Czy na luku kierunkowskaz?
No dobra, łuk... kierunkowskaz... Ech, ileż ja się tego naszukałam w przepisach i na forach! Pamiętam, jak kiedyś jechałam z moim bratem do Zakopanego. Piękna trasa, kręte drogi, no i oczywiście te nieszczęsne łuki! Co chwila myślałam: "Włączać ten kierunkowskaz, czy nie?". On na mnie patrzył jak na wariatkę, no bo przecież - logiczne, nie? Jedziesz po drodze, która sama w sobie skręca. To po co komu kierunkowskaz?
Bo wiecie, ten kierunkowskaz to taki nasz komunikat do innych. Mówimy: "Hej, zaraz będę zmieniać pas!", albo "Skręcam w prawo, uważaj!". Ale na łuku? No niby komu mamy to sygnalizować? Że jadę po drodze? Przecież to widać!
Zastanawiam się czasem... dlaczego w ogóle miałam z tym taki problem? Może to kwestia nauki jazdy? Albo po prostu jestem tak ostrożna, że wolę dmuchać na zimne? Nie wiem... ale teraz już chyba rozumiem.
Kierunkowskaz to dla mnie jak taka grzeczna informacja dla innych, że coś się ZMIENIA. Jak na przykład wyjeżdżam z parkingu, albo włączam się do ruchu. Wtedy mówię: "Uwaga, ja tu wjeżdżam, żeby nikt mnie nie staranował!". A na łuku? No cóż... jadę po drodze. Proste!
A bezpieczeństwo... no cóż, to już w ogóle inna para kaloszy! Ale fakt, dzięki kierunkowskazom jest bezpieczniej. Tylko trzeba ich używać z głową. I nie włączać ich na łukach, ha!
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.