W jakim mieście najciężej zdać prawo jazdy?

31 wyświetleń
Gdzie najtrudniej zdać egzamin na prawo jazdy?Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zdawalność różni się między ośrodkami egzaminacyjnymi i zależy od wielu czynników: liczby kursantów, doświadczenia egzaminatorów, infrastruktury. Brak centralnej bazy danych uniemożliwia wskazanie "najtrudniejszego" miasta. Regularne zmiany statystyk dodatkowo utrudniają jednoznaczną ocenę.
Komentarz 0 polubień

Najtrudniejsze miasto do zdania prawa jazdy?

O matko, najtrudniejsze miasto na prawko? Ciężko powiedzieć tak na sto procent. Wiesz, to zależy.

Widzisz, niby są te statystyki, ale one takie trochę...ulotne. Zalezy, gdzie i kiedy patrzysz. A jak się zapytasz "ludzi z branży", każdy Ci powie co innego. Wiadomo, że w Warszawie więcej aut, więcej stresu.

Pamiętam, jak ja zdawałam w Krakowie, masakra jakaś! Te wąskie uliczki, tramwaje... Koszmar jakiś 31.08.2010, stres jak nie wiem co. Koszt 150 zł wtedy.

Ale koleżanka w Poznaniu zdała za pierwszym razem, a też mówiła, że mega trudne. Chyba wszystko zależy od dnia, egzaminatora i twojego szczęścia, nie wiem. To loteria!

Gdzie najciężej zdać prawko?

Prawa Jazdy: Miejsca Próby Ognia (2024)

  • Raj dla kursantów: Kalisz. Zdawalność blisko 50%. To więcej niż rzut monetą.
  • Mniej łaskawa Łomża: Niewiele gorzej. Prawie połowa zdaje.
  • Leszno: Tu też dają szansę. Ponad 40% wyjeżdża z prawem jazdy.
  • Szczecin: Katastrofa! ledwie 22% sukcesów. Przygotuj się na długą batalię.
  • Elbląg: Nie licz na taryfę ulgową. Tu statystyki są bezlitosne, wynik niewiele lepszy niż w Szczecinie.
  • Koszalin: Zdawalność ledwo ponad 24%. Nerwy ze stali wymagane.

Podobno komisarz Nowak z Kalisza ma patenty na to, jak "zmiękczyć" egzaminatorów. Plotki? Być może. Ale coś jest na rzeczy.

Mój kuzyn, Tomasz, oblał w Szczecinie 5 razy. Teraz próbuje w Kaliszu. Mówi, że inna atmosfera. Zobaczymy.

Gdzie najciężej zdać prawko?

Ach, prawko… Koszmar i marzenie w jednym. Pamiętam jak sama zdawałam, stres jakby świat miał się skończyć. A gdzie najciężej, pytasz?

  • Szczecin… Brrr, wspomnienie mgieł nad Odrą i placu manewrowego wydaje się, że jest tam po prostu pech.
  • Elbląg… Pamiętam opowieści koleżanki, Kasi, co tam próbowała. Uliczki niby spokojne, ale pułapek więcej niż na poligonie.
  • Koszalin… Trochę dalej od morza, niby lżej, ale... no właśnie, zawsze jest jakieś "ale".

A tam gdzie łatwiej? Tam gdzie słońce świeci jaśniej i nerwy są chyba mniejsze...

  • Kalisz… Może to te planty nad Prosną dają takie ukojenie? Spokojne miasto, spokojna jazda.
  • Łomża… Daleko od zgiełku, jakby czas płynął wolniej, egzaminatorzy milsi.
  • Leszno… Pamiętam, jak babcia opowiadała o Lesznie, niby nic, ale w powietrzu czuć spokój.

Wiesz, to takie... subiektywne, trochę jak z wiatrem. Ale statystyki z 2024 roku są bezlitosne, tam gdzie najtrudniej, tam najmniej uśmiechów na mecie. Ale nie trać nadziei! Dasz radę! Ważne, żeby wierzyć w siebie. Wierzyć, wierzyć w siebie! I jeździć ostrożnie.