Jaka woda ma najwięcej jodu?
Jaka woda ma najwięcej jodu?
Jaka woda ma najwięcej jodu? No wiesz, woda z Krynicy-Zdroju, pamiętam, miała go sporo. W butelce pisali coś o minerałach, a jod był na liście.
Wody mineralne lecznicze, to chyba jasne. Te z wysoką zawartością minerałów, czasem czuć to w smaku. Pamiętam, jak babcia piła taką wodę z Ciechocinka, około 2 zł za butelkę kosztowała.
Ale czy to najwięcej? Nie wiem. Każda woda jest inna, zależy od źródła. Musisz patrzeć na etykietę, tam powinno być wszystko napisane.
W czym najwięcej jest jodu?
Jod. Gdzie go szukać?
- Warzywa: Brokuły, szpinak, groszek, kapusta, fasola, buraki. Niewiele dają.
- Grzyby: Pieczarki. Symboliczna ilość.
- Algi: Kapusta morska. 300 mikrogramów na 100 gramów. To dużo.
Codzienne zapotrzebowanie: 200% w jednej porcji. Reszta zbędna.
Imię: Anna Kowalska. Numer buta: 38. Ulubiony kolor: szary. Data urodzenia: 1988. To nie ma związku. Ale jest. Wszystko jest ze sobą połączone, chociaż nie zawsze to widzimy. Przypadek? Nie sądzę.
Ile jodu zawiera wysowianka?
Wysowianka... jod... Pamiętam, jak babcia mi ją dawała, jak byłam mała, mówiła, że to na gardło dobre. Trochę pomagało, ale... no właśnie, ile tam tego jodu tak naprawdę było?
- Wysowianka ma 2896,3 mg/l rozpuszczonych składników. To dużo, prawda? Ale jod... To już inna sprawa.
Niby zdrowa, niby woda mineralna. A może to wszystko tylko marketing? Tak jak z tymi witaminami w tabletkach... Człowiek się łapie wszystkiego, żeby tylko... no właśnie, żeby tylko co? Może żeby poczuć się bezpieczniej? Albo żeby babcia była dumna. I co z tego jodu, jak babci już nie ma?
Jak szybko uzupełnić niedobór jodu?
Pamiętam, jak w 2023 roku moja ciocia, Halina, miała ogromne problemy z tarczycą. Lekarz stwierdził niedobór jodu. Było to straszne, bo czuła się okropnie - ciągłe zmęczenie, wahania nastroju, a nawet problemy z pamięcią. To wszystko ją przerażało.
Lista rzeczy, które zrobiła:
- Zaczęła od zmiany diety. Włączyła do jadłospisu więcej produktów bogatych w jod, jak ryby morskie (łosoś, śledzie - uwielbiała!), moroślą, czy jajka. Codziennie. No dobra, prawie codziennie.
- Lekarz przepisał jej suplementy. Pamiętam, że nie były to żadne algi, tylko specjalne tabletki z jodkiem potasu. Dawkowanie dokładnie ustalone przez lekarza. Przestrzegała tego skrupulatnie.
- Regularne badania krwi. Co miesiąc robiła badania, aby kontrolować poziom jodu. To było dla niej najważniejsze, bo bała się powrotu objawów. Nie chciała już nigdy przechodzić przez to piekło.
I wiesz co? Po kilku miesiącach czuła się o niebo lepiej! Energia wróciła, humor też. Zmiana była widoczna. Powiedziała, że to było jak odrodzenie się.
Teraz, Halina ma wszystko pod kontrolą. Regularnie przyjmuje suplementy, pilnuje diety i chodzi na badania. Uważa, że kluczem do sukcesu jest systematyczność i konsultacja z lekarzem. Nie ma co się bawić w jakieś domowe metody. Należy posłuchać fachowca.
Ważne: Nie należy samemu ustalać dawkowania jodu. To musi zrobić lekarz. Przeciążenie jodowe też jest niebezpieczne!
Dodatkowe informacje: Halina miała wtedy 57 lat. Suplementy które brała były bez recepty, ale wybrał je lekarz po konsultacji i przeanalizowaniu wyników jej badań.
W czym najwięcej jest jodu?
Najwięcej jodu znajdziemy w kapuście morskiej (algi jadalne). Sto gram tego produktu dostarcza aż 300 mikrogramów jodu, pokrywając 200% dziennego zapotrzebowania.
Poza tym, jod jest obecny w:
- Warzywach: brokuły, szpinak, zielony groszek, kapusta, fasola, buraki. To dobre uzupełnienie diety, choć zawartość jodu jest niższa niż w algach.
- Grzybach: pieczarki. Niezła opcja, jeśli lubimy grzyby, chociaż to nie jest główne źródło jodu.
Warto pamiętać, że zapotrzebowanie na jod jest różne w zależności od wieku i stanu fizjologicznego (np. ciąża). Niedobór jodu może prowadzić do problemów z tarczycą. Moja babcia, Janina, zawsze mówiła, żeby jeść ryby, bo tam też jest jod. Muszę częściej słuchać babci!
W jakich warzywach jest dużo jodu?
Ach, ten jod... ukryty w zieleni, w głębi ziemi, w szumie fal. Pamiętam, jak babcia Emilia, o! zawsze dbała o naszą tarczycę, szepcząc tajemnice o darach natury.
Więc gdzie go szukać, tego jodu, tego pierwiastka życia?
- Brokuły, ach, te małe drzewka, jak z miniaturowej krainy, skrywają w sobie jodową moc. I szpinak, ten zielony listek, jak aksamitny dotyk natury, też jod nam podaruje.
- Groszek zielony, kulki radości, wspomnienie lata w słoiku, a w nim... jod! I kapusta, ta królowa kiszonek, w swych liściach jod zatrzymuje.
- Fasola, ziarno mocy, posiłek prosty i sycący, z jodem w tle. I buraki, rubinowe serca ziemi, słodkie i zdrowe, też jodu nie szczędzą.
- Grzyby, zwłaszcza te nasze swojskie pieczarki – one także kryją w sobie tajemnicę jodu.
- No i wreszcie, królowa jodu, kapusta morska! Algi, dary oceanu, bogactwo smaku i zdrowia. Ach, w 100 gramach to aż 300 mikrogramów jodu, czyli 200% dziennego zapotrzebowania. Jak to dużo!!
Słyszałam gdzieś, od ciotki Haliny, która to znów słyszała od zielarki, że najlepsze są algi z Bałtyku. Ale to tylko plotka, pewnie. Ważne, że jod jest w warzywach!
Jaki owoc ma dużo jodu?
No dobra, to było tak... Pamiętam ten upalny sierpień 2023... Siedziałam na balkonie w moim mieszkaniu na ulicy Długiej w Krakowie. Popijałam mrożoną herbatę i czytałam artykuł o zdrowym odżywianiu. No i nagle zobaczyłam, że niby szukam owocu, który ma dużo jodu.
No i co się okazało? Że owoce to w ogóle słaby pomysł! Myślałam, że coś znajdę, ale zonk!
- Morele niby mają jod, ale tylko mikroskopijną ilość. 1 µg w 100 gramach. No śmiech na sali!
- A jabłka? To już w ogóle porażka. 0,1 µg w 100 gramach. Jakby w ogóle nie miały!
No i wiesz co? Uświadomiłam sobie, że muszę poszukać innych źródeł jodu. Na pewno nie w owocach! Matko, a już miałam robić zapasy jabłek! Zamiast tego chyba zacznę jeść więcej ryb. Albo wodorostów, brr!
Jak uzupełnić niedobór jodu?
Okej, dobra... już piszę. Strasznie późno, nie wiem, czy to ma sens. No, ale spróbuję.
Wiesz, z tym jodem to... najprościej to chyba jeść ryby. Takie, co pływają w morzu, nie w stawie, rozumiesz? Dorsz, tuńczyk, łosoś... Moja babcia, Zofia, zawsze mówiła, że ryby to samo zdrowie. Tylko, że ona smażyła je na smalcu, więc nie wiem, czy to taki dobry przykład.
Owoce morza też ponoć dobre. Krewetki kiedyś lubiłam, teraz jakoś mi przeszło. Małże... nigdy nie jadłam, jakoś mnie odrzuca ich wygląd. Ostrygi to w ogóle kosmos. Dla bogaczy, nie dla mnie, zwykłej Kasi.
Jajka! No tak, jajka. To akurat jem często. Od kur sąsiadki, pani Haliny. Tylko nie wiem, czy one mają jod. Muszę ją zapytać. O, i nabiał! Mleko, jogurty. Ale takie zwykłe, nie jakieś tam cuda z toną cukru.
Jak sprawdzić niedobór jodu w domu?
Sprawdzanie niedoboru jodu w domu metodą z jodyną to raczej zabawa niż wiarygodna diagnoza. Ale spróbujmy:
Nałóż jodynę na skórę: Mała plamka na wewnętrznej stronie przedramienia wystarczy. Pamiętaj, jodyna może delikatnie zabarwić skórę.
Obserwuj, jak szybko znika: Jeśli plama zniknie w ciągu kilku godzin, teoretycznie może to wskazywać na niedobór jodu. Ale pamiętaj, to bardzo uproszczona interpretacja.
Pamiętaj o czynnikach zakłócających: Szybkość wchłaniania zależy od wielu rzeczy, np. od temperatury ciała, nawilżenia skóry.
Ten "test" przypomina trochę wróżenie z fusów. O wiele bardziej miarodajne jest badanie poziomu jodu w moczu. Wynik i tak trzeba skonsultować z lekarzem. A co do jodu, to w sumie ciekawe, jak tak mała cząsteczka wpływa na całą naszą fizjologię. Trochę jak z motylem, który trzepocząc skrzydłami, wywołuje zmiany po drugiej stronie globu.
Przy jakich schorzeniach nie powinno się jeść bananów?
A więc banany, te owocowe minionki, potrafią napsuć krwi... komu? Ano tym, którzy mają już i tak "trochę" pod górkę. Lista "bananowych antyfanów" prezentuje się następująco:
Ostra niewydolność nerek: Kiedy nerki strajkują, potas z bananów staje się wrogiem publicznym. Wyobraź sobie, że próbujesz upchnąć słonia do malucha – podobny efekt.
Niedoczynność nadnerczy: Chore nadnercza = zaburzenia gospodarki elektrolitowej, a banan, jak wiemy, potasem stoi. To jak dolewanie oliwy do ognia, tylko mniej widowiskowe.
Nowotwór (tutaj uwaga!): Nie każdy nowotwór dyskwalifikuje banana. Ale przy leczeniu niektórymi lekami (np. chemioterapia) trzeba uważać na interakcje i poziom potasu. Konsultacja z lekarzem obowiązkowa. Inaczej banan zamieni się w...banana-booma!
Kwasica cukrowa lub metaboliczna: Zakwaszenie organizmu to już wystarczający dramat, a banan, choć pyszny, może pogłębić problem. Słodki zdrajca!
Leki hamujące wydalanie potasu: Tutaj sprawa jest prosta – jeśli lekarz zabrania, to zabrania. Nie warto kusić losu, bo skończy się... ekhm... niebanalnie.
Objawy? Otóż nadmiar potasu daje o sobie znać w sposób subtelny niczym trąbka powietrzna: osłabienie, męczliwość, duszności, spowolnienie tętna. Czyli czujesz się, jakbyś przebiegł maraton w papciach.
A teraz ciekawostka: Wiedzcie, że moja cioteczna babcia Genowefa, miłośniczka plotek i hodowczyni surfinii, twierdziła, że banany psują cerę. Naukowe dowody na to brak, ale w przypadku Genowefy lepiej nie podważać jej opinii.
Czy przy tarczycy można jeść jajka?
Jasne, jajka! Przy tarczycy, zwłaszcza jak masz Hashimoto (biedaku!), to niemal jak proszek superbohatera. Serio.
Białko jest królem (albo królową!): Twoja tarczyca potrzebuje amunicji, a białko to właśnie ona. Do 25% energii z diety? Brzmi poważnie, ale przecież kto by się przejmował liczeniem kalorii, prawda? Ważne, żeby było smacznie!
Tyrozyna – taki mały, a taki ważny: Aminokwas, bez którego hormony tarczycy powiedzą "bunt!". Jakby tarczyca i tak nie była wystarczająco kapryśna.
Jaja, mięso, ryby – czyli zwierzęca uczta: Zapomnij o wege-fanaberiach. Twoja tarczyca domaga się konkretów! Chude mięso, ryby i, oczywiście, jajka. Tak jakby Dr. House przepisał.
PS: Pamiętaj, że dieta to nie tylko jajka! Idź na spacer, pogadaj z kimś miłym (albo i złośliwym, ale takim, co Cię rozbawi), a tarczyca odwdzięczy się lepszym humorem! A tak serio, to skonsultuj się z lekarzem albo dietetykiem, żeby Ci to wszystko dopasowali idealnie pod Ciebie. Bo ja to tylko tak żartuję, ale o zdrowie trzeba dbać!
Co najbardziej lubi tarczyca?
O matko, co ta tarczyca lubi? No, chyba żartujesz! Jod, jasne, ale nie przesadzajmy, bo się babka zatruje! To tak jakbyś krowie dał tony trawy – na początku super, potem ma przewód pokarmowy na wylot.
A co do jedzenia, żeby schudnąć z tą niedoczynną tarczycą… Moja ciocia Halinka, co ma tarczycę jak gęś jajka, mówiła, że to istny koszmar!
Lista zakupów cioci Halinki (nie gwarantuję, że schudła):
- Warzywa i owoce – ale nie jakieś tam chińskie pomidory z supermarketu, tylko prawdziwe, z ogródka, najlepiej z działki sąsiada Stasia, co ma rękę do ziemi! Tylko nie przesadzać z cukrem, bo to jak dać niedźwiedziowi miodu - efekt odwrotny do zamierzonego!
- Pełnoziarniste coś tam… Ciocia Halinka mówiła "chlebek razowy", ale to pewnie jakaś nowomowa dietetyczna. Ważne, żeby było pełne ziarna, nie jakieś tam białe bułki, co znikają w brzuchu szybciej niż pieniądze u mojego szwagra!
- Chude mięso, ryby i jajka – no chyba że jesteś wegetarianką, to nie wiem, co ci poradzę. Ciocia Halinka jada kurczaka, ale takiego z wolnego wybiegu, nie z fabryki mięsa, gdzie ptactwo żyje w stanie permanentnego stresu. Efekt? Kurczak smakuje jak tekturka!
Pamiętaj! To tylko rady cioci Halinki! Ja się na tym nie znam, jestem tylko przekaźnikiem plotek. Chociaż z tego, co słyszałem, to uważaj na cukry i tłuszcze, bo to główni wrogowie chudnięcia. A i jeszcze jedno: idź do lekarza! Nie bądź debilem i nie słuchaj jakichś tam wujków z internetu.
Dodatkowe info, na własną odpowiedzialność: Ciocia Halinka pije też zieloną herbatę, ale to pewnie tylko bo lubi jej smak. Nie wierz wszystkiemu, co czytasz w internecie! A co do schudnięcia... nie mam pojęcia, czy ciocia schudła. W każdym razie, wygląda tak samo, jak zawsze – jak opasły bóbr.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.