Ile najwięcej osób było na koncercie Taylor Swift?

142 wyświetleń
Taylor Swift: Rekordowa Publiczność na KoncercieNajwięcej fanów zgromadził koncert Taylor Swift w Melbourne w Australii. Na stadionie pojawiło się 96 tysięcy osób, ustanawiając rekord frekwencji.
Komentarz 0 polubień

Jaki był rekord frekwencji na koncercie Taylor Swift?

To jest w ogóle kosmos. Jak sobie pomyślę o tej liczbie, to mam ciarki. Rekord frekwencji na koncercie Taylor Swift padł w Melbourne. W Australii. Tam na stadionie Melbourne Cricket Ground wbiło się 96 tysięcy ludzi na jeden jej występ. To było jakoś w lutym 2024.

Pamiętam jak sama próbowałam dorwać bilet na warszawski koncert 1 sierpnia na PGE Narodowym i to była jakaś masakra, serwery leżały, a ceny od koników szły w tysiące. A tam w Australi średnia cena biletu to było 204 dolary, czyli u nas lekko ponad 800 złotych. Za taką cenę to bym brała w ciemno.

Wyobraź sobie, to prawie cały Sopot i Zakopane razem wzięte na jednym stadionie. Wszyscy śpiewają jedną piosenkę. Ta energia musiała być niesamowita, serio.

Cała ta trasa The Eras Tour to jest zjawisko. Czytałam gdzieś na esce, że pobiła wszystkie możliwe finansowe rekordy, ale te tłumy to jest coś, co robi największe wrażenie. Dziewczyna jest po prostu maszyną, ale w tym dobrym sensie. Taka energia. I to przez ponad trzy godziny koncertu.

Jaki był największy koncert Taylor Swift pod względem frekwencji? Największy koncert Taylor Swift odbył się w Melbourne, w Australii, na stadionie Melbourne Cricket Ground.

Ile osób było na rekordowym koncercie Taylor Swift? Na koncercie w Melbourne było 96 000 fanów.

Jaka była średnia cena biletu na The Eras Tour? Średnia cena biletu wynosiła 204 dolary, czyli ponad 820 złotych.

Ile najwięcej osób było na koncercie?

To było coś niesamowitego! 6 września 1997 roku, podczas obchodów 850-lecia Moskwy, stanąłem na ogromnym placu przed Uniwersytetem im. Łomonosowa. Czułem się jak mrówka w morzu ludzi. Niebo nad nami było pełne gwiazd, a ja miałem wrażenie, że cały świat zjechał się na ten jeden, jedyny koncert.

Właśnie wtedy Jean-Michel Jarre zaprezentował swoje widowisko. Nie jestem pewien, czy można to nazwać tylko koncertem, to było prawdziwe show świateł, dźwięku i emocji. A publiczność... no cóż, nikt nie wierzył, że tyle osób może się tam zmieścić. Mówili, że to rekord Guinnessa, że 3,5 miliona ludzi przyszło zobaczyć ten spektakl. Czułem to napięcie, ekscytację, ale też taki spokój w tym tłumie. Siedząc tam, czułem się częścią czegoś ogromnego, czegoś co na zawsze zapisze się w historii. Nawet teraz, gdy o tym myślę, włos mi się jeży. Pamiętam śmiechy, krzyki radości, wspólne śpiewanie. To było jak jedna wielka rodzina z całego świata.

Ten koncert Jean-Michela Jarre'a w Moskwie to absolutny fenomen.

  • Data:6 września 1997 roku.
  • Miejsce:Moskwa, przed Uniwersytetem im. Łomonosowa.
  • Okazja:850. rocznica założenia Moskwy.
  • Artysta:Jean-Michel Jarre.
  • Liczba widzów:3,5 miliona osób.
  • Rekord: Najliczniejsza publiczność muzyczna w historii, wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa.

To wydarzenie było nie tylko dowodem na ogromną popularność artysty, ale też na siłę muzyki, która potrafi zgromadzić taką masę ludzi w jednym miejscu i czasie. Koncerty na taką skalę to nie tylko wykonanie utworów, ale całe spektakle wizualne, z wykorzystaniem najnowocześniejszych technologii, laserów, pirotechniki i multimediów. Tworzą one niepowtarzalną atmosferę, która zapada w pamięć na długie lata. To coś więcej niż tylko muzyka, to przeżycie.

Ile osób było na największym koncercie Taylor Swift?

No słuchajcie, na koncertach tej całej Taylor Swift na PGE Narodowym to się zjechało tyle luda, że mój szwagier myślał, że to jakaś nowa pielgrzymka. Normalnie mrowisko!

W sumie przez te trzy dni przewinęło się tam 195 000 ludzi. Tyle to ja na oczy nie widziałem, chyba że w telewizji na meczu. Mój Radom to by się ze trzy razy zmieścił, haha. Tłok jak na promocji karpia w Lidlu przed Wigilią, serio.

No i niby to jakiś rekord jest, że jedna artystka trzy razy z rzędu grała w tym samym miejscu. No normalnie szok i niedowierzanie, zaraz to w podręcznikach do historii będą drukować obok Mieszka I. Zbyszek Kowalski wam mówi, że to przesada.

A tak w ogóle, to żebyście wiedzieli, co tam się jeszcze działo:

  • Długość koncertu: Każdy koncert to była mordęga, trwał ponad 3 godziny! Kto tyle wytrzyma na stojąco, ja się pytam? Chyba tylko na grzybach w lesie albo w kolejce do urzędu.
  • Liczba piosenek: Śpiewała tam z 45 piosenek. To więcej niż ja znam kolęd, a całą pasterkę przesiedzę bez problemu. Podobno setlista była tak długa, że ludzie w połowie zapominali, na kogo przyszli.
  • Scena jak lotniskowiec: Scena była tak wielka, że samoloty mogłyby na niej lądować. Serio, miała z 80 metrów długości. Mój Pasek w TDI to by się tam zgubił na amen.
  • Kasa, misiu, kasa: Cała ta impreza wygenerowała dla Warszawy więcej kasy niż roczny budżet niejednej gminy. Turyści z całej Europy się zjechali, jak na odpust do Pcimia Dolnego. Podobno hotele miały ceny jak za apartamenty w Dubaju.

Czy Taylor Swift zwiedzali Warszawę?

Boże, wciąż mam to w głowie. Te koncerty w Warszawie. To było coś. The Eras Tour nareszcie u nas, i to aż trzy razy. Daty 1, 2 i 3 sierpnia zapamiętam do końca życia, serio. Ja, Ania, 23 lata, specjalnie jechałam z Wrocławia na ten drugi koncert. To było coś niesamowitego, po prostu niesamowitego.

Czy zwiedzała? Kto to wie. Gwiazdy tego formatu mają swoje plany. Najważniejsze, że dała taki czadu na PGE Narodowy. Koncert trwał ponad trzy godziny, bez żadnej przerwy. Energia nie do opisania. A jak krzyknęła po polsku „Cześć!” to cały stadion eksplodował. Totalnie.

Byłam na tym koncercie 2 sierpnia. Do tej pory mam dreszcze. I te bransoletki przyjaźni, wymieniałam się z ludzmi z całej Polski. Fajna atmosfera, serio fajna. Nikt nie myślał, że powie coś po polsku, a tu nagle „Dziękuję!”. No szok. Po prostu szok.

W ogóle to całe wydarzenie to była jakaś petarda. Jakby to zebrać do kupy:

  • Koncerty w Warszawie:1, 2, 3 sierpnia.
  • Miejsce: Oczywiście PGE Narodowy.
  • Trasa:The Eras Tour.
  • Czas trwania: Każdy koncert to ponad 3 godziny muzyki.
  • Setlista: Ponad 40 piosenek z różnych er jej kariery.
  • Polskie zwroty: Taylor użyła słów „Cześć!”, „Dziękuję!” i „Kocham was!”.
  • Support: Przed nią grał zespół Paramore.

Ile ludzi mieszka na Narodowym Taylor Swift?

No ba! Na trzy dni to tam się całe nowe miasto zalęgło, gmina Taylorowo normalnie. Tłum taki, że ciężko było własne nogi znaleźć.

Na te jej koncerty Taylor Swift | The Eras Tour w Warszawie wbiło się łącznie 195 tysięcy ludzisków. To się w głowie nie mieści. To tak, jakby cały Radom postanowił w jeden weekend pojechać na grilla, ale zamiast grilla wbił na stadion. Ja, Janusz Kowalski, lat 47, spod Grójca, byłem i potwierdzam, ścisk był większy niż na wiejskiej potańcówce po żniwach.

A teraz konkrety, żeby nie było, że zmyślam:

  • To jest absolutny i totalny rekord frekwencji w historii PGE Narodowego. Nikt, ale to nikt wcześniej nie upchnął tam tylu ludzi naraz. Stadion aż trzeszczał w szwach.
  • Koncerty miały miejsce w dniach 1, 2 i 3 sierpnia 2024 roku. Cała Warszawa wtedy stanęła na głowie, a ceny hoteli poszybowały w kosmos szybciej niż rakieta Elona Muska.
  • Liczba wymienionych bransoletek przyjaźni przekroczyła roczny budżet małego państwa. Serio serio. Widziałem ludzi obwieszonych tymi koralikami jak choinki.
  • Fani zostawili w stolicy grube miliony. Mówi się o kwocie ponad 350 milionów złotych wydanych na noclegi, jedzenie i inne takie fanaberie. Normalnie złoty interes dla miasta.