Co zrobić, żeby stek był miękki?

99 wyświetleń
Och, stek! Znam ten ból, gdy marzy mi się miękki, rozpływający się w ustach kawałek, a wychodzi twarda podeszwa. Dlatego zawsze, ale to ZAWSZE, daję mu odpocząć po smażeniu. To taka chwila relaksu dla mięsa. Soki, zamiast uciekać, równomiernie się rozprowadzają. I wiesz co? Działa cuda! Stek jest wtedy naprawdę miękki, soczysty, no po prostu niebo w gębie! Polecam gorąco, to naprawdę robi różnicę.
Komentarz 0 polubień

Co zrobić, żeby stek był miękki? Ech, stek... Ileż ja się z nim namęczyłam! Serio, ile razy człowiek marzy o takim idealnym, rozpływającym się w ustach kawałku mięsa, a dostaje… podeszwę. Tragedia po prostu. Pamiętam, kiedyś ugotowałam steki dla znajomych. Wstyd się przyznać, ale wyszły jak beton. Masakra! Wszyscy grzecznie udawali, że jest ok, ale widziałam te miny. No i wiecie co? Odkryłam wtedy ten magiczny trik z odpoczynkiem. Tak, tak, mięso też potrzebuje relaksu! Niby logiczne, prawda? Ale jakoś wcześniej mi to do głowy nie przyszło. Po usmażeniu, zdejmuję stek z patelni, przykrywam folią aluminiową (taką zwykłą, z kuchni) i zostawiam go w spokoju. Na ile? No, różnie. Zależy od grubości steka. Powiedzmy, że tak z 5-10 minut. W tym czasie te wszystkie soki, które normalnie by uciekły, rozchodzą się po mięsie. Nie wiem, jak to naukowo wytłumaczyć, ale działa! Ostatnio czytałam gdzieś, że podobno strata soków może sięgać nawet 20% bez odpoczynku. Szczerze? Nie wiem, czy to prawda, ale różnica w smaku jest kolosalna. Stek jest wtedy taki… no, po prostu idealny! Miękki, soczysty, rozpływa się w ustach. Naprawdę! Spróbujcie sami, bo to banalnie proste, a efekt… no cóż, niebo w gębie to mało powiedziane. Nie będziecie żałować, obiecuję!