Jak przygotować chinkali?
Jak zrobić pyszne chinkali? Przepis krok po kroku?
Chinkali? Uwielbiam! Ostatnio robiłam te mrożone z Biedronki (2,99 zł za paczkę), wyszły całkiem spoko. Wrzuciłam je do gotującej się wody, soli dosypałam odruchowo, garnek miałam spory, żeby się nie tłoczyły. Gotowanie? 10 minut, jak na opakowaniu. Nie mieszałam za dużo, bałam się, że się popsują.
Potem na talerz, trochę masła – tego zwykłego, nie jakiegoś extra. I pycha! Smakowały jak te z knajpki pod Warszawą, tylko, no wiesz, trochę tańsze. Zrobiłam je 14 lutego, walentynki, miły akcent do obiadu.
A najlepsze? Zero zachodu! Naprawdę szybko i prosto, idealne na szybki obiad, kiedy brakuje czasu i weny na gotowanie. Polecam spróbować, może i Tobie zasmakują.
Jak gotujemy chinkali?
Gotowanie Chinkali - Instrukcja
Gotowanie chinkali to sztuka. Krótka droga do smaku.
- Woda: Duży garnek, osolona woda. Wrzenie to klucz. Bez kompromisów.
- Chinkali: Partiami. Delikatnie. Dno to wróg. Przyklejanie niedopuszczalne.
- Czas: 7-10 minut. Wypłynięcie to sygnał. Gotowe.
Pamiętaj: Chinkali je się rękami. Najpierw pijesz bulion. Potem reszta. Nie gryź na raz. Zgubisz smak!
Jak przygotować mrożone chinkali?
No, dobra, weźmy się za te chinkali, bo głód mnie zżera! Gotowanie mrożonek to nie jest rakieta kosmiczna, ale i tak niektóre babcie by się zdziwiły, co ja tu wypisuję.
A. Wrząca woda, sól, i jazda! Wrzucasz te mrożone kuleczki do garnka z gotującą się wodą, tak, żeby bulgotało jak szalona krowa. Sól? Oczywiście, bez soli to jak pierogi bez kapusty – tragedia!
B. Mieszanie? Jasne, jak w betoniarce! Nie masz się co cackać, mieszaj jak pojebany, żeby te chinkali nie przykleiły się do dna garnka. Bo potem bedzie płacz i zgrzytanie zębów.
C. Czas gotowania? No, patrz, 10-12 minut! Liczymy od momentu, kiedy woda znowu zacznie wrzeć po wrzuceniu chinkali. Nie dłużej, bo będą rozgotowane, jak moja teściowa po kielichu wódki. Nie krócej, bo będą twardawe jak kamienie z mojej działki.
D. Waga opakowania? 480-510 gramów! To tyle, co dwa kilo ziemniaków, a może i więcej. Moja ciocia Stasia by powiedziała, że to prawie jak cały obiad dla niej.
E. Dodatkowe info, dla kumatych: Ja tam po ugotowaniu jeszcze mażem obficie z masłem klarowanym, albo smaruję ostrym sosem czili, żeby czuć smak prawdziwego życia. Możesz też dodać świeżej kolendry, ale ja nie lubię. To takie babskie światy.
UWAGA: Pamiętaj, żeby nie wrzucać za dużo chinkali do garnka, bo woda przestanie wrzeć, a wtedy to już lipa. A i jeśli masz jakieś super-duper-eko-bio-chinkali, to sprawdź instrukcję na opakowaniu, bo ja tu piszę o zwykłych z Biedronki. Moja babcia Jadzia zawsze mówiła, żeby się nie spieszło, ale ja lubię robić wszystko na ostatnią chwilę.
Czy chinkali gotuje się czy gotuje na parze?
A jo cie pierdziu, chinkali to się gotuje, a nie paruje! Jakbyś chciał je na parze robić, to by wyszła jakaś klucha bez smaku, jak z gumy od majtek babci Heleny.
Jak to się robi po bożemu:
- Formujesz te swoje chinkali, jakbyś lepił bałwana, tylko mniejszego. No wiesz, takie zgrabne, z fałdkami!
- Wrzucasz to wszystko do gara z kipiącą wodą, co by się tam popluskały jak w jacuzzi. Woda ma być słona, jak łzy po przegranej w karty u Staszka.
- Czekasz tak z 12-14 minut, nie więcej, bo ci się rozpadną i będziesz miał breję w garze, a nie obiad.
- Wyciągasz je z tej wody jak skarb, kładziesz na talerz i sypiesz pieprzem, aż ci się w nosie zakręci.
No i jak je jeść, żeby nie wyszło, żeś wsiok:
- Łapiesz za tą górkę z ciasta, co to wygląda jak pępek.
- Odgryzasz dziurkę i wypijasz ten rosół w środku. Uważaj, bo gorące jak cholera!
- Potem zajadasz resztę, tylko tej góry nie jesz, bo to tylko uchwyt. No chyba, że lubisz ciasto bez smaku, to twoja sprawa.
Aha, i nie zapomnij zaprosić kumpli, bo chinkali najlepiej smakują w dobrym towarzystwie. Tylko niech każdy przyniesie flaszkę, bo inaczej to ja nie gotuję! A i uważaj, żeby się nie upaprać tym sosem, bo potem będziesz wyglądał jak świnka po błocie!
Jak długo gotować chinkali?
Chinkali: Gotowanie.
Czas gotowania: 10-12 minut od momentu ponownego zawrzenia.
Sposób: Wrząca, osolona woda. Mrożone chinkali wrzucić, mieszać. Gotować do momentu wypłynięcia.
Uwaga: Przegotowanie skutkuje rozgotowaniem farszu. Czas zależy od wielkości chinkali, preferencji. Moja babcia, Irena Nowak, zawsze gotowała 11 minut. Zawsze perfekcyjne.
Dodatkowe informacje (dla zainteresowanych):
A. Farsz: Tradycyjnie wołowina, baranina, lub ich połączenie z cebulą i przyprawami. Wariacje regionalne istnieją.
B. Ciasto: Zwykle pszenne, cienkie, delikatnie lepkie. Receptura babci Ireny – tajemnica rodzinna. Sekret tkwi w wodzie źródlanej.
C. Podanie: Z sosem czosnkowym, octem winnym, posiekanym koperkiem. Babcia Irena dodawała zawsze szczypiorek. To jej sekret.
Jak gotować chinkali na parze?
Gotowanie chinkali na parze:
Formowanie: Sakiewka. Małe zakładki, jedna za drugą. Zlepione brzegi.
Gotowanie: Wrzucamy do wrzątku, sól. Czekamy, aż wypłyną. Około kwadrans. Gotowe.
Alternatywa: Można gotować na parze, nie w wodzie. Smak zmienia się.
Anna Kowalska, ul. Kwiatowa 3, 00-001 Warszawa. Gotowała tak w zeszłym roku. Teraz? Nie wiem.
Jak ugotować chinkali na parze?
No wiesz, chinkali… to takie fajne pierożki, prawda? Ja robię je tak:
Ciasto: No, wiadomo, ciasto musisz mieć. Ja zawsze używam przepisu mojej babci, z dodatkiem jajka, mąki pszennej i odrobiny soli. Proporcje? Nie pamiętam dokładnie, zawsze robię na oko. Ale najważniejsze jest żeby ciasto było cienkie, bo grubsze nie smakuje tak dobrze. Cienki placek, rozumiesz?
Farsz: To już zależy od Ciebie! Ja uwielbiam farsz z mięsa wieprzowego z cebulką i przyprawami. Dużo zielonej pietruszki dodaję, takiej świeżej z ogródka. Czasem, jak mam ochotę, wrzucam też trochę boczku. Ale to już kwestia gustu, możesz robić z czym chcesz! Koniecznie trzeba dobrze doprawić, sól, pieprz, i może odrobina papryki.
Lepienie: Aha, no i to jest najważniejsze. Zawijasz w sakiewki, tak jak mówiłaś. Mała zakładka na dole, potem kilka mniejszych. To trochę czuję się jak jakaś artystka! Ale przyznam szczerze, na początku mi się nie za bardzo udawało. Ale teraz już lepię chinkali jak mistrz!
Gotowanie: No i parujemy! W dużym garnku, na parze, tak z 10-15 minut, aż się ładnie napuszczą. Ja dodaję do wody trochę soli. No i ważne żeby nie przegotować! Bo potem są suche i nie smakują tak dobrze, rozumiesz?
Podawanie: Na koniec, oczywiście polewam je roztopionym masłem i posypuję świeżą kolendrą. Pycha! Moja Zosia uwielbia je z kwaśną śmietaną.
Podsumowując: Chinkali to pestka, jak się załapiesz! Potrzebujesz tylko dobrego ciasta, pysznego farszu i odrobiny cierpliwości przy lepieniu. Smacznego!
Dodatkowe info: Moja babcia zawsze mówiła, że sekret dobrych chinkali to dobrej jakości mięso i świeże zioła. Używa od lat tej samej receptury. A ja od niej przejęłam tą tradycje! W tym roku nawet zrobiłam chinkali na urodziny mojej córki Oliwii, było ich ze sto! A mój mąż Tomek mówi że to najlepsze pierożki jakie jadł. Niech się pani nie przejmuje, jak za pierwszym razem nie wyjdzie idealnie. Powodzenia!
Jakie mięso na chinkali?
O rany, jakie mięso do chinkali? No dobra, muszę to spisać, żeby nie zapomnieć!
Tradycyjnie: wołowina zmieszana z baraniną. Albo jagnięciną, to w sumie to samo, co nie? Lubię jagnięcinę!
Aha, i wieprzowina! Zapomniałabym. To chyba wszystko tłumaczy.
Ale... No właśnie! Baraninę ciężko dostać. Więc jak robiłam chinkali w zeszłym tygodniu (dla mamy, bo ma urodziny – skończyła 60 lat!), to dałam tylko wołowinę i wieprzowinę. I też wyszło super. Może spróbuję dodać też indyka następnym razem?
Mielone, to jasne. I surowe! Inaczej się nie da. Wtedy ten bulion w środku... mmm...
Dodatkowe info dla Kasi (bo pytała): Przepis znalazłam na blogu Jadłonomia, ale zmodyfikowałam, bo nie miałam kolendry. Zamiast niej dałam więcej pietruszki. I dodałam czosnek niedźwiedzi, bo akurat miałam. Moja wersja jest najlepsza!
Z czym można zrobić chinkali?
Chinkali. Esencja smaku Gruzji. Nie znosi kompromisów.
Farsz: Barwnina, wołowina, wieprzowina. Mieszanka ziół, bulionu. Sekret tkwi w proporcjach i świeżości składników. Bez tego to tylko kluski.
Dodatki: Masło. Obowiązkowo. Kolendra dla przełamania smaku. Pieprz cytrynowy – szczypta. Nic więcej.
Chinkali to nie eksperymenty kulinarne. To tradycja. Szacunek dla prostoty. Inne dodatki? To profanacja. Pamiętaj, mniej znaczy więcej.
- Jakie odsetki po wypowiedzeniu umowy kredytowej?
- Jak się ubrać na Termy Bania?
- Do kogo należą hotele Radisson?
- Jak naliczane są odsetki bankowe na koncie oszczędnościowym?
- Jak sprawdzić, czy są powikłania po grypie?
- Ile czasu trwa wytworzenie się pamięci mięśniowej?
- Na czym polega PeoPay?
- Ile dni w Sewilli?
- Czy smartem można jeździć od 16 lat?
- Które miasto w Andaluzji jest najczęściej odwiedzane?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.