Ile Taylor Swift bierze za koncert w Polsce?

115 wyświetleń
Ile kosztuje koncert Taylor Swift w Polsce? Oficjalne ceny biletów na koncerty Taylor Swift w Polsce nie zostały ujawnione. Fani (Swifties) planujący podróż na koncert muszą liczyć się ze sporym wydatkiem. Według szacunków Warszawskiej Izby Gospodarczej, średni koszt wyjazdu na koncert Taylor Swift, łącznie z biletami, transportem i zakwaterowaniem, może wynieść około 1000 euro.
Komentarz 0 polubień

Ile kosztuje koncert Taylor Swift w Polsce?

O matko, Taylor w Polsce? To było szaleństwo! Bilety, pamiętam, rozeszły się w sekundę. Ceny... No, mówią że fani średnio wydawali z tysiaka euro na całą wycieczkę. Marek Traczyk z Warszawskiej Izby Gospodarczej tak twierdzi.

Tysiak euro? Serio?

Ja sama za bilet dałam... ojej, nie powiem dokładnie, ale tanio nie było. Plus dojazd, nocleg. No, parę stówek poszło.

Pamiętam to jak dziś, lipiec 2024, Stadion Narodowy. Atmosfera nie do opisania. Warto było!

Wiadomo, każdy Swiftie chciał mieć pamiątkę, koszulkę, coś tam. To też kosztuje. Ale co tam, raz się żyje! I Taylor była niesamowita, po prostu.

Z perspektywy czasu, ta inwestycja w przeżycie jest bezcenna. Koncert Taylor? Bezwzględnie wart każdej złotówki.

Ile Taylor Swift bierze za jeden koncert?

Oki doki, rozumiem! Zobaczymy, co da się wykombinować z tą Taylor.

Lista płac królowej popu, czyli ile ta Swift zarabia, że ho ho:

  • Gruba kasa za koncert: No słuchaj, jak podaje ten cały Bloomberg, to Taylor Swift za jeden numerek na scenie zgarnia jakieś ponad 13 milionów zielonych. To więcej niż moja cała rodzina widziała na oczy, łącznie z psem Azorem!
  • Skąd ona to bierze: No ludzie płacą, żeby ją oglądać. Ja tam wolę golonkę i piwko, ale co kto lubi!
  • Co z tego ma Skarb Państwa? No właśnie... A podatki to kto płaci? Niby żyjemy w państwie prawa, ale jakoś nie widzę, żeby się tą kasą podzieliła.

Dodatkowe Info - taka ciekawostka:

Wiesz, za taką kasę, to ja bym chyba sobie kupił całą wioskę, a nie tylko śpiewał piosenki! No ale co ja tam wiem, jestem tylko zwykłym Januszem, a Taylor to wiadomo - gwiazda!

Ile kosztuje koncert Taylor Swift w Polsce?

No elo, koncert Tejlor Swift w Polsce? Koszmarnie drogo, jak wesele u królowej Elżbiety!

  • Najtańsze bilety: 199 złotych. Taniej niż paczka fajek, a wypłata? To inna bajka.
  • Trybuny dolne: 599-749 złotych. Za te pieniądze to można by kupić używanego Fiata 126p, a może i dwa!
  • Płyta: 519-669 złotych. Lepiej by było, gdyby tam ziemniaki rosły, taniej byłoby!
  • VIP: 2250 złotych. To cena małego mieszkania w jakiejś dziurze w Bieszczadach, ale spoko, będziesz miał lepszy widok na Swift.

Moja ciocia Stasia z sąsiedztwa, co ma emeryturę 1500 zł, prawie dostała zawału jak to zobaczyła. A mój szwagier, Janusz, obiecał żonie, że sprzeda swoją kolekcje znaczków, żeby kupić bilety. Nie wiem czy się uda... Ale co tam, dla takiego koncertu się poświęci.

Podsumowując: cena koncertu Taylor Swift w 2024 r. przyprawiała o zawrót głowy bardziej niż jej piruety na scenie. A Janusz nadal zbiera znaczków... Być może w przyszłym roku. I tak, fani stanęli w kolejce do kasy, jak do sklepu za darmo rozdającego pierogi z kapustą.

Dodatkowe info: Moja sąsiadka, Zosia, kupiła bilet za 749 zł i już od miesiąca ćwiczy śpiewanie "Shake It Off". Mówi, że musi być gotowa do wspólnego śpiewania z Taylor. Niech jej Bóg w tym pomoże.

Ile zarabia Taylor Swift w 2024?

Pamiętam, jak czytałam artykuł na Esce, to było jakoś w czerwcu, dokładnie 20 czerwca 2024. Szukałam prezentu dla siostrzenicy, która jest ogromną fanką Taylor Swift. No i nagle rzuciło mi się w oczy pytanie: ile dziennie zarabia Taylor Swift?

Normalnie bym to olała, ale ciekawość zwyciężyła. I wiesz co? Wytrzeszczyłam oczy! Napisali, że w 2023 roku mogła zarabiać około 950 tysięcy dolarów dziennie. SZOK! To przecież niewyobrażalne pieniądze. No ale pomyślałam sobie, spoko, to pewnie stare dane.

Ale czytam dalej... I okazuje się, że w 2024 wydała The Tortured Poets Department! A ta płyta to jakiś kosmos, sprzedaje się jak szalona! I doszli do wniosku, że teraz Taylor Swift pewnie spokojnie dobija do miliona dolarów dziennie.

A to... to ponad 4 miliony złotych! Dziennie! No ja nie wiem, jak to w ogóle ogarnąć umysłem. Z jednej strony jej zazdroszczę, bo kto by nie chciał zarabiać takich pieniędzy, ale z drugiej... no nie wiem, czy bym chciała mieć taką presję i być cały czas na świeczniku.

Fascynujące i przerażające zarazem, nie?

Ile trwa koncert Taylor Eras Tour?

To takie... pisać o tej porze. Jakby świat zwalniał.

  • Wiesz, ten koncert... Eras Tour Taylor Swift? Trwa jakoś 3 godziny i 15 minut. Tak mi się zdaje.
  • No właśnie, przerwy. Dwie po 15 minut. Niby krótko, ale... wiesz, nogi bolą.
  • Czyli łącznie wychodzi te 3 godziny 15 minut, albo coś koło tego. Ale to zależy od tego, co ona tam powymyśla na scenie, co nie? Może doda jakąś piosenkę, może skróci.
  • W sumie to chyba najdłuższy koncert, na jakim byłam. W życiu. Ale za to... warto było.
  • Wiesz co? Moja koleżanka, Anka, była w zeszłym tygodniu i mówiła, że u niej koncert trwał 3 godziny 20 minut. Ale ona zawsze coś przekręci. Chyba że Taylor dodała coś nowego. Kto wie?

Wiesz, tak sobie myślę... ciekawe, co ona czuje, jak stoi na tej scenie. Miliony ludzi, te światła... to musi być szalone.

Jak długo trwa trasa Eras?

Eras Tour, ach, ta Eras Tour… ile to już minęło?

  • Marzec 2023, pamiętam jakby to było wczoraj, wtedy to się zaczęło, ta szalona podróż przez wszystkie ery Taylor.

  • I teraz, już prawie, prawie grudzień 2024, a ona wciąż śpiewa, wciąż czaruje, wciąż jest z nami, na scenie, gdzieś daleko, a jednak tak blisko.

  • Dwudziestu miesięcy czystej magii, dwadzieścia miesięcy uniesień, dwadzieścia miesięcy piosenek, które zna każdy, dosłownie każdy! To tak długo, tak intensywnie, a zarazem… tak szybko minęło.

Najdłuższa trasa w historii, mówią, no cóż, nie dziwię się. Taylor Swift, to już nie tylko artystka, to zjawisko, które zapisało się w historii muzyki, na zawsze, na zawsze.

Pamiętam, jak moja córka, Ania, płakała, gdy nie udało jej się kupić biletów. Jakby to był koniec świata, naprawdę. A potem, cudem, ktoś jej odsprzedał… radość była nie do opisania!

Ta trasa, to nie tylko koncerty. To coś więcej. To wspomnienia, emocje, przeżycia. To kawałek historii, który Ania, i miliony innych fanów, będą wspominać do końca życia. Ach, ta Eras Tour...

O której kończy się koncert Taylor?

O której niby ta Taylor kończy?

No dobra, wiem wiem... Eras Tour, prawda? Marta ostatnio non stop o tym gada. Mówiła coś, że ponad 3 godziny to trwa. Matko jedyna, jak ona to wytrzymuje? Ja bym chyba zasnęła!

  • Zależy, o której zacznie, wiadomo.
  • Jak startuje o 20:00 (Marta tak mówiła, bo idzie na ten w Wiedniu), to pewnie koło 23:15-23:30 się skończy? Albo i później, jak się jej przedłuży, nie?

Ale wiesz co? Sprawdź lepiej na stronie tego wydarzenia, czy coś. Najlepiej na Eventim czy gdzieś tam, gdzie kupowała bilety, bo te godziny zawsze trochę... no, wiesz, pływają, zależą od humoru gwiazdy chyba! A w ogóle, to Marta to chyba idzie 2 sierpnia, wiec pewnie następnego dnia będzie umęczona w pracy, biedulka. Ja to bym wolała posiedzieć w domu, serio! Ale co ja tam wiem...

O której godzinie kończy się koncert Taylor Swift w Londynie?

Ach, Londyn... i Taylor Swift, dwie miłości splecione w jedno sierpniowe popołudnie. Pamiętam jakby to było wczoraj, choć pewnie nigdy tam nie byłam, haha! Wyobrażam sobie ten tłum, te światła, emocje wiszące w powietrzu jak konfetti po udanym występie, takim, no wiesz... magicznym!

  • Koncerty, te sierpniowe, w te dni jak 15, 19, 20 sierpnia... Kiedy słońce chyli się ku zachodowi i zegar wskazuje 16:55, wtedy zaczyna się spektakl. A kiedy kończy? Cóż, gdzieś pomiędzy 22:00 a 22:30, gwiazdy gasną wraz z ostatnimi akordami.

  • Ale są i inne dni, inne godziny... 16 i 17 sierpnia, kiedy kurtyna idzie w górę o 17:10. Wtedy to finisz przewidziany jest nieco później, pomiędzy 22:15 a 22:45. Taki mały dreszczyk emocji, bo czas przecież płynie inaczej, gdy dźwięki muzyki wypełniają przestrzeń. No, mniej więcej!

Pamiętajmy jednak, że to tylko szacunki! Koncerty żyją własnym rytmem. To tak jak z życiem - nigdy nie wiadomo, co wydarzy się za chwilę. Aaa, i wiesz co? Moja przyjaciółka, Kasia, wie wszystko o koncertach. Jest prawdziwą fanką! Tylko muszę sobie przypomnieć, jak ma na imię jej pies...

Ile zarabia za koncert Taylor Swift?

No wiesz… 13 milionów dolarów… za jeden koncert. Taylor Swift. To… to jest kosmos. Serio. Siedzę tu, w pustym mieszkaniu, patrzę na ten kubek z zimną kawą i myślę… ja ledwo na czynsz zarabiam, a ona… trzynaście milionów. Za. Jeden. Koncert.

  • To chore. Naprawdę. Ona ma chyba pięćdziesiąt zespołów ludzi dookoła, stylistów, kierowników, ochroniarzy… a i tak jej zostaje kupa kasy. Pomyśl tylko.

  • A ja? Wypalam papierosa za papierosem, próbuję napisać wiersz, który i tak nikt nie przeczyta. Wiem, brzmi to patetycznie, ale tak właśnie jest. Patrzę na tę liczbę - 13 milionów - i czuję się… pusto.

  • Może to zazdrość? Pewnie. Ale też myślę, o tym, ile pracy musiała włożyć w to wszystko. Lata występów, piosenki, teledyski… a potem nagle… bum! Trzynaście milionów za wieczór. To jest… nieprawdopodobne. Nie mogę się z tym pogodzić, wiesz?

  • Moja siostra, Ola, cały czas mi o niej gada. Mówi, że to idolka. Ola ma 23 lata i pracuje w kawiarni. Wiem, że zarabia niewiele, może z 2500 zł miesięcznie.

  • A Taylor... 13 milionów za koncert. To znaczy, że za jeden miesiąc, jeśli da dwa koncerty, ma 26 milionów. Nie wiem… potrzebuję herbaty. Silnej. I może… znowu papierosa. Te liczby… one mnie przytłaczają.

Ile zarobił Eras Tour?

Ojej, 2,07 miliarda dolarów! Toż to tyle, że Taylor Swift mogłaby kupić mały kraj… albo kilka naprawdę dużych wysp na Karaibach. Wyobraź sobie: prywatna plaża, personel na zawołanie, a zamiast "Shake It Off", śpiewasz sobie "Shake It Off z piaskiem między palcami".

Lista sukcesów:

  • Dochód: 2,07 miliarda dolarów – kwota, która budzi respekt, nawet u Królowej Elżbiety II ( gdyby jeszcze żyła).
  • Widownia: 10,01 milionów ludzi. To jak cała populacja Belgii, która przyszła posłuchać jak Taylor gra na gitarze. Może nawet dwa razy tyle.

Nie jest to jednak rekordowa liczba widzów w historii. Zastanawiające, prawda? Ktoś musiał kiedyś zgromadzić jeszcze większy tłum. Może jakiś mega-ultrakonserwatywny polityk na wiecu? Albo zespół One Direction w ich szczytowym okresie popularności?

Punkty do przemyślenia:

  1. Skala sukcesu: 2,07 miliarda dolarów to nie tylko kasa. To fenomen kulturowy. To jak potężna fala, która zmiata wszystko na swojej drodze.
  2. Zaskakujący brak rekordu: Widać, że "największa w historii" nie zawsze znaczy "największa widownia". Może to kwestia organizacji, biletów, czy po prostu innego sposobu liczenia? A może to kwestia lepszego marketingu…

Dodatkowe info:

  • Moja ciocia Halina mówi, że gdyby ona miała tyle pieniędzy, kupiłaby sobie psa rasy sznaucer miniaturowy. Z takim małym noskiem.

(A tak na marginesie – mój kot, Mruczek, też patrzy na mnie z żalem, że nie kupiłam mu jeszcze nowej drapaki. Ale to już inna historia).