prostu zrelaksować.
Komentarz 0 polubień

Wiecie co? Ten Pendolino pierwszą klasą… to jest coś! Serio. Nie żartuję. Szczególnie jak się ma taką trasę, powiedzmy, Warszawa - Kraków. W drugiej klasie czasem… No sami wiecie, tłok, gwar, ciężko się skupić, a co dopiero odpocząć. A tu? Rozsiadam się w tym fotelu – taki szeroki, wygodny, poduszki miękkie… Niebo! Normalnie poezja. Pamiętam, jak kiedyś jechałam do Gdańska, miałam ważny projekt do skończenia. W drugiej klasie? Bez szans. A tu? Stolik, laptop, kawa… I cyk, praca zrobiona, a ja nawet nie zmęczona. Bo w tej pierwszej klasie jakoś tak spokojniej, ciszej… Ludzi mniej. Można się zdrzemnąć, książkę poczytać, albo po prostu… pomyśleć. Oczywiście, że to kosztuje więcej. Ale czy komfort nie jest wart swojej ceny? Pomyślcie sami, ile nerwów i zmęczenia można sobie oszczędzić! Ja ostatnio wracałam z konferencji totalnie wykończona. Wsiadłam do tego Pendolino, pierwsza klasa… I poczułam, jak mi się baterie ładują. Serio, nie przesadzam. Jakby ktoś mi dał masaż. No dobra, może trochę przesadzam. Ale rozumiecie, o co mi chodzi, prawda? Ten spokój, ta wygoda... Dla mnie to bezcenne. Słyszałam, że jakieś badania robią, że stres w podróży źle wpływa na zdrowie… Nie wiem, ile w tym prawdy, ale ja wolę dmuchać na zimne. A Wy? Nie warto czasem zainwestować w siebie? W swój komfort? Przecież życie mamy tylko jedno!