Jak zrobić boczek gotowany na kanapki?

83 wyświetleń
Szukasz przepisu na pyszny, domowy boczek gotowany idealny na kanapki? To proste! Potrzebujesz wędzonego boczku, wodę, sól i pieprz. Zagotuj wodę z przyprawami, włóż boczek i gotuj na wolnym ogniu do miękkości (około 1-1,5h). Ostudź i ciesz się smakiem! Domowy boczek gotowany to świetny dodatek do kanapek.
Komentarz 0 polubień

Jak przygotować pyszny, gotowany boczek na kanapki – przepis krok po kroku?

O rany, gotowany boczek? Brzmi... intrygująco! Pamiętam, jak moja babcia robiła coś podobnego.

No dobra, jedziemy z tym koksem. Boczuś wędzony, kilo starczy. Litr wody (kranówa da radę), łyżka soli (morskiej, bo lubię), pieprz... czarny grubo mielony, łyżeczka taka z czubem.

Garnek duży, woda, sól, pieprz - zagotować. Wrzucić boczek, zmniejszyć ogień i... czekaj. Godzina, może trochę więcej. Jak widelec wchodzi jak w masło, to jest git.

Ostudzić (cierpliwości!), pokroić cieniutko. Na kanapki? No dobra, ale ja wolę na sucho, z chlebem razowym. I ogórkiem kiszonym. Albo kiszoną kapustą, mmm... 27 maj, gril u Januszka, to było coś.

Jak ugotować surowy boczek na kanapki?

Jak ugotować ten boczek, żeby smakował jak u babci Stasi? No, ręce opadają! Powiem ci tak, to nie jest rakieta kosmiczna, ale też nie kisiel!

Po pierwsze: kroisz ten boczek na pół, jak byś siekierą drzewo rąbał!

Po drugie: przyprawy! Sól, pieprz – wiadomo. Ale ziele angielskie? Serio? Babcia Stasia by ci łeb urwała! Daj lepiej kilka ząbków czosnku, rozgniecione jak ślimaki po deszczu. I trochę majeranku, dla pysznego zapachu. No i łyżeczkę słodkiej papryki w proszku, dla koloru i smaku!

Po trzecie: wrzucasz ten cały miszmasz do garnka, zalewasz wodą, żeby ledwo boczek przykrywała. Zagotowujesz, a potem zmniejszasz gaz do poziomu "ślimaka na lodzie".

Po czwarte: Gotujesz około 60 minut, nie 90, bo to by był już boczek-mumia! Sprawdź widelcem – jak miękki, to gotowy. Wyciągasz, dajesz ostygnąć.

Po piąte: Posypujesz ulubioną przyprawą. Ja polecam zioła prowansalskie, ale możesz dać co chcesz – byleby nie był to proszek do prania! I do piekarnika na 15 minut w 220°C, żeby się ładnie zrumienił. Nie zapomnij o blaszce, żeby tłuszcz nie zrobił pożaru w kuchni!

P.S. Moja ciocia Zofia dodaje jeszcze listek laurowy, ale to już kwestia gustu. Ja osobiście uważam, że to zbędny dodatek. A i jeszcze jedno, jeśli masz boczek z kością, to czas gotowania może się wydłużyć – patrz na mięso, nie na zegarek! Boczek z kością – takie coś, co zdziera szkliwo z zębów!

Jak ugotować surowy boczek na kanapki?

A więc, chcesz ugotować boczek na kanapki? Proste jak drut, prawie jak złożenie mojego nowego, białego rowerku, kupionego w tym roku na promocji. Chociaż z tym rowerkiem było więcej śrub... ale wracając do boczku!

  • Przygotowanie: Najpierw ten biedny, surowy boczek. Nie bój się go, on nie gryzie. A przynajmniej nie powinien. Sól, pieprz – klasyka, jak moja babcia zawsze mówiła: "Sól i pieprz to podstawa, jak dobry sen po długim dniu pracy w polu." Ziele angielskie? Jasne! Liście laurowe? Ależ oczywiście! Czosnek, przekrojony na pół? Mówisz, że to jak królewski hołd dla tego smacznego kawałka mięsa? Zgadzam się!

  • Gotowanie: Wrzuć całość do garnka i zalewamy wodą. Zagotowujemy, a potem zmniejszamy ogień. Tu ważne jest cierpliwość, jak czekanie na odpowiedź od kochanej osoby. 90 minut gotowania. Nie mniej, nie więcej. Precyzja jak w zegarku. Takim ze szwajcarskiego zegara, który dostałam w prezencie od wuja na urodziny w 2023 roku.

  • Zapiekanie: Wyjmujemy boczek, lekko go osuszamy i posypujemy ulubioną przyprawą. Ja dodaję trochę ostrej papryki. Lubię pazur! Wkładamy do piekarnika na 15 minut w temperaturze 200°C. To jak szybkie randki – krótkie, ale intensywne.

I gotowe! Boczek na kanapki jak z bajki. Pamiętaj, że ten czas gotowania może się nieco różnić w zależności od grubości boczku. Nie słuchaj ciebie, słuchaj boczku! On ci podpowie. Jeśli jest za twardy, gotuj dłużej. Zbyt miękki? Skróć czas. Proste.

Dodatkowe uwagi:

  • Użyłam 3 ziela angielskiego i 2 liści laurowych. Ale to może być kwestią gustu.
  • Możesz eksperymentować z różnymi przyprawami. Ja w tym roku dodawałam jeszcze kumin, i to było super.