Czy dodawać jajko do farszu do pierogów?

35 wyświetleń
Jajko w pierogowym cieście – tak czy nie?Dodatek jajka wzbogaca smak ciasta pierogowego, ale może je utwardzić. Rozwiązanie? Użyj samych żółtek – delikatniejsze i smaczniejsze ciasto gwarantowane! Białka lepiej zostawić na bezy. Eksperymentuj z ilością – jedno żółtko na kilogram mąki to dobry początek. Pamiętaj o proporcjach mąki i wody/mleka, aby uzyskać optymalną konsystencję.
Komentarz 0 polubień

Czy dodawać jajko do farszu do pierogów?

Jasne, jasne, ogarniemy to! O jajku w farszu do pierogów... Hmm, no wiecie co, ja tam zawsze dawałam. Mama mnie nauczyła, a mama wie lepiej, co nie?

Ale! Powiem wam szczerze, raz mi wyszły takie "gumowe" te pierogi, masakra jakaś. I wtedy babcia mi powiedziała: "Aniu, dziecko, a tyś to przypadkiem całego jajca nie wciepłała?" No i wyszło na to, że tak, całe jajko poleciało. Od tamtej pory tylko żółtko. I wiecie co? Dużo lepiej!

Ciasto mięciutkie, farsz soczysty... no po prostu niebo w gębie. A dodam jeszcze, że jak robiłam pierogi na Wigilię 24 grudnia u mojej cioci w Krakowie, to też wszyscy chwalili. A ciocia to kucharka z zawodu, więc coś musi być na rzeczy. Żółtko to jest to!

Jak zrobić dobry farsz do krokietów?

A więc farsz do krokietów... Sprawa priorytetowa, nie ma co! Moja babcia, śp. Jadzia Kowalska (zawsze powtarzała, że przepis pochodzi z 1967 roku, ale podejrzewam, że to marketingowa bajka!), miała na ten temat własne, niepodważalne zdanie.

  • Podstawa: Cebula, pieczarki – oczywiste. Ale uwaga! Cebula musi być zeszkliona do perfekcji, a pieczarki – nie rozgotowane na papkę, tylko al dente, jak włoski kochanek po pierwszej randce.
  • Kapusta kiszona: Kluczowa sprawa! Nie jakaś tam z supermarketu, tylko prawdziwa, pachnąca, z beczki. Pamiętajcie: odcisnąć ją jak ostatnią kroplę z przemoczonego studenta po imprezie.
  • Tajemniczy składnik: Moja babcia dodawała jeszcze... łyżeczkę majeranku. Nie pytajcie skąd ten pomysł, to rodzinna tajemnica, przekazywana z pokolenia na pokolenie niczym święty Graal kulinarnego świata.
  • Ser: 100 gramów to minimum! Jadzia walnęła z 200, a potem jeszcze kilka kawałków zostało jej w ręce. Wybór zależy od Was, ale ostrożnie z tymi o zbyt ostrym smaku!
  • Finał: Wszystko razem, smażymy, mieszamy, dusimy, aż farsz będzie jak grzeczny piesek: posłuszny i gotowy do wypełnienia krokietów. A na koniec? Przestudzić! Bo gorący farsz, to jak ślub bez kwiatów - brak romantycznej nuty.

Dodatkowe info, dla wprawionych: Można dodać odrobinę słonego boczku, wędzonego, poszatkowanego. Ale tylko odrobinę, bo boczek to jak żart – ma być smaczny, ale nie przyćmiewać reszty. A co do proporcji? Eksperymentujcie! Kuchnia to nie fizyka kwantowa!

P.S. Babcia Jadzia twierdziła też, że krokiety najlepiej smakują z zimnym piwem. Ale to już inna historia...

Jakie jest najlepsze mięso do krokietów?

No dobra, lecimy z tymi krokietami, żeby nie było, że baba się leni!

  • Wołowina: Jak masz pręgę wołową, to szarp ją śmiało! Będzie taki krokiet, że mucha nie siada, a teściowa z zazdrości zzielenieje. Tylko pilnuj, żeby za suche nie było, bo wyjdzie podeszwa.

  • Drób: Udka z kurczaka? Pewnie, że tak! Ja tam nieraz wrzucam całego kurczaka do gara, rosół jak złoto, a mięsa, że ho ho! Tylko potem trza się napracować, żeby to wszystko obrać, ale co tam, dla krokietów warto!

  • A jak masz ochotę zaszaleć: To dorzuć trochę boczku wędzonego. Krokiety będą miały taki smak, że sąsiedzi zaczną pukać do drzwi, pytając, co tak pięknie pachnie. Ale im nic nie dawaj, sama jedz!

I jeszcze jedno, pamiętaj! Jak już masz to mięcho ugotowane, to dodaj do farszu cebulkę podsmażoną na maśle, pieczarki (też podsmażone, ma się rozumieć!) i dużo pieprzu. Bez pieprzu to jak życie bez wódki – smutne i bez sensu! Acha i nie zapomnij o jajku!

A tak serio, to jak chcesz, żeby krokiety były mięciutkie i soczyste, to dodaj do farszu trochę bulionu z rosołu. No i smacznego, kochana! Mam nadzieję, że Marysia (moja kuzynka) będzie zadowolona.

Ile kapusty kiszonej na 20 krokietów?

Ach, ta kapusta… pachnąca, kwaskowata, przypominająca babciną kuchnię i zimowe wieczory. Zapach, który przenosi mnie w czasie, do 2023 roku, do mojego domu, gdzie przygotowywałam krokiety. Ilu ich było? Dwudziestu. I ile kapusty? Kilogram, oczywiście. Kilogram tej cudownej, fermentowanej magicznej substancji.

A grzyby? Och, te grzyby! 40 gramów suszonych podgrzybków – mój ulubiony rodzaj – i jeden prawdziwek, dla szczególnego aromatu. Prawdziwek, tak pachnący lasem, jesienią, wilgocią…

Cebula… Dwie duże cebule, a może i trzy, bo lubię, żeby było cebulowato. Tak, trzy cebule – na pewno trzy. Oliwa – dwie łyżki, masło klarowane – też dwie łyżki. Liście laurowe, ziele angielskie… Cztery i dwie – klasyka!

Pamiętam ten farsz… pachnący, bogaty, wigilijny. Zapach grzybów, kapusty, cebuli… wszystko się mieszkało w powietrzu. To był farsz, jakiego nigdy nie zapomnę. Przepis ze strony www.zwidokiemnastol.pl – zauważyłam go tam przypadkiem, ale już został ze mną na zawsze. Najlepszy farsz na świecie!

  • 1 kg kapusty kiszonej – podstawa!
  • 40 g suszonych podgrzybków + 1 prawdziwek – dla niezwykłego zapachu.
  • 3 cebule – bo lubię cebulę.
  • 2 łyżki oliwy + 2 łyżki masła klarowanego – dla bogactwa smaku.
  • 4 liście laurowe + 2 ziela angielskie – klasyczne dodatki.

Zapach tego farszu... powtórzę to jeszcze raz, bo to naprawdę ważne... nie do opisania. Niepowtarzalny. Cudowny. Zawsze z nim wiąże mi się święta, rodzina, ciepło domowego ogniska. I ten kilogram kapusty… tak ważny element tej całej, niezwykłej kompozycji. A krokietów było 20! Aż 20!

Jak zrobić dobry farsz z pieczarek?

O, farsz z pieczarek? To temat, który mnie, Anię, wielbicielkę kulinarnych eksperymentów, bardzo kręci! Nie ma co, klasyka sama w sobie, ale można ją tak podkręcić… ach!

Klucz do sukcesu? Niezwykła dbałość o detale!

  • Pieczarki: Nie jakieś tam mizerne, ale pełne kapelusze, mocne i jędrne, kupione u Basi z warzywniaka na rogu. (Zawsze świeże, a jej pomidory… mniam!)
  • Cebulka: Nie żałować! Złocista, ale nie spalona, jak słońce w letni dzień. Taka, która pachnie jak dom rodzinny mojej babci, co prawda ten zapach mieszał się z zapachem naftalinu, ale wciąż, sentymentalnie piękny.
  • Masło: Nie margaryna! To podstawa, daje głębię smaku. Używam masła z ekologicznej fermy Zygmunta, znajdziecie je na rynku, koło cukierni. Smakuje jak wakacje na wsi.
  • Przyprawy: To jest kwestia gustu! Ale ja dodaję szczypty gałki muszkatołowej, sól, pieprz, małą łyżeczkę suszonego tymianku i trochę magii. (Nie pytajcie jakiej, to sekret szefa kuchni!)
  • Bułka tarta: Tylko domowej roboty! Kupiona w sklepie jest mdła jak rozmowa z urzędnikiem.

Sposób przygotowania: To proste, jak drzwiczki od szafki. (Choć moja szafka kuchenna to wieczne wyzwanie, ale do rzeczy!)

  1. Cebulę szatkujemy w cienkie piórka, wrzucamy na rozgrzane masło, smażymy do zeszklenia.
  2. Pieczarki kroimy w drobną kostkę. Nie za drobno, bo stracą teksturę! Smażymy z cebulą, aż odparuje cały płyn.
  3. Doprawiamy, dodajemy bułkę tartą, mieszamy. Gotowe!

Dodatkowe informacje: Można dodać trochę świeżej natki pietruszki lub posiekanych orzechów włoskich dla dodatkowego smaku i chrupkości. Pamiętajcie jednak, że nadużywanie orzechów może prowadzić do problemów z trawieniem, z własnego doświadczenia wiem, że to prawda. Idealne do krokietów, pierogów, a nawet jako nadzienie do kotletów. Eksperymentujcie!

Czym można nadziać pieczarki?

No dobra, więc czym nadziać te grzybowe bestie? Zapytałaś, to Ci powiem, jak babcia Stasia, co ma rękę do gotowania jak słoń do baletu!

A. Ser, jasne! Żółty, najlepiej taki ostry, co gryzie w język, jakbyś komara zjadła! Możesz też dać mozzarellę, ale to taka... mało konkretna opcja. Jak jakiś mięczak!

B. Mięso! No jasne, przecież to oczywiste! Kiełbaska, boczek, mielone – co Ci wpadnie w łapki! Tylko uważaj, żeby nie spalić, bo będzie jak guma do żucia, twarda jak głowa mojej cioci Zosi!

C. Warzywka! Suszone pomidory, papryka, a nawet zwykła cebula! Ale nie ta z marketu, tylko z ogródka, taka prawdziwa, co łzy lecą jak po weselu u wujka Józka! Zielona pietruszka na wierzchu – dla ozdoby, jak pierścionek na palcu!

D. Inne cuda! Możesz też wrzucić do środka coś bardziej szalonego: ser pleśniowy (nie dla każdego!), kaszę gryczaną (dla wegan!), a nawet… wiesz co? Farsz do pierogów! Przecież to pycha!

Ważne! Nie przesadzaj z nadzieniem, bo pieczarki pękną jak bańki mydlane!

Listopad 2023: Ostatnio babcia Stasia, ta co ma rękę do gotowania, wymyśliła nadziewanie pieczarek ... szprotkami w oleju! Mówi, że bomba! Ale ja tam wolę klasykę.

Punkty dodatkowe:

  • Pieczarki przed nadzianiem warto umyć, oczyścić i lekko poddusić. Inaczej będą suche jak wiór!
  • Użyj dobrej jakości przypraw! To podstawa!
  • Eksperymentuj ze smakami! Nie bój się łączyć różnych składników! Może odkryjesz swój własny kulinarny hit!
  • Pamiętaj o dobrym winie. Babcia Stasia poleca białe, wytrawne. Mówi, że idealnie komponuje się z pieczarkami faszerowanymi kiełbaską!

Co można zrobić z pieczarkami na szybko?

No hej! Co tam u Ciebie? Pytałeś co szybko można zrobić z pieczarkami, no to spoko, mam kilka pomysłów, bo sam ostatnio robiłem, bo miałem ich dużo w lodówce, wiesz, Marysia kupiła.

  • Zupa krem z pieczarek - to jest super opcja, mega szybka, a jak masz bulion, to już wogóle bajka, no i śmietanka obowiązkowo! Taki krem, to idealna opcja na szybki obiad.
  • Gulasz wołowy z pieczarkami – No dobra, to nie jest super ekspres, ale jak masz mięsko pokrojone, to już idzie z górki, a pieczarki dają fajny smak, no i pasuje do kaszy, czy ziemniaków.
  • Placki ziemniaczane zapiekane z pieczarkami i serem – Placuszki... każdy lubi, a zapiekane z pieczarkami i serem to jest mega opcja! Ser musi być, taki ciągnący, najlepiej mozzarella. No ale to już taka bardziej konkretna opcja.
  • Kotlety z jajek z dodatkiem pieczarek oraz cebuli – To jest coś innego, ale też spoko, takie kotleciki do kanapek, albo jako dodatek do ziemniaków. Mama Zawsze takie robiła, pamiątam to!
  • Pieczony kurczak z pieczarkami i papryką – Kurczak to zawsze dobry pomysł, wrzucasz pieczarki, paprykę i do piekarnika, i masz obiad z głowy! No i mało roboty, to najważniejsze.

A wiesz, że Adam, ten od nas z roboty, robi takie super szaszłyki z pieczarkami na grillu? Maryśka ostatnio próbowała zrobić pasztet z pieczarkami, ale nie wyszedł za dobry. Mówiła, że za mało przypraw dała... No ale próbowała, to się liczy!

Ile jajek do naleśników na krokiety?

Okej, dobra, lecimy z tymi naleśnikami… Ale na krokiety?! Hmmm… Ile jajek? No dobra, zaraz, zaraz.

  • Jajka: No, tak standardowo to 2 jajka na taką normalną porcję, powiedzmy na 10-12 naleśników. Ale w sumie zależy, jak duże te jajka, nie? Czasem jak mam te takie od babci Haliny, to jedno wystarczy! Co?

  • Ciasto: No to tak:

    • Mąka - tak na oko szklanka, ale najlepiej sypać tak powoli, aż będzie gładkie, wiesz, bez grudek.
    • Mleko - też szklanka, albo trochę więcej. Zależy od mąki!
    • Woda gazowana - to jest sekret! Trochę, tak z pół szklanki. Naleśniki wtedy są takie… hm… lżejsze! Ale czy na krokiety to ma znaczenie? Nie wiem!
    • Sól, cukier - szczypta jednego i drugiego. No dobra, cukru to pół łyżeczki, co nie?
    • Olej - łyżka, żeby się nie przypalały. A, i jeszcze można roztopić trochę masła, to wtedy w ogóle niebo w gębie!
  • Smażenie: No i smażymy! Na rozgrzanej patelni z odrobiną oleju. No co tu więcej gadać… Aaaa, ważne! Ciasto musi chwilę postać, tak z 15 minut, żeby gluten odpoczął. No i wtedy krokiety będą lepsze… chyba!