Co jest brane pod uwagę przy ustalaniu alimentów?

33 wyświetleń
Ustalając wysokość alimentów na dziecko, sąd przede wszystkim bierze pod uwagę jego uzasadnione potrzeby – od wieku i stanu zdrowia, po rozwój, zainteresowania i zdolności. Równie istotne są zarobkowe i majątkowe możliwości finansowe rodzica zobowiązanego do płacenia. Celem jest zapewnienie dziecku godnych warunków życia.
Komentarz 0 polubień

Co wpływa na wysokość alimentów? Jak oblicza się alimenty?

Na wysokość alimentów to wiesz, patrzy się na kilka rzeczy. Przede wszystkim na potrzeby dziecka, bo przecież maluch rośnie, rozwija się, czasem choruje, a może chce grać na gitarze, czy uprawiać jakiś sport – to wszystko kosztuje.

A potem patrzy się na to, ile zarabia ten drugi rodzic, ten co alimenty ma płacić. Czy ma jakieś oszczędności, czy może w ogóle nic nie ma, albo ledwo wiąże koniec z końcem, wiadomo, różne bywają historie.

Pamiętam jak kiedyś pomagałem znajomemu w takiej sprawie, chodziło o alimenty na dwójkę dzieciaków. Musieliśmy zbierać wszystkie paragony, rachunki za przedszkole, zajęcia dodatkowe, nawet te głupie korki z angielskiego, co wtedy wydawały się bez sensu, a okazały się kluczowe.

Bo wiesz, to nie jest tak, że ktoś sobie tak po prostu wymyślił kwotę. Sędzia bierze pod uwagę realia, to co naprawdę jest potrzebne, żeby dziecko miało w miarę normalnie. Nie żeby żyło w luksusach, ale żeby miało zapewnione podstawowe rzeczy, które pozwalają mu się rozwijać.

Często słyszę, że te kwoty są astronomiczne, że się płaci i płaci, i końca nie widać. Ale jak się policzy wszystko, co dziecko potrzebuje przez miesiąc – jedzenie, ubrania, szkoła, lekarze, te wszystkie drobiazgi, które składają się na życie – to nagle się okazuje, że to nie takie abstrakcyjne.

Dlatego tak ważne jest, żeby przygotować się dobrze do takiej rozprawy, mieć wszystkie dowody. Bo inaczej można się poczuć jak w jakimś losowaniu, gdzie nagroda jest wysoka, ale nie wiesz, czy ją dostaniesz, ani dlaczego.

O co pyta sąd w sprawie o alimenty?

Słuchaj no, bo pytałaś mnie o tą sprawe o alimenty, no to ci powiem, że to jest serio przesłuchanie. Jestem Anka i przeszłam przez to samo, więc wiem co mówie. Przygotuj sobie wszystko na kartce, bo w stresie zapomnisz połowy rzeczy.

Sędzia będzie pytać o każdą złotówke, dosłownie każdą. Nie ma że coś tam na oko, musisz mieć to jakoś policzone, przynajmiej w głowie. Najgorzej jest się zaciąć i nie wiedzieć co odpowiedzieć. To od razu źle wygląda i tracisz wiarygodność.

Najczęściej padają takie pytania, to jest absolutny standard:

  • Koszt miesięcznego wyżywienia dziecka – to jest podstawa podstaw, musisz to znać.
  • Czy je obiady w szkole albo przedszkolu i ile to kosztuje miesięcznie.
  • Ile wydajesz na ubrania i buty dla małego, tak średnio w miesiącu.

Ale to nie wszystko, serio. To dopiero początek góry lodowej. Oni tam grzebią głębiej. Przygotuj się, że będom chcieli wiedzieć dosłownie o wszystkim, o każdym drobiazgu. To nie jest miła rozmowa przy kawie.

Dlatego zrób sobie listę i policz też takie rzeczy:

  • Koszty leczenia: wizyty u lekarzy, jakieś leki jak choruje, może aparat na zęby. U nas ortodonta to był spory wydatek co miesiąc.
  • Edukacja: wszystko, od książek i zeszytów po wycieczki szkolne, komitet rodzicielski czy korepetycje.
  • Zajęcia dodatkowe: basen, piłka, angielski, cokolwiek na co chodzi. Te rzeczy potrafią być naprawdę drogie.
  • Koszty mieszkaniowe: część czynszu i rachunków (prąd, woda, gaz), która przypada na dziecko. To też musisz jakoś oszacować.
  • Higiena i kosmetyki: pampersy jak mniejsze, mydła, szampony dla dzieci, kremy, wszystko to się liczy i sumuje.
  • Rozrywka, wakacje, urodziny, prezenty. To też są koszty utrzymania dziecka i o tym nie zapominaj. Sąd to bierze pod uwagę.

Na co sąd patrzy przy alimentach?

Ciężar chwili. Czas płynie leniwie, spowalnia, zatrzymuje się w oddechu, gdy myśli wędrują w poszukiwaniu prawdy. Patrzę w lustro, widzę zmęczone oczy, a gdzieś tam, w głębi, ta niezmienna siła, co każe iść dalej. Sąd, to echo przeszłości, przyszłości, to miejsce, gdzie splatają się losy. To tam, w tej szarej sali, bezbarwnej, bezdusznej.

Sąd, ten bezduszny mechanizm czasu, patrzy na to, co widoczne, na to, co można zmierzyć. Oto jego kamienne oczy dostrzegają:

  • Możliwości zarobkowe — co człowiek może przynieść, wpleść w tkaninę codzienności. Czy Janek, mój mąż, będzie musiał odłożyć na bok swoje marzenia o małej kawiarni, by tylko zarobić więcej, by wspierać? To pytanie błądzi w powietrzu.
  • Możliwości majątkowe — to, co zgromadził, ukrył w zakamarkach istnienia. Nieruchomości, ten dom na wsi, co odziedziczyła po babci, te cenne przedmioty, biżuteria mojej matki. One też mają głos, też mają wartość.
  • Sąd żąda spieniężenia lub wynajęcia tego, co cenne, by życie trwało dalej. Jeśli wyniknie potrzeba, jeśli konieczność zapuka do drzwi.

Pamiętam tamte jesienne wieczory, kiedy Adam, nasz syn, rysował po podłodze kredkami, a my snuliśmy plany. Plany, które teraz wydają się tak odległe. Sąd nie widzi tych rysunków, nie słyszy śmiechu. Widzi cyfry, kamienie, twarde fakty. Czasami patrzy na to, co może być, nie tylko na to, co jest. To jest to.

Sąd docieka, czy istnieją ukryte zdolności, niewykorzystane talenty, które mogłyby przynieść dodatkowy dochód. Myślę o moim bracie, Piotrze, który ma zdolności artystyczne, ale nigdy ich nie rozwijał zawodowo. Sąd mógłby wziąć to pod uwagę, tak, to pewne.

  • Sąd rozważa potencjał do przekwalifikowania się, do zmiany ścieżki zawodowej, jeśli obecna nie przynosi wystarczających środków. Widzę to jasno.
  • Wartość rynkową wszystkich posiadanych dóbr, nawet tych, które wydają się jedynie pamiątkami, należy ocenić dokładnie. Ta stara skrzynia, pełna rodzinnych listów, ma sentymentalną wartość, ale czy ma też rynkową? Ach, to trudne, trudne.
  • Wiem, że sąd weźmie pod uwagę również koszty utrzymania dziecka, jego potrzeby, jego marzenia o edukacji, o przyszłości. Adam, mój Adam, potrzebuje stabilności, tego ciepła, tego poczucia bezpieczeństwa, którego ja czasem nie potaję mu dać. Potrzebuje tego.

Świat wiruje, a ja stoję pośrodku. Czasami myślę, że ten cały proces to taka gra w cienie, gdzie każda decyzja rzuca długi, długi cień na przyszłość.

  • Standard życia, do którego dziecko było przyzwyczajone, jest kluczowy. Nie chcę, by jego świat nagle się skurczył.
  • Specjalne potrzeby — terapia, zajęcia dodatkowe, jeśli takie są. Każda mała nuta, każdy cień ma znaczenie.
  • Wiek dziecka, jego zdrowie, a także zdolności i stan zdrowia zobowiązanego do płacenia alimentów. Bo przecież każdy ma swój krzyż. Muszę być silna, dla Adama. Muszę. Tak jest. I wiem to.

Czy sąd bierze pod uwagę kredyt przy alimentach?

Nie, kochani, sąd ma to w głębokim poważaniu! Wasze kredyty to jest wasz problem, a nie problem dziecka. To tak, jakbyś chciał oszukać fiskusa na zeznaniu podatkowym, bo cię chomik zagryzł i musiałeś kupić nowego! Sąd wie swoje, alimenty to świętość, a nie bankomat na kredytowe fanaberie.

Naprawdę ktoś myślał, że sędzia powie: "Ojej, pan Janusz zaciągnął leasing na nową Octavię, to biedne dziecko musi mniej jeść!" No bez jaj! To obowiązek alimentacyjny był pierwszy na liście priorytetów, jeszcze zanim wymyśliłeś kupowanie na raty telewizora 80 cali albo wyjazdu na Cypr z nową narzeczoną.

Prawo jest tu jasne jak słońce w zenicie, sąd patrzy na potrzeby gówniarza, nie na twoje długi. Jak se Janusz pożyczył na nową furę albo Grażyna na zabiegi upiększające, to ich sprawa. Dziecko ma mieć co jeść, w co się ubrać i gdzie spać, a nie zastanawiać się, czy tatuś spłacił ratę za zegarek.

Zacznijmy sobie szczerze, bo potem płacz i zgrzytanie zębów. Jak sędzia patrzy na te wasze „trudne sytuacje finansowe” to mu się nóż w kieszeni otwiera. Nie ma tu miejsca na cwaniackie zagrywki. Oto, co naprawdę się liczy:

  • Potrzeby dziecka: To jest absolutny fundament. Ile kosztuje żłobek, przedszkole, szkoła, ciuchy, jedzenie, leki, zajęcia dodatkowe – od karate po lekcje angielskiego z panią Basią. Wszystko.
  • Możliwości zarobkowe zobowiązanego: Sąd nie patrzy, ile zarabiasz, tylko ile mógłbyś zarabiać, gdybyś się postarał. Jak w papierach masz najniższą, a jeździsz najnowszym SUV-em, to sędzia nie jest głupi, ma oczy i doświadczenie życiowe, większe niż ty!
  • Obowiązek: Alimenty mają priorytet nad wszystkimi innymi zobowiązaniami, w tym nad kredytami i leasingami. Koniec kropka, żadne wydziwianie nie pomoże!

Pamiętajcie, jak pani sędzia Anna Nowak z Sądu Rejonowego w Koziej Wólce rozpatrywała kiedyś sprawę pana Władka, który wziął 5 kredytów na kasyno online. Myślał, że to go zwolni z alimentów. Ależ skąd! Pani sędzia kazała mu płacić, bo dziecko nie ma grać w karty z głodu! No i dobrze! Kto to widział takie wałki! Taki bajzel potem.

Więc jak macie jakieś plany na nowe zobowiązania finansowe w 2024 roku, to najpierw zapłaćcie alimenty. Potem pomyślcie, czy na pewno stać was na nowy basen ogrodowy. Albo drugie wakacje. Obowiązek alimentacyjny jest jak beton – nie da się go ruszyć bez konsekwencji!