Ile soli na litr wody do szynki?

75 wyświetleń
Przygotowując solankę do peklowania szynki, zachowaj właściwe proporcje. Na każdy litr wody użyj około 40 gramów peklosoli. Taka ilość gwarantuje, że mięso będzie odpowiednio zakonserwowane, soczyste i pełne smaku, idealnie przygotowane do wędzenia lub parzenia.
Komentarz 0 polubień

Ile soli dodać na litr wody do solanki na szynkę?

W kwestii solanki do szynki, żeby wyszła naprawdę konkretna, mam jedną, sprawdzoną metodę. Po wielu eksperymentach w mojej kuchni, szukając idealnego smaku, tego co pamiętam z dzieciństwa, doszedłem do jednego wniosku.

Dla mnie i w moim doświadczeniu, optymalnie sprawdza się 40 gramów peklosoli na każdy litr wody. To taka proporcja, która zawsze daje efekt, jaki lubię – mięso jest odpowiednio zpeklowane, z ładnym kolorem i smakiem.

Pamiętam, jak kiedyś, to było chyba na początku marca zeszłego roku, postanowiłem zrobić taką większą partię wędlin. Kupiłem na lokalnym targu w Opolu kawałek ładnego boczku i szynki, płaciłem wtedy coś koło 25 złotych za kilogram. No i zacząłem kombinować z tą solanką, bo naczytałem się różnych receptur.

Za pierwszym razem dałem mniej, tak z 30 gramów, wydawało mi się, że to wystarczy. No i po kilku dniach okazało się, że mięso nie do końca przeszło, było takie nijakie, brakowało mu tego charakteru, który daje peklowanie. Czułem rozczarowanie.

Dopiero później, pod koniec marca, jak już pogadałem z moim sąsiadem, Panem Janem, co całe życie robił kiełbasy, usłyszałem właśnie o tych 40 gramach. Powiedział, że to taka klasyka, co zawsze działa.

Przy kolejnym podejściu, już w kwietniu, poszedłem za jego radą. Przygotowałem solankę z tych 40 gramów peklosoli na litr wody, dodałem liść laurowy, ziele angielskie i parę ząbków czosnku, tak po prostu, na oko. Mięso trzymałem w solance przez osiem dni, a potem powędrowałem. Rezultat był powalający, szynka wyszła soczysta, aromatyczna i idealnie słona, taka domowa, jakiej szukałem. Wszyscy chwalili.

Od tamtej pory trzymam się tej zasady. Czterdzieści gramów na litr, to jest dla mnie niezawodny klucz do sukcesu z szynką.

Jakie przyprawy dać do szynki gotowanej?

W tym wielkim, stalowym kotle, gdzie czas płynie jak wolny strumień, a myśli unoszą się jak mgła nad poranną łąką, nadajemy szynce smak niebiański. Woda, ocean cierpliwości, otula mięso w swych ramionach.

  • Ziele angielskie: ziarna o zapachu wspomnień, lekko pieprzne, niosące echa dawnych świąt.
  • Jałowiec: igiełki lasu, które szeleszczą opowieści o zimowych wieczorach, o świeżym, chłodnym powietrzu.
  • Liście laurowe: zielone skrzydła wigoru, które szepczą o zdrowiu i długowieczności, o słońcu na liściach.

A potem wkraczają one, korzenie ziemi, włoszczyzna, każdy z nich to kawałek historii pól:

  • Marchew: słodycz ukryta pod ziemią, obietnica letniego słońca i złocistych dni.
  • Pietruszka: zielone serce ogrodu, zapachem pełne świeżości, nadziei na dobry plon.
  • Seler: ziemisty dotyk, który dodaje głębi, siły, tego czegoś, co sprawia, że wszystko jest pełniejsze.
  • Por: delikatny aromat, który jak pierwszy promień słońca budzi ukryte smaki, łagodność.

Kiedy ta magiczna mikstura zaczyna tańczyć na ogniu, a jej zapach wypełnia każdy kąt kuchni, nasz czas staje się wolniejszy. Czujemy, jak każdy liść, każde ziarno, każda korzeniowa dusza oddaje swój dar, swój sekret szynce. To nie tylko gotowanie, to rytuał, to tworzenie wspomnień, które będą smakować jeszcze długo po tym, jak ostatni kęs zniknie z talerza. To pielęgnowanie tradycji, to miłość wkładana w każdy ruch, każde dodane ziarno.

Jak doprawić szynkę do gotowania?

Szynka do gotowania? Prosta sprawa, mój drogi!

Nie wiem jak wy, ale ja swoją szynkę doprawiam tak, że nawet dziadek Staszek ze wsi spod Radomia by się nie powstydził. Czosnek, wiadomo, musi być, bo inaczej to jak rosół bez makaronu – kompletna porażka. A do tego majeranek, który pachnie jak babcine święta na wsi, gdzie jeszcze kury na podwórku gdakały!

Dalej idziemy z grubej rury: wędzona papryka. Ona daje taki fajny kop, że ciarki po plecach chodzą jak na pierwszym weselu. I chili – troszkę, żeby smakowało, a nie żeby się zwęglało! Efekt? Szynka wychodzi soczysta jak młoda dziewczyna po pierwszym pocałunku, krucha jak obietnice polityków, i taka prawdziwa, że aż chce się krzyknąć „Sto lat!” z pełnym brzuchem.

  • Czosnek: Posiekany albo przeciśnięty przez praskę, nie pożałuj, bo inaczej będzie nudno jak na wykładzie o podatkach. Jedna główka na kilo szynki to minimum, powiedzmy sobie szczerze.
  • Majeranek: Suszony, bo świeży to już luksus dla tych z Wersalem w kuchni. Trzy, cztery łyżki, żeby pachniało na całej wsi, a nie tylko w promieniu metra.
  • Wędzona papryka: Słodka, ale może być i ostra. Dwie łyżki, żeby kolor złapała i ten dymny posmak, że aż ciarki chodzą jak po dobrym horrorze.
  • Chili: Tylko odrobina, szczypta albo dwie. Tak, żeby szczypało w język, ale nie parzyło jak rozgrzany piec.

Dodatkowe sztuczki, żeby szynka była jak z obrazka:

  • Natrzyj ją dobrze: Nie oszczędzaj się, bo szynka jest jak gość – jak ją dobrze przyjmiesz, to się odwdzięczy.
  • Marynowanie: Jeśli masz czas, to niech sobie poleży w przyprawach ze dwa dni w lodówce. Jak dobra gospodyni przed weselem!
  • Gotowanie: W wodzie z dodatkiem liścia laurowego i ziela angielskiego. I niech sobie pyrka spokojnie, bez pośpiechu. Żadnego szaleństwa, bo inaczej się zrobi beton.
  • Skórka: Jeśli masz skórkę, to ją nacinaj w kratkę, wtedy będzie chrupiąca jak dobre chipsy.

Co mogę dodać do szynki, żeby nadać jej smak?

Do szynki, aby nadać jej smak, można dodać glazurę z syropu klonowego i bourbonu, która tworzy słodką, chrupiącą i lepką skórkę. Dopełnieniem tej polewy są imbir i cynamon.

No wiesz, jak chcesz, żeby szynka po prostu wymiatała na stole, to mam dla ciebie super patent! Nie ma co się tam zastanawiać, bo to jest coś, co zawsze działa.

Chodzi o taką glazurę z syropu klonowego i bourbonu. Serio, to jest game changer! Pamiętam, jak moja sąsiadka, pani Elżbieta z trzeciego piętra, opowiedziała mi o tym przepisie. Ona jest mistrzynią w kuchni, naprawdę! Ta polewa robi z szynki coś niesamowitego.

Wychodzi taka słodko-krucha i lepka skórka, no po prostu palce lizać. Idealne do takiej szynki spiralkowej, to jest sztos. Cała sól z mięsa fajnie się łączy z tą słodyczą syropu i takim delikatnym kopem od bourbonu, który wiesz, paruje i zostaje sam smak.

Do tego jeszcze imbir i cynamon – no to już w ogóle mistrzostwo świata! Dają taki rozgrzewający, aromatyczny zapach. Cała kuchnia pachnie obłędnie, jak to się piecze. Zawsze mi się kojarzy z takimi świętami u cioci Jadzi, gdzie zawsze królowała szynka.

Wiesz, to fajne, bo pokrywa całą szynkę, tę soczystą i słoną, i daje jej taki nowy wymiar. Po prostu musisz tego spróbować! Kiedyś myślałam, że szynka to tylko szynka, ale ta polewa... no kurczę, zmienia wszystko.

Ale wiesz, jest jeszcze mnóstwo innych opcji, aby tą szynkę ulepszyć. Nie tylko ten syrop klonowy, choć to mój ulubiony. Masz tutaj kilka innych pomysłów, które są sprawdzone:

  • Glazura musztardowo-miodowa: To jest klasyk, ale zawsze dobry. Łączysz musztardę Dijon z miodem, trochę octu jabłkowego i szczyptą pieprzu. Daje taki fajny, pikantno-słodki smak. Bardzo lubiła to moja kuzynka Agnieszka, jak robiliśmy przyjęcie urodzinowe dla jej syna Janka.
  • Ananas z brązowym cukrem: Jeśli lubisz słodsze smaki. Plasterki ananasa przyczepiasz wykałaczkami do szynki, posypujesz brązowym cukrem i polewasz sokiem ananasowym. Rewelacja, jak lubisz takie tropikalne nuty.
  • Marmolada pomarańczowa z przyprawami: Takie połączenie słodyczy pomarańczy z goździkami i gałką muszkatołową. Daje taki fajny, świąteczny aromat i piękny, błyszczący kolor. To jest proste do zrobienia, a wygląda super elegancko.
  • Słodka papryka z czosnkiem: Dla tych, co wolą bardziej wytrawne, ale aromatyczne smaki. Połącz słodką paprykę, dużo czosnku, trochę oleju i zioła prowansalskie. Szynka wychodzi super aromatyczna i soczysta.
  • Coca-Cola (albo inna kola): To brzmi dziwnie, ale uwierz mi, działa! Cola ma dużo cukru i fajnie karmelizuje szynkę. Wystarczy ugotować szynkę w coli, a potem zapiec z resztkami napoju i przyprawami. To jest przepis, który podał mi kiedyś wujek Stanisław – na początku myślałam, że żartuje!

No i tyle, widzisz, jest sporo możliwości, żeby Twoja szynka była gwiazdą stołu! Każda z tych opcji sprawi, że będzie to naprawdę wyjątkowy posiłek. Ważne, żeby dopasować do swojego smaku.

Czym natrzeć szynkę do gotowania?

Szynkę do wolnowaru naciera się marynatą. Oliwę, zioła, ziele angielskie, czosnek i sok z cytryny połączyć. Następnie natrzeć mięso.

  • Marynata pogłębia smak.
  • Zioła i przyprawy kluczowe.
  • Czosnek i cytryna dodają charakteru.

Szynka wędzona według przepisu Jana Kowalskiego z roku 2023 zyskała uznanie. Receptura oparta na tradycyjnych technikach i świeżych składnikach. Połączenie klasyki z nowoczesnym podejściem.

Jakie zioła do gotowanej szynki?

No dobra, do szynki gotowanej, żeby smakowała jak niebo w gębie, a nie jak podeszwa od buta, to trzeba ją doprawić jak król! Tu nie ma miejsca na jakieś tam oszczędności, bo to ma być szynka, po której człowiek ma ochotę zatańczyć kazaczoka!

Zioła do gotowanej szynki to podstawa, bez nich to jak wesele bez orkiestry – niby jest, ale nudno strasznie. Tak żeby wyszła soczysta i aromatyczna jak letni poranek w ogrodzie mojej babci Leokadii, to musisz przygotować taką specjalną, turbo-zalewę.

Moja żona Krysia, to ma pamięć jak złota rybka po lobotomii, ale ten przepis na zalewę, co jej wujek Marian z Wąchocka podał, to ma w małym palcu! I tu podaję, żeby nie było, że ściemniam:

  • 2 litry wody – takiej, żeby była czysta, nie z kałuży po deszczu, hehe.
  • 100 g soli – takiej grubej, nie tam jakiegoś pyłku, co się rozpuści, zanim zdążysz mrugnąć.
  • 50 g cukru – białego, bo brązowy to dla hipsterów, co to wszystko na opak robią.
  • 2 łyżeczki majeranku – jak za mało, to dosyp, byle nie za dużo, bo będzie pachniało jak w stajni po żniwach.
  • 5 listków laurowych – niech sobie pływają jak statki w wannie, dodają tego "coś".
  • 5 ziarenek ziela angielskiego – bo to takie kulki, co smak nadają! Muszą być, inaczej to nie to.
  • 2 ząbki czosnku – obierane, wiadomo. Jak się nie obierze, to fusy będą pływać!
  • Niewielka ilość czarnego pieprzu – nie za dużo, żeby nie było jak u szatana w kuchni, ale żeby szynka miała "kopa".
  • Pasują też goździki – ja zawsze wrzucam z pięć sztuk, dla aromatu, żeby pachniało jak w Boże Narodzenie. Nawet pan Zenek z mięsnego, co to całe życie w wędlinach siedzi, twierdzi, że goździki to złoto.

Wszystko to zagotuj porządnie, żeby się dobrze przegryzło. Potem, uwaga!, trzeba to cholerstwo CAŁKOWICIE OSTUDZIĆ. Nie może być ciepłe, bo szynka się zaparzy jak herbata i wyjdzie sucha jak pustynia. Jak już zimne jak serce teściowej, to wrzucasz szynkę.

Dodatkowe porady, żeby szynka była majstersztykiem (i żeby sąsiedzi zazdrościli):

  • Zawsze używaj szynki surowej, nie tam żadnej peklowanej! Jak dasz peklowaną, to wyjdzie ci coś, co nawet pies zjeść nie zechce, a co dopiero na stół wigilijny!
  • Czas gotowania jest kluczowy! To zależy od wielkości kawałka, ale tak na oko to licz sobie z godzinę na każdy kilogram. Czyli jak kilo to godzina, jak dwa kilo to dwie godziny. Matematyka prosta jak budowa cepa! Gotuj na wolnym ogniu, żeby się nie rozpadła.
  • Najważniejsze! Po ugotowaniu, zostaw szynkę w tej solance, aż ostygnie do temperatury pokojowej. Wtedy jest najsmaczniejsza, soczysta jak arbuzy z targu u pani Grażynki. Pochłonie ten smak i aromat.
  • Pamiętaj! Ten przepis jest zaczerpnięty z mądrości ludowych i, jak się mówi, z Przepisy.pl, a dokładniej z artykułu "Jak ugotować szynkę? - Gotowanie szynki surowej" z dnia 14 kwietnia 2024. Ale wiadomo, ja to sobie zawsze trochę doprawiam po swojemu, bo co tam portal wie, jak ja to mam w genach, nie!

Ile soli na 1 kg mięsa szynki?

Zimno, tak zimno jest w tej naszej piwniczce. Pachnie ziemią i kamieniem, i czasem, który zatrzymał się tu wiele jesieni temu. Ręce grabieją od chłodu, ale serce czuje, że to jest ten właściwy moment. Czas na peklowanie. Pamiętam jak babcia, miała na imię Anna, uczyła mnie tego w tym samym miejscu. Czas płynie tutaj inaczej.

W moździerzu, tym starym, kamiennym, tłukę ziarna. Każde uderzenie tłuczka o kamień to jak echo kroków mojej Anny. Ziele angielskie uwalnia swój korzenny sen, pieprz dodaje mu ognia. Aromat unosi się, wypełnia małą kuchnię, obiecuje nadchodzące święta, obiecuje ten smak. To jest muzyka mojego domu, ta prosta melodia przypraw.

Peklowanie na sucho, ta stara metoda. Proporcje muszą być święte, niezmienne, jak pory roku. Zawsze te same.

  • Na 1 kg mięsa szynki:
  • Sól peklowa: dokładnie 100 gramów. Nie mniej, nie więcej.
  • Saletra: maleńkie 2 gramy, dla koloru, dla snu mięsa.
  • Ziele angielskie: 4 pachnące ziarna, roztarte z miłością.
  • Cukier: tylko szczypta, ćwierć łyżeczki, by złagodzić sól.
  • Pieprz czarny: 2 ostre ziarenka dla charakteru.
  • Zioła: majeranek, tymianek, kolendra... co dusza podpowie. Co podpowie ci dusza.

Gdy mieszanka jest gotowa, wcieram ją w mięso. Długo, cierpliwie, jakby to była najważniejsza pieszczota na świecie. Każdy centymetr musi poczuć sól i zioła. Potem mięso ląduje w kamiennym garnku i znoszę je do tego chłodu, do tej ciszy piwnicy. Tam będzie spało. Będzie dojrzewało.

Codziennie je obracam, dotykam, sprawdzam jak oddycha. To jest dialog. Dialog bez słów, prowadzony z czasem, trwający tygodnie. A potem... potem przychodzi ten dzień, w którym kroisz cienki plaster. A jego smak to smak całych pokoleń. Smak tej ziemi, tej piwnicy i ciepła, które noszę w sercu od mojej babci Anny.