Jakie jest najpopularniejsze picie w Polsce?

176 wyświetleń
Najpopularniejszym napojem alkoholowym w Polsce jest piwo.Badania CBOS z 2019 roku wskazują, że aż 52% respondentów deklaruje jego spożycie. Wino zajmuje drugie miejsce (25%), a wódka trzecie (16%). Dane te jednoznacznie potwierdzają dominującą pozycję piwa w polskim rynku alkoholi.
Komentarz 0 polubień

Jakie napoje są najpopularniejsze w Polsce?

No dobra, to ja Ci powiem, co ja tam w Polsce piję. CBOS to CBOS, ale ja patrzę na to, co widzę na co dzień.

Wiesz co, piwo to u mnie króluje bez dwóch zdań. Na grillu, w knajpie z kumplami - piwko musi być. Nie jakieś tam wymyślne, po prostu dobre, zimne piwo.

Wódka? No dobra, czasem na weselu albo jak jest jakaś większa okazja. Ale tak na co dzień, to raczej nie. Za mocne to dla mnie. Pamiętam, jak raz po urodzinach ciotki w Staszowie 12 maja... ojej, głowa mnie bolała przez cały następny dzień! Brr...

A wino? No lubię, lubię. Szczególnie latem, białe, schłodzone. Ale to tak od święta. Wiesz, dobra butelka wina kosztuje, a ja nie zawsze mam taki budżet. Ostatnio kupiłam w Lidlu niezłe wino za 25 zł i byłam całkiem zadowolona!

Reasumując, piwo górą. Potem długo, długo nic, a potem wino i wódka tak na równi. Ale to tylko moje zdanie, wiesz?

Jakie jest popularne picie w Polsce?

Piwo! Tak, jasne, piwo. Wszędzie same reklamy piwa. A co z wódką? No przecież wódka też jest popularna, prawda? Chyba bardziej niż myślałam. Kurczę, a ile ja wypiłam piwa w tym roku? Muszę policzyć. To będzie ciężkie. A ten browar na rogu? Zawsze tłok. O! Pamiętam, jak w zeszłym roku byłam na festiwalu piwa. Ile tam było rodzajów! To był maj, chyba. A teraz? Teraz piwo z limonką. Nie, wódka z sokiem! Nie! Piwo! A może wino? Nie, nie, piwo. To jednak piwo.

Lista:

  • Piwo – zdecydowanie nr 1. Wszędzie go pełno.
  • Wódka – na drugim miejscu? A może trzecim? Trudno powiedzieć.
  • Wino – bardziej na specjalne okazje.

Punkty:

  1. 2024 – rok piwa? Chyba tak. Piję go więcej niż w poprzednich latach.
  2. Cena piwa – coraz wyższa! Znowu podnieśli!
  3. Rodzaje piwa – Jasne, ciemne, pszeniczne… a ile jeszcze? Nie zliczę.

Coś jeszcze? A, tak! Mój sąsiad, Tomek, otworzył mały browarek. Ręcznie robione piwo. Pyszne! Ale drogie! Na razie kupuję tylko w promocji. Czyli piwo. Znowu piwo. I piwo.

Najpopularniejsze: piwo. Kropka.

Co najczęściej piją Polacy?

No dobra, lecimy z tym koksem! Co tam Polacy chleją najczęściej? No wiadomo!

  • Piwko to podstawa! Bez kitu, 16 milionów półlitrówek dziennie schodzi! To jakby cała Polska na browarku siedziała non stop. I co? Nikt nie powie, że Polak nie lubi sobie golnąć!
  • Król jest tylko jeden - Piwo rządzi i basta! Inne alkohole mogą się schować. No, chyba że ktoś woli winko, ale to już wyższa szkoła jazdy. Ja tam wolę zimne piwko po robocie!
  • A tak serio, to wyobraźcie sobie, co by było, gdyby nagle zabrakło piwa! To by była większa tragedia niż jakby Ziemniaków w Biedronce nie było! Ale na szczęście, browary się starają i produkują na okrągło. Chwała im za to!
  • Słyszałam też, że pan Kaziu spod trójki sam pędzi bimber, ale to już inna historia.

Pamiętam jak w zeszłym tygodniu Pani Grażyna z klatki obok opowiadała, że w jej wsi to tylko piwo i wódka. I co tam! A i sama Kasia (moja siostra) woli piwo od wina!

Czego Polacy piją najwięcej?

Okej, spróbuję to opowiedzieć tak, jakbym naprawdę to przeżyła i zapamiętała.

Pamiętam, jak babcia zawsze powtarzała: "Kawa to podstawa dnia, Aniu!". I miała rację! W naszym domu w Łodzi, przy ul. Piotrkowskiej, zawsze pachniało świeżo zmieloną kawą. Tata kupował ziarna w małej palarni na rogu. To był taki rytuał.

  • Kawa! To jest zdecydowany numer jeden. Widzę to po sobie, po znajomych, po rodzinie. Rano obowiązkowo, potem w pracy, a czasami nawet po obiedzie.
  • Dalej pewnie herbata, ale szczerze mówiąc, to bardziej w zimie, jak jest zimno i człowiek potrzebuje się rozgrzać. Wtedy lubię z cytryną i miodem.
  • No i piwo, wiadomo! Szczególnie latem, przy grillu, to chyba wszyscy Polacy piją najwięcej.

W sumie to jak tak patrzę, to co roku to samo. Kawa rządzi rano, herbata wieczorem, a piwo w weekend. I tak się kręci ten nasz polski napojowy świat.

Jaki jest najsłynniejszy polski napój?

Okej, to spróbuję to opisać jakbym to ja opowiadał, tak na luzie, bez tych wszystkich sztucznych rzeczy.

No więc, jak pytasz o najsłynniejszy polski napój... To wiadomo, że od razu do głowy przychodzi wódka. No bo co innego? Cały świat o niej słyszał, nie ma co ukrywać. Moja babcia Zosia zawsze mówiła, że to "paliwko" na rozgrzanie! Pamiętam, jak raz na weselu u kuzyna... ale to inna historia.

Ale dobra, jakby tak pomyśleć o czymś bezalkoholowym... No to kompot! Tak, kompot, to jest to! Mama zawsze robiła taki z truskawek i jabłek, najlepszy na świecie. Szczególnie latem, jak wracałem spocony z podwórka po grze w piłkę z Mateuszem i Krystianem. To był dopiero smak!

A no i jeszcze woda mineralna, to oczywiste. Nałęczowianka, to klasyka. Zawsze piłem jak byłem mały, a teraz piję Cisowianke, bo Nałęczowianka za droga. Jak jadę na wakacje w góry, to zawsze zabieram ze sobą parę butelek.

I zapomniałbym! Sok jabłkowy! Taki świeżo wyciskany z jabłek od wujka Staszka. Miał sad pod Grójcem, pamiętam jak jeździłem z nim na zbiory. No co tu dużo mówić, pyszota! W sumie to chyba najzdrowsze z tego wszystkiego... Chociaż wódka też ma swoje plusy, ale to już zależy od okazji, hihi.

Z jakiego napoju słynie Polska?

Z jakiego napoju słynie Polska?

Trudne pytanie. Żadnego konkretnego.

  • Nalewki? Regionalne, ale nie dominujące.
  • Piwa kraftowe? Trend, nie tradycja narodowa.
  • Wódki? Stereotyp, mało precyzyjny. Moja babcia, Helena Nowak z Wrocławia, zawsze twierdziła, że to żart. 2023 rok, a to się nie zmienia.

Napoje bezalkoholowe? Kompoty, soki. Nuda. Herbata? Globalna.

Polska? Brak dominującego napoju. To paradoks. Może to siła, a może słabość. Albo po prostu fakt. Moim zdaniem, to drugie. Jest tak.

Z jakich dań słynie Polska?

Polska, ach, ta Polska! Kuchnia pełna niespodzianek, niczym skarbnica babci Stasi, co zawsze miała w zanadrzu coś pysznego, nawet gdy w lodówce świeciła pustka.

  • Kotlety mielone i schabowe: Klasyka gatunku! Jak żart o teściowej – wszyscy o tym słyszeli, każdy ma swoją wersję, a smak? No cóż, zależy od ręki kucharza. Moja ciocia Zosia robi takie kotlety, że palce lizać!

  • Pierogi: To już nie tylko jedzenie, to filozofia! Ruskie, z kapustą i grzybami, a może z mięsem? Każdy pieróg to mała opowieść, a ich ilość… cóż, mogłaby karmić całe wojsko. Wiem, co mówię, mój wujek Wiesław pobił rekord w ilości zjedzonych pierogów na jednym posiedzeniu (2023 rok!).

  • Ciasta: Słodki raj! Sernik, makowiec, piernik – sama nazwa budzi uśmiech na twarzy. To jak wybór idealnego partnera – każdy ma swoje ulubione, a każdy jest wyjątkowy. A ja? Zdecydowanie jestem team "makowiec".

  • Gołąbki, kasza, kluski, golonka, bigos: Tę listę można by ciągnąć w nieskończoność. To jak opowieść o życiu – raz słodkie, raz kwaśne, raz tłuste, raz lekkie. Ale zawsze satysfakcjonujące. Bigos mojej mamy jest legendą!

  • Zupy: Zupa pomidorowa, barszcz czerwony, żurek… Zupy są jak dobre rady – nie zawsze chcesz ich słuchać, ale zawsze dobrze ci robią po spróbowaniu.

Dodatkowe smaczki:

  • Placki ziemniaczane: Też zasługują na swoją gwiazdę! Chrupiące, sycące, idealne z kwaśną śmietaną.
  • Obwarzanki krakowskie: Zwyczajny, a jednak magiczny przekąska.
  • Żurek: Kwaśny, ale pyszny! Idealny na poprawę humoru. A ja i moja babcia Stasia wiemy coś o tym. W 2023 roku ugotowała najlepszy żurek na świecie!

Pamiętajcie, że to tylko skromny wycinek bogactwa polskiej kuchni. Każda babcia, każda mama, każda gospodyni ma swoje unikalne przepisy, przekazywane z pokolenia na pokolenie. To jak rodzinne skarby, których smak i aromat zostaje w sercu na zawsze. A to się liczy!

Z jakich dań słynie Polska?

Polska, no jasne, że słynie z żarcia! Jakby inaczej! Oto lista hitów, po których brzuch rośnie jak u starego dziada po świętach:

  • Kotlet schabowy i mielony: Klasyka, że aż zęby bolą. Obowiązkowo z ziemniakami polanymi tłuszczem ze skwarkami! Jak babcia robiła, to niebo w gębie, a jak w barze mlecznym – lepiej nie pytać. Jadłem raz takiego schabowego u ciotki Grażyny, że miałem go na sobie przez tydzień!

  • Pierogi: Z kapustą i grzybami, z mięsem, ruskie… No po prostu raj dla pierogomaniaków! Tylko niech no mi ktoś da te z truskawkami! Jak dla mnie mogą być na obiad, kolację i śniadanie!

  • Ciasta: Sernik, makowiec, piernik, babka, jabłecznik... Cukru tyle, że można dostać cukrzycy na sam widok. Ale co tam, raz się żyje! Zwłaszcza jak upiekła je Zosia, bo ma ona talent jak mało kto!

  • Gołąbki: Ryż z mięsem w kapuście. Niby nic, a smakuje jak obiad u mamusi. Tylko niech no mi ktoś spróbuje wmówić, że lubi te z sosem pomidorowym!

  • Bigos: Kapusta kiszona z mięsem i grzybami. Im starszy, tym lepszy, jak wino! Tylko potem w domu śmierdzi jak w starej piwnicy. Raz pamiętam jak dziadek zrobił bigos, to sąsiad myślał, że mu się chałupa pali!

Dodatkowe ciekawostki:

  • Golonka: Dla tych, co lubią tłusto i konkretnie. Obowiązkowo z piwem! Niektórzy podobno jedzą ją z musztardą, ale to już jakieś dziwactwa.
  • Zupy: Rosół, pomidorowa, ogórkowa, żurek... Każda babcia ma swój przepis! A jak babcia gotuje, to nikt jej nie dorówna!
  • Pieczywo: Chleb na zakwasie, bułki, rogale... Niby nic, a bez tego nie ma śniadania! Tylko niech no mi ktoś da ten tostowy!