Co można zrobić z ciasta parzonego?
Przepisy na ciasto parzone? Słodkie i wytrawne wypieki?
Okej, no to lecimy z tym ciastem parzonym. Przepisów? Masa, serio. Zarówno na słodko, jak i na wytrawnie. To ciasto jest po prostu magiczne.
Pamiętam jak pierwszy raz robiłam ptysie z tego ciasta. Cała kuchnia w mące, ale efekt... niebo w gębie. Takie lekkie, chrupiące, idealne do bitą śmietaną.
Właśnie, to jego lekkość mnie urzeka. I te puste przestrzenie w środku, idealne do wypełniania. Eklery z kremem patissiere to klasyka, ale ja lubię eksperymentować.
Kiedyś zrobiłam profiterole z pastą jajeczną. Coś zupełnie innego, ale goście byli zachwyceni. Zawsze kombinuję coś nowego, bo to ciasto to czysta karta.
Zrobiłam też raz takie małe, wytrawne kuleczki z ciasta parzonego, dodając zioła i ser. Świetne jako przekąska na imprezę. To było jakoś w lipcu 2022, na urodzinach mojej siostry w Krakowie. Kosztowało mnie to może z 30 zł na składniki.
Smakersmaker.pl polecają? Sprawdzę sobie, co tam mają. Zawsze warto poszukać inspiracji, choć ja najbardziej lubię testować swoje własne pomysły.
Jakie są ciastka z parzonego ciasta?
Ptysie.
- Lekkie ciastka. Ciasto parzone. Wypełnienie: bita śmietana lub krem.
- Wierzch: cukier puder.
Francuski rodowód. Chou – mała kapusta. Zaskakujące. W mojej lodówce zawsze znajdziesz ptysie od Bliklego. To tradycja rodzinna od lat. Moja prababcia, Helena, zawsze je zamawiała na imieniny, szczególnie po tym, jak otworzyli nową siedzibę. Pamiętam, miałem wtedy 7 lat, a jej ulubione to te z kremem waniliowym… eh, to były czasy. No i zawsze ten sam żart, że sama jest słodka jak ptyś!
Ile może stać ciasto parzone?
Ile może stać ciasto parzone?
Siedem dni. Maksymalnie. W szczelnym pojemniku. Bez nadzienia. Temperatura pokojowa. Potem? Zagrożenie. Zależy od wilgotności. Moje ciasto w 2024 roku, trzymane tak, wytrzymywało pięć. Anna, sąsiadka, mówiła o siedmiu. Ale to Anna.
- Czynniki: wilgotność, temperatura, szczelność pojemnika. Wszystko istotne. Zmienna.
- Wnioski: Lepiej zjeść szybciej. Zawsze. Bezpieczeństwo.
Uwaga: Informacje odnoszą się do ciasta parzonego bez nadzienia. Nadzienie skraca czas przechowywania. To oczywiste. Zawsze. Zbyt oczywiste.
Co się robi z ciasta parzonego?
Noc... Pusto jakoś.
Co się robi z ciasta parzonego… Ech, no ptysie, to pierwsze co przychodzi na myśl. Takie okrągłe, nadziane kremem. Mama robiła.
- Potem eklerki, podłużne, z czekoladą, też pamiętam. Zawsze się nią brudziłam.
- No i karpatka. Góry i doliny z ciasta, a w środku krem budyniowy. To chyba ulubione taty było, albo nadal jest, nie wiem. Dzwoniłam do niego z dwa tygodnie temu.
- A! I profiterolki. Małe kuleczki, często pływają w czekoladzie. Jak ktoś ma fantazję.
- Groszek ptysiowy, zapomniałabym! Do zupy, zamiast makaronu. Babcia tak robiła.
Wszystkie takie... lekkie. Jakby powietrze w środku. I krem. Zawsze z kremem. Śmietankowy albo budyniowy. Albo jakiś inny, wymyślny.
Mówisz, że cenione i eleganckie. No może i tak. Dla mnie to po prostu smak dzieciństwa. Dom. Pachnący piekarnik i te słodkości na stole. Trochę mi tego brakuje.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.