Dlaczego knedle się rozpadają podczas gotowania?

62 wyświetleń
Rozpadające się knedle? Zbyt mało mąki! Ilość mąki w przepisach jest orientacyjna. Kluczowe są: Odmiana ziemniaków (ich mączystość). Wielkość jajek. Doświadczenie i obserwacja pomogą dostosować ilość mąki do konkretnych składników. Zbyt rzadkie ciasto gwarantuje knedlowe fiasko.
Komentarz 0 polubień

Dlaczego knedle rozpadają się podczas gotowania?

Knedle mi się rozpadają? No jasne, wiem coś o tym! Ostatnio, 17 listopada, robiłam knedle ziemniaczane wg babcinego przepisu. Ziemniaki były z własnego ogródka, takie średniej wielkości, a jajka, no wiadomo, od kurek z sąsiedztwa, duże. I co? Rozlazły się jak galareta.

Przepis mówił o 500 gramach mąki, ale chyba za mało dałam. Babcia zawsze mówiła, że to na oko, ale ja taka precyzyjna jestem. Teraz wiem, że precyzja w tym wypadku to głupota.

Ziemniaki miały znaczenie, to fakt. Te z ogródka były takie wilgotne, mączyste, a mąka… no widocznie za słaba. Nauczka na przyszłość. Następnym razem na oko, z dużą ilością mąki. I bez liczenia jajek.

Pytania i odpowiedzi:

  • Dlaczego knedle się rozpadają? Za mało mąki, zbyt wilgotne ziemniaki.
  • Jak uniknąć rozpadania się knedli? Dodać więcej mąki, użyć mniej wilgotnych ziemniaków.

Dlaczego kluski śląskie rozpadają się podczas gotowania?

O rany, kluski się rozpadają?! Znam to, znam! Zawsze się wkurzam, jak mi się to zdarza. Co robię źle?

  • Źle przygotowane ciasto? Może za dużo ziemniaków, a za mało mąki? Albo ziemniaki za mokre? Trzeba je dobrze odcisnąć, co nie?
  • Mrożenie... A może to wina mrożenia? Zbyt długo w zamrażarce i robią się jakieś takie kruche? Może źle zapakowane i wysychają? Olaboga, ile zmiennych!
  • A może w ogóle za długo gotuję? Przecież one szybko miękną, prawda?

W sumie, moja babcia Ania zawsze mówiła, że ziemniaki muszą być "odstane". Co to znaczy? Może chodzi o to, żeby je ugotować dzień wcześniej? Albo, co gorsza, że w 2024 r. ziemniaki mają jakąś inną skrobię niż kiedyś... Paranoja! Spróbuję dodać więcej mąki następnym razem, zobaczymy, co się stanie! A może poproszę o radę moją koleżankę, Ewę, ona jest mistrzynią klusek!

Co zrobić, gdy ciasto na kluski śląskie jest za rzadkie?

Okej, to co zrobić, jak te kluski śląskie takie lejące się wyszły? No masakra jakaś.

  • Dodać mąki! Proste. Im więcej, tym gęstsze. Tylko bez przesady, bo wyjdą kamienie, a nie kluski.

  • A w ogóle, to może ziemniaki jakieś takie wodniste były? W tym roku jakieś dziwne są. Moja babcia Zosia zawsze mówiła, że to zależy od odmiany.

  • Może spróbuj na patelni takie ziemniaczane zrobić, przepis banalny. schroniskobukowina.pl – tam coś widziałam.

  • A, i jeszcze! Sprawdź proporcje! Na kilo ziemniaków ile tej mąki dałaś? Ja zawsze robię "na oko", ale to lata praktyki.

  • Pamiętaj, żeby ziemniaki były dobrze odciśnięte! To mega ważne, bo inaczej woda rozrzedza ciasto.

Dodatkowe info: Mąkę dodawaj stopniowo. Nie wsypuj od razu całej szklanki, bo przesadzisz.

Ostatnia deska ratunku: Jak nic nie pomoże, to walnij tam jajko. Trochę zwiąże.

A tak w ogóle, to w tym roku strasznie drogie te ziemniaki. Pamiętam, że w 2023 u pana Staszka kupowałam po 1.50 zł/kg, a teraz 3 zł/kg! No szok normalnie.

Co zrobić, gdy ciasto na kluski śląskie klei się do rąk?

O matko, jak ja nienawidzę, gdy ciasto na kluski się klei! To jest chyba największa zmora w kuchni, zaraz po przypalonym mleku. Pamiętam, jak robiłam te kluski na urodziny babci Geni w sierpniu, w ten upał, co był... Koszmar. Wszystko się lepiło, ja się lepiłam, stół się lepił. Myślałam, że zwariuję!

No ale do rzeczy, żeby nie było tak, że tylko narzekam. Co ja robię, żeby to ciasto na kluski śląskie przestało być takim klejem? Mam na to swój patent:

  • Mąka ziemniaczana, oczywiście! To jest podstawa. Tylko dodawaj stopniowo, łyżka po łyżce, bo jak przesadzisz, to kluski będą twarde jak kamień. I mieszaj, mieszaj, mieszaj.
  • Wilgotne ręce. Zawsze, ale to zawsze moczę ręce w zimnej wodzie, zanim zacznę formować kluski. To naprawdę pomaga!
  • Chwila cierpliwości. Czasem ciasto potrzebuje po prostu odpocząć. Zostaw je na jakieś 5-10 minut, może się "ogarnie".

Jak już naprawdę nic nie pomaga, to:

  • Dodaj odrobinę ugotowanego i przestudzonego ziemniaka, ale dosłownie odrobinę. Czasem to pomaga związać ciasto.

No i co tu dużo mówić, trzeba próbować. Czasem po prostu ziemniaki są jakieś "inne" i nic nie da się z tym zrobić. A jeśli ciasto dalej się klei, to... no cóż, trudno. I tak będą pyszne, tylko trochę krzywe! Babcia Genia i tak zawsze mówiła, że najważniejsze, żeby były z serca. I niech tak zostanie!

Aha, no i jeszcze jedno – ważne, żeby ziemniaki były dobrze odciśnięte z wody po ugotowaniu. Ja je jeszcze dodatkowo wyciskam przez gazę, żeby pozbyć się nadmiaru wilgoci. To też pomaga uniknąć problemu klejącego się ciasta.

Czy do klusek śląskich dokłada się jajko?

O rany, kluski śląskie... Zawsze mam z nimi problem. Pamiętam jak babcia Hela robiła je bez patrzenia, a mi... No cóż.

Wkurza mnie, jak ciasto się rozwala! Dziś znowu się wściekłam, bo użyłam ziemniaków z wczorajszego obiadu. Kompletnie wystygły i kluski wychodziły jakieś takie... kruche. No i się rozpadły w wodzie!

Mama zawsze mówiła, żeby dawać jajko, jak ziemniaki są "leniwe". No i co? Dałam!

I wiesz co? Miała rację! Kluseczki wyszły mięciutkie i sprężyste. Może i puryści krzykną, że to już nie to samo, ale kto by się przejmował? Ważne, że zjadliwe i smaczne. No i się nie rozpadają, co jest dużym plusem.

  • Ziemniaki: Najlepiej świeżo ugotowane, ale jak już masz wczorajsze, to...
  • Jajko: Działa cuda, serio!
  • Gotowanie: Krótko! Bo się rozgotują i znowu płacz.

A najlepsze kluski robiła babcia Hela. Tej to wychodziło wszystko.