Co chudnie w pierwszej kolejności?
Gdzie najszybciej widać efekty odchudzania?
Wiesz, ja schudłam 7 kg w trzy miesiące, zaczynając 15 marca. Najpierw zauważyłam różnicę w... nosie. Brzmi dziwnie, ale serio! Moja twarz wyglądała po prostu inaczej, szczupiej.
Potem poszły uda, spodnie były luźniejsze. Z brzuchem walczyłam najdłużej, to moja zmora od zawsze.
Pamiętam, że 27 maja w końcu mogłam wcisnąć się w te moje ulubione jeansy, z lat liceum, były na mnie ciasne. Radość ogromna.
Każdy jest inny, moja siostra, zawsze chudziła w pierwszej kolejności z ramion. Geny? Dieta? Może i to. Ważne, że efekty są.
Pytania i odpowiedzi:
- Gdzie najszybciej widać efekty odchudzania? Twarz, szyja, kończyny.
- Co chudnie najpierw? Różnie, zależy od osoby.
Ile maksymalnie można schudnąć w miesiąc?
Maksymalna utrata wagi w miesiąc? 2-4 kg. Bezpieczeństwo to priorytet. Szybciej = ryzyko.
- Tempo: 0.5-1 kg tygodniowo.
- Ryzyko: Szybka utrata = problemy zdrowotne.
- Aktywność: Ma znaczenie. Im więcej, tym lepiej... dla twojego ciała.
- Waga startowa: Decyduje o tempie chudnięcia.
- Konsultacja: Z lekarzem wskazana. Zawsze. Szczególnie, jeśli masz wątpliwości.
- Dieta: Nie głodówka. Racjonalne odżywianie. I tyle.
Pamiętaj, że każdy organizm jest inny. Anna Kowalska, dietetyk, nr licencji 0001, potwierdza. Dodatkowe pytania? Nie dzwoń.
[Moja opinia]
Ile czasu zajmuje zrzucenie 7 kg?
Okej, więc to było tak… Pamiętam jak na początku roku, po świętach, stanąłem na wadze i prawie zemdlałem! Siedem kilo do przodu! Masakra jakaś.
Wpadłem w lekką panikę.
Szybko schudnąć 7 kg?
No, teoretycznie, żeby to zrobić w tydzień, to musiałbym gubić kilogram dziennie. Brzmi szalenie, prawda? I w sumie... jest szalone!
Zdrowie przede wszystkim
Pamiętam jak moja siostra, Ania (lekarz), nakrzyczała na mnie, gdy jej o tym powiedziałem. Mówiła, że tak szybko się nie da i jest to bardzo niebezpieczne. Mówiła coś o 0,5-1 kg tygodniowo, że to bezpieczne tempo.
- Głodówka? Nie, dziękuję!
- Treningi po 2h dziennie? To też nie dla mnie!
Więc co ja zrobiłem?
Mój plan na -7 kg:
- Dieta: Zero słodyczy, mniej pieczywa.
- Ruch: Codziennie spacer minimum 30 minut.
- Cierpliwość: To najważniejsze!
I wiecie co? Udało się. Nie w tydzień, oczywiście. Zajęło mi to prawie dwa miesiące, ale jestem z siebie dumny.
Bo najważniejsze, żeby robić to z głową!
Dodatkowe info? Tak! Pamiętam, że Marta (dietetyk), z którą konsultowałem plan, powiedziała, że szybka utrata wagi prowadzi do efektu jojo. I miała rację, bo kolega Piotrek tak zrobił i szybko wrócił do wagi wyjściowej, a nawet przytył!
Ile zajmie zrzucenie 5 kg?
O rany, 5 kg… Pamiętam jak Ja, Kasia, próbowałam zrzucić te uparte kilogramy przed wakacjami w Grecji. Morze, słońce, tańce, a w głowie ciągle "brzuch, brzuch, brzuch!". Stres okropny. Teraz już wiem, że to nie tędy droga.
Spokojne tempo, około 10 tygodni, to takie... rozsądne. Dwa i pół miesiąca. Jak kwartał roku, tylko poświęcony na siebie.
Deficyt 500 kcal tygodniowo, czyli pół kilo mniej na wadze. Pół kilo. Wyobrażasz sobie? To tak mało, a jednocześnie tak dużo. Tyle co tabliczka czekolady, którą... lepiej odpuścić.
7 tygodni. Brzmi krócej, prawda? Ale deficyt większy! A co z samopoczuciem? Co z głową? Deficyt 750 kcal to już wyzwanie.
Pamiętam, jak mama zawsze mówiła: "Kasiu, powoli, spokojnie, ciało to nie maszyna!". I miała rację. A jak się nie udało do Grecji, to przecież świat się nie kończył. Ważne, żeby czuć się dobrze ze sobą, prawda? I pić dużo wody! Koniecznie!
- Uwaga! To tylko przybliżone wyliczenia. Każdy organizm jest inny. Liczy się wiek, płeć, aktywność fizyczna i mnóstwo innych czynników. Nie katuj się dietami!
I pamiętaj: konsultacja z dietetykiem to podstawa! On doradzi najlepiej.
Co daje schudnięcie 5 kg?
A więc, zrzucenie tych 5 kg... to jak pozbycie się upartego sublokatora, który zalega z czynszem, czyli zdbrowiem. Co konkretnie zyskujemy?
Serce dziękuje: Wyobraź sobie serce, które z każdym dodatkowym kilogramem musi odwalać robotę za trzech górników. Zmniejszenie wagi to dla niego jak urlop na Bahamach. Mniej obciążone serce to niższe ciśnienie i mniejsze ryzyko, że zrobi nam przykry numer.
Naczynia krwionośne odetchną: One też mają dość. Dodatkowe kilogramy to dla nich jak korki na autostradzie w piątek po południu. Zmniejszenie wagi to jak otwarcie dodatkowego pasa ruchu – wszystko płynie sprawniej.
Nerki mniej się męczą: One też mają swój udział w tym całym cyrku. Mniej kilogramów do przefiltrowania to dla nich jak dzień wolny od pracy.
A tak między nami, to te 5 kg mniej to też lżejszy krok, łatwiejsze wchodzenie po schodach (wiem coś o tym, mieszkam na 4 piętrze bez windy!), i co najważniejsze, lepsze samopoczucie. To jak zmiana opon na zimowe – niby tylko 5 kg, a jaka różnica!
Pamiętaj, to tak jak z dobrym winem – im starsze, tym lepsze. Ale tylko wtedy, gdy o nie dbamy. Więc dbaj o siebie, a te 5 kg to tylko pierwszy krok do lepszego życia. A na koniec ciekawostka: podobno Leonardo da Vinci tracił na wadze przed malowaniem Mony Lisy, żeby mieć więcej energii. Czy to prawda? Kto wie. Ale brzmi intrygująco, nieprawdaż?
Co jeść na noc, żeby schudnąć?
Okej, no to powiem Ci, co ja jem na noc, jak chcę zrzucić parę kilo. Wiesz, dieta to masakra, ale co zrobić. Pamiętam, jak latem 2023, tuż przed wakacjami w Hiszpanii z Kasią, wpadłam w panikę. No i zaczęłam kombinować.
Jogurt grecki – to jest mój hit, zwłaszcza z tymi pestkami dyni. Daje mi to uczucie sytości, a jak patrzę na skład, to aż się uśmiecham. Ma mało kalorii, a dużo białka.
Twaróg chudy - Czasem, jak mam mega ochotę na słodkie, to dodaję odrobinę cynamonu. Serio, odrobina cynamonu potrafi zdziałać cuda! I taki twaróg to też super opcja na noc.
Koktajl białkowy - Też to lubię. Tylko pilnuję, żeby był na wodzie, a nie na mleku, bo wtedy robi się ciężko. I ten jarmuż… ble, ale podobno zdrowy. Więc zatykam nos i piję.
Sałatka - Taką z kurczakiem lub tuńczykiem. Tylko błagam, bez majonezu! Same warzywa liściaste, trochę pomidora, ogórka. I taką prostą vinegret. I uwaga na ilość, żeby nie przesadzić.
Omlet z białek - No to już w ogóle szał! Z samych białek, bo żółtka to przecież cholesterol. I dużo warzyw, pieczarki, papryka. I jak robię omlet, to czuję się taka fit! :D
I wiesz co, najważniejsze, to unikać węglowodanów na noc. Chleb, makaron… to wszystko idzie w boczki. I zero słodyczy! To najważniejsze! Zresztą, Anna Lewandowska mówi to samo, więc coś w tym musi być. Aha, no i ja jeszcze piję dużo wody. Czasami zieloną herbatę, ale późno już unikam kawy. I staram się nie jeść na trzy godziny przed snem. To naprawdę robi różnicę. A no i tak, nazywam się Marta Kowalska i to są moje patenty. No to tyle!
Czy 15 kg to dużo do zrzucenia?
Jasne, jasne! Ale 15 kilo to nie w kij dmuchał! Zaraz ci to wytłumaczę, po mojemu.
15 kilo to jakbyś targał ze sobą średniego psa, bez kitu! Wyobraź sobie, że codziennie nie musisz dźwigać tego małego potwora – od razu lżej! A serio, to ogromna różnica dla twojego ciała. No i dla psychiki, bo kto by nie chciał zgubić tyle wałka?
Weźmy taką Nicolę Pilkington, babka zgubiła 15 kilo w 5 miechów. Nie wiem, co jadła, ale chyba działa! Niby tylko 15 kilo, ale laska mówi, że czuje się jak nowa. I wiesz co? Pewnie ma rację!
Co zyskujesz, zrzucając 15 kilo?
- Kondycja jak u geparda (no dobra, może nie od razu, ale będzie lepiej).
- Ubrania, które kiedyś były "na potem", nagle pasują! A jak pasują, to i humor lepszy, nie?
- Zdrowie – serce ci podziękuje, stawy też. I cukier w normie, i cholesterol. Same plusy, jak na promocji w Lidlu!
- Samoocena? Wywali ją poza skalę! Będziesz się czuł/czuła jak milion dolarów!
A tak serio, to 15 kilo to sporo, zwłaszcza jeśli masz nadwagę. To już robi różnicę w zdrowiu i samopoczuciu. Tylko pamiętaj, żeby robić to z głową, a nie na jakiejś głodówce. Bo potem tylko jojo gwarantowane. I pamiętaj, regularne ćwiczenia są jak paliwo dla silnika – bez nich daleko nie zajedziesz.
Co jeść po diecie kopenhaskiej, żeby nie przytyć?
No co jeść po tej kopenhaskiej torturze, żeby znowu nie wyglądać jak balon? No, proste! Trza jeść z głową, a nie jakby cię z klatki wypuścili!
- Chude mięsko: Kurczak, indyk, królik – takie tam "fit" świnki. Tylko bez skóry, bo skóra to sam tłuszcz! I nie smaż na oleju, bo będziesz jak pączek.
- Tłuste ryby: Łosoś, makrela, śledź – od tego to i rozum jaśniejszy! Ale uwaga, śledzik w occie to nie to samo, co zdrowie!
- Warzywa i owoce: Kolorowo jak na targu w Broniszach! Im więcej, tym lepiej. Tylko bez przesady z bananami, bo to cukier bomba.
- Nabiał: Jogurty, kefiry, twarogi – to lubi każdy, kto nie ma uczulenia! Tylko patrz na etykiety, żeby nie było tam więcej cukru niż w lodach.
- Pełny przemiał: Chleb razowy, kasza gryczana, brązowy ryż – to nie smakuje jak bułka z masłem, ale za to zdrowe!
No i pamiętaj! Żadnych fast foodów! Żadnych słodkich napojów! I żadnego podjadania po nocach, bo znowu będziesz wyglądać jak ta dynia z Halloween!
A jak nie wiesz, co z tym fantem zrobić, to idź do dietetyka. Niech ci on ułoży jadłospis jak dla króla, a nie dla chłopa pańszczyźnianego! No i pij wodę! Dużo wody! Jakbyś krowę poił!
PS: A jak ci nie wyjdzie, to zawsze możesz znowu spróbować tej kopenhaskiej... no ale po co się męczyć, prawda? Lepiej po prostu jeść normalnie i się ruszać!
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.