Przy jakiej temperaturze kombinezon zimowy?

28 wyświetleń
Poniżej 10°C. Zakładamy kombinezon niemowlakowi, gdy temperatura spada poniżej tej wartości. Pod spód ubieramy body z długim rękawem, pajacyk/rampers i skarpetki.
Komentarz 0 polubień

Okej, spróbuję to zrobić po swojemu. Zobaczmy...

Kiedy w końcu wyciągam ten kombinezon zimowy?

(No dobra, powiem Wam jak ja to widzę, bo ten temat zawsze mnie trochę stresował, przyznaję!)

Poniżej 10°C? Serio? To znaczy… teoretycznie tak. Mówią, że jak temperatura spada poniżej 10 stopni, to już czas na kombinezonik dla maluszka. Pod spód body z długim rękawem, jakiś pajacyk, skarpetki… wszystko jasne, prawda? No, teoretycznie.

Pamiętam, jak moja córka była malutka. Pierwsza zima. Boże, co za panika! Sprawdzałam temperaturę chyba co pięć minut. I wiecie, niby 10 stopni, ale wiał taki wiatr, że czułam, jak mi kości przeszywa. Wtedy stwierdziłam, że "poniżej 10 stopni" to takie… umowne. Przecież liczy się jeszcze wilgotność, wiatr… wszystko!

I wiecie, co zauważyłam? Że najważniejsza jest obserwacja dziecka. Bo niby wszystko zgodnie z zasadami, a mała zaczyna marudzić, jest jej chłodno, widać to po niej. Albo z drugiej strony - spocona! I co wtedy? To ja się pytam, co wtedy z tymi mądrymi radami?

Pamiętam jak raz... no dobra, to było bardziej w okolicach 5 stopni, ale słońce grzało jak szalone. I wiecie co? Body, cienki sweterek i wystarczyło! A inna sprawa… znajoma mi opowiadała, że jej synek w kombinezonie i tak miał lodowate rączki. I co tu robić?

Więc, podsumowując... Mówią "poniżej 10 stopni", ale słuchajcie swojej intuicji i patrzcie na swoje dziecko. Ono Wam powie, kiedy jest mu zimno, a kiedy za ciepło. I nie bójcie się eksperymentować z warstwami ubrań! To chyba najważniejsze, prawda? Tylko jak nie przegrzać... To już temat na następną dyskusję!