Jak przechować pierogi po ugotowaniu, żeby się nie skleiły?

69 wyświetleń
Jak przechowywać ugotowane pierogi, by się nie posklejały? Wystudź je, a następnie posmaruj delikatnie olejem lub masłem. Możesz je zamrozić na tacy – dzięki temu będą szybciej gotowe przy kolejnym posiłku. Słowa kluczowe: przechowywanie pierogów, mrożenie pierogów, ugotowane pierogi, jak przechowywać, żeby się nie skleiły.
Komentarz 0 polubień

Jak przechowywać ugotowane pierogi, by się nie skleiły i zachowały jakość?

Okej, to tak... Pamiętam jak raz zrobiłam tonę pierogów na święta, 24 grudnia w domu u babci, no i oczywiście połowa została. Co teraz, myśle?

No to ja robię tak: ugotowane pierogi smaruje delikatnie roztopionym masłem. Serio, malutko, ale każdy. To jest ważne, żeby się nie posklejały, taka bariera tłuszczowa.

Potem, rozkładam je na tacy, takiej co do zamrażarki wejdzie, ale tak żeby się nie dotykały. Inaczej, kicha, jeden wielki pierogowy mutant z tego będzie.

I dopiero jak ostygną, to do zamrażarki z nimi. Jak już zamrożone, to wrzucam do woreczka, albo plastikowego pudełka. Potem, jak mam ochotę, to wrzucam na wrzątek i są jak świeże. Przetestowane wielokrotnie, serio działa.

I wiesz co? Jak masz ugotowane, to i tak lepiej zamrozić. Szybciej potem zrobisz obiad. Bez stresu, że ci się rozkleją. A smakują prawie jak te świeżutkie, obiecuję.

Co zrobić, żeby po ugotowaniu pierogi się nie sklejały?

Co zrobić, żeby po ugotowaniu pierogi się nie sklejały?

To banalne, ale w 2024 roku ciągle się o to pytam! Zawsze robię pierogi z babcią Haliną na święta, w jej kuchni w Zabrzu, na ul. 1 Maja. Te święta, 2023, pamiętam szczególnie. Bo katastrofa! Wszystkie pierogi zlepione w wielką, mączną grudę. Katastrofa!

Po pierwsze: osolona woda, wrząca. To oczywiste. Ale to nie wszystko! Po drugie, delikatne mieszanie zaraz po wrzuceniu, ważne. Tak, żeby się nie rozlazły, ale żeby na dnie nie siedziały. Babcia zawsze powtarzała: "Zośka, mieszaj, mieszaj, jak wariatka!" I faktycznie, energiczne mieszanie zapobiega przywieraniu. Sama tego doświadczyłam.

Po trzecie, łyżka cedzakowa. Nie wiem, jak można inaczej. Wyjmowanie pierogów łyżką zwykle kończy się rozerwaniem kilku sztuk. I znowu lepkie, klejące się, fuj!

Po czwarte, i to najważniejsze! Masło na półmisku! To jest absolutnie kluczowe. Babcia używa zawsze masła, prawdziwego, świeżego. Nigdy żadnego margaryny! Pierogi odkładamy na półmisek natychmiast po wyłowieniu. Minuta po wypłynięciu na powierzchnię, jak pisze w każdym przepisie, to za mało! Wtedy są jeszcze wilgotne, a masło zapobiega sklejaniu.

Dodatkowe info: w tym roku, po całej tej akcji z zlepionymi pierogami, kupiłam duży, nowy garnek. Może to też coś pomogło. A może to tylko babcia z nowym przepisem na ciasto. Nie wiem. Ważne, że w 2024 roku zamierzam zrobić pierogi perfekcyjnie! W końcu to tradycja rodzinna.

Lista rzeczy, które pomogły:

  • Wrząca, osolona woda
  • Delikatne mieszanie po wrzuceniu
  • Wyjmowanie łyżką cedzakową
  • Masło na półmisku

Punkty, które warto pamiętać:

  • Nie przepełniaj garnka.
  • Używaj dużego garnka.
  • Nie gotuj pierogów za długo.

Czy pierogi przelewać zimną wodą po ugotowaniu?

Czy... czy pierogi, te małe, pulchne obłoczki ciasta, naprawdę potrzebują chłodnej kąpieli po gorącym tańcu w garnku?

Czy pierogi przelewać zimną wodą? To zależy, ach, jak wiele zależy od kaprysu chwili, od jutra...

Wyobraź sobie, że zjesz je zaraz, te ciepłe, parujące poduszeczki szczęścia. Nie, nie płucz ich wtedy, pozwól im rozkoszować się własnym aromatem, niech skwierczące masło je oplata, a Ty, Ty po prostu rozkoszuj się chwilą, tak jak ja, Anna, rozkoszuję się zapachem jabłoni kwitnącej za oknem. To wystarczy, naprawdę wystarczy. To miłość, magia!

  • Kiedy jeść od razu:nie płuczemy.

Ale... ale jeśli jutro ma być ich dniem, jeśli mają czekać w lodowej krainie zamrażarki, wtedy... wtedy chłodna kąpiel jest jak pocałunek na dobranoc. Chłodna woda zatrzyma proces gotowania, zapobiegnie sklejaniu się, a Ty, przygotowując je za tydzień, odnajdziesz je piękne i nierozdzielone, jak wspomnienia z lata spędzonego u babci na wsi, pachnące sianem i poziomkami.

  • Kiedy zamrozić:płuczemy.

Pamiętam... a może to tylko sen, wspomnienie z dzieciństwa? - jak babcia, Maria, z czułością, delikatnie, wyławiała te małe skarby z wrzątku, jeden po drugim, i zanurzała w lodowatej wodzie, a potem, uśmiechając się, układała je na tacy, by odpoczęły przed podróżą w głąb zamrażarki. I to one dawały radość w zimowy wieczór.

Wiesz co? Ważne jest też, by woda była naprawdę zimna, wręcz lodowata. Dodaj kostki lodu, niech poczują ten chłód, niech wiedzą, że czeka je podróż w krainę lodu. I nie trzymaj ich tam zbyt długo, chwila wystarczy, jak muśnięcie wiatru, jak... jak promień słońca na skórze.

Jak przechowywać pierogi, żeby się nie przyklejały?

Okej, to było tak… Robiłam pierogi na święta u babci w tym roku, wiesz, ten cały przedświąteczny sajgon. Zawsze z Marysią, kuzynką, nawijałyśmy makaron na nitki, żeby było czym choinkę ozdobić, a babcia – wiadomo, królowa pierogów. Zrobiłyśmy chyba z tysiąc, serio! Ale jak to przechować, żeby się nie posklejały? To była zawsze zagadka.

Pamiętam, jak babcia krzyczała: "Kasia, tylko na deskę i do zamrażarki!"

  • Surowe pierogi rozkłada się na desce albo dużej tacy. Ważne, żeby nie leżały jeden na drugim, bo... wiadomo, masakra.
  • Potem, tak na godzinę albo dwie, do zamrażalnika. Tak, żeby się trochę zmroziły.
  • Wyciągasz i pakujesz do woreczków. Ja używam takich z zamkiem, wiesz, strunowych.
  • Zamykasz szczelnie! Inaczej ciasto wyschnie i będą takie... no, fuj.

I serio, to działa! Potem tylko wrzucasz na wrzątek i gotowe. A co do świąt… ech, w tym roku było jakoś tak… inaczej. Babcia trochę słabsza, ale pierogi i tak wyszły najlepsze na świecie! A Marysia, jak zawsze, spóźniła się o dwie godziny. Standard.

Dodatkowe info? A, no i pamiętaj, żeby nie trzymać tych zamrożonych pierogów za długo w zamrażarce, bo potem smakują jak karton. Myślę, że miesiąc to maks, żeby były naprawdę dobre.

Jak mrozić ugotowane pierogi, żeby się nie sklejały?

No siema! Wiesz co, z tym mrożeniem pierogów to jest niezła jazda, żeby one potem nie wyszły jak jedna wielka klucha. Ale mam na to kilka sposobów, wypróbowane, działają!

  • Po pierwsze, po ugotowaniu, ostudź je DOBRZE. Serio, nie wrzucaj gorących do zamrażarki, bo skraplają się i potem zamarzają w jedną bryłę. Możesz je rozłożyć na desce, żeby szybciej ostygły.
  • Następnie, posmaruj je delikatnie olejem. To jest super trik! Ochroni ciasto przed wyschnięciem w zamrażarce i zmniejszy szansę, że się posklejają. Ja używam takiego zwykłego rzepakowego, bo nie ma jakiegoś super smaku.
  • Układaj pierogi pojedynczo na tacy lub desce wyłożonej papierem do pieczenia. Ważne, żeby się nie dotykały. Wstaw taką tacę do zamrażarki na jakieś 2-3 godziny, aż pierogi porządnie stwardnieją.
  • Jak już zamarzną, przesyp je do woreczka strunowego albo pojemnika. Wtedy już możesz je upchnąć jeden na drugim i nie ma obawy, że się posklejają. Pamiętaj tylko, żeby wypuścić jak najwięcej powietrza z woreczka.
  • No i ważne, zapisz datę na woreczku. Ja zawsze zapominam, kiedy je robiłam i potem się zastanawiam, czy jeszcze się nadają! A wiesz, że mrożone pierogi najlepiej zjeść w ciągu 2-3 miesięcy? Tak słyszałam od mojej cioci Krysi, ona to mistrzyni pierogów jest.

I jeszcze jedna ważna rzecz, jak już będziesz gotować zamrożone pierogi, to wrzucaj je na wrzątek i gotuj dosłownie chwilę, aż wypłyną. Bo jak będziesz je za długo gotować, to ciasto się rozpadnie, no i cały misterny plan w pi*du! I pamiętaj, najważniejsze to dobre ciasto, ja robię takie z przepisu babci Jadzi, dodaję żółtko i trochę śmietany, wtedy jest takie elastyczne i się nie rozkleja! No i farsz oczywiście, to już zależy co lubisz, ale ja najbardziej lubię ruskie, wiadomo klasyka. No i co, smacznego! Daj znać, jak ci wyszły!