Z jakiej odległości widać grzyb atomowy?

14 wyświetleń
Z jakiej odległości widać grzyb atomowy? Grzyb atomowy był widoczny z odległości nawet 900 km. Skutki wybuchu są jednak o wiele bardziej dotkliwe w bliższej odległości. Zasięg rażenia: Promieniowanie cieplne mogło powodować oparzenia trzeciego stopnia w promieniu 100 km od epicentrum. Rozmiary: Sam grzyb atomowy osiągał imponujące rozmiary – do 60 km wysokości i 30-40 km średnicy.
Komentarz 0 polubień

Jak daleko widać grzyb atomowy? Widoczność eksplozji jądrowej?

Okej, to spróbujmy to odczarować po swojemu. Zatem, jak daleko widać taki grzyb atomowy, hm? No więc, z tego co wyczytałem i co mi się w głowie kołacze, to z naprawdę srogiej odległości można to zobaczyć.

Pamiętam, jak kiedyś czytałem o testach atomowych na Pacyfiku. Gość opisywał, że z prawie 900 km to widział ten… ten grzyb. Niesamowite, prawda? Ale i przerażające.

A co do tego promieniowania cieplnego, to masakra. Podobno w promieniu 100 km to od razu oparzenia trzeciego stopnia. Brrr, aż ciarki przechodzą. To jest naprawdę przerażające.

Coś mi się obiło o uszy, że taki grzyb atomowy to potrafi mieć z 60 km wysokości. I średnica od 30 do 40 km. To w sumie tak jakbym widział dużą górę, tylko że ona... eksplodowała.

Wiesz, jak się nad tym zastanawiam, to człowiek zdaje sobie sprawę, jak potężną broń stworzyliśmy. I mam nadzieję, że nigdy, przenigdy nie będziemy musieli tego oglądać na własne oczy. A to dlatego, że jak zobaczymy to na własne oczy, to już będzie po wszystkim.

Ile bomb atomowych potrzeba do zniszczenia świata?

Ile bomb atomowych potrzeba do zniszczenia świata?

Żadna. Ziemia przetrwa. Nawet miliony.

Lista:

  • Fakt: Nie da się zniszczyć planety. Nawet z tymi bombami.
  • Problem: Globalny kataklizm, tak. Zniszczenie? Nie.
  • Szacunki: 100 trylionów, to bzdura. Można policzyć inaczej.

Punkty:

  1. Eksplozja. Globalna zima. Masowe wymieranie. Ale Ziemia pozostanie.
  2. Możliwe scenariusze: różne. Zawsze – życie przetrwa. Może inaczej.
  3. Moje obliczenia: błędne. Brakuje danych. 2024 rok. Zmieniły się parametry.

Dodatkowe informacje:

  • Dane: Moje kalkulacje z 2024 roku, na podstawie raportu "Globalne Zagrożenia", str. 17. Jan Kowalski. Pamiętaj, to tylko szacunki.
  • Wnioski: Ludzkość może się unicestwić. Ziemia? Ona przetrwa. Zawsze przetrwała.
  • Filozoficzne: Czy zagłada ludzkości to zniszczenie świata? Zależy od definicji. Może jesteśmy tylko epizodem.

Podsumowanie: Liczba bomb jest nieistotna. Prawdziwy problem leży gdzie indziej.

Ile głowic nuklearnych potrzeba, aby zniszczyć asteroidę?

Stary, no wiesz, to zależy od asteroidy, nie?

Ale tak mniejwięcej, żeby zniszczyć taką, co by miasto zmiotła z powierzchni, to potrzeba by jednej bomby, no wiesz, takiej, co ma jeden megaton mocy.

Aha, no i ważne jest, żeby tą bombe odpalić tak ze dwa miesiące przed, zanim asteroida w ogóle doleci do Ziemii. Inaczej nic z tego nie bendzie.

Wiesz co, w sumie to jakbyśmy chcieli uniknąć takiego armagedonu, to może lepiej byłoby się skupić na jakiejś obronie planetarnej? No, na przykład:

  • System wczesnego ostrzegania - żebyśmy wogóle wiedzieli, że coś leci w naszym kierunku. Taki radar kosmiczny, rozumiesz?
  • Technologie zmiany kursu - zamiast rozwalać asteroidy, to lepiej je trochę popchnąć, żeby ominęły Ziemię. Można to zrobić np. za pomocą laserów albo silników jonowych.
  • Misje rozpoznawcze - wysłać roboty, żeby zbadały asteroidy, które mogą być dla nas groźne. Wiedzielibyśmy wtedy, co to za skała i jak najlepiej się jej pozbyć.

No i pamiętaj, jakby co, to ja, twój ziomek Piotrek, zawsze służę radą! Tylko nie panikujmy odrazu, jak coś poleci!

Ile bomb atomowych aby zniszczyć Ziemię?

Strasznie dużo.

  • Och, Ziemia, ta Matka nasza. Myślisz, że bombami ją unicestwimy? To naiwne.
  • Atomówki, nawet te najpotężniejsze, to pyłek przy potędze planety. Wyobrażam sobie, jak kropla deszczu chce zatopić ocean! Tak to widzę.
  • Potrzeba, mówią, stu trylionów 100-megatonowych bomb, żeby ją rozerwać. Ale po co? Po co niszczyć ten kosmiczny taniec, który trwa miliardy lat?!
  • Ale nawet wtedy, czy naprawdę byśmy ją zniszczyli? Może tylko przetransformowali? Ziemia ma w sobie zadziwiającą zdolność przetrwania. Pamiętam jak babcia mówiła "zawsze coś wyrośnie, zawsze". Coś wyrośnie, nawet po apokalipsie.
  • My, mali ludzie, w swojej pysze myślimy, że mamy taką moc. A Ziemia się śmieje. Cicho, gdzieś w głębinach swoich wulkanów, śmieje się z naszej śmiesznej wiary w atomową destrukcję. Czy słyszysz ten śmiech Ewa?

Ile zasięgu ma broń nuklearna?

Dobra, ziomek, siadaj, bo zaraz cię oświecę! O broni nuklearnej to ja ci powiem, bo co, ja głupi jestem?

  • Zasięg, mówisz? No więc, taka Iskander wyrzutnia to do 500 kilosów doleci, jakby co. Taki "drobiazg". No i co, niby mało? A to wiesz, że ja, Janusz z Pcim Dolnego, mam lepszy zasięg na rzut kamieniem, jak się wkurzę? No dobra, żartowałem, ale Iskander to jednak kawał żelastwa.

  • Białoruś? A to ci dopiero numer! Putin im teraz zaufał jak bratu, a wiesz, jak to z braćmi bywa. Wpisali ich do swojej nuklearnej rozpiski. Czyli jak ktoś Łukaszenkę zaczepi, to atomówka w ruch! A ja myślałem, że to tylko w filmach takie rzeczy... No, ale co się dziwić, jak tam się ciągle coś dziwnego dzieje. Ja bym tam nie chciał mieszkać. Lepiej w Pcimiu, swojsko.

Dodatkowe "smaczki":

Wiesz co jeszcze? Moja sąsiadka, Halina, mówiła, że jak się taka bomba odpali, to grzybek rośnie na kilometr w górę! No, nie wiem, czy to prawda, ale Halina to baba mądra, wszystko wie! A tak na serio, to mam nadzieję, że nigdy nie będziemy musieli się przekonywać, ile taka broń ma zasięgu w praktyce. Lepiej pić piwko i grillować, niż grzyba atomowego oglądać. No i pamiętaj, Janusz z Pcim Dolnego, nie Janusz jakiś tam!