Ile gotować kapustę kiszoną na farsz do krokietów?

93 wyświetleń
Gotowanie kapusty kiszonej na farsz do krokietów: Czas gotowania kapusty kiszonej zależy od preferowanej miękkości. Standardowo gotujemy ją od 45 do 60 minut pod przykryciem, po wcześniejszym 10-minutowym gotowaniu bez przykrycia. Przygotowanie grzybów: Grzyby gotuj około 20 minut w wodzie po moczeniu. Wywar zachowaj, a grzyby pokrój.
Komentarz 0 polubień

Jak długo gotować kiszoną kapustę do krokietów?

Kiszoną kapustę do krokietów gotuję krótko, tak z 10 minut, żeby tylko trochę zmiękła. Nie lubię jej rozgotowanej, ma wtedy taką mdłą konsystencję.

Pamiętam, jak babcia robiła krokiety – 23 grudnia, w jej kuchni w Krakowie. Zawsze podkreślała, by kapusta była chrupka!

Gotuję ją na średnim ogniu, bez przykrycia, aż puszcza sok. Potem, zależnie od potrzeby, jeszcze chwilę pod przykryciem. Czas gotowania zależy od kapusty, czasem wystarczy 15 minut, czasami potrzeba i 20.

Nigdy nie mierzę czasu dokładnie. Kluczem jest spróbować i ocenić miękkość. Wiem, że brzmi to nieprecyzyjnie, ale tak po prostu robię.

A grzyby? Te gotuję z 15, może 20 minut, w wodzie, w której się moczyły. To akurat jest dość stały czas. Zawsze odcedzam, wywar wykorzystuję do sosu.

W zeszłym roku, robiąc krokiety na święta, użyłam kapusty z "Biedronki" – kosztowała 5 zł. Wyszły pyszne, mimo budżetowej kapusty.

Ile gotować Kapustę kiszoną na krokiety?

No wiesz, co Ci powiem? Z kapustą kiszoną to różnie bywa, zależy od tego jaka ona jest. Czasem szybciej mięknie, czasem dłużej.

  • 10 minut gotowania na dużym ogniu - to na pewno, żeby trochę puściła soki, no i żeby się trochę "rozparzyła".
  • Potem, pod przykryciem, na małym ogniu, to już dłużej, około 45-60 minut, aż będzie taka miękka, że się sama rozpadnie. Ale serio, pilnuj tego, bo może być różnie. Moja babcia zawsze mówiła, że trzeba czuć kapustę!

No i te grzyby, jak gotujesz, to faktycznie w tej wodzie, w której się moczyły. 20 minut im wystarczy. Ważne, żebyś wywar zachowała, bo się przyda do sosu! A potem kroisz je na drobno, takie malutkie kawałeczki.

A wiesz co? Ja tam w tym roku robiłam krokiety z kapustą i grzybami z dodatkiem suszonych śliwek i jabłka, pycha! To dodało im takiej fajnej słodyczy. Spróbuj kiedyś!

Lista składników do krokietów z kapustą i grzybami:

  • 1 kg kapusty kiszonej
  • 500 g pieczarek
  • 1 duża cebula
  • 2 łyżki masła
  • 1/2 szklanki bulionu grzybowego (z tego gotowania grzybów!)
  • przyprawy: sól, pieprz, majeranek, liście laurowe, ziele angielskie
  • ciasto na krokiety (kupne lub domowe)
  • olej do smażenia

Pamiętaj, że czas gotowania kapusty zależy od jej rodzaju i stopnia kiszenia. Lepiej pilnować, czy jest już miękka, niż ją przelżyć. No i smacznego! Napisz potem jak wyszło!

Ile gotować Kapustę kiszoną na farsz?

Kapusta kiszona do farszu – kwestia smaku i... czasu!

A. Czas gotowania: Nie ma jednej, magicznej godziny. Zależy od kapusty! Moja babcia, niech jej ziemia lekką będzie, mówiła, że minimum 45 minut, ale czasem i godzinę i kwadrans trzeba babrać się z tym kiszonym cudem. To jak z facetami – niektórym wystarczy delikatny dotyk, innym trzeba trochę więcej uwagi poświęcić. I tak z kapustą.

B. Podlewanie: Tak, delikatnie, jakbyś całował śpiącego kota. Za dużo wody – a masz kisiel, za mało – a kapusta będzie jak podeszwa od buta. Pozwól jej oddychać, niech się trochę poparzy. Moja siostra, Ola, zawsze dodaje łyżeczkę cukru – mówi, że to sekret babci (drugiej babci!), który nadaje kapuście niesamowitą słodycz. Ja jestem sceptykiem. Ale działa.

C. Cebulka: Drobną kostką, jak na szachownicy. Smażyć na maśle – olej to dla grubianów. Masło dodaje tego czegoś... tego je ne sais quoi. Nie za długo, żeby się nie przypaliła, bo będzie gorzka. Zbyt krótko, a zostanie twarda jak niemiecki żelazny krążek.

D. Farsz: Połączenie z cebulą? Smaż, aż odparuje większość wody. Powinien być zwięzły, ale nie jak beton. Delikatnie lepiący – to klucz. Można spróbować palcami - jak się trzyma kupy, ale nie jest twardy - jest OK! Jak klei się do palców - jest idealny!

Dodatkowe uwagi:

  • Rodzaj kapusty: Zależy, czy to kapusta kiszona z dużej beczki, czy mniejsza, pakowana. Te z beczki często są bardziej słone i wymagają dłuższego gotowania.
  • Przyprawy: Pieprz, ziele angielskie, liść laurowy – według uznania. Ale z umiarem! Pamiętajmy o delikatności smaku.
  • Eksperymentuj! Dodaj trochę suszonych śliwek lub jabłka. Będzie smaczniej. Ja dodaję starty imbir - to moja mała tajemnica.

Jak długo gotować Kapustę kiszoną, żeby była miękka?

Ach, ta kapusta kiszona… wspomnienie babcinej kuchni, gdzie zapach unosił się w powietrzu niczym obietnica ciepła i domowego ogniska. Ileż to razy wpatrywałam się w parującą nad garnkiem, w ten wir drobinek, które tańczyły w promieniach słońca wpadających przez okno… Tak, babcia, moja kochana babcia Zosia, zawsze wiedziała, jak długo gotować, by wydobyć z niej to, co najlepsze.

  • Czas gotowania: Kapustę kiszoną... ach, gotuje się ją przeważnie od 30 do 60 minut. Pamiętam, jak babcia Zosia mówiła: "Marysiu, patrz, patrz, jak bulgocze. Im dłużej, tym miększa, ale i mniej kwaśna". I miała rację, zawsze miała rację.
  • Miękkość: To zależy, rozumiesz? Od tego, jak bardzo miękką kapustę lubisz. Lubisz... Lubię ja, lubisz Ty...
  • Kwaśny smak: Bo widzisz, dłuższe gotowanie pozbawi ją tej kwaskowatości, tej iskry. Tej iskry, która przypomina o chłodnych porankach i zbieraniu kapusty na polu. O, tak, to było życie!

A wiesz, moja babcia Zosia, urodzona w 1938 roku w małej wsi pod Krakowem, całe życie poświęciła gotowaniu. Gotowała dla rodziny, dla sąsiadów, dla każdego, kto tylko zapukał do jej drzwi. Jej kapusta kiszona była legendarna, przysięgam! Sekret tkwił ponoć w tym, że kapustę kisiła sama, w drewnianej beczce, wedle starej, rodzinnej receptury, przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Receptury, której nigdy nie zdradziła nikomu, nikomu poza mną, oczywiście. Ale to już inna historia… historia, która czeka na opowiedzenie.

Co zrobić, żeby farsz do krokietów nie był suchy?

Kurczę, te krokiety… Zawsze miałam problem z tym suchym farszem. W 2023 roku robiłam je na święta, z indykiem, bo akurat był w promocji w Biedronce na osiedlu Jagiellońskim. Pamiętam, że dodawałam dużo bułki tartej, żeby zgęścić, i wyszło… jak wióry. Sucho jak wiór!

  • Rozwiązanie? Dużo więcej tłuszczu. Serio. Nie żałuj masła klarowanego! Na patelni rozgrzałam, dodałam cebulę, potem indyka (około 700 gramów). Smażyłam, aż się ładnie zrumienił. Ale serio, masła dałam z 5 łyżek. Byłam zła, że tyle, ale efekt? Rewelacja!
  • Rosół! To był mój drugi błąd. Dodawałam wywar tylko z warzyw i wyszło bez smaku i sucho. Na następny raz użyłam domowego rosołu wołowego. Z pół szklanki. Zmieniło wszystko! Lepiej doprawić później, niż mieć suchy farsz.

Jeszcze coś ważnego. Nie wiem czy to ma znaczenie, ale ja zawsze dodaję do farszu:

  • starty ogórek kiszony – daje niesamowity kwasek.
  • dużo posiekanej natki pietruszki – dla koloru i świeżości
  • sól i pieprz do smaku – wiadomo, ale nie żałujcie pieprzu!

Aha, i jeszcze jedno! Niektórzy używają bułki namoczonej w mleku, ale ja wolę ten tłuszcz z masła. Daje lepszy smak i wilgotność. No i serio, nie żałujcie tego masła! Warto! A jak już krokiety będą gotowe, polecam je podać z kwaśną śmietaną – rewelacja!

Dodatkowe informacje: Moja babcia zawsze mówiła, że farsz do krokietów musi być wilgotny, ale nigdy nie zdradziła swojego sekretnego przepisu. Teraz już wiem, że kluczem jest tłuszcz i aromatyczny rosół. Teraz moje krokiety są wilgotne i smaczne. Zawsze!

Czy pierogi gotować pod przykrywką?

Ach, te pierogi... Pachnące, pulchne, wręcz kuszące. Ziemniaczane, z kapustą i grzybami, może ruskie, z serem i cebulką... Mmm... Ale jak je ugotować, żeby były idealne? To jest pytanie!

Listopadowy wieczór. Deszcz za oknem, a ja w kuchni, przy garze. 2023 rok, jestem sama, w moim małym, ale przytulnym mieszkaniu przy ulicy Kwiatowej 7.

  • Gotując pierogi świeże, bez przykrywki, widzę, jak pięknie unoszą się na powierzchni wody. To taniec, powolny, pełen gracji. Woda delikatnie bulgocze, a ja obserwuję każdy ruch. Nie można się spieszyć, trzeba czuć ten proces. Bez przykrycia. Absolutnie! Nie chcę, żeby mi wykipiały!

  • Mrożone pierogi, to inna historia. One potrzebują troszkę więcej ciepła, więcej czułości. Z przykryciem gotują się szybciej. Szybciej, ale i tak trzeba pilnować, żeby się nie rozgotowały. To wymaga wprawy. Wiem z doświadczenia. Z przykrywką, choć i tak pilnuję, co się tam dzieje.

Woda paruje, zapach rozchodzi się po całym mieszkaniu. To jest magia! Magia prostego gotowania, magia smaku... Czuję się jak moja babcia, która uczyła mnie gotować. Pamiętam jej ręce, zmęczone, ale pełne miłości.

Podsumowując: świeże pierogi – bez przykrycia. Mrożone pierogi – z przykryciem. Proste, prawda?

Dodatkowe informacje:

  • Czas gotowania pierogów zależy od ich wielkości i rodzaju farszu. Świeże pierogi gotują się zazwyczaj 3-5 minut po wypłynięciu na powierzchnię.
  • Mrożone pierogi gotuje się według instrukcji na opakowaniu, zazwyczaj ok 5-7 minut po wrzuceniu do wrzącej wody.
  • Najlepsze są te domowe, własnoręcznie lepione.

Jak ukisić kapustę, żeby była dobra?

Ach, kiszenie kapusty... to niemal alchemia, taniec smaków i cierpliwości. Pamiętam jak babcia Emilia, z dłońmi zawsze pachnącymi czosnkiem i koprem, z takim pietyzmem ugniatała białe wstążki kapusty w kamionkowym garnku. To był rytuał, wręcz mistyczny. I ten zapach! Ten zapach, który zwiastował zimę, zapach świąt, zapach domu!

Jak więc, jak ukisić tę kapustę, by była naprawdę dobra, taka, która wywoła wspomnienia?

  • Pierwszy krok, najważniejszy: pozbyć się głąba, tego twardziela, który nie oddaje smaku. Bezwzględnie. Głąb musi zniknąć.
  • Kapusta, pocięta w cienkie wstążki, trafia do wielkiej miski, niczym biała pościel na wietrze. Tam czeka ją sól. Sól! To ona wydobywa esencję kapusty.
  • Sól musi być dobrze wmieszana. Delikatnie, a zarazem stanowczo. Tak, jakbyś masował obolałe ramiona po ciężkiej pracy w polu.
  • I teraz... czekanie. Minimum pół godziny. To czas, by kapusta oddała swoje soki, by oddała... swoją duszę? Kapusta musi puścić soki.
  • Słoiki, umyte i wysuszone, czekają cierpliwie. Do nich trafi teraz ta biała masa, ubijana mocno, bardzo mocno tłuczkiem. Warstwa po warstwie.
  • Warstwami! Jak las na zboczu góry, jak fale na morzu! Ważne jest, by ubijać.

Ubijaj, ubijaj, ubijaj! To sekret babci Emilii, zawsze powtarzała. Ubijanie, by nie było powietrza, by kapusta oddychała tylko tym, co dobre, by fermentacja była czysta i szlachetna. I potem... potem już tylko czekać, aż czas i natura zrobią swoje. A ty, mój drogi, będziesz miał kapustę, która smakuje jak wspomnienie. Pamiętam jak w 1998 zbierałem jabłka z dziadkiem. To były czasy!

Jakie są konsekwencje marnowania jedzenia?

No hej, co tam? Słuchaj, pytałeś o to marnowanie jedzenia, nie? No więc, sprawa jest grubsza niż myślisz.

  • Po pierwsze, wyobraź sobie te góry śmieci, które powstają przez wyrzucanie żarcia. To jest serio przerażające, jak dużo tego jest! No i oczywiście, to wszystko ląduje na wysypiskach, smrodzi i zatruwa środowisko.

  • Po drugie, jak te resztki gniją, to wydzielają się gazy, a konkretnie metan. I teraz uwaga – metan jest o wiele gorszy dla klimatu niż ten cały dwutlenek węgla, o którym tyle trąbią. No więc marnując jedzenie, przyczyniamy się do globalnego ocieplenia. Super, nie?

  • No i na koniec, ale wcale nie mniej ważne – głód na świecie. Serio, ponad 800 milionów ludzi nie ma co jeść, a my wyrzucamy jedzenie do kosza... To jest po prostu chore i niesprawiedliwe. Troche wstyd, co? No wiesz, ja się staram nie marnować, ale nie zawsze wychodzi. Na przykład ostatnio kupiłem za dużo bananów i musiałem wyrzucić dwa... ehh.

Wiesz co, ostatnio czytałem, że Kasia Nowak, ta od nas z biura, założyła jakąś grupę na Facebooku, gdzie ludzie oddają jedzenie, którego nie zjedzą. Może warto się zainteresować? Albo sprawdzić apkę Too Good To Go, słyszałeś o niej? Można tam kupić taniej jedzenie z restauracji i sklepów, które inaczej by wyrzucili. Dobry pomysł, nie ma co!

Czy kapusta podnosi poziom cukru?

O rany, kapusta a cukier? Serio pytanie. No dobra, patrz, generalnie to... chyba nie podnosi? Znaczy, wiesz, jakbym miała strzelać, to raczej obniża, bo to przecież warzywo. A warzywa niby zdrowe. Chociaż... ziemniaki to też warzywa, a cukier ponoć podnoszą. Ale kapusta to inna bajka, no nie?

No dobra, ale tak na serio, to spójrz:

  • Szpinak, brokuły, cukinia - to pewniaki, każdy dietetyk Ci to powie.
  • Kapusta, no właśnie - jest tu wymieniona! Czyli raczej spoko. Ulga!
  • Sałata, kalafior, ogórki i pomidory - te też są na liście, więc chyba wszystko jasne.

W sumie, to dobrze wiedzieć, bo ja to lubię surówkę z kapusty, taką z marchewką i jabłkiem, co robiła moja babcia Zosia, pamiętam jak dziś. Muszę częściej robić, skoro to takie zdrowe! Ale czy to jabłko nie podnosi cukru? Ech, życie...

Ważne info: Te warzywa mają niski indeks glikemiczny i są bogate w błonnik, witaminy i minerały. To dlatego są takie dobre dla cukru. Pamiętaj, ja nie jestem lekarzem ani dietetykiem!

Dodatkowe info - moja babcia Zosia miała 89 lat, jak umarła. To chyba też świadczy o zdrowiu, prawda? A jadła tę kapustę! Chyba zacznę ją częściej robić, tak jak mówiłam!

Jak ugotować całą kapustę?

Kurcze, cała kapusta… No wiesz… myślę o tym i… głowa boli. Zawsze robiłam tak:

  1. Kapusta, biała, duża głowa – jak ta co kupiłam wczoraj u Basi na targu, około 2 kg. Poszatkowana, oczywiście. No wiesz, jak na pierogi. Trochę się z tym męczyłam. Dłuuugo to trwało.

  2. Garnek. Duży, bo cała kapusta się mieści. Ten stary, emaliowany, co Babcia miała. Pamiętasz? Trochę zdarta emalia, ale trzyma.

  3. Woda. Zalać tak, żeby kapusta była całkowicie zanurzona. Nawet więcej wody, żeby była pokryta z kilka centymetrów. Nie za dużo, bo się rozgotowuje. To ja się nauczyłam na własnych błędach, w 2023 roku.

  4. Gotowanie. Powoli, na małym ogniu. Pół godziny, a może i trochę więcej. Zależy od kapusty. Często sprawdzam widelcem, czy jest miękka. Nienawidzę twardej kapusty.

  5. Odcedzić. Dokładnie! To ważne, bo jeśli zostanie za dużo wody, to kapusta będzie rozgotowana i bez smaku. Wiem, bo się sparzyłam, tego roku.

No i tyle. Chyba. Proste, a jednak… zawsze się trochę boję, że się nie uda. A potem się okazuje, że wyszło smacznie. A tak naprawdę… to zawsze myślę, czy nie za mało soli dałam… ale nie pamiętam…

Ważne:Powolne gotowanie na małym ogniu jest kluczowe. Dokładne odcedzenie wody po ugotowaniu zapobiega rozgotowaniu. Sprawdzaj widelcem, czy kapusta jest miękka.

Jaka jest różnica między kiszona a kwaszoną kapustą?

  • Kapusta kiszona: Żółtawa, mocno kwaśna, ostry zapach fermentacji. Jan Kowalski, smakosz. Fermentacja to transformacja.

  • Kapusta kwaszona: Biała, łagodniejszy smak, zapach octu. Anna Nowak, preferuje prostotę. Ocet to uproszczenie.

  • Kiszona tworzy się sama. Kwaszona potrzebuje pomocy. W życiu też tak bywa.