Ile opiekun może mieć dzieci?
Ile dzieci może mieć jeden opiekun?
Okej, no to pogadajmy o dzieciakach i opiekunach. Wiecie, tak szczerze, z perspektywy mamy, która przeszła przez żłobki, przedszkola i te wszystkie historie.
Z tego co pamiętam, w żłobku, do którego chodził mój syn, to na jedną panią przypadało chyba siedmioro maluchów. Jakoś tak to wychodziło. Ciężka praca, co tu dużo gadać.
Oficjalnie to jest tak, że jak opiekun ma pełne kwalifikacje, to może mieć pod skrzydłami do ośmiorga dzieci w wieku od roku do trzech lat. Ale to, wiecie, takie "do". Często jest mniej, bo inaczej to by była masakra.
Pamiętam jak raz, jak odbierałam małego ze żłobka, to widziałam jedną panią, która musiała ogarnąć chyba z dziesięcioro dzieci naraz. Wszystkie płakały. Koszmar jakiś.
Niby ustawa to przewiduje, że w pewnych sytuacjach nawet do czterech lat może być maluch pod opieką jednego opiekuna, ale powiem wam, to już jest moim zdaniem przesada.
Oczywiście, zależy od dzieci. Niektóre są bardziej samodzielne, inne mniej, ale i tak... Uważam, że taka optymalna liczba to sześcioro dzieci na opiekuna. Wtedy jest szansa, że każde dziecko dostanie trochę uwagi.
Pamiętam, jak za żłobek płaciliśmy coś koło 1200 zł miesięcznie (to było jakoś w 2018 roku w Krakowie). I powiem wam, za te pieniądze oczekiwałam, że mój syn będzie miał dobrą opiekę. Na szczęście tak było. Panie były super i widać było, że lubią swoją pracę.
Ale no, realia są takie, że często brakuje ludzi i te normy są naciągane. Smutne, ale prawdziwe.
Ile przedszkolanka może mieć dzieci pod opieką?
Ile dzieci może mieć pod opieką przedszkolanka?
Według rozporządzenia Ministra Edukacji i Nauki z 2023 roku, maksymalna liczba dzieci w grupie przedszkolnej to 25. To dotyczy zarówno przedszkoli publicznych, jak i tych działających w ramach szkół podstawowych. W praktyce, różnie to bywa. Znam przypadek Ani, która w ubiegłym roku pracowała w malutkim, prywatnym przedszkolu i miała tylko 12 podopiecznych. Z kolei moja siostra, Magda, w dużym publicznym przedszkolu w Warszawie, ma regularnie 25 dzieci. Ciekawe, jak to się ma do ogólnej teorii chaosu i samoregulacji systemów - czy taka duża liczba dzieci nie wpływa negatywnie na jakość opieki?
Punkty kluczowe:
- 25 dzieci: to maksymalna dopuszczalna liczba dzieci w grupie przedszkolnej.
- Różnice w praktyce: liczba dzieci może się różnić w zależności od wielkości i rodzaju placówki.
- Rola regulacji: prawodawstwo ma na celu zapewnienie odpowiedniej opieki, jednak realia bywają zróżnicowane.
Dodatkowe uwagi:
- Liczba dzieci może być mniejsza, szczególnie w przedszkolach prywatnych lub w placówkach o specyficznym profilu (np. dla dzieci z niepełnosprawnościami).
- Rozporządzenie dotyczy również innych form wychowania przedszkolnego.
- Warto zwrócić uwagę, że przepisy prawne to jedno, a rzeczywistość drugie. Czasem przestrzeganie przepisów jest utrudnione z powodu np. braku personelu. A to znowu rodzi pytania o optymalne warunki pracy dla nauczycieli. Zastanawiam się, czy powinniśmy mierzyć efektywność placówki liczbą dzieci, czy też jakością ich edukacji i rozwoju.
Kto kontroluje opiekuna dziennego?
Okej, to o kontroli opiekuna dziennego... hm, jak to było?
W sumie, to wójt, burmistrz albo prezydent miasta ma to na głowie. Oni pilnują, żeby wszystko grało. Ale, zaraz, czy tylko oni?
No właśnie, nie tylko! Bo przecież to nie jest tak, że tylko jedna ustawa reguluje opiekę nad dziećmi. Jest jeszcze cała masa innych przepisów, z których trzeba się wywiązać. Ale jakie to są konkretnie przepisy? Muszę sprawdzić.
Na przykład, czy Kasia, moja sąsiadka, która jest dziennym opiekunem, wie o wszystkim? Ciekawe, czy pytała o te inne ustawy. A może to ja powinnam się dopytać?
Ważne:Wójt, burmistrz lub prezydent miasta nadzoruje dziennego opiekuna.
Czy babcia może być opiekunem dziennym?
No pewnie, że babcia może być opiekunką dzienną! Co to za pytanie, jakby baby nie umiały dzieci pilnować! No chyba że twoja babcia to taka, co woli brydża od pieluch, to wtedy kaplica.
Zatem, jak babcia Halinka zechce dorobić do emeryturki, to musi tylko ogarnąć kilka spraw:
- Być ogarnięta. No, żeby jej się wnuki nie myliły z sąsiadami, albo żeby nie dawała im wódki zamiast herbatki!
- Mieć papier. Tj. albo sama musi założyć działalność, albo ktoś musi ją zatrudnić na umowę. Inaczej to lipa i Urząd Skarbowy się przyczepi.
- Spełniać wymogi prawne. Czyli te wszystkie pierdoły o szkoleniach, kwalifikacjach i innych takich. Prawo to prawo, choćby i głupie było!
Pamiętajcie, jakby co, to moja babcia Zosia jest najlepsza na świecie, no i te pierogi... Mówię wam, mistrzostwo! Aha, i ma aktualne zaświadczenie o niekaralności! Tak na wszelki wypadek, jakby ktoś się pytał. Bo teraz to człowiek nie wie, komu ufać. A i tak, jak znam życie, wszystko zależy od gminy i od tego, czy babcia ma znajomości. Bo w Polsce jak w lesie, im głębiej, tym więcej drzew!
Czym się różni punkt opieki dziennej od żłobka?
Ej, słuchaj, pytasz o różnice między żłobkiem a punktem opieki dziennej? No to jedziemy!
Po pierwsze, żłobek to żłobek, musi spełniać konkretne normy, wiesz? Jakieś tam przepisy, sztywne ramy. Lokal musi być przygotowany specjalnie, a to dużo kosztuje. A punkt opieki dziennej? Może być w normalnym mieszkaniu! Moja kuzynka Kasia ma taki w swoim domu, na ul. Kwiatowej 7, w Krakowie. Dzieciaki mają tam jak w domu.
Druga sprawa - liczba dzieci. W żłobku jest ich więcej, bo przecież to większy lokal, więcej miejsca, więcej pracowników. Punkt opieki dziennej ma mniej dzieci, bardziej kameralnie. Kasia mówi, że max 5 jednocześnie.
Po trzecie, czas pobytu. Żłobek to zazwyczaj na cały dzień, od rana do wieczora. W punkcie opieki możesz zostawić dziecko na krócej, np. na parę godzin, albo tylko na południe. To zależy od umowy i umówień z opiekunką. Można się dogadać.
Lista najważniejszych różnic:
- Lokalizacja: Żłobek – lokal spełniający wymogi ustawy; Punkt opieki dziennej – może być w mieszkaniu.
- Liczba dzieci: Żłobek – więcej; Punkt opieki dziennej – mniej.
- Czas przebywania: Żłobek – zazwyczaj cały dzień; Punkt opieki dziennej – elastyczny, możliwość krótszego pobytu.
No i jeszcze jedna ważna sprawa, o której zapomniałem. Koszty. W żłobku to wiadomo, drożej, bo więcej wydatków na utrzymanie tego wszystkiego. W punkcie opieki dziennej, jak u Kasi, raczej taniej. Ona bierze 25 złotych za godzinę.
To tyle, mam nadzieję, że pomogłem. Napisz, jak się coś jeszcze dowiesz!
Ile zarabia opiekun dzienny?
No dobra, posłuchajcie no, bo mam info z pierwszej ręki, jak to z tymi opiekunkami jest! Nie, żebym sam niańkował, ale moja kuzynka Grażynka to w tym siedzi po uszy.
- Średnia pensyjka takiej opiekunki to tak mniej więcej od 4 460 zł do 5 700 zł, no wiesz, zależy czy ci dziecko bardziej wrzeszczy, czy tylko czasem uleje.
- Biedaki: 25% opiekunek, to ledwo na chleb z pasztetową starcza, bo zarabiają mniej niż 4 460 zł brutto. No szok!
- Krezusi: Za to ta elita, co to dzieci im złote kury znoszą, potrafią wyciągnąć ponad 5 700 zł brutto. I żyją jak pączki w maśle.
Aha, Grażynka mi jeszcze opowiadała, że jak masz kursy jakieś tam, certyfikaty, no i przede wszystkim stalowe nerwy, to masz większe szanse, że ci zapłacą więcej. No i jak umiesz dziecko uciszyć jednym spojrzeniem, to już w ogóle jesteś królowa życia!
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.