Co wlewamy najpierw spirytus do soku czy sok do spirytusu?
Ej, wiecie co? Zawsze mnie to zastanawiało… ten spirytus do soku, czy sok do spirytusu? Niby drobnostka, ale… no właśnie. Raz, pamiętam, impreza urodzinowa u Kasi, postanowiłam zrobić domową nalewkę malinową. Piękne maliny, cukier… wszystko jak trzeba. No i chlust! Sok do spirytusu. Co się stało? Dramat! Zrobił się taki… no… mętny. Jakby ktoś mu mleka dolał. Aż wstyd było postawić na stole. Goście się śmiali, że "koktajl mleczny" zrobiłam. Masakra, co?
Od tamtej pory zapamiętałam – spirytus do soku! Zawsze! Najpierw sok, oczywiście z rozpuszczonym cukrem (bo kto lubi grudki?), a potem powoli, delikatnie, spirytus. I wiecie co? Różnica jest kolosalna! Nalewka klarowna, przezroczysta, jak łza. No, może nie jak łza, ale… rozumiecie, o co mi chodzi. Czysta i piękna! Pamiętam, jak potem robiłam wiśniówkę, trzymałam się tej zasady i wyszła idealna. Sąsiedzi potem prosili o przepis! No i oczywiście, że im powiedziałam o tym tricku ze spirytusem. Podobno gdzieś czytali, że to przez różnicę w gęstościach cieczy, ale szczerze? Nie wnikałam. Ważne, że działa! I że nalewki wychodzą pyszne. A Wy jak robicie? Też macie jakieś swoje triki?
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.